piątek, 15 lipca 2016

Rozdział 36

Najważniejsza piosenka YL, więc bez wymówek, każdy niech włączy!
Rozdział niesprawdzany, bo dodaję przed wyjazdem

To miało być wszystko? To była chwila, gdzie żegnaliśmy się, udając, że wcale tego nie robimy? Z trudem patrzyłam Zaynowi w oczy, kiedy jego ręka musnęła moje fioletowe siniaki przez materiał bluzki. Zapamiętał ułożenie wszystkich ran, jego palce delikatniej dotknęły miejsce, które bolało najbardziej.
- Teraz sobie pójdziesz, tak? Sprawisz, że będę chciała cię zatrzymywać, będę się zastanawiała, jaki błąd popełniłam, mimo że tylko ty jesteś winien. Robisz ze mnie szaleńca. Pójdziesz sobie bez słowa i okaże się, że nigdy więcej cię nie zobaczę.
- Miałem zamiar cię zatrzymać.
Och.
- Wyglądasz na wściekłą, założyłem, że chcesz uciec.
- To nie ja tutaj uciekam, Zayn – wymamrotałam niezgrabnie, gdy odsunął się ode mnie, opuścił ręce wzdłuż swojego ciała i zacisnął zęby na dolnej wardze.
Czułam, jak pali mnie skóra.
- Chcę ci powiedzieć, że… - Nigdy nie dowiedziałam się, co kryło się za drugą częścią jego wyznania.
- Jestem wreszcie!
Alex rzucił na stół talerz z frytkami i uniósł ręce w uroczystym geście. Otworzyłam szeroko oczy na widok zakłopotanego Zayna. Wyglądał tak nadzwyczajnie, kiedy ręką nerwowo pocierał kark i nie umiał na niczym skupić wzroku. Miałam ochotę powiedzieć jakieś słowa otuchy, ale nie rozumiałam właściwie, czemu się tak nagle speszył. Nigdy nic go nie ruszało.
- Rajdowcy to cholerne żebraki – mówił Alex, siadając na ławce i podbierając mi kilka frytek. – Nie dość, że była niewiarygodna kolejka po zamówienie jedzenia, to jeszcze oskrobano mnie z dwudziestu funtów. Dwudziestu funtów!
Wywróciłam oczami na tę niesamowitą historię i przyjrzałam się Malikowi. Wychodził?
- Pieniądze, Alex – westchnął brunet, przybierając z powrotem maskę na twarz. Już mnie nie dostrzegał.
- Nie dostałem jeszcze.
- To się pospiesz. Nie mam zamiaru tracić czasu.
- Nie chcesz spędzić z nami kilku chwil? – Alex uśmiechał się bezczelnie, najwyraźniej miał w zanadrzu coś bardzo przekonującego. – Przyszli znajomi z Vic na czele.
Usiadłam z wrażenia po zobaczeniu miny Zayna. Może miał gorączkę, może to zwykła żarówka, która odbijała się w jego spojrzeniu. Lub po prostu ulżyło mu na wieść o Vic. Ożył, jego oczy błysnęły, zaczęły w pośpiechu szukać dziewczyny, ani razu nie zatrzymując się na mnie.
Nie obraziłabym się, gdyby moje życie okazało się snem. W tamtej chwili żądałam od Malika tylko jednej rzeczy. Odejścia. Nie wyobrażałam sobie, że miałby tu zostać z tamtą dziewczyną.
- Kiedy będziesz miał pieniądze? – spytał cierpko, lekceważąc zachęty Alexa.
- Pewnie późną nocą. Po wielu drinkach, po wielu ślicznych panienkach – zachichotał, zabierając mi kolejne frytki. Nie było już połowy, za co byłam wdzięczna. Niedługo będzie to dla mnie dobry pretekst, żeby wyjść i zamówić kolejne. I ot tak zapomnieć wrócić.
Chciałam zyskać uwagę Zayna chociaż przed nadejściem ludzi, ale on unikał mojego wzroku. W ostateczności usiadł. Na mojej ławce, żeby nie musieć przypadkiem spotykać się z moim spojrzeniem. Jak okrutnie.
- Effie, zamówiłem ci piwo, jak chciałaś…
Nie chciałam, jednak nie miałam serca się sprzeciwiać. Wiedziałam, że Malik nie znosił mnie pijącej.  Niech więc patrzy.
- Dzięki – bąknęłam, ponownie zagłębiając się w lekturze menu, które wcześniej wyrwał mi Zayn. Zaczynałam zapamiętywać podkategorie alkoholi, kiedy czyjeś udo zetknęło się z moim. Podskoczyłam znacząco i łypnęłam na osobę obok.
Jakaś nieznana mi dziewczyna siedziała obok w ścisku z innymi ludźmi, których widziałam pierwszy raz w życiu. Uśmiechnęłam się przepraszająco, cofając pod ścianę. Zastanawiało mnie, czemu Malik znowu zachował się jak idiota i postanowił znaleźć się po drugiej stronie ławki. To już nie mógł nawet usiąść obok?
Wychyliłam się szybko, od razu żałując tego wyboru. Zobaczyłam Vic w sekundzie, kiedy rzucała się Zaynowi na kolana. Chłopak rozmawiał z kimś zaciekle i nie zauważył jej, dopóki nie poczuł ciężaru na swoich nogach. Nie wyglądało mi to już na żadne udawanie. Jego szeroki uśmiech wraz z głębokim pocałunkiem, jaki złożył na wymalowanych ustach dziewczyny, był wystarczającym powodem, by uwierzyć w ten związek. Nie byłam wcale zadowolona. Cokolwiek Malik ukrywał, nie miał problemu z okazywaniem uczuć Vic.
Oczekiwałam wolności, jaką mogłam sobie kupić przejściem przez ośmioro ludzi, wypinając się przy tym i gimnastykując, by nie nadepnąć nikomu na stopy. A na samym końcu czekał mnie Zayn. Czy byłabym w stanie nie potknąć się, ominąć go bez konieczności dotykania? Czy w ogóle udałoby mi się wyjść, skoro zasłaniała go Vic?
- Nie wiedziałam, że po ostatniej imprezie kiedykolwiek spotkam Willson poza szkołą – jej jędzowaty głos pozwolił mi zapomnieć o dotychczasowych problemach.
Miałam ochotę wepchnąć to ubabrane skażone menu do jej cuchnącego gardła, by się raz na zawsze zamknęła. Jak Zayn mógł dopuszczać do siebie te liszajowate usta? Moja mina musiała zdradzać myśli, bo wszyscy zaśmiali się porozumiewawczo, a Vic tylko prychnęła.
- Tym razem, kochanie, ogranicz soczki. Dobrze wiemy, jak ostatnio się to dla ciebie skończyło.
Odpłynęła mi krew z twarzy. Czyżby ona wiedziała?
- Takie zgony dopuszczano w gimnazjum, teraz powinnaś znać swój umiar.
Żałowałam, że nie byłam na sile silna, by powiedzieć jej, co robiłam z Zaynem. Tymi słowami wygrałabym tę rundę. Ba, wygrałabym swoje życie.
- Musiałam coś wypić, by tolerować takie suki jak ty.
Kolejne nowe przekleństwo brzmiało w moim głosie dosyć dumnie. Podobało mi się, że wreszcie pokazałam całą prawdę. Nie polubiłam natomiast Malika, który znikąd poczuł obowiązek bycia troskliwym wobec Vic.
- Daj jej spokój, Effie.
Pogubiłam się, który Zayn był prawdziwy. Zazdrość wzburzyła się we mnie i pierwszy raz wszelkie tamy i zapory tak po prostu uległy. Miałam w zanadrzu idealne riposty nie do pokonania, wiele słów tak brzydko elokwentnych, że Vic nie zrozumiałaby nawet ich sensu. Czułam skurcz w żołądku świadczący o obecności ekscytacji. Jednak poczułam też kopnięcie w kostkę zadane przez Alexa, który najwyraźniej bardzo nie chciał, bym się odzywała.
Umilkłam więc, burcząc pod nosem tylko prośbę o cierpliwość. Alex uśmiechnął się szeroko i mrugnął do mnie w celu dodania mi otuchy i wsparcia. Zarumieniłam się delikatnie, wychwytując w jego gestach dużo opiekuńczości, jakiej nikt mi nigdy nie dał. Alex, w porównaniu z Zaynem, był inny. Nie zmienił się w moim towarzystwie, tylko otworzył, był ze mną, bo chciał, nic go nie zmuszało, nie podejmował żadnych dziecinnych wyzwań.
- Sprawiacie, że czuję się trochę niezręcznie. Czy wy kręcicie ze sobą? – zagaił jakiś obcy mi chłopak, który siedział pośrodku ławki i rzucał nam znaczące spojrzenia.
Wtedy wszyscy zaczęli mi się przyglądać, oczywiście tym samym sprawiając, że rumieńce zaczęły parzyć mi skórę, a warstwa potu wystąpiła na piekącej szyi. Co za ironiczne podejście do życia. Zasłoniłam twarz włosami i utkwiłam oczy w podłodze, ale prędko poczułam mocny ucisk na ramieniu i głowie.
- O-oo, zawstydziła się!  - zagruchała dziewczyna obok mnie i zaśmiała się. – Jakie to  słodkie.
Zasłoniłam twarz dłońmi, mimowolnie sycząc na gorąco swojej skóry. Rozwarłam palce, by rzucić okiem na Zayna, chcąc sprawdzić jego reakcję, czy w ogóle jakkolwiek zareagował, czy w ogóle wiedział, co się dzieje, gdy zagłębiał się w spojrzeniu swojej dziewczyny.
Tak, patrzył. Patrzył intensywnie, mimo że nie zdradzał swoich emocji. Zamknął się przede mną z impetem podobnym do wybuchu bomby. Gdy siła jego wzroku zaczynała wygasać, a on nabrał pewności, że gapiłam się na niego z ukrycia, powoli przeniósł spojrzenie na Alexa. Jego ręka oplotła talię Vic i zacisnęła się na jej brzuchu. Nie skomentował.
