sobota, 9 lipca 2016

Rozdział 35

Nie mogłam zapomnieć jego głosu, kiedy rzucił hasło: „adrenalina”. Był czarnoksiężnikiem i rzucał zaklęciami. Bo jak inaczej odpowiedzieć na reakcje mojego ciała grającego tak, jak on sobie życzy? Jak wyjaśnić, że mimo obietnic o niepojawieniu się Zayna, ja wiedziałam prawdę i wcale nie byłam zdziwiona, widząc go tutaj?
Nie siadł na mojej ławce, czym wcale mnie nie zaskoczył.
- Nie wiem, stary, o co chodzi z tym trudnym słówkiem, ale chyba ją uciszyło. Musisz mnie tego koniecznie nauczyć. – Zaśmiał się Alex, klepiąc Zayna po plecach.
Brunet zacisnął szczękę.
- Od kiedy niby się przyjaźnicie? – wypaliłam. Czułam się odważnie w ich towarzystwie, co było chyba największą niespodzianką stulecia. My, trzej wrogowie, przy jednym stole, bez złych intencji.
Wiedziałam, że Zayn rzuciłby się ze słowotokiem po to, by udowodnić swoją nienawiść do Alexa, gdyby tylko kto inny zadał to pytanie. Ale ze mną przecież nie rozmawiał, korona była zbyt warta.
- Mamy obojętne stosunki - odparł Alex. - Słyszałaś, co się stało z samochodem Zayna. Nie mógł wystartować dzisiaj, zaproponował to mnie. On ma kasę, a ja… cóż, satysfakcję.
Trochę zajęło mi przeanalizowanie jego słów, bo wraz ze wspomnieniem samochodu Zayna, on zaszczycił mnie spojrzeniem. Zrobiło mi się słabo. Podłoga wyglądała tak zbawiennie. Wiedział, że to ja zniszczyłam jego auto. Od początku wiedział, że to ja. I nadal żyłam!
- Chcesz mi powiedzieć, że byłeś w zastępstwie? Brałeś wcześniej udział w wyścigach.
- Nie.
- Jesteś nienormalny! – wrzasnęłam. – Co ty sobie myślałeś?! Mogłeś zginąć, nie masz doświadczenia.
- Zamknij się już – wtrącił Zayn. – A ty, Alex, dawaj pieniądze.
Malik wyjął z kieszeni paczkę papierosów, wyciągnął jednego i odpalił dzięki świeczce stojącej na środku stołu. Przez ten czas, kiedy czekał, aż ogień chwyci koniec papierosa, jego oczy pozostały zamknięte. Odetchnęłam w momencie, gdy oparł się bezpiecznie o ławkę i wypuścił dym przed siebie.
- Mam lepsze rzeczy do roboty niż siedzenie tutaj – wyjaśnił obcesowo. – Moje dobre maniery mi mówią, że nie wolno przeszkadzać w randce.
- Zgodziłabym się, gdybyś jakieś maniery miał.
- Nikt do ciebie nie mówi, mądralo. – Nie spojrzał na mnie. I bardzo dobrze, bo zadrżała mi dolna warga.
- Dam ci pieniądze, jak tylko sam je dostanę.
Alex rzucił mi krótkie spojrzenie, chyba chcąc mi przypomnieć o wyborze czegoś do jedzenia. Nie byłam już głodna.
- Nie wierzę, że zgodziłeś się na to za darmo – wybuchłam. - Ryzykowałeś życiem dla jakiegoś pieprzonego tchórza.
- Cieszy mnie, że poszerzasz słownictwo o przekleństwa. – Zayn wessał policzki do środka, pochłaniając dym w typowej dla siebie nonszalanckiej manierze.  – Naucz się jeszcze tylko, do kogo możesz się tak zwracać.
- Nikt nie mówił do ciebie – użyłam na obronę jego wcześniejszych słów i zwróciłam się do Alexa. – Będę chciała podwójne frytki bez keczupu.
- Pójdę w takim razie po kelnerkę.
Nie poszedł. Wybiegł tak szybko jak kiedyś Vic, kiedy na lekcji wzięła dwie tabletki przeczyszczające.
