wtorek, 14 czerwca 2016

Rozdział 33


Wpatrywałam się w ekran i trzy durne podskakujące kropki tuż pod nazwiskiem Alexa. Co zajmowało mu tak długo? Czemu od początku nie powiedział, że istnieje jakiś filmik? Przecież tego nie trzeba było wywoływać w ciemni. Stres przerodził się w obłęd, nie mogłam dłużej znieść nerwów i uniosłam swoją koszulkę pod brodę.
Patrzyłam na pożółkłe siniaki, które nie wyglądały już tak tragicznie, na krwiaki i ugryzienia obsypane wokół piersi oraz ramion. Czy to w ogóle było możliwe? Czy nie wariowałam?
Alex wreszcie wysłał jakiś link, dopisując coś, co po raz kolejny zignorowałam. Szybko kliknęłam na film i docisnęłam dłonie do ust, by nie zacząć wrzeszczeć, zanim czarny ekran się rozjaśnił.
Dźwięki były zniekształcone muzyką, darciem ludzi i gadaniem nagrywającego, który nawiasem mówiąc, był tak pijany, że trzymał kamerę do góry nogami, więc musiałam obrócić laptop.
Przez chwilę nie wiedziałam, na czym skupić wzrok. Obraz był niesamowicie rozmazany, pokazywał podłogę i nogi ludzi podskakujących w rytm muzyki. Miałam ochotę przesunąć filmik, ale bałam się, że ominie mnie najważniejsze. Trwałam w amoku kilka sekund, aż nie zapadła cisza. Potem nagrywający pisnął rozdzierająco, męcząc moje kolumny w laptopie.
I zobaczyłam siebie. I nie wiem, jak do tego doszło, ale klęczałam przed Zaynem Malikiem – postrachem całego świata, obiektem westchnień, moją pierwszą znienawidzoną, źle przeznaczoną miłością.
Dotykał mnie. Dotykał mojej szyi i włosów, jakby chciał mnie przysunąć, jednak on nigdy tego nie zrobił. Płonął.
- Dobierz się do rozporka, Effie. I odwróć się trochę, ludzie nie uwierzą, że to naprawdę ty! – wydarł się nagrywający.
Malik podniósł mnie z ziemi, mówiąc coś, co pewnie nie było miłe. Nie mogłam się nadziwić, że alkohol zrobił ze mnie taką osobę. Nie mogłam znieść bólu w klatce piersiowej. Chłopak mocno chwycił mnie za rękę. Zabijał wszystkich spojrzeniem, tym sposobem torując sobie drogę na piętro.
A ja podążałam za nim jak idiotka.
- Niestety nie chcą się podzielić swoimi wybrykami. – Myślałam, że wyjdę z siebie, słuchając tego irytującego głosu. - Dokończą w kiblu bez kamer i wiwatów. Materiały dodatkowe znajdziecie na moim koncie…
Filmik się skończył, ale co gorsza – mój los nie.
Pospiesznie napisałam do Alexa, żeby wysłał mi jakieś konto kamerzysty. Znowu czekałam wieki na jego odpowiedź, a kiedy już otrzymałam, nie mogłam odnaleźć tego, czego potrzebowałam.
Mój telefon rozdzwonił jeszcze raz. Alleluja.
- Skarbie, nie panikuj. Na jego koncie nic nie ma, dlatego nie możesz znaleźć. Rozumiesz? Nie panikuj.
- Jasna c-c-cholera. Nie chce mi się żyć.
- Nie przesadzaj.
- Nie przesadzaj? Czy ty oglądałeś ten filmik?
- Przeżywasz, jakbyś zrobiła mu laskę na tym nagraniu. A nic takiego nie miało miejsca.
- On mnie zgwałcił, wykorzystał moje pijaństwo. Czemu nikt mi nie powiedział? Wszyscy to wiedzą.
- Słyszałem inną wersję.
- Co? Alex, ja się powieszę…
- W sensie, że Zayna – dodał, zapewne chcąc mnie tymi słowami podeprzeć na duchu, ale zrobiły one przeciwnie.
- Rozmawiałeś z nim na ten temat?! – zawołałam, czerwieniąc się ze złości. – Ten gnój nie ma żadnego człowieczeństwa.
- Effie, on cię położył do łóżka. Wrócił po pewnym czasie na imprezę.