- Czy to, że jestem uprzejmy, robi ze mnie zakochanego? – parsknął Alex, chcąc rozładować dziwne napięcie wyczekiwania.
Spektakularne słowa.
- Tak?! – wydarły się chórem dwie dziewczyny i zaczęły chichotać.
Nikt nie poruszał więcej naszych relacji. Vic zaczęła paplać o jakimś koncercie w pobliskim klubie i wszyscy jak najęci sprzeczali się o najlepszy gatunek muzyczny. Siedziałam cicho, obserwując innych i zastanawiając się, z jakimi oni zmagali się trudnościami. To była jedyna osłoda tego dnia. Świadomość o cierpieniu każdego. Poza tym, ten dzień należał do ośmiu z najgorszych dni mojego życia. Więcej ich już nie było. Zwyczajnie straciłam rachubę.
Udało mi się zagłębiać w dźwiękach muzyki, która miała źródło tuż nad moją głową w postaci olbrzymiej wiszącej kolumny. Nie wyłapywałam już nawet pojedynczych słów nikogo, nawet głos Zayna nie odróżniał się od reszty. Nie rozumiałam tajemniczego śpiewu, było to piękne drżenie, miękkie wibracje, huczne zróżnicowanie melodii z głosem, zmysłowe tempo, powolne, perfekcyjne, frapujące i chwytające w zapomnienie.
Dopóki moich myśli nie zagłuszył pijacki wrzask Alexa.
- Skarbie, chcesz jeszcze coś do jedzenia?
Owszem, to był dobry pomysł, by już opuścić ten lokal.
- Jasne, pójdę po frytki – sapnęłam, wstając pospiesznie i biorąc pusty tłusty talerz w ręce.
Przełknęłam szybko ślinę, bijąc się mentalnie po głowie za własne niedopatrzenie. Nie było możliwości wycofania się. Nie dzisiaj,  nie… nie kiedy miałam ostatni dzień. Dlaczego traciłam swój czas na myśleniu o Zaynie, jeśli był tuż obok? Dlaczego w ogóle miałam o nim myśleć?
Pokazał mi ciemność.
Zdławiłam upór i przebrnęłam przez pierwszą dziewczynę, oczywiście stając jej prosto na stopę. Syknęła, ale uśmiechnęła się i pchnęła mnie słabo, bym nie zasłaniała jej już ludzi, z którymi prowadziła rozmowę. Szybko pokonałam drugą i trzecią przeszkodę, balansując w ten sposób, by uniknąć dotykania. Nawet mi to poszło.
Pokazał, że byłam jego ulubionym problemem.
Westchnęłam, kurczowo łapiąc talerz i oblizałam usta. Jeszcze tylko jedna osoba i dotrę do Vic siedzącej na kolanach Zayna. Na razie mnie nie dostrzegali, zbyt pochłonięci wymianą śliny i prawdopodobnie setki drobnoustrojów.
Pokazał, że byłam zbyt skomplikowana do pokochania.
Pokazał, że wcale nie byłam ślepa – ja widziałam za dużo, wyobrażałam sobie coś, co nie istniało.
Pokazał mi życie tak niebezpieczne, że Bóg nie miał już wcale równie wielkiej wartości co kiedyś. To nie On chował mnie w swoich ramionach podczas tamtych nocy, to nie On rzucał mi świat pod nogi. Ale to Bóg pchnął mnie w cień Zayna.
Ruszyłam więc, jakby mój ruch miał uczynić Malika niewidomym. Bo nagle jego brązowe oczy zaczęły patrzeć na mnie, usta zacisnęły się w bladym odcieniu, a ręce skostniały.
Pokazał mi, że potrafi zrobić ze mnie największą kretynkę świata, pozbawiając rozumu, mieszając znaczenia słów, których nagle w ogóle nie umiałam znaleźć.
Stanęłam za kolejną osobą, nie depcząc jej po nogach, ale kopiąc ze trzy razy po łydkach. Trudno. Będę skopana wiele więcej razy.
Zayn bez pośpiechu zabrał ręce z ciała Vic i spróbował zepchnąć ją porozumiewawczo ze swoich kolan, bym mogła przejść. Dziewczyna rzuciła mi pogardliwe spojrzenie, wyszeptała coś do jego ucha i zaśmiała się. Malik znowu spróbował dostrzec uczucia w moich oczach. One tylko się nawadniały. Każdemu przecież zdarzała się powódź w spojrzeniu. Od czasu do czasu.
Pokazał mi, że niedobrze jest płakać. Więc ograniczałam się do tego w nocy, kiedy nie mógł mnie przyłapać.
Malik jeszcze raz położył rękę na plecach Vic, tym razem jednak użył więcej siły. Jego stanowczość podziałała i chwilę później mogłam przejść spokojnie, lecz nadal nie swobodnie. Chciałam pysknąć Zaynowi, żeby ruszył cztery litery i wstał, skoro był na skraju ławki, ale on zignorował moją obecność, jakbym nagle wyparowała.
Może to miało mi pomóc.
Wiedziałam tylko, że muzykę z radia zastąpiła cisza. Nasz utwór dobiegł końca, aranżacja nie do powtórzenia. Myślę, że to był ten moment, który zapieczętował finał. By stał się oficjalny.
Stanęłam przodem do stołu, chcąc w ten sposób uniknąć skrzyżowania się naszych oczu, nie biorąc pod uwagę żadnej innej istotnej rzeczy. Wydawało mi się, że wszyscy skupili na nas wzrok, ale nikt nie zauważał tej chwili. Tej sekundy, gdy Zayn dotknął moje biodro, na pewno nie w dobrej wierze. Jego palce przebiegły po mojej skórze, rozbudziły się ciarki i wybuchła fala stresu.
Jęknęłam pod nosem, czując, że dotyk Malika słabnie, aż w końcu znika całkowicie sens świata i tego, czemu istnieją gwiazdy i po co kręci się Ziemia i skąd intencja Stwórcy, by mnie tutaj zesłać i najbardziej nie rozumiem, to czemu myślałam, że wiem wszystko, czemu uwierzyłam im, gdy powiedzieli, że przypadek goni przypadek. Bo ja już chyba nie wierzyłam w to co kiedyś.
Myślałam długo nad tym, czemu Zayn zaryzykował i mnie dotknął. Czy myślał o mnie i o tym, że nigdy więcej się nie spotkamy?
Uwolniona spod szponów ludzi poczułam, że wcale nie jestem tak zmęczona jak chwilę temu. Z odważnym krokiem pokonałam drogę do baru. Rzeczywiście zamówiłam frytki, chcąc zrobić ostatnią przysługę Alexowi. Zmieniałam szkołę, byłam zmuszona do zrobienia dobrego ostatniego wrażenia.
Chyba uwielbiałam zaskakujące mety i to, jak blisko były do startu, ale jak daleko od początku.
- Co to za cytat? Strzelałbym Coelho, facet zawsze miał coś nie po kolei w głowie – odezwał się kelner, uświadamiając mnie o przypadłości gadania co siebie.
Uśmiechnęłam się blado, czekając na zamówienie. Nie było już tak dużo ludzi jak na początku. Zauważyłam, że znajomi Alexa stanowili największą grupę i byli najgłośniejsi. Zayn tak bardzo do nich nie pasował. Był tajemniczy, prawie wcale się nie odzywał, był w swoim świecie i nie zamierzał nikogo do siebie zapraszać. Pokazał mi, że nie jestem go warta.
Chciałam powiedzieć to głośno. Zaznaczyć swój upadek, dno, jakie osiągnęłam. Teraz jeszcze nie umiałam odnaleźć sensu, którym kierowało się przeznaczenie, gdy nas ze sobą spotkało. Ale musiała to być dobra lekcja. Na pewno okaże się to dobre, kiedy będzie już po wszystkim. Może jeszcze nie w tym życiu. Jeszcze. Trochę.
Spadło na mnie olśnienie. To najgorsze możliwe połączenie. Kiedy odkrywamy coś, co było od dawna i nie mamy już nawet o co się wściekać. Bo jest za późno.
Z pozoru nikt z nich nie dał po sobie poznać tej różnicy. Zaśmiałabym się w ich rozmarzone twarze, chcąc przenieść swoją złą passę na nich. Na nią.
Łzy zatrzymywały się w kącikach moich ust. Połykałam je, bo co chwila miałam wrażenie, że skostniałam, umarłam w samym środku życia i nie miałam nikogo, kto dostrzegłby moje zaginięcie.
Zastanawiało mnie, od kiedy.
Od kiedy było inaczej i ile los chciał trzymać mnie w niewiedzy.
Wszystko łączyło się w niepiękną całość. Dłoń Zayna, ta, którą zwykł dotykać moich włosów, teraz oplatała brzuch Vic. Jego kciuk, którym dawniej lubił przebiegać po moich ustach, nieprzerwalnie pocierał jej skórę. Jego usta, szepcące do mnie kiedyś wielkie łgarstwa, obiecywały jej wieczność tej nocy. Mogłabym to przyjąć za zwykłą grę. Ale nie było już nic udawanego.
Widziałam, jak Zayn masował jej brzuch, mówiąc coś cicho, co parę słów zatrzymując się, by móc pocałować jej szyję. Widziałam Vic odmawiającą sobie alkoholu. Widziałam siebie z innej perspektywy, jak zaciskam sznur na szyi i oddaję życie diabłu.
Tyle widziałam. A co mogłam zobaczyć? Mogłam zobaczyć wszystkich. Przypadek, Los, Przeznaczenie i cyfrę 9 śmiejących się z mojej głupoty i naiwności. Dziewięć miesięcy.