Zrzedła mi mina. Alex domagał się mojego zamówienia tylko dlatego, żeby móc uciec od gróźb Malika. Nie mogłam się powstrzymać od kolejnego brzydkiego słowa. Byłam zajebiście wściekła. Sama siebie wkopałam. Zajebiście beznadziejnie.
Milczałam mimo szaleństwa w głowie. Może to była idealna okoliczność do rozmowy o tamtej imprezie?  Czy chciałam jednak rozpłakać się przy Zaynie, przy wszystkich ludziach? Chciałam wrzeszczeć i umierać z bólu, niszczyć reputację Malika swoimi krzykami? Mogłabym w ogóle przyznać mu prosto w twarz, że skrzywdził moje ciało? Pozbawił mnie tego, co chroniłam bardzo długo . Zgwałcił mnie.
To była równie okropna czynność jak sama nazwa.
Rozejrzałam się po pubie, ale mój wzrok nie mógł rozpoznać kształtu przedmiotów dalszych niż cztery metry. Dym papierosowy skutecznie tworzył mgłę. Gdyby Zayn teraz się na mnie rzucił, mało kto zwróciłby na to uwagę.
Mocniej przygwoździłam się do ściany i tym razem głośno przełknęłam ślinę. Nigdy wcześniej nie czułam się niezręcznie, milcząc z Zaynem. Dzisiaj było inaczej. Głupio, pusto i tak żałośnie.
- Myślałaś, że…
- Zgwałciłeś mnie.
Jednak potrafiłam  t o  powiedzieć. I nie krzyknąć, nie rozpłakać się i nie umrzeć. Przeżyłam drugi raz. Zostało mi jeszcze pięć z kocich żyć.
Spojrzałam na niego, czekając, aż zrobi to samo, prosząc, by zrobił to samo, złoszcząc się, kiedy tego nie zrobił. Jego usta przestały drżeć dopiero, jak zacisnął je na filtrze papierosa. Zaciągał się niesamowicie długo, grając na czas.
Dym ulatniał się nieregularnie, powoli i miękko ginął w przestrzeni. Malik miał podkrążone oczy, a w tym świetle wyglądał jak trup. Przekonałby mnie co do śmierci.
- Nic nie powiesz?
- Co chcesz, żebym ci powiedział? – zaatakował mnie błyskawicznie, jego wzrok ciemny, niechętny i nieznajomy. Brzmiał tak, jakbym to ja wyrządziła mu niemożliwą krzywdę.
Wiedziałam, że nie zdawał sobie sprawy, co właśnie powiedział, ani że już kiedyś powiedział to samo. Dokładnie te słowa, które spowodowały największą kłótnię. Po niej nic nie było takie samo. Nienawidziłam Zayna, ale bardziej nie mogłam znieść jego opieszałości. To wyglądało tak, jakby on odpychał wszystkie uczucia, które miały być nasze i przez to ja czułam więcej, przez to nie mogłam żyć z kamieniem zamiast serca.
- Chcę kłamstwa. Chcę, żebyś powiedział, że to nie miało nigdy miejsca. Albo chociaż, żebyś udowodnił, że nie ty tam byłeś, że… stało się nieporozumienie – mówiłam cicho, spokojnie, jakby debatując o pracy domowej, której nawiasem mówiąc, nie odrobiłam.
- Mogę ci powiedzieć – zawiesił głos, by przydusić płuca kolejną dawką nikotyny i odchylił głowę, wypuszczając truciznę nad nasze głowy. Jego szyja była blada, widziałam żyłę, wyraźnie zaznaczone Jabłko Adama i jakieś zadrapanie. – Mogę ci powiedzieć, że kazałaś mi cię pieprzyć, że to ty mnie namawiałaś, ale to nie ma znaczenia. Bo to nie zmienia nic, jak się czuję.
- Jak ty się czujesz? – warknęłam. – To ja jestem zgwałcona.