Krew odpłynęła mi z twarzy. O rany. Jasne, gdybym kogoś zgwałciła, też bym zachowała to dla siebie. Myśląc również umysłem chłopaka, gdybym wykorzystała dziewicę, jak najszybciej bym o tym zapomniała.
- Czemu zaprowadzanie mnie do łóżka trwało prawie godzinę?
- Prawda jest taka, Effie, że zachowywałaś się nachalnie, stałaś się seksowna i odważna, Zayn to tylko chłopak, nawet jeśli chciał zachować rozsądek, w końcu uległ – powiedział obojętnie. Zgłosiłam się po pomoc do złej osoby.
- Czemu ty go w ogóle bronisz?
- Gościu wiele przeszedł. Ktoś mu nieźle obrobił maserati. Poszło do odnowy i odzyska samochód w przyszłym miesiącu.
Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że filmik włączył się od nowa w trybie powtarzania. Pewnie leciał już jakiś czwarty raz, ale dopiero w tym momencie coś usłyszałam. Coś innego, kiedy Malik podnosił mnie z podłogi. Muzyka.
I zrozumiałam od razu zachowanie Zayna na dzisiejszych zajęciach. Był zły, słysząc ponownie piosenkę, przy której mnie krzywdził. Myślał, że zrobiłam to celowo, ale jak mogłabym kiedykolwiek chcieć do tego wracać? Tamten utwór miał być wart ze względu na swój przekaz, a nie durny sentyment.
„Chcesz przez to wydobyć ze mnie wyrzuty sumienia?”
On sam dał mi najlepszy powód, by wierzyć, że się nie mylę. Rozpłakałam się w słuchawkę, Alex mówił coś, czego nie rozumiałam.
- Co… - zachlipałam – co sprawia, że jesteś pewien słów Zayna?
- Na pewno by się chwalił, gdyby do czegoś doszło. Zawsze to robi.
Zawsze to robi.
- Nie płacz, Effie, proszę… Wszystko okej?
Tak, jest genialnie, dlatego wypłakuję sobie życie.
- W jaki sposób wróciłam do domu? Kto mnie zabrał?
- Wracałaś ze mną i moimi znajomymi. Prowadzili, więc byli trzeźwi i wszystko pamiętają dokładnie. Odwieźliśmy cię do domu.
- Okej, Alex. Muszę kończyć.
- Spotkamy się w szkole?
- Nie wiem. Pa.
Zamknęłam drzwi na klucz, zostawiłam tylko jedne światło zapalone i rozebrałam się, zostając w samej bieliźnie. Patrzyłam na swoją skórę bardzo długo, obserwując gojące się krwiaki i strupy. Najwięcej było ich na udach i biodrach. Wiedziałam, że szyja wcale nie wygląda lepiej, ale nie miałam jak jej się w tym momencie przyjrzeć.
Dotykałam siniaków, ran i nie mogłam uwierzyć, że to wszystko spowodował ktoś, komu ufałam. Czemu zrobił to mnie, jeśli mógł sobie zawołać byle kogo? Czemu mnie zmusił? Czemu musiał robić to wszystko, skoro potrafił przewidzieć skutki?
Targały mną intensywne konwulsje, płacz nie miał końca, ciśnienie zagotowało moją skórę do czerwoności. Nie chciałam oddychać. Nigdy nie żałowałam niczego. Do tej pory sądziłam nawet, że spotkanie Zayna niosło ze sobą dobrą lekcję. Ale teraz wiedziałam, że pewne rzeczy nie powinny mieć nigdy miejsca. Nie powinnam podnosić głowy tamtego dnia. On nie powinien zwracać na mnie uwagi, nie powinniśmy próbować zmian.
Czułam obrzydzenie do swojego ciała. Okropny ciężar tkwił w moim ciele. Czułam niepokój i grzech, który nie należał wcale do mnie. Było dokładnie tak, jakbym to ja kogoś wykorzystała. Z trudem mogłam przyjąć to wszystko do wiadomości.
Malik mnie zgwałcił. Pobił. Zostawił w samym środku niczego, jakbym była jakąś prostytutką, na którą czekał kolejny klient. Zniszczył moje życie, niszczył je codziennie z ogromną uwagą. A na samym końcu zataił fakty.
Żałowałam, że nie posłałam jego samochodu w płomienie. Może to by go trochę dotknęło.