Drżała mi broda, gdy tłumiłam szloch. Wiedziałam, że zginę w nocy w swoim płaczu, umrę na atak serca, bo tyle nie dało się wytrzymać. Zebrałam się w sobie, karmiąc się marną nadzieją, że może to moja paranoja. I szłam prosto, przeciskając się między ludźmi. Pchając talerz pełen frytek po stole, nie dbając o to, że połowa już dawno wysypała się na ziemię, nie patrząc ani odrobinę.
Vic znowu wstała, chcąc mnie przepuścić, ale pokręciłam głową, zakleszczając język zębami, by nie wybuchnąć słowami.
- Nie siadasz? – zdziwił się Alex.
Zacisnęłam powieki, żałując, że nikt mnie nie znał zbyt dobrze. Nie wiedzieli, że byłam na skraju rozpaczy.
- Wychodzę – zabrzmiałam ostrzej, niż w myślach.
Opuszczałam już ten pub, już byłam bliska drzwi, już prawie odchodziłam od znajomych, robiłam krok w przeciwną stronę. Ktoś chwycił mój nadgarstek w bezlitosny sposób, którym posługiwał się tylko Zayn. Zassałam usta do środka w gwałtownej histerii. Zayn złapał mnie za rękę i pociągnął mocno do siebie. Zaskoczona jego siłą straciłam równowagę i starając się uniknąć upadku, wbiłam palce w skórę jego ramienia.
Wyprostowałam się szybko i wyrwałam dłoń, jakbym się go brzydziła.
- Czemu wychodzisz? – warknął, dokładnie mnie obserwując.
Vic udawała, że niczego nie dostrzega. Ale słyszała wyraźnie każde moje westchnięcie. Czekałam, aż zaatakuje.
- Zostaw mnie. Mam cię dosyć.
- Effie.
- Nie chcesz mówić nic więcej, uwierz. Nie zmuszaj, bym… - urwałam, doskonale zdając sobie sprawę, co zaraz nadejdzie. Szloch zaburzył rytm mojego oddechu. Szloch, który usłyszeli wszyscy.
- Co się stało? – zawołał ktoś z tyłu, lecz nie doczekał mojej odpowiedzi.
- Zayn…– zaczęła Vic z triumfalnym uśmiechem na twarzy. Ten uśmiech nie był zwycięski. Był to raczej uśmiech typu wygrałamsukowracajdodomu – pamiętasz, że nie mogę się stresować.
To ostatnia rzecz jaka mnie zabiła.
- Kurwa mać, Willson. – Chłopak chwycił moją bluzkę i szarpnął ją mocno, kiedy znowu chciałam odejść. – Posłuchaj mnie.
Stał teraz przede mną. Tak bardzo znajomy i odświeżający wspomnienia – typowo wredny, szalony, zły i zepsuty. Nie miałam zamiaru już go ratować.
- Co chcesz mi powiedzieć? – wyjąkałam łamliwym tonem. – No co? Mów!
Jego oczy spoglądały na mnie w przerażeniu, a potem zamglone rozejrzały się dokoła. Patrzyłam, jak przełyka niewypowiedziane słowa i kręci głową w złości. Cokolwiek chciał powiedzieć, najprawdopodobniej nie było to zbyt ważne.
- Masz do mnie pretensje o jakieś gówno? Czy tylko to potrafisz robić? Powodować kłótnię, gdy wychodzimy na prostą?!
- Uspokój się. Nie masz cholernego prawa zwalać winy na mnie, rozumiesz? – podniosłam głos do wrzasku i spojrzałam prosto w jego oczy.
Żałowałam, że jedynym uczuciem, jakie kiedykolwiek  zobaczyłam u Zayna, był żal. Tak jakby to było możliwe, że go zraniłam.
- Nie rozumiesz tego bólu – wyszeptałam, by tylko on mógł usłyszeć.
- Nie pierdol więcej, Willson! – powiedział zbulwersowany, ciągnąc za swoje włosy. –  Jasne, ja nic nie rozumiem! Nie rozumiem, jak to jest być obsesyjnie zmienną i chorą psychicznie dziewczyną. Nie rozumiem, jak to jest udawać normalną w obliczu patologicznej rodziny i po śmierci brata. Czy ty w ogóle czasem o nim pamiętasz? Czy tylko udajesz taką cierpiętnicę?!
- Zayn!
Alex zmaterializował się obok. Jego twarz wyrażała chęć do walki. Nie był jeszcze przyjacielem. I nie będzie, a mógłby. I tak w tej chwili nie mogło mi mniej na tym zależeć. Zadrżałam.
Wspomnienie brata było ciosem poniżej pasa i Zayn doskonale to wiedział. Wiedział to od zawsze, czekał, by uderzyć w odpowiednim momencie. Nie miałam ochoty ani więcej energii. Pokiwałam otępiale ciężką głową i obróciłam się. Znowu mnie złapał.
Trząsł się od skrywania irytacji, jego ucisk był nieczuły i całkiem, całkiem obcy.
- Mam nadzieję, że swojego bachora wychowasz lepiej – warknęłam. – Że nie będzie taką życiową niedojdą jak ja. I będzie miało ojca, zaraz jak wyjdziesz z więzienia.
- Na pewno nie będzie ofiarą losu jak ty, nie jest twoje – wtrąciła Vic.
Zayn wydawał się jej nie słyszeć. Ja nie potrafiłam.
- Zaraz. Jakie dziecko? Jesteś w ciąży?!
- Czemu się sprzeczacie? Przecież się nie lubicie.
- Ktoś wspominał o pierdlu, czy się przesłyszałem?
- Frytki są zimne.
- Skąd masz czelność wspominać mojego brata? Kto ci pozwolił o nim mówić, do cholery? – Płakałam na całego. Płakałam, jakby jutro miał być koniec. Jakby nie wiedząc, że jutro jest koniec.
- Ja… Nie… Naprawdę nie. Effie, musisz…
- Nic nie muszę. Miałam w tobie dużo nadziei. Dałam ci wszystko. Wybaczyłam ci dzisiaj, wiesz? Naprawdę to zrobiłam – skłamałam.
Zayn patrzył na mnie długo, aż ja pierwsza musiałam przerwać połączenie. Jego oczy pokazywały nagle zbyt wiele emocji. Rozumiałam, czemu do tej pory się powstrzymywał.
- I mylisz się. Byłeś dla mnie toksyczny i się myliłeś. Wmawiałeś mi, że nie jestem wystarczająco dobra, a to ty nie zasługujesz na mnie! Patrz, jak do ciebie mówię! – Chwyciłam w ręce jego zaciśniętą szczękę i skierowałam głowę na siebie. Odepchnął moje dłonie. – Nie zasługujesz na nic, co masz.
- Nie idź – poddał się.
- Koledzy cię słyszą, Zayn. Jeszcze sobie pomyślą, że naprawdę chcesz mnie zatrzymać – parsknęłam ozięble.
- Błagam cię, kurwa. Przestań to robić, odwróć się do mnie…
Wiedział, że odchodzę. Szłam coraz szybciej, on powoli przestawał mnie doganiać. Zrobiłam tylko trzy kroki, a już zaczynałam normalnie oddychać. Efekt wolności.
- Kłamałem! – powiedział niechcący z powodu zdenerwowania. Nie miał tego słowa w planach i przez chwilę chciał się wycofać. Odetchnął ostatecznie i wbił palce w moje ramię, bym się obróciła. – Nie jesteś dla mnie nikim.
- To by dużo zmieniło – powiedziałam, uznając, że nie będę go okłamywać podczas naszego pożegnania - gdybyś się przyznał dwa miesiące temu. Jesteś złym człowiekiem. Nie potrzebuję złych ludzi.
- Ale ja potrzebuję ciebie.
Nie spodziewałam się usłyszeć czegoś takiego od niego. Nigdy. To było jak martwa gwiazda, która w rozrachunku okazała się być niczym więcej tylko odłamkiem szkła odbijającym światło. Mogliśmy być kimś, Zayn. Zepsułeś nas.
Jego ręce zaciskały się w pięści. Rany na kostkach palców powoli zaczęły pękać. Błyskawicznie rozpoznałam metaliczny zapach krwi. Wiedziałam, jaki to musiało sprawiać mu ból, ale on wiedział, że to nic w porównaniu z moim bólem. Myślę, że tylko ten jeden raz dobrze się rozumieliśmy.
- W cokolwiek grasz, poddaję się. Dopiąłeś swego, zniszczyłeś mnie do granic możliwości, zamieniłeś w ruinę. Nie chcę, po prostu już nie chcę więcej. Nie zniosę. Nie każ mi.
Moje łzy toczyły się po skórze bardzo powoli, pragnąc być dotknięte przez palce Zayna. Nic z tego.
Jego oczy mówiły inaczej niż usta. Groziły mi, nakazywały posłuszeństwo. Czekałam na eksplozję chłopaka, na jego uderzenie.
Zanim zdołał to zrobić, odwróciłam się tyłem i zrobiłam jeden krok. A potem kolejny. Nie szedł już za mną, nie próbował mnie dogonić.
- Mów mi więcej kłamstw – powiedziałam do siebie, zanim wywrócił mi się świat na kolejne „do góry nogami”.
- Kocham cię.
Oto jest wszystko, co morduje ludzi szybciej niż najdroższe karabiny świata. Rani, jak najgorsza choroba. Wykorzystuje, jak najlepsze uzależnienie.
Dużo ludzi krzyczało, ale nie rozumiałam ani słowa. Dużo ludzi miało pretensje, ale nie rozpoznawałam też tonu ich głosów. Pamiętam, jak łzy zasłoniły mi wszystko i byłam zła na nie o to, bo nie widziałam Zayna, złościłam się, mimo że przecież stałam tyłem. Chciałam zobaczyć jego twarz, usłyszeć jeszcze raz te dwa wyrazy, pytając, czy były adresowane do mnie, zabijając go, jeśli nie były.
W końcu odpowiedziałam:
- Może dawniej bym ci uwierzyła.
- Willson!
Znowu mnie dotknął. Tym razem nie wytrzymałam i spoliczkowałam go z użyciem całej siły. Poczułabym ulgę . Wyciszyłabym się dźwiękiem uderzenia i widokiem jego zamkniętych oczu. Ukoiłby mnie jego smutek. Gdyby to tylko był Zayn.
- Tato?!