- Mógłbym powiedzieć, że cię przepraszam, ale to idiotyczne słowo. – Jego głos był niski, beznamiętny i niemile cyniczny. Nie wyglądał na poruszonego tym, co mi zrobił, a to tylko dodawało drewna do ognia mojej zawiści.
- W takim razie nic nie powiesz?  Mogę cię pozwać, Zayn.
- Nie zrobisz tego. – Zaśmiał mi się w twarz.
- Bo niby co? Myślisz, że jak mnie w sobie rozkochałeś, to będę ci potulna?! Nie! Może i podobał mi się twój wygląd, twoje zachowanie imponowało, a charakter ciekawił, ale… tym samym mogę się kierować, by cię znienawidzić. Zgwałciłeś mnie i zostawiałeś zawsze, gdy tylko nie robiłam czegoś po twojej myśli. Jak możesz w ogóle sądzić, że będę milczeć na twój temat? Jesteś gnojem, który powinien nauczyć się życia.
- I dlatego trafiłem do więzienia.
Milczałam. Obiecałam sobie, że nie będę pokazywać emocji. A on patrzył chwilę zaskoczony moim stoicyzmem. Ale nie mogłam się odezwać, bo przecież wypuściłabym z ust tylko jęk i szloch.
- Niedługo idę odsiedzieć karę za przekroczone prawa. Trochę ich jest, więc dali mi kilka miesięcy pozbawienia wolności.
- Nie interesuje mnie to – powiedziałam. – Bardziej mnie niepokoi, czy dowiem się o jakimś dziecku w moim brzuchu, kiedy jego ojciec będzie w więzieniu.
- Zabezpieczyliśmy się – powiedział, wywracając oczami.
- Nie – prychnęłam obmierzle, nie pragnąc niczego bardziej tylko wymierzyć mu policzek. – Ty się zabezpieczyłeś. Ja byłam jak gumowa lalka bez życia. Nie pamiętasz? Zgwałciłeś mnie, w dodatku zataiłeś ten fakt przede mną.
- Może, kurwa, miałem podejść do ciebie i mimo że w ogóle ze sobą nie rozmawiamy, powiedzieć: „Hej, nie pamiętasz tego, ale wczoraj uprawialiśmy seks”? – rzekł szorstko, gasząc niedopałek na stole i ręką niedbale strzepując go na ziemię. - Zachowywałaś się, jakbyś nie wiedziała.
- Nie wiedziałam. Wyobraź sobie tylko, że budzisz się rano zupełnie zwyczajnie, a kiedy się myjesz, zauważasz siniaki na całym ciele i przeszywa cię niesamowity ból gdzieś wewnątrz ciała. Byłam sama. Nie miałam pojęcia, co się stało. Nic nie pamiętałam, nikomu nie mogłam zaufać. Potem dowiedziałam się o zdjęciach i o filmie. Zostawiłeś mnie samą. Wykorzystaną i bez przytomności. A ja tak bardzo nie chciałam wierzyć, że to mogłeś zrobić ty. Wręcz prosiłam, wszyscy tylko nie ty.
Zayn zacisnął ręce na kantach stołu i spojrzał w sufit, dając mi do zrozumienia, że nie zamierzał ciągnąć rozmowy. Nie miałam siły. W ciągu ostatnich dni wydarzyło się zbyt wiele rzeczy, na jakie nie byłam przygotowana.
 - Ale zrobiliśmy to. I co teraz? Musisz z tym żyć, Willson.
- To naprawdę nie jest dla ciebie powód, żebyś się opamiętał, prawda? Co musi się stać… Co musi się stać, Zayn?
- Przeceniałaś mnie cały czas. Nie mam w sobie żadnej głębi.
- Jak mogłeś mi to zrobić? Skrzywdziłeś mnie. Jesteś chory. Odebrałeś mi dziewictwo, jakby to nie było nic ważnego! Wbrew mojej woli!
- Chciałaś tego.
- Gdybym chciała, prosiłbyś, żebym ci pozwoliła? – Moje łzy zmniejszyły ostrość jego utrapionej twarzy.– Blokowałbyś moje ręce, żebym nie mogła cię odepchnąć? Zasłaniałbyś mi usta przed wołaniem o pomoc?