Nazajutrz obudziłam się tylko dlatego, że był już piątek. I że przez chwilę nie pamiętałam, kim jestem. Może też powodem była moja wiara w lepszy dzień. Nie wyobrażałam sobie, że cokolwiek mogłoby mnie zranić jak wczorajsza tragedia. Łzy mnie uśpiły ostatniej nocy. Nigdy nie płakałam tak długo i nigdy nie czułam do siebie tak wielkiej nienawiści, kiedy zmywałam wodą ślady dotyku Zayna.
Pamiętałam, że chyba nawet mi się przyśnił. Bałam się tego, co dopingowało mnie w drodze do szkoły i co ulotniło się od razu po napotkaniu Malika. Cała nienawiść zniknęła, pojawił się strach.
Chłopak przyjechał jakimś innym samochodem, a w intencji przechwalania się wykonał sprawny chociaż niebezpieczny manewr między dwoma innymi autami i wepchnął się na wolne miejsce, do którego oni dążyli.
Pokręciłam tylko głową i przyspieszyłam, nie mogąc dopuścić do tego, by z samego rana wpaść na Zayna.
Moja obsesja stawała się coraz trudniejsza do zniesienia. Gdy tylko napotkałam czyjś wzrok, usłyszałam śmiech i jakieś szepty od razu wmawiałam sobie, że to ja jestem powodem, a wszyscy już wiedzą o tym, co Zayn mi zrobił.
Sądziłam, że po zobaczeniu go, uda mi się zdecydować, co powinnam zrobić, ale to było trudniejsze. Nie miałam pojęcia, jak się zachować. Trudno było uwierzyć w coś, czego się nie pamiętało.
Co chciałam zrobić? Wykrzyknąć mu wszystko prosto w twarz i zranić.
Czego nie mogłam zrobić? Wykrzyknąć mu wszystkiego prosto w twarz i zranić. Dlaczego? Bo zniszczono by mnie jeszcze bardziej.
Powoli przekonywałam się do wizji przeżycia kolejnego semestru w nowej szkole.
Czy Zaynowi o to chodziło od samego początku? O „zaliczenie” mnie? Nie zdziwiłabym się, gdyby był to jakiś zakład. Ta myśl mimo wszystko nie sprawiała, że prawda bolałaby mniej. Nie umiałam przewidzieć jego reakcji ani swojej. Nie wiedziałam, czy wybuchnę i wszystko mu powiem, czy zamilknę na zawsze i spróbuję o tym zapomnieć. Gdybym nie myszkowała, nie istniałby kłopot.
Nie poszłam na trzy lekcje, zaszyłam się w bibliotece, nic właściwie nie robiąc. Nawet nie przeczytałam żadnej książki. Wodziłam wzrokiem po grzbietach i tytułach, będąc na tyle leniwą, by niczym się nie zainteresować.
Marzyłam o tym, by całkiem niewinnie pogrążyć się we śnie i obudzić po lekcji angielskiego, ale przyłapałam się w pewnym czasie na tym, że właściwie czekam tylko na zajęcia z literatury. Nieważne, co Zayn mi zrobił, ciekawiło mnie, jak się zachowa lub czy w ogóle pojawi się w klasie Greqa.