“I want you to know that I've got your back
Even when the whole foundation seems
Cracked Two punk kids up against
the wall, Ya trouble, there goes
trouble, We could be king and
 queen of the moonlight
Two young lovers
and when the
moods right
you hear
 me
say
'I want you'”
-Pull me down
Mikky Ekko


Dziękuję za każde wejście na tego bloga. Wiem, że wymęczyłam was i wasze oczy i wasze nerwy. Może jesteście źli za taki koniec - nie mogę za to przeprosić, bo to jest dokładnie taki koniec, jaki chciałam stworzyć. Nie piszę bajek, piszę coś, co może się zdarzyć, coś życiowego, a wiadomo, życie to nie zawsze happy end :D 
Dziękuję za każdy komentarz, będę wracać na ten epilog, na to zakończenie, na tę stronę. Wiem, że koniec wyobrażaliście sobie inny, na pewno też, żeby nastał on wcześniej - przepraszam za to. 
Nie wiem, co będzie dalej. Może dodam 2 część, jeśli uważacie, że jest sens i chcecie dalszego ciągu, koniecznie naskrobcie jakieś słówko. 
Miłych wakacji, miłej jesieni, wesołych świąt, wszystkiego najlepszego! 
Co najmocniej pamiętacie z tego bloga? O co jesteście źli, jaki planowalibyście koniec, co was tu ze mną trzyma? Jako że to koniec ( póki co ), zakończmy to miłym akcentem, żegnam się z wami, a wy ze mną????? 
Jestem sprzecznością, dlatego żegnam się, jednocześnie mówiąc "do następnego" ;) 
Czekam i zwlekam.
Stay tuned, 
Viv V.
XOXO




49 komentarzy:

  1. Oczywiście że chcemy drugą część <3 rozdział cudowny jak wszystkie, ale nie do końca rozumiem końcówkę bo jest troche chaotyczna:D

    OdpowiedzUsuń
  2. JEJU CO TO BYL ZA ROZDZIAL
    M I A Z G A
    jestem chyba zbyt naiwna, bo miałam nadzieję, że te słowa wypowiedział żayna, a tu znikąd pojawił się jej ojciec. jasne, spodziewałam się czego w stylu happy end, choć wiem, że to byłoby wtedy takie sztuczne i nierealne. vic w ciąży?? idk ale zaczynam trochę współczuć zaynowi, ale czy on naprawdę coś czuję do vic czy to źr względu na dziecko czy jak??
    nadal pamiętam ten moment gdy effie z zaynem byli u dyrektora bo palili na terenie szkoły, a effie się strasznie wkurzyla i zayn potem pojechał do niej i powiedzial jej coś uroczego, nie pamiętam dokładnie bk czytałam strasznie dawno, ale wtedy poczułam, ze jemu musi na niej zależeć.
    ale teraz to wygląda jak zwykły fejk...
    OCZYWISCIE. Ze CHCEMY DRUGA CZESC!!!
    jestem strasznie ciekawa co dalej będzie z effie, zaynem, jak odnajdzie się w nowej szkole, czy będzie znowu mieć jakąś styczność z zaynem, i can't wait!!
    co mnie tu z tobą trzymam? kocham twój styl pisania! nadal tęsknię za i find your lips
    W TAKIM RAZIE, LICZE ZE DO NASTEONEGO & ZYCZE CI MILYCH WAKACJI, DNIA I ZYCIA

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejuuu poryczałam się... Zmiażdżyłaś to! W życiu bym się nie spodziewała, że to był zwykły sen...
    Proszę dodaj drugą część! Ten fanfik jest cudowny i jedyny który sprawił mi tyle przyjemności z czytania i obudził tyle emocji na raz.
    Mam nadzieję że szybko dodasz tą drugą część.
    A jeśli nie masz zamiaru publikować tego na stronie, to proszę powysyłaj na pocztę. Naprawdę chcę to przeczytać (myślę że wszyscy chcą).
    Do zobaczenia kochana, masz niezwykły talent :* <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobra, udało ci się jakimś cudem wywołač u mnie płacz... Naprawdę, o ile wcześniejsze rozdziały były genialne to ten jest najgenialniejszy. Mega lubię w tym opowiadaniu to, że nie jest takie typowe. I że w jednej sekundzie wszystko jest dobrze, w drugiej nie, a w trzeciej to już nie wiadomo. Wszystko się dynamicznie zmienia. Ten Zayn mnie zabija. To najbardziej tajemnicza postać jaką w życiu "spotkałam". A ta końcówka z tym tatą... Musiałam mieć wtedy mega nieogarniętą minę, bo najpierw to przeczytałam, później miałam taki moment zawieszenia, wróciłam do tamtego momentu, chwilę pomyślałam i w mojej głowie pojawiło się pytanie "że co?!", no, ale koniec końców ogarnęłam xD i jestem wbrew pozorom zadowolona z tego, że nie było to standardowe zakończenie. Zazdroszczę ci talentu, naprawdę
    No nic, będę tęsknić...
    Do następnego (mam nadzieję :))

    OdpowiedzUsuń
  5. KU*WA CO TY SIĘ DZIEJE ?!! KOBIETO JA PRZEZ CIEBIE TRAFIĘ DO SZPITALA !!
    Doznałam szoku... i to takiego konkretnego, dalej nie mogę uwierzyć że to tak się kończy (wiem, ostrzegałaś, że nie będzie happy endu - NO ALE ŻEBY AŻ TAK ?!).
    Hmmm.... ulubiony moment ? Myślę, że to było wtedy, gdy Zayn spytał się Effie, czy jeśli jej coś powie, to ona obieca mu, że nie będzie się spotykała z żadnym innym facetem, czy jakoś tak to leciało...
    Mam nadzieję, że pojawi się tu II część i to w miarę szybko, no bo kurna jaki Ty masz talent i możliwości pisania tak genialnych rzeczy. Szczerze, ten rozdział sprawił, że chcę więcej, chcę wiedzieć czy to może mieć ciąg dalszy oraz inne zakończenie (tzn. "związek" Zayna i Effie)...
    Proszę dodaj II część, błagam... Ten blog sprawiał, że nie mogłam się doczekać następnego rozdziału, a kiedy goprzeczytałam chciałam więcej i więcej... Teraz też chcę więcej.
    Uwielbiam Cię i życzę Ci wszystkiego najlepszego, mam nadzieję, że nie zrezygnujesz z pisania (oraz dodasz II część:"D).
    Do zobaczenia (mam nadzieję) wkrótce. Może nawet jeszcze w tym roku ?
    Uwierz, że z całego serca będę tęskniła.
    Ps. ile druga część ma rozdziałów ?