Milczał, bo co innego mógł zrobić.
- Nie mówiłem ci, bo nie chciałem widzieć cię takiej – wyznał w końcu po odpaleniu kolejnego papierosa. Miałam ochotę spytać o zaproponowanie mi dawki nikotyny, może to odebrałoby ból. – A skoro zapomniałaś… To wydawało się dobrą decyzją.
- Użyłeś na mnie przemocy.
Spoconymi acz lodowatymi rękami chwyciłam za bluzkę i uniosłam ją do szyi. Zobaczył brunatno-żółte siniaki i opuścił wzrok na pustą paczkę Marlboro.
- Zasłoń się – warknął. Miał przytłumiony głos, ciężki i chrapliwy.
Co się z nami stało.
Po chwili oparł łokcie na stole i wplótł palce w czarne włosy. Papieros w jego ustach powoli się wypalał. Nie widziałam, żeby wypuszczał dym.
- To był zakład, tak? Ile kasy dostałeś za „zaliczenie” największego kujona w Bradford?
Zayn opuścił ręce i rzucił mi ostre spojrzenie spod rzęs. Jego usta były zaciśnięte i popękane, bo przed zapaleniem papierosa nie przestawał gryźć warg.
- Jesteś głupia, jeśli tak o mnie myślisz. Nigdy bym nie tracił czasu na cholerne zakłady.
- To czemu powiedziałeś całej szkole?
- Nikt o tym nie wie! – wrzasnął zbulwersowany, ściągając na nas oczy kilku osób. Na szczęście zbyt starych, żeby chodzili do naszej szkoły. – Co ty pieprzysz?! Nikomu nie powiedziałem, co się tam stało.
- Skoro to wstyd, po co w ogóle mnie ciągnąłeś do tamtego pokoju? Czemu mnie nie wyśmiałeś, kiedy niby byłam nachalna? Nie ruszają cię nawet te siniaki ani cała ta rozmowa? Dziewczyna jak ja nigdy nie powinna przeżywać takich rzeczy, Zayn. Dobrze się z tym czujesz?
- Nienawidzę siebie bardziej, niż wszystkich ludzi razem wziętych. Nie mogę na ciebie patrzeć. Nie mogę, bo ciągle widzę cię zapłakaną sprzed tygodnia. Czułem na swoich rękach twoje ciało, które nie poddawało mi się, bo chciało, ale poddawało się, bo nie miało własnej siły. To był pierwszy raz, kiedy byłaś pijana. Uznałem, że powinnaś być wtedy ze mną, a nie wylądować z obcymi ludźmi.
 - Okazało się, że w ogóle cię nie znam. 
- Nie wyśmiałem cię, kiedy mnie całowałaś, bo nie było żadnej rzeczy, którą wolałbym wtedy robić ani żadnej osoby, z którą wolałbym być.
- Czemu mi to zrobiłeś? Skoro byłeś sfrustrowany, mogłeś wyjść i zaproponować to komuś innemu, nie musiałbyś nawet robić to wbrew czyjejś woli. Nie zdajesz sobie sprawy, jaki to był ból. I samo to, że musiałam patrzeć, jak ty nie reagujesz, jak pokazujesz prawdziwego siebie, obojętnego aroganckiego dupka.
- Straciłem kontrolę. Byłaś tam ty, sama ze mną, zapraszająca, atrakcyjna. I nie chodzi nawet o to, jak się zachowywałaś, ale o to, że uznałem cię za prawdziwą. Byłaś taka rzeczywista, tak urocza i odważna. Zrozumiałem, że to właśnie prawdziwa ty.
Też to rozumiałam, ale ostrożna Effie gwarantowała spokój i wygodę. Ostrożna Effie nie pozwoliłaby na mój płacz, na bycie zależną od jednego chłopaka pełnego wad. Kto pozwolił łzom płynąć po policzkach?
- Uciekłeś.
Jego szczęka zacisnęła się, kiedy przechylił głowę na bok, by wpatrzeć się na moment w ludzi. Po  raz kolejny tłum dodawał mi pewności, że mieliśmy prywatność. To był dość duży paradoks.