Nie było go. Nie potrafiłam zdecydować, jak to przyjęłam. Zbyłam jakiekolwiek emocje i zajęłam miejsce, szybko chwytając ołówek i dokańczając szkic.
Nie wiem, skąd mi się wziął taki pomysł. Mały domek do góry nogami na samym środku kartki. Elegancki – z oknem, kominem i drzwiami. Przedstawiał chyba moje myśli. Jedyne miejsce, gdzie czuję się bezpiecznie, mam widok na świat, przetwarzam w nim szkodliwe słowa i wpuszczam dobro, wyrzucam zło. Dom do góry nogami – moje myśli dosłownie stawały na głowie, by zadbać o porządek i mi pomóc z życiem.
Nigdy w żadnej książce bohaterka nie przeżywała aż tylu okropieństw naraz. A ja miałam wszystko podane na tacy i nie umiałam sobie poradzić.
Odwróciłam głowę, by rozmasować kark i napotkałam postać Zayna stojącego przy Grequ. Rozmawiali cicho, gestykulując niewyraźnie. Nie zwracali na mnie uwagi, wątpię, żeby Zayn w ogóle wiedział w tamtej chwili o moim istnieniu.
- Okej, jest piątek, wasza ostatnia godzina… zróbmy to szybko. Malik ma zbyt mało ocen, więc to on zakończy naszą tygodniową pracę. Prosiłem go, by wybrał dosyć prostą piosenkę i nie naginał wysiłku waszych mózgownic. No to do dzieła.
Nie podnoś wzroku, nie podnoś wzroku – mówiłam sobie, kiedy czułam tajemnicze wypieki na policzkach. Wolałam nie kusić losu i nie spoglądać na Zayna. Bałam się, że jeszcze poczuję wściekłość i nie wytrzymam, rozkwaszę mu nos, trafię do dyrekcji i nie otrzymam stypendium, skończę na zmywaku w Bradford, nigdy nie uwalniając się od Malika. No chyba że on gdzieś wyjedzie.
Spojrzałam, ale chłopaka już nie było na wprost mnie. Zajął swoje miejsce, zupełnie nie dbając o, czy nauczycielowi się to nie spodoba czy nie. Czułam na sobie jego spojrzenie, ale nie ośmieliłam się zrobić tego samego.
Przerażało mnie to, że mi się przyglądał. Nigdy nie było z tego nic dobrego.
This is the beat that makes your mother cry...
I want to be honest
I want to be bad
I want to destroy you
Moje oczy wyglądały jak spodki. Siedziałam napięta niczym struna wpatrzona w ścianę przed sobą i drżałam, bojąc się, że stracę choć jedno słowo tej piosenki. Nigdy wcześniej jej nie słyszałam. Ale była piękna i taka zupełnie nieodpowiednia dla  Zayna. Może nie powinnam skupiać się na tekście, jednak robiłam to. I z każdą kolejną sekundą nabierałam więcej pewności, że Malik popełnia mój błąd z wczoraj.
Jego natrętne spojrzenie upewniało mnie w tamtej myśli.
I want to move fast
I want the attention
I want all the cash
I want all the ass
Is it too much to ask?