    OdpowiedzUsuń
  6. Błagam wytłumaczysz mi o co chodzi z tym tatą albo ja coś przeoczyłam albo nie wiem.. Uwielbiam to ff masz ogromny talent a zayn mnie zabija jest taki pogmatfany ugh mam nadzieje ze opublikujesz 2czesc albo powysyłasz nam na pocztę huh do zobaczenia kiedyś a może i dowodzenia ale oby nie czekałam i czekać będę nadal xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział świetny, aczkolwiek będę musiała do niego wrócić "na sucho" - znowu prawie cały przepłakałam i,mówiąc szczerze, niewiele zrozumiałam.
    Oczywiście, że chcę kolejną część, nie wyobrażam sobie, by tak to się miało skończyć. Nie musi być happy end, zresztą sama najlepiej wiesz, jak chcesz skończyć swoje dzieło, ale chciałabym, żeby wszystko było wyjaśnione, powietrze oczyszczone.
    Tyle łez ile moje oczy naprodukowały przez tą książkę, tyle wyczekiwana. Zdecydowanie jedna z moich ulubionych pozycji. Jesteś geniuszem, twórz dalej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz już ochłonęłam i rozumiem, że to był sen, ale nie wiem czy Effie przyśniło się całe wyjście, począwszy od tych wyścigów czy może ta rozmowa później. No i w sumie trochę za dużo razy ona odchodzi od Zayna, z tego pubu. Ale przeczytam teraz drugi raz. :)

      Usuń
    2. I w ogóle to mam nadzieję, że wrócisz kiedyś do pisania IFYL i LL :D

      Usuń
  8. Takiego zakończenia w życiu bym się nie spodziewała :o Oczywiście chciałabym, żeby byli razem :D Szczerze - ja na początku też się pogubiłam i nie wiedziałam o co chodzi :"D Zgodzę się z komentarzem powyżej - do tej pory nie wiem, od którego momentu jej się to śniło i mam prośbę, możesz mnie oświecić? Bo to nie daje mi spokoju :D Moim ulubionym momentem była lekcja w szkole, kiedy Zayn puścił swoją piosenkę ^^ Proszę dodaj drugą część albo chociaż wyślij na maila - muszę wiedzieć co tam cudownego jeszcze napisałaś oraz dowiedzieć się czy ich "związek" może mieć jakąś szansę ;p Do zobaczenia Viv - wracaj jak najszybciej ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Boże jestem w szoku,płakałam , płaczę , ryczę !. Zniszczyłaś system ! Ten blog , ten rozdział , ta historia , jest cudna ! Końcówka jest niespodziewana, ciąża Vic, zachowanie alexa, nowa szkoła , więzienie. Wszystko pozostawia wiele do życzenia , wiele pytań .
    Nie mam jednego ulubionego ani najgorszego momentu . Uwielbiam całe opowiadanie . Wszystkie chwilę tworzą jedną całość, spójność. Zastanawiam się skąd tam nagle wziął się jej ojciec?
    Co to za pytanie ? Oczywiście ,że chcemy 2 część. Nie ważne czy tutaj , czy na poczcie naszej. Ważne żeby była ta część :) , bez różnicy gdzie .
    Co nas przy tobie trzyma ? Twoje podejście , twój styl pisania ty .
    Dziękujemy za wszystko . Za życzenia , za tyle emocji . Za wszystko . Miłych wakacji :) Kochamy cię <3
    Aha i jeszcze coś XD Przeczytałam rozdział już kilka razy i nadal nie wiem jak to możliwe że jej się to śniło , nie ogarniam XD Może mi to ktoś wyjaśnić ? :) <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowny *_*
    Dziękuję Ci za cały ff, za to że zdecydowałaś się go dokończyć oraz za możliwość pojawienia się drugiej części ;*
    Co do rozdziału to hmm, myślę, chociaż bardziej mam nadzieję, że może ona zemdlała wtedy, albo coś xdd Wiem, że to raczej nie, ale mam taką głupią nadzieję, że to się wydarzyło i że on naprawdę powiedział, że ją kocha :/
    Ja również dołączam się do prośby reszty osób, abyś zdradziła od którego momentu ona miała ten ,,sen". Chociaż wydaje mi się również, że odpowiedź na to pytanie jest w 2giej części. Więc tym bardziej proszę abyś ją nam udostępniła :3

    OdpowiedzUsuń
  11. ;________; płacze, chyba każdy chce 2 część :D więc nie ma o czym gadać xD ❤

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda, że to już koniec:(

    OdpowiedzUsuń
  13. Znowu rozwalilas system! Szkoda że to już koniec z jednej strony podoba mi się taki koniec bo czuję że tak by było naprawdę:* Ale zawsze myślałam że pod koniec do siebie wrócą! No cóż dziękuję za cudowna historia inna niż inne jakie kiedykolwiek czytałam! Czekałam na każdy rozdział z niecierpliwością i będzie mi brakować tego! Druga część a i owszem chętnie bym przeczytała i pewnie nie tylko ja :* Do następnego i jeszcze raz dziękuję! 😙❤

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudowne zakończenie! Zakochałam się <3333

    OdpowiedzUsuń
  15. Wczoraj minęło 3 lata odkąd czytam to opowiadanie. Masakra.. rozwaliłaś system po raz kolejny... Niby nie happy end, ale i tak MEGA. :) Spodziewałam się raczej, że Zayn oprzytomnieje. Ale wtedy historia straciłaby charakter. Co najbardziej pamiętam? Hm... chyba kolacje. Kiedy Zayn był tak strasznie wściekły na Effie... No, to był mega moment! ;P Dzięki, że wróciłaś i je skończyłaś. Nie żegnam się, bo licze na II część! Mam nadzieje, że będzie tak samo wciągająca jak I! :) DO NASTĘPNEGO! :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Ufff musiałam trochę ochłonąć. Czytałam w nocy i nijak nie mogłam potem dojść do siebie. Ryczałam tak mocno, że nie potrafiłam zebrać myśli, żeby cokolwiek napisać. Było mi przykro, okropnie smutno, że to już koniec. No ale cóż, piszesz w taki sposób, że po każdym rozdziale emocje targają wszystkich czytelników, aż do kolejnego rozdziału.

    Ulubiony moment? Ten na imprezie: "Mogę cię pocałować?", "Zaraz cię pocałuję" Trochę zabawne, że w ten sposób zbywał jej pytania. I jeszcze ten brutalny pocałunek w szkole "Przywitać się nie łaska" Epickiee! :D
    Najgorszy moment? Kiedy na balu Vic zapytała, czy zainteresowałby się Effie. Poprostu jego odpowiedź przecięła moje serce...

    Czytałam bloga jeszcze raz. W oczekiwaniu na finałowy rozdział. I mimo znania fabuły przeżywałam wszystko na nowo. Może wydawać się głupie, że czytam coś co znam drugi raz. Ale to opowiadanie nigdy mi się nie znudzi. Ponieważ teraz wychwytywałam inne momenty, zwracałam większą uwagę na szczegóły i rozumiałam zachowanie bohaterów. Nigdy nie czytałam lepszego fanfica! Na sto procent będę wracać i czytać żeby sb porządnie popłakać :D

    Wgl co za pytanie, czy jest sens udostepnić 2 część?
    Oczywiście, że tak! Nie ma innej opcji!

    więc się nie żegnam!