- Zobaczyłem, w jakim byłaś stanie. Mdlałaś, wszędzie twoje łzy. – Nadal na mnie nie spojrzał. – Nie chciałem tego widzieć, ani tego naprawiać. 
 - Jesteś okropnym człowiekiem. Naprawdę strasznym.
- Chciałbym ci pomóc, ale to nie moja kolej. – Jego oczy miały groźny i drwiący wyraz. – Chciałbym zmienić wiele rzeczy, Willson. I gdybym mógł, na pewno teraz nie byłabyś w tym miejscu
- Gdybym ja mogła coś zmienić, na pewno nie dopuściłabym do takiego sponiewierania mojego ciała.
- Ja pierdolę, czy ty w ogóle słuchałaś, co mówiłem cały ten czas?! – wybuchł, wyrywając mi z rąk menu, które cały czas trzymałam i rzucając nim na drugi koniec stołu. Znowu zyskaliśmy obserwatorów, tym razem jednak ludzie zaczęli o nas rozmawiać. –Przestań dbać tylko o własne zdanie, bo też nie jesteś bez winy! Wiesz, co mi powiedziałaś na samym początku? Powiedziałaś, żebym cię pieprzył. Jak to niby miałem odebrać? Że nie chcesz tego? Nie róbmy z ciebie niewiniątka.
- Byłam pijana – wyjąkałam. Jego zarzut sprawił, że nie czułam się już tak odważnie. Mój lodowiec pękł i znalazłam się na cienkim lodzie.
- Też mogę tak powiedzieć. Też byłem pijany wiele razy, jak spędzałem noce z dziewczynami, ale nigdy nie nazywały mnie gwałcicielem.
- Przestań. – Bolało mnie to, co mówił o innych dziewczynach.
- Wiesz, czemu wtedy beczałaś?! – nie zniżał głosu, a ludzie nadal na nas patrzyli. Powoli dostrzegali mój płacz i jego zaciśnięte ręce. – Nie dostałaś ode mnie serc i kwiatów, dostałaś zwykłe wykorzystanie się nawzajem dwóch ciał. Bez uczuć i większego znaczenia, tylko dla własnej przyjemności. Przykro mi, że ode mnie się tego dowiadujesz, ale nie ma czegoś ponad to!
- Płakałam, bo mnie krzywdziłeś.
Ukryłam twarz w dłoniach i czekałam na jakąś wyjątkową myśl. Może na kolejne słowa Zayna, może na jego dotyk. Wzdrygnęłam się, wyobrażając sobie kolejny siniak, który powstałby na mojej skórze, gdyby ją dotknął.
- Czemu na siłę mnie zrażasz do siebie, Zayn? – spytałam bardzo cicho, wycierając dokładnie oczy. –Czemu nie możesz być dobrym chłopakiem?
- Bo straciłbym swój urok. – Typowa dla niego odpowiedź.
Wstałam zmęczona i ignorując drżenie nóg, uwolniłam się spomiędzy stołu i ławki. Zayn patrzył na mnie uważnie, cały czas otwierając i zamykając usta na przemian. Nie oddałabym nic, żeby dowiedzieć się, co chciał powiedzieć.
- Bawi cię to, jaki ból sprawiasz ludziom? – powiedziałam, stając obok niego.
Miał napięte mięśnie, wyprostowane plecy i intensywne spojrzenie.
- W większości przypadków tak, ale nigdy nie chciałem, żebyś przeze mnie cierpiała – odparł, wzruszając ramionami i smakując kolejne słowa na języku. – Uwierz, cierpiałabyś jeszcze bardziej, gdybym cię nie odpychał.
Również wstał, jednocześnie odbierając mi chęć na kolejną kłótnię. Nie miałam nagle wystarczającej brawury by w ogóle się odezwać. Malik spojrzał spokojnie na moją twarz, biorąc cały potrzebny mu na to czas i bezceremonialnie, powoli, ukradkiem pocałował moje czoło. Był sprzecznością.