I want to be faithful
I want to be raw
I want to be ignorant
And I want to know all
I want to die someday
I want to live long
I want what I ask for
I get what I want
Obawiałam się o siebie. Jak ten bezczelny typ mógł włączyć całej klasie piosenkę o samym sobie? Był tak bardzo wpatrzony we własną osobę, tak beznadziejnie zepsuty, spragniony uwagi… Nie mogłam w niego uwierzyć. A on nie mógł przestać na mnie patrzeć. Chyba kochał widzieć, jak staram się trzymać w garści.
I'm thinking we should ride
To a place that we don't know
To a place where no one has seen us before
I'm thinking, you and I
Better just go with the flow
Last thing that we should do is go slow...

Myślałam o tym, czy wiedział, że to ja zepsułam jego maserati. Chciałam, żeby wiedział. Chciałam przekonać się, jak mnie za to ukaże. Kilkoro uczniów również mi się przyglądało. Pragnęli kolejnej sensacji, której nie zamierzałam im dawać. Nie byłam jak tamten. Nie wybuchałam przez jakieś gówno. Miałam kontrolę.
I think that I'm human
I think about God
I think of the chances
I think that I'm wrong

I think to be thoughtful
I know that I'm not
You think I'm a fake
And I know you're a fraud

I fuck 'cause I need to
I fuck when I want
I'll fuck you in love
- Nic nie powiesz?
Jego głos był tak blisko mnie, że podskoczyłam na krześle, uderzając kolanem o spód ławki. Jęknęłam, zaciskając zęby. Zayn brzmiał groźnie i ekscytująco, ta piosenka sprawiała, że wcale nie byłam zła, lecz sfrustrowana.
Rozbij jego usta swoimi. Odgryź język.
Nic nie powiesz? – spytał. Nic nie powiem. Nie zmusi mnie.
I'll fucking digest you
One kiss at a time
You wish I was yours
And I hope that you're mine.

Te słowa okazały się najgorsze i uderzyły we mnie zbyt mocno, niż się mogłam spodziewać. Zayn mógł zarzucać mi wszystko i mógł nie mieć racji, ale to on właśnie zmiażdżył mnie publicznie. Przedstawił to, co chciałam usłyszeć, w dodatku uważnie na mnie wtedy patrząc. „Jakoś cię, kurwa, zniosę” – te wyrazy utworzyły ogromne krwiste rumieńce. „Mam nadzieję, że jesteś moja” – a te zabiły moją agresję.
Ta piosenka była równie niejednoznaczna co Zayn. Irytująca, niezdecydowana, wybuchowa.
Zgwałcił mnie.
„Będę się z tobą pieprzyć z miłością” „Chcę cię zniszczyć”.
W jaki sposób miałam mu pokazać, że nie da się mnie bardziej skrzywdzić? Czego on jeszcze oczekiwał?
- Okej – podjął Greq po zakończeniu się utworu – kto rozpocznie? Osobiście nie umiem rozgryźć tego tekstu. Używane są proste słowa i dotyczą praktycznie jednej osoby, ale są użyte w szeroki sposób. Zayn? Może zdradzisz, co ty o tym myślisz?
- Usłyszałem w radiu, więc włączyłem – powiedział powolnym głosem. Wydawało mi się, że jakby przedłużył swoją wypowiedź o pół sekundy, roztrzaskałabym mu twarz na ławce.
- Wiesz, o co chodzi z pierwszymi słowami utworu?
- Chłopak pisał o sobie i o dziewczynie niepasującej do jego świata, cnotliwej tak jak jej matka, która zabiłaby się, gdyby usłyszała, co się działo z córką.
- Autor sprzecza się sam ze sobą…
- Wszyscy chcemy czegoś, czego nie jesteśmy w stanie dostać. Przyznawanie się do tego niczego nie zagwarantuje.
- Czyli autor się chwilami łamie… Wspomina o byciu aroganckim, twardym, obłudnym, a zaraz potem dodaje, że chciałby spotkać się z dziewczyną.
Mówił niskim tonem pełnym rozdrażnienia i znużenia:
- Nie zapominajmy, że chciałby ją zniszczyć. Chciałby, ale nie robi tego. Chciałby, ale to mniej pewne od tego, co chce i co zamierza.
- To co robi?
- Myśli. Układa od nowa każdą myśl. Gra na czas.
- Co ten czas ma mu dać?... Tak? Chcesz coś dodać, Effie?