    Do następnego! :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Oczywiście że chcemy 2 cześć. Ten blog dawał mi w pewnych momentach coś do zrozumienia itd. Bardzo bym chciała jak i pewnie inni dalszy rozwój wyda. Ale to zależy także od cie. Czy bys chciała jeszcze pisać takie piękne opowiadanie? 😘😊😍

    OdpowiedzUsuń
  18. Czegoś tutaj nie rozumiem... DLACZEGO USUNĘŁAŚ MÓJ KOMENTARZ? Albo szwankuje mi wzrok albo usunęłaś mój komentarz, na który poświęciłam swój wolny czas i ostatki energii. Nie wiem, czy zawarta w nim treść Cię uraziła, czy co, ale to była tylko moja opinia i skoro nie byłaś na nią gotowa, to chyba nie byłaś gotowa na powrót do pisania. Sorry, ale jeśli czytam Twoje opowiadanie, doceniam twoją pracę i zostawiam szczery komentarz, to ogromny brak szacunku z Twojej strony, jeśli od tak go usuwasz. Nie rozumiem tej chorej sytuacji, i mam nadzieję, że mi to wyjaśnisz :) O ile i tego komentarza ni usuniesz... what the fuck?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawiodłam się na Tobie strasznie i nie sądziłam, że w taki gówniarski sposób podejdziesz do mojej szczerej, zdrowej krytyki zachowania Zayna. Piszesz opowiadanie, publikujesz je publicznie, więc licz z tym, że ktoś podjedzie do niego poważnie i poważnie oceni, biorąc na zdrowy rozum zachowania głównych bohaterów. Powiem ci więcej, osoby, które nie potrafią dojrzeć w gwałcie Zayna na Effie złego i niemal bestialskiego czynu i nadal pieją za złym Malikiem i rozpływają się nad jego słowami to osoby niedojrzałe i nie potrafiące odbierać racjonalnie opowiadań, bo skupiają się wyłącznie na sowim idolu i żebyś im dała Zayna w gównie to i tak powiedzą, że pachnie jak róża. Wiesz co chce powiedzieć? Może jesteś jedną z tych autorek, dla których liczy się ilość a nie jakość, bo jeśli tak, to razem z moim odejściem od Twoich opowiadań i gówniarskich zagrywek, właśnie tracisz na jakości :) Z takim podejściem i nieradzeniem sobie z krytyką a przede wszystkim z prawdziwą krytyką a nie hejterstwem! daleko nie zajedziesz a twoje opowiadania będą czytane wyłącznie dla "idoli" a nie dla samej dobrej historii :) Pozdro

      Usuń
    2. kompletnie się nie zgadzam z tym że dla viv liczy się jakoś a nie ilość, pod względem napisania jest to najlepsze opowiadanie jakie czytałam (a było ich naprawdę sporo) o i jeszcze pisząc że viv daleko nie zajdzie myślę, że jesteś w błędzie, no bo proszę z takim talentem miałaby w przyszłości nie osiągnąć sukcesu, jakoś mi się nie wydaje...

      Usuń
    3. nie usunęłam żadnego komentarza, dopiero co weszłam na tego bloga. najprawdopodobniej jest w spamie, pozdrawiam
      xoxo

      Usuń
  19. Oczywiście że chcemy 2 cześć. Ten blog dawał mi w pewnych momentach coś do zrozumienia itd. Bardzo bym chciała jak i pewnie inni dalszy rozwój wyda. Ale to zależy także od cie. Czy bys chciała jeszcze pisać takie piękne opowiadanie? 😘😊😍

    OdpowiedzUsuń
  20. Ok nie mogłam załapać koncowki namieszalas moja droga. I ja chce drugą część bo pragnę happy endu z tą dwójką :d bardzo dziękuję za każdy rozdział z osobna i całość. Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Tak bardzo czekam na 2 część, to moje marzenie. Ten ff rozwala mnie tak samo jak Effie, ale jest najlepszym ff w hisotrii jakiego czytałam przez 4 ostatnie lata, dlatego zawsze tutaj wracałam mając nadzieję na nowy rozdział. Jesteś najlepsza, mimo wszystkich wypaczeń. Jeżeli nie zdecydujesz się publikować 2 części,wyślij mi ją na mejla proszę. zosia0414@gmail.com
    Ps. Zniszczyłaś mi ten dzień tym zakończeniem
    Pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
  22. Ugh ... zapomniałam skomentować za pierwszym razem gdy przeczytałam.

    NIe wiem co powiedzieć, rozwaliłaś mnie. Moja pierwsza myśl gdy sobie poukładałam to w głowie "Co tu się odjebalo?"
    Chyba trochę poczekam na odpowiedź bo mam nadzieję, że jednak dodasz drugą część.
    Skoro tu jestem to chyba najważniejsze co trzeba zrobić to podziękować, a więc DZIĘKUJĘ, że wróciłaś, dokończyłaś i teraz
    CZEKAM na twoją decyzje.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja tak bardzo pragne żeby była druga część i żeby ta dwójka wróciła do siebie. Potrzebuje tego ok wciągnęłam się mega :') Jak przeczytałam , że to koniec zaczęłam ryczeń NIE NIE TYLKO NIE KONIEC
    ale też rozumiem twoją decyzje nie wszystko w tego typu opowiadaniach musi kończyć się szczęśliwie
    Dziękuje za każdy rozdział masz ogromny talent.
    Ja i tak czekam na drugą część !!

    OdpowiedzUsuń
  24. Nienawidzę happy endów, więc ideolo

    OdpowiedzUsuń
  25. Boze dziewczyno, musisz dodać kolejną część!! To jest najlepsze opowiadanie zaraz po IFYL (a tak wgl boli mnie to ze jest zablokowane bo kiedys przeczytałam je 3 razy jak długo nie dodawałaś nowych rozdziałów). Byłoby super gdybyś odblokowała swoje pozostałe owpowiadania xd. Jesteś swietna w tym co robisz czego Ci cholernie zazdroszcze. Ściskam mocno <3

    OdpowiedzUsuń
  26. To jest chyba mój ulubiony blog od dłuższego czasu. Nie da się tutaj przewidzieć co będzie dalej i za to ogromnie podziwiam! Kiedy myślałam, że wszystko będzie pięknie i ładnie, to Zayn zaczął swoje jazdy, później ten gwałt/seks. Jak widzę, że jest nowy rozdział to szaleję! Dlatego z niecierpliwością czekam na kolejny!

    SPAM:
    Wielki powrót, wielkie wyjaśnienia, zakała internetu wróciła z nowym rozdziałem i pomysłami. Jeśli mnie pamiętasz i interesują ciebie dalsze losy Maggie, albo inaczej - jeśli nie pamiętasz, a chciałabyś poznać jej historię, to serdecznie zapraszam na:
    www.sick-problems.blogspot.com

    Pozdrawiam,
    eM's :)

    OdpowiedzUsuń
  27. O kurcze.. przyznam, że nie wiem od czego zacząć.. ale uprzedzam, że może to być naprawdę dziwny i chaotyczny komentarz. Może zacznę od tego,że kiedyś czytałam twojego bloga. Ale jakoś nie miałam czasu, ty wtedy mało kiedy coś wstawiałaś, no a ja w sumie skończyłam czytać wszystkie blogi, jakie kiedykolwiek czytałam i nigdy nie wróciłam. Chociaż w sumie nie.. Bo dzisiaj jestem i twoje rozdziały przeczytałam co do jednego. Ostatnio jak robiłam porządek w różnych plikach, to zauważyłam,że w jednym zapisałam sobie nazwę twojego bloga, żeby nigdy przenigdy go nie zapomnieć. *Możesz już czuć mój wielki szacunek do ciebie.* Zaczęłam to czytać i.. olałam wszystko. Musiałam to przeczytać do końca. Ta historia tak bardzo trafiła do mojego serca. Czytałam to kiedy mogłam i gdzie mogłam. I chociaż chciałabym skomentować każdy rozdział po kolei, to pozwól, że jednak zrobię to tutaj po krótce. A więc.. chyba trochę się cieszę, że nie byłam na bieżąco, bo nie wytrzymałabym jednego dnia czekania na kolejny rozdział.. Każdy mną jakoś wstrząsał.Każdy był ciekawy i wyjątkowy. W każdym pokazałaś jak wielki masz talent, bo masz wielki talent *nie chcę widzieć zaprzeczeń, w tym wypadku nie widzę sensu żadnej dyskusji na ten temat, bo ja wiem swoje. Książek czytam mnóstwo,a przeczytanych opowiadań na moim koncie też mam nie mało i uwierz,że wiem o czym mówię.* Kurde dziewczyno szacun. Kocham cię za to co zrobiłaś. Kocham, kocham kocham, a jednocześnie nienawidzę, za to,że przez ciebie się załamywałam, jak działo się coś złego. Może nikt z moich znajomych nie skomentował nic od ciebie, ale uwierz,że najbliższym przyjaciółkom ględzę o tym blogu i ględzę. I one znają chyba każdy szczegół szczególnie ostatnich rozdziałów. Pamiętam jakby to było dziś *bo było dziś* jak wysyłałam mojej przyjaciółce screeny tego, jak Effie masakrowała samochód Zayna i jak śmiałyśmy się z tego razem. CDN