- Obyś następnym razem wybrała lepiej.


-

24 komentarze:

  1. O boże co tu się wydarzyło, nie mam słów po prostu

    OdpowiedzUsuń
  2. Jezu cudowny, oczywiście nie obyło się bez mojego płaczu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezus, serio się popłakałaś? ;O

      Usuń
    2. Nooo. Po ochłonięciu mogę dodać, że generalnie widać, że Malik czuje coś do Effie, aczkolwiek, będąc sobą, nie chce dopuścić do siebie tej myśli. I, oczywista oczywistość - mega żałuje tego, co jej zrobił, ale też nie ma zamiaru naprawić "szkody", choć tu, choćby chciał, nie mógłby nic zrobić. No może lepiej zachować się "po", ale czasu już nie cofnie.

      Usuń
  3. O Cholera... Co jak co ale jesteś mistrzem w całkowitych zwrotach akcji. Najlepszy rozdział w YL! To wszystko samo sobie zaprzecza, ale przy tym jest całkowicie normalne. Ja bym ci proponowała wysłać to do jakiegoś wydawnictwa! Masz nieziemski talent o.0 Czekam na Ostatni rozdział! :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże...cudny ! Najlepszy , Boski , wyjątkowy ! Kocham cię ! Mam nadzieję ,że jeszcze kiedyś będziesz coś pisać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No ja uważam że oboje są winni. Ale Zayn mógłby trochę odpuścić. I szczerze mimo wszystko chcialabym żeby byli razem

    OdpowiedzUsuń
  6. Oni łamią mi serce :"( Tak bardzo chcę żeby to miało happy end, ale wiem że to się nie stanie :( Nie zmienia to faktu, że rozdział jest cudowny :) Nie mogę się doczekać finału ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Co? Co? Zaraz... Co??? Tego się nie spodziewałam 😓 czekam ❤

    OdpowiedzUsuń
  8. W końcu przyznał, że mu na niej zależy... Tylko szkoda że nie wprost...
    Dalej mam taką naiwną nadzieję, że w drugiej części wrócą do siebie.
    Czytam tego fanfika prawie od początku i nie mogę uwierzyć że to już koniec...
    Dziękuję za YL to jedyny fanfik jaki czytam i jedyny który nie jest jakimś przesłodzonym romansidłem.
    Będziesz wysyłała drugą część na pocztę ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba skuszę się na publikowanie na blogu :D tutaj mam komentarze, wiem, jeśli coś robię w dobrą stronę, a jak porozsyłam to już nie dostanę odzewu

      Usuń
  9. jezuniu co, zayn przyznał się do swoich uczuć co do effie, w końcu widzimy jego drugą stronę, brakowało mi tego. nie mgę uwierzyć, że kolejny rozdział będzie ostatnim, a z drugiej strony nie mogę się doczekać 15.07 strasznie się cieszę, że jednak powrócilaś i kończysz to ff. jestem ciekawa jaki będzie koniec, choć w sumie trochę się go już domyślam, chociaż nie zdziwę się jeśli mnie zaskoczysz

    OdpowiedzUsuń
  10. Cały czas sie zastanawiam co on ma w tym łbie ale..
    To jest Malik, jego nie ogaarniesz :P

    Rozdział buenos! :*

    OdpowiedzUsuń
  11. To genialne. Uwielbiam ich konfrontacje i kłótnie (nwm czemu xD). Ale to zakończenie rozdziału *.* po prostu umarłam. To było jednocześnie dziwne, urocze, kochane, ale i chamskie, bo Zayn znowu mąci Effie w głowie.
    Nie wytrzymam chyba do tego piętnastego, ale jednocześnie nie chcę już końca. Przynajmniej mogę pocieszyć się faktem, że będzie druga część!