-
Nadal słaby. W sumie lubię tylko ostatni :") Dziękuję za komentarze, Bóg wam zapłać! 

37 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. boże czy to ty co kiedyś z tobą gadałam, dawno dawno dawno temu? kojarzę nazwę :o

      Usuń
  2. cudooooo <3 czekam na kolejny :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. The neighbourhood <3
    Rozdział boski. Mam nadzieje, że między nimi będzie okej. Czekam z niecierpliwością na następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zayn chyba naprawdę już nie wie czego chce. Jak dla mnie to on ją lubi i to bardzo tylko nie wie co z tym zrobić. ...

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaynowi na pewno zależy na Effie, tylko jest to dla niego nowe i nie wie, jak ma się zachować, co zrobić.
    Czekam na kolejne!
    PS kocham The NBHD i Jessego ♡

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem teraz ciekawa co Effie powie. Rozdział cudowny. I zgodzę się z komentarzem wyżej - Zaynowi zależy na Effie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Rycze przy tym. Gratuluje talentu, jedne z lepszych ff jakie czytałam (a było ich dużo)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie rozumiem czemu piszesz, że jest słaby :/
    To najcudowniejszy fanfik jako miałam okazję kiedykolwiek czytać. Ma jakiś sens i nie jest to kolejne bezsensowne opowiadanie dla dwunastolatek, gdzie wszystko jest okay, pięknie, super aż na wymioty się zbiera...
    Rozdział ( tak jak cały fanfik) cudowny ;***
    Czekam na nexta ;**

    OdpowiedzUsuń
  10. Cieszę się, że wróciłaś z nowymi rozdziałami i postanowiłaś dokończyć opowiadanie. Naprawdę byłam bardzo ciekawa (i nadal jestem!), jak zakończy się historia Effie i Zayna. Po rozdziale, w którym Zayn zgwałcił Effie straciłam do niego jakąkolwiek sympatię i szacunek. Dla mnie jest po prostu psycholem – zgwałcił ją, pogryzł, narobił siniaków. Dla mnie zachował się jak typowy kryminalista i powiem Ci szczerzę, że najbardziej zastanawia mnie fakt, jak z tego wybrniesz. Co innego, gdyby ją lekko zmusił, na siłę rozpalił i pobudził, aż do chwili, kiedy sama choć wbrew rozsądkowi, by mu się oddała, czerpiąc z tego chociaż minimalną przyjemność, wtedy też byłby dupkiem do kwadratu, ale teraz jest po prostu psycholem, bo żaden zdrowy na umyśle facet nie potraktowałby tak dziewczyny. Za nic w świecie nie uwierzę, że cokolwiek do niej czuję i dziwie się Effie, że po tym wszystkim potrafi przebywać z nim w jednym pomieszczeniu. W rzeczywistości po tak tragicznej nocy miałaby traumę i kompletne odrzucenie od niego. Nie wiem, chociaż kocham tę historię, to nie potrafię tego przełknąć – jak dla mnie to za dużo i tak jakby poniekąd skreśla to już jakiekolwiek uczucie między tym dwojgiem no chyba, że wyłącznie nienawiść i zemsta ze strony Effie. Wbrew wszystkiego czekam na ciąg dalszy, bo jestem ciekawa, jak to wszystko zakończysz i czy właśnie to zakończenie będzie tak dobre, jak część opowiadania przed gwałtem. Po rozdziale z gwałtem mam odrzut od Zayna i przypominają mi się dziadowskie ff z Zaynem o gangach, narkotykach i gwałtach, gdzie autorki chyba nie do końca zdawały sobie sprawę z tego, o czym piszą. Miłego wieczoru, trzymaj się ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt nie mówił, że to romans :D tym bardziej jakiś słodki. Nienawidzę słodyczy i chciałam napisać coś, co właśnie jest okropne i całkiem chore. a to, że Effie ledwo znosi obecnośc Zayna ale no znosi, to tylko fakt tego, że ona nic nie pamięta, to tak, jakbyś miała pewne przekonania, ale żadnych dowodów na nie. Proooszę, nie porównuj tylko mojego Zayna do innych Zaynów bo każdy inny się zmienia na jakąś ciapę, nie czytałam nigdy sama opowiadania, żeby ktoś na serio kogoś zgwałcił :D
      Dziękuję za komentarz, skarbek :*** to dużo dla mnie znacyz