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...Kurcze wszystko było tak bardzo przemyślane i pasujące. Swoją drogą czy tylko mi "Effie" skojarzyło się od razu z Igrzyskami ? Eh.. Nie ważne xD. Zrobiłaś na tym blogu coś cudownego. Coś niebywałego i.. uh. naprawdę brak mi słów. Miałam już iść spać, ale musiałam skończyć to opowiadanie, a potem stwierdziłam, że ten komentarz będzie zbyt długi i zbyt niewygodnie będzie się go pisało na telefonie, więc odpaliłam laptopa i jestem. I się zachwycam tą całą historią. Ale Zayn to skur..... i moja reakcja, kiedy się okazało,że będzie miał dziecko, ale nie z Effie. Whyyyy ?! WHYYYYYYYYY?! Ja nie wierzę. Wyję mojej przyjaciółce teraz,że nie rozumiem jak to się mogło stać.. Jak on mógł. Jaaaak ?! Jak to się tak mogło potoczyć. Mam ochotę cię za do uderzyć i wrzucić do kotła razem z Zaynem, chociaż podejrzewam,że to nie byłaby dla ciebie kara...Czy ten komentarz nie ma sensu ? Chyba tak.. ale uprzedzałam,że będzie dziwny i chaotyczny ! Kurde.. Kurde. Kurde. Kurde. Musisz kontynuować. Choćbyś tylko dla mnie miała pisać *egoista mały ze mnie* no ale musisz. Ale co ja gadam tyle osób tego chce. Musi być ciąg dalszy rozumiesz ? Bo jak nie, to cię znajdę. Ha. Jeszcze nie wiem jak.. ale coś wymyślę. No i przepraszam,że to mój pierwszy komentarz. Jak zaczęłam czytać to myślałam,że jeszcze coś wstawiać będziesz, bo nie miałam pojęcia jak się potoczy 36 rozdział i zawsze zazdrościłam tym ludziom, których wyróżniłaś i było mi tak bardzo przykro,że nie mogłam być jedną z osób dopingujących cię i dających ci wsparcie. Teraz wiem,że już pewnie nigdy nic mi nie odpowiesz na ten komentarz i może to i lepiej, bo nie wiem czy nie piszę niezrozumiale, a moje błędy porażają, ale nie mam czasu ani ochoty na rozczulanie się nad nimi. Kurde.. pewnie nie powiedziałam połowy tych rzeczy, które chcę powiedzieć. I pierwszy raz tak nadużywam słowa "kurde" i "kurcze, ale to przez te emocje. Tak jeszcze tylko powiem,że miałam ochotę podczas tej całej historii tyle razy cię zbić i wyprzytulać, że to aż chore. Jestem z ciebie dumna. Że stworzyłaś coś tak pięknego, co przypadło ludziom do gustu. Stawiam ci za to frytki! A niech będzie, niech stracę.. podwójne frytki ! I pizzę. CZEKAM NA DALSZY CIĄG. NIE ZOSTAWISZ TAK TEGO. NIE ZROBISZ MI TEGO. Życzę miłych wakacji *nie wcale nie jest już 29. Niee. Trzymaj się tam i pokaż wszystkim na co cię stać *what, ignoruj dziwne rzeczy, które piszę*. Eh.. Effie ty ciepła klucho.. kocham ciebie, zwłaszcza za ten samochód i że byłaś tak bardzo silna, bo mimo płaczu byłaś silna. Eh.. zwracam się już do postaci, wybacz. Musiałam. I sorka, nie zmieściłam się w poprzednim komentarzu...Pozdrawiam <333333333333333

      Usuń
    2. jestem chytra na żarcie, więc gdzie ta pizza i podwójne fryty? :x

      Usuń
    3. Dziekuje ci, slonce, bardzo mocno. Ciesze sie, ze nienawidzilas mnie przez to opowiadanie, lubie wzbudzac silne emocje ;) a chaotyczne komentarze są zawsze najpiękniejsze, wiec nie wiem, o czym mnie ostrzegalas. W cholere mnie satysfakcjonuje to, ze przypadly ci moje slowa do gustu, zabraly te kilka godzin twojego zycia, ktorych, mam nadzieje, nie zalujesz :x
      pozdrawiam również, nadal czekam na fast-fooda.
      XOXO

      Usuń
  28. Cudowne. :* Niedawno trafiłam na tego bloga i zakochałam się w tym opowiadaniu. Bardzo chciałabym drugą część. Czekam:**

    OdpowiedzUsuń
  29. Cały blog super! Zaczelam niedawno czytać i bardzo się wciągnęłam. Podoba mi się sposób w jaki wszystko dokładnie opisujesz a szczególnie odczucia wewnętrze głównej bohaterki. Pewnie każdy Ci to pisze ale fabuła super wymyślona, nie bajeczna co powoduje, że nie można się oderwać. Ahhh ten Zayn, to jest dopiero facet zagadka :) czekam niecierpliwie na tą drugą część! Mam nadzieję, że ją nam opublikujesz już niedługo, pozdrawiam twoja nowa fanka xx

    OdpowiedzUsuń
  30. Co z drugą częścią ? ;** czekam z niecierpliwością ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Koniec = totalne zaskoczenie. Naprawdę mega. ;) Czekam na część drugą :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Chyba umieszczę w tym komentarzu dużo więcej niż zamierzałam, zaglądając na tę stronę...

    Pamiętam gdy dodałaś pierwszy rozdział.
    Pamiętam, jak z każdą literą, każdym kolejnym słowem i zdaniem zakochiwałam się w tej historii i choć wiedziałam, że złamie mi serce, rozszczepi je na kawałki, kochałam ją coraz mocniej i mocniej.
    Nie mam pojęcia, jak to robisz. W ciągu ostatnich czterech lat przeczytałam setki, setki opowiadań, w różnych językach na wielu różnych stronach, ale odważnie i śmiało mówię, że ani jedno, nawet te najlepsze, żadne, nie równało się twoim opowiadaniom. Nie równało się temu opowiadaniu.
    Masz coś takiego, że słowa które piszesz nie są tylko słowami. Zamykasz w nich realne emocje które buzują w moich żyłach gdy tylko je odczytuję. Czuję to, co bohaterka, widzę to co ona i nie jest to efekt mojej wybujałej wyobraźni. Sprzedajesz mi realny ból jak dealer działkę i mogę sobie tylko wyobrazić ile Cię to kosztuje...
    Dlatego czekałam cierpliwie, gdy miałaś przerwy. Czekałam wiedząc, że pasja pisarska jest kapryśną kochanką ciągnącą za sobą wiele spaczeń. Nigdy nie miałam pretensji gdy pisałaś jak wiele bólu sprawiają Ci komentarze hejterów lub zbyt mało wyświetleń - ponieważ jesteś obdarzona. W moim mniemaniu to, co nam dajesz, jest jak fragment Ciebie, więc to oczywiste że tak bardzo się nim przejmujesz, tak mocno Ci na nim zależy.
    Więc czekałam. Raz na jakiś czas sprawdzając z nadzieją, czy coś się nie pojawiło.
    Przełknęłam gorzkie łzy gdy zablokowałaś dostęp publiczny do innych blogów - rozumiem to.
    Pamiętam długą przerwę, notatkę o tym, że raczej nie wrócisz.
    Czekałam.
    Padły notki dodane przez zaufaną osobę. Myślałam, że to będzie to, że to wtedy zostaną dodane wszystkie. Tak się nie stało.
    I choć z każdym miesiącem nadzieja słabła, nie byłam wstanie porzucić tego bloga. Dostał sobie cieplutkie miejsce w folderze z zakładkami. Co jakiś czas zerkałam, coraz rzadziej...
    Widziałam, że do tego wrócisz. Nie mam pojęcia, kto Cię namówił do publikacji reszty, jaki to cud, zamiar lub przypadek sprawił, że wróciłaś, ale wiedziałam, że to w końcu nastąpi.
    Dziś *właściwie to wczoraj, cholera jasna, już jest po 3* weszłam tu przez przypadek. Myślałam o tym opowiadaniu już od jakiegoś miesiąca ale ciągle nie było kiedy, nie było jak, studia-praca, studia-praca...
    Weszłam i popłakałam się widząc jak wiele rozdziałów na mnie czeka.
    A potem płakałam. Płakałam, płakałam, płakałam, jak Effie.
    Na prawdę nie mogę uwierzyć, jak mocno przeżyłam tę historię. I nie mogę uwierzyć że to już epilog. Już...? Koniec...?
    Przecież pamiętam jak wstawiłaś pierwszy rozdział...