    OdpowiedzUsuń
  12. Najlepszy *_* Nie mogę się doczekać 15. :D

    OdpowiedzUsuń
  13. AAAA! Jak zwykle cudo *.* Końcówka mega i to jak ja niespodziewanie całuje w czoło *.* ❤

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo wyczekiwałam tego rozdziału i konfrontacji Effie z Zaynem. Byłam bardzo ciekawa, jak się zachowa i czy w jakikolwiek sposób będzie chciał odpokutować to, co jej zrobił. Nie liczyłam na wiele, bo po tym co jej zrobił już nic nie jest w stanie go wytłumaczyć, dla mnie gwałt to gwałt, tym bardziej tak brutalny, jeśli w ogóle możemy przemoc seksualną dzielić na brutalną i mniej brutalną, bo w zasadzie to i tak nadużycie siły i wymuszony stosunek, więc zwał jak zwał, Zayn dopuścił się rzeczy bestialskiej i przy tym pozostanę. Wracając, nie liczyłam na wiele, ale liczyłam na jego oziębłość, totalną oziębłość i brak skruszenia, co dalej udowadniałoby jakim jest sukinsynem, mógłby żałować tego co zrobił i zrozumieć swój błąd ale dopiero w 2 części, po odsiadce i minionym czasie, natomiast krew mnie zalała jego tłumaczeniami i gadką, bo przyznam, że wyszło z tego masło maślane i moim zdaniem to było tłumaczenie go całkiem absurdalne, jakbyś chciała zrobić z tego gwałtu jakąś głębię, a on, na boga, zgwałcił ją! W tym nie ma czego tłumaczyć i się doszukiwać. Niby nie chciał, ale go sprowokowała, była kusząca, potem nie mógł patrzeć na jej łzy, na to co jej zrobił, dla mnie zachował się jak zwierzę skoro nie potrafił zapanować nad swoją rządzą i poskromić jej, kiedy Effie powiedziała nie... więc jego gadka to dla mnie śmiech na sali. Jestem zła... i lekko rozczarowana, bo spodziewałam się wszystkiego, ale nie takiego gadania, które zabrzmiało jak pusty bełkot i tylko go pogrążyło w moich oczach. Ehhh, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudowny rozdział.Ciekawi mnie czemu Zayan na iść do więzienia?...,ale to i może dobrze będzie miał czas na przemyślenie wiele spraw i w końcu zrozumie,że takie aroganckie zachowanie nie zaprowadzi go daleko.Z niecierpliwością czekam na nowy rozdział i drugą część:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Natrafiłam na ten blok już jakiś czas temu. Czytałam go, pochłaniając dokładnie każde słowo. Dla mnie, jako zwykłej osoby, która nie piszę, lecz czytam dużo książek, opowiadań mogę Ci jedynie napisać, że jest to najlepiej napisana historia jaką przeczytałam w moim dosyć krótkim życiu. Jestem zauroczona Twoim talentem, jestem Twoją fanką i zazdroszczę Ci, też chciałabym tak pisać.
    Jeśli chodzi o bohaterów, uważam, że niesamowicie wykreowałaś ich charaktery ale również niesamowicie im te charaktery zmieniasz, dzięki temu ta historia nie jest nudna, dajesz nam niespodzianki, czasami piękne, radosne, a czasem wręcz przeciwnie- bardzo smutne. gdy np. doszło do gwałtu.
    Bardzo ciesze się, że jesteś tu i mam nadzieję, że nigdy się nie poddasz i oczywiście życzę Ci samych sukcesów, byś wydała swoją książkę a ja obiecuję, że przeczytam wszystko co będzie napisane Twoją ręką.

    OdpowiedzUsuń