      Usuń
    2. Chcąc, czy nie chcąc, to biorąc pod uwagę relację Zayna i Effie to jednak romans, chociaż zgodzę się, że do słodkich nie należy – tutaj ogromny plus, bo nie zniosłabym kolejnego sielankowego opowiadania, dlatego tak bardzo polubiłam tę historię – do momentu gwałtu ich relacja była mega. Okropność zawsze można pokazać w inny równie "chory" sposób, ale gwałt jest już poniżej każdej okropności, i jeszcze dodam, chociaż zabrzmi to dziwne, gwałt gwałtem, ale te ślady po pogryzieniach i siniaki? To już tak hardcore przywodzący mi na myśl po prostu rasowego psychola, znęcającego się nad kobietami. Lubiłam Zayna i jego "okropności", ale gwałt to już zagranie nie do przyjęcia po prostu. Co do porównania Zayna do innych kreacji Zayna w typowych ff – nie napisałam, że przypomina mi Zayna z innych dziadowskich opowiadań tylko że przypomniała mi się fabuła, inne ff o złym Zaynie, który dopuszczał się karygodnych zachowań m.in. gwałtu a główna bohaterka i tak sikała po gaciach na jego widok :P gdzie tu sens i chociaż trochę realizmu, jakiego zawsze chociaż w małych ilościach szukam w ff? I do tego Zayn w tych opowiadaniach po kilku spotkaniach z gł bohaterką zamieniał się w aniołka wtf? U Ciebie to nie następuję z czego się cieszę i dlatego tak mocno "oczarowała" mnie jego postać, ale mówię, do momentu gwałtu, tutaj czar prysł ;( Tak czy inaczej czekam na ciąg dalszy, bo ciekawość bierze górę, no i jak juuż czytam, to czytam do końca! :) Buziaki

      Usuń
    3. Podzielam twoje zdanie, więc spokojnie, dałam taki koniec, który jest zgodny z moim sumieniem :D

      Usuń
  11. Robi się gorąco :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Zenek to na tupet puszczając taką piosenkę... Podziwiam Effie za taką dociekliwość.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale z tą piosenką to trafiłaś... Nie pierdol, że rozdział słaby, bo jest Mega i nie jeden "dobry" rozdział z innego FF się przy nim kryje! MEGAA <3 Czekam na kolejne ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Słaby rozdział ? Dziewczyno jest genialny ! Cud miód i malina :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pisałam już, że cie kocham? 😍 jak ty to robisz, że każdy rozdział jest taki genialny? Podziwiam Cie, masz mega talent!
    Nie rozumiem jak to jest, że, mimo tego co zrobił Zayn przez tą jego tajemniczość ciągle mnie intryguje i podoba mi sie. Ale i tak przykre jest to co zrobił Effie. I ta piosenka... On jest po prostu bezlitosny i dziwne jest to, że to chyba właśnie przez to tak bardzo kocham to ff. Bo to coś więcej, niż zwykłe fanfiction, to jest totalnie niesamowite opowiadanie, które wciąga tak bardzo, uzależnia, jak jakiś narkotyk xD no nic, czekam na nexta 😊😘