    Viv, nie zawsze pozostawiałam po sobie komentarz, ale zawsze tu byłam. I może to nie wiele, może to nic nie znaczy, to przecież tylko opinia jakiejś dziewczyny z drugiego końca internetu - ale tu jestem i podziwiam Cię i kocham to opowiadanie najmocniej ze wszystkich istniejących i wierzę w Ciebie, w to co chcesz robić w życiu, w to, co chcesz jeszcze napisać. Życzę Ci powodzenia i siły, to zawsze się przydaję.
    I cóż jeszcze mogę powiedzieć...? Widzimy się w następnym ;) Na pewno wrócę tu jeszcze nie raz. Mam nadzieję trafić jeszcze kiedyś na ślad Twojej twórczości.
    Stay strong xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takiego typu korespondencjach nigdy nie wiem, co napisać. Chcę opisać wszystko, a jednocześnie zmieścić się w jednym słowie.
      Stare dobre czasy - podsumowując moje blogi, teraz fanfiki nie są już trendem, mało kto na jakiekolwiek zagląda, a szkoda, to był zajebisty okres w moim wieku, kiedy całymi nocami szukałam opowiadań i męczyłam oczy nawet tymi słabymi, bo nie było żadnych nowych.
      Pamiętam również, jak dodałam pierwszy rozdział :D Boże, jak ja się stresowałam.
      Pamiętam 1szy szablon YL - najpiękniejszy, załuję, że go nie mogę już zobaczyć.
      Dziękuję, że we mnie wierzysz, bardzo chciałabym cofnąć się do 2012 i pododawać wszystkie książki, które napisałam od tamtej pory, bo nie jest tak ciekawie pisać tylko dla siebie.
      Naprawdę się popłakałaś????????????????????????
      Wiem, że powinnam ci współczuć, ale cholera jasna, cieszyłoby mnie to, że wywołałam u kogoś płacz tym, co napisałam xoxo
      Wracaj, wracaj, nie wiadomo, co mi odwali za 20 lat.

      Usuń
    2. Oo boooze normalnie kocham to opowiadanie! Dzisiaj sobie o nim przypomnialam i patrze aa tu nowe rozdzialy! (You made my day) ;) mam nadzieje, ze dodasz druga czesc 😊 jakbys mogla mi wyslac na e-maila bylabym bardzo, ale to bardzo wdzieczna! Pozdrawiam ineek6@gmail.com

      Usuń
    3. Tez chcialabym przeprosc bo nie zawsze zostawialam po sobie komenatrz, ale bylam jestem i bede! Chcialabym Ci podziekwac, ze podzielilas sie z nami swoja tak wspaniala tworczoscia, mozesz mi wierzyc lub nie, ale jest to jedno z najlepszych opowiadan jakie czytalam w moim zyciu 😢 dziekuje! 😍 i prosze dodaj druga czesc bo chyba umre 😢😢

      Usuń
  33. Długo nie dodawałam komentarza do tego rozdziału, nie umiałam ubrać w słowa tego, co się we mnie pojawiło po przeczytaniu go. Nadal nie potrafię tego opisać, ale stwierdziłam, że musisz wiedzieć, jak ogromne są efekty Twojej pracy. Historię Effie i Zayna zaczęłam czytać już kilka lat temu, razem z FYL i IFYL (które też uwielbiałam). Wczuwałam się w rolę Willson i uwierz mi-żadna historia nie przyprawiała mnie o tyle emocji, co ta. Kiedy długo nie dodawałaś rodziałów musiałam starać się za każdym razem uporać z tym psychicznie (haha). Dosłownie, bardzo często sprawdzałam, czy już znajdę na tym blogu kolejną część. Jednak później wchodziłam tu nieregularnie, wiedziałam Twoją niechęć do dodawania rozdziałów, ale w pełni Cię rozumiałam. Każdy kolejny dzień z życia bohaterki niezmiernie mnie cieszył za każdym razem, gdy mogłam o nim czytać. Od zawsze byłam zakochana w tym opowiadaniu, naprawdę. Ani trochę nie przesadzam, po prostu od samego początku urzekł mnie Twój styl pisania i wyjątkowa historia, którą tu ukazałaś. I kiedy po długiej przerwie znów sprawdziłam, czy pojawiło się przypadkiem coś nowego... asdhduehwudhw
    Sprawiłaś mi ogromną niespodziankę dodaniem kilku rozdziałów w krótkich odstępach czasowych. W dodatku okazało się, że ostatnia część Young Lovers pojawiła się w moje urodziny! Cudowny prezent! Żałuję tylko, że nie mogłam się tym cieszyć od razu, ale i tak jestem mega zadowolona z okazji do przeczytania tego (mimo, iż piszę to tak późno, przepraszam). Chcę, żebyś wiedziała, że jestem Ci bardzo wdzięczna za to, że to napisałaś, bo zrobiłaś coś według mnie niesamowitego. Masz niesamowity talent, pamiętaj o tym.
    Nie znam Cię, ale bardzo podoba mi się to, co tworzysz i w jaki sposób to robisz. Wydajesz się naprawdę świetną osobą i czuję się wręcz dumna za to, że mimo przeciwności i być może różnych przykrych sytuacji w Twojej działalności pisarskiej dodawałaś ostatnie rozdziały i sprawiłaś mi tym ogromną radość. Właśnie dlatego bardzo proszę Cię o kolejną część tej pięknej historii (w której wszystko mi się podobało, a połączenie nieśmiałej Effie z agresywnym Zaynem - idealne, szczególnie, że przedstawiłaś to w sposób wyjątkowy i nieszablonowy).
    Bardzo chciałabym dowiedzieć się, co wydarzy się dalej (zabiłaś mnie zakończeniem!), mam nadzieję, że będę miała ku temu okazję. Uwielbiam Cię i życzę Ci dużo siły, weny i wspaniałych chwil. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I widzę, że ktoś powyżej miał bardzo podobną sytuację do mojej. To wszystko jest całkowicie szczere, a wcześniejszego komentarza nie zauważyłam, więc myślę, że po prostu wiele osób tak jak ja od bardzo dawna śledzi tą historię, bardzo ją przeżywa i pisze z głębi serca. To tylko utwierdza w tym, jak cudowne jest to opowiadanie i jak piękne emocje nam przekazuje.

      Usuń
    2. Dziękuję, słońce, opinie czytelników zawsze wiele dla mnie znaczyły, ale teraz są jeszcze cenniejsze, bo dawno dawno dawno temu pojawił się ostatni rozdział, a ktoś tu nadal czasem wchodzi i czyta. Z drugiej strony nowe komentarze są coraz smutniejsze dla mnie, bo minęły stare dobre czasy, minęła era blogów. Ciekawi cię co napisałam dalej? Cóż, moja mentalność w żaden sposób się nie zmieniła więc możesz nawet się domyślić co wykombinowałam xddddddd

      Usuń
  34. Więc tak... zacznę od tego, że od ponad 3 albo nawet 4 lat nie czytałam opowiadań, nie wychodziłam na nie, nie używałam nawet mojego konta. Nagle tak przestałam, bo doszłam do wniosku, że chyba wydoroślałam i że trzeba prowadzić prawdziwie życie a nie to fikcyjne. Mam 19 lat, w zeszłym tygodniu siedząc i nudząc się w pracy wpadłam na pomysł, że sobie coś przeczytam i zaczęłam sobie przypominać jakieś nazwy blogów, które kiedyś czytałam i pierwszy mi wpadł twój, właśnie ten. Więc postanowiłam zacząć go czytać od początku mimo że większość pamiętałam i tak doszłam do końca, olewajac pracę i chłopaka. I teraz odnośnie opowiadania... to najlepsze jakie czytałam, a było ich wiele, nie wiem jak w tym wieku, dawno nie interesujac się tymi opowiadaniami, ciągle mi siedzi w głowie CO BYŁO DALEJ, COO SIE WYDARZYŁO, JAK POTOCZYŁY SIĘ ICH LOSY, CO ZROBIŁ OJCIEC???? Matko tyle emocji, ciągle to przeżywam... nie jestem już fanką One Direction, dawno przestałam się nimi ibtwrwsowac, Zayn odszedł,wszyscy się zmienili, my - fanki także się zmieniłyśmy ( tak paamietami Viv że chyba nie byłaś jedną z nich haha ). Jesteś cudowna, masz wspaniały tanet i cudowne pomysły, jestem tak bardzo zachwycona że tu weszłam i przeczytałam to i przypomniałam sobie stare, dobre czasy kiedy moim jedynym zmartwieniem było to co Zayn odwali w następnej części, bo żadnen z rozdziałów nie był przewidywalny, każdy zaskakiwal. Dziękuję ci, że skończyłaś to opowiadanie ( mam nadzieję że będzie ciąg dalszy) i szkoda tylko że inne są zablokowane ( pamiętam jak kiedyś miałam łzy w oczach kiedy pokazywało mi się że zablokowane, teraz było mi smutno strasznie) ale rozumiem, każdy ma jakieś powody. Także pozdrawian, dziękuję będę zaglądać co jakiś czas czy coś się pojawilo :)

    OdpowiedzUsuń