    OdpowiedzUsuń
  16. Boże nie masz pojecia, jak ucieszylam sie, kiedy zobaczylam nowy rozdzial!!! Świetnie, że wrocilas, myslalam, ze juz nigdy nie przeczytam dalszych rodzialow, a tu taka niespodzianka!!! Mam nadzieje, ze nie zniechecisz sie mala iloscia komentarzy i bedziesz kontynuowala opowiadanie – niestety nastala era głupiego wattpada, komentarze stracily na jakosci i wartosci, a blogspot opustoszał, ale czytajac twoje nowe rozdzialy przypomnialam sobie te piekne czasy, kiedy bylo tutaj tyle ludzi i chetnych do czytania i komentowania :( Uwielbiam Cię, ta historie i czekam na kolejny rozdzial! Mimo tych okropnych wydarzen mam nadzieje, ze znajomosc Zayna i Effie nie straci na intensywności i klotniach, ktore byly ich najmocniejsza strona, bardzo mi tego brakuje.
    PS. Kiedy dodasz natepny rozdzia?

    OdpowiedzUsuń
  17. O niee... Nieeeee... CO DALEJ?
    BOZE KOCHAM MALIKA KTOREGO STWORZYŁAS. a skoro go kocham to na 100% coś jest ze mną nie tak bo ta postac jest psychiczna....

    Nie wiem co powiedziec. Czekanie mnie zabija. Naprawde, kochana ja nie wiem jak ty to robisz, ze kazdy rozdzial jest wyczekiwany przeze mnie bardziej niz cokolwiek innego.
    DZIEKUJE z CAŁEGO SERCA ZA TO ZE POSTANOWILAS WROCIC ��

    PS czy moge wiedziec ile rozdziałów planujesz?

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak mnie tutaj dawno nie było... usunęłam twittera, odeszłam z sfery blogowej. Ale dzisiaj natchnęło mnie coś żebym tutaj wpadła. Nie sądziłam, że... jeszcze kontynuujesz tą historie. Myślałam, że większość zrobiła tak jak ja - uciekła z tego wszystkiego.
    Nie wiem czy będziesz mnie jeszcze pamiętała, ale były te czasy, kiedy pod rozdziałami wypisywałaś mój nick i dziękowałaś za moje komentarze. A ja po prostu z dnia na dzień odeszłam od tego wszystkiego. Nie czytając, usuwając swojego bloga i twittera.
    Kurde nawet nie pamiętam historii Effie i Zayna...
    Ale przypomnę sobie. Usiądę i przeczytam wszystko od nowa. Żeby znów przypomnieć sobie to wszystko. I to jak blisko ze sobą byłyśmy internetowo. No chyba, że kończąc te opowiadanie usuniesz to wszystko i nie będę miała możliwości przeczytania żadnego rozdziału. Mam nadzieję, że tego nie uczynisz. Bo pamiętam, że było to bardzo dobre opowiadanie! :)
    Życzę dużo weny na kolejne, ostatnie rozdziały.
    Trzymam kciuki. A Ty daj mi siłę na zaległości, które mnie czekają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pamiętam. nigdy nie potrafiłam poprawnie napisać karriisx :D boże, jak to było dawno. za bardzo kocham przeszłość. też uciekłam z blogosfery, ale ludzie nadal przychodzą, więc postanowiłam im coś dać.
      ostatnie rozdziały są napisane od 2 lat, czekają ;')
      Daję ci siłę, liczę, że nadal coś ci się tu spodoba. Boże, jak cię dawno tutaj nie widizałam.

      Usuń
    2. Sama też nie wiem ile mnie tu nie było. Kupę czasu. Z rok, dwa? Czas tak szybko płynie...
      Napisane od 2 lat? To z wyprzedzeniem wszystko masz. To czemu uciekłaś z blogosfery skoro nie musiałaś na bieżąco pisać rozdziałów? Zmęczyłaś się tym? Z tego co pamiętam to odwiedzało Cię sporo ludzi i komentarzy mnóstwo miałaś. I każdy był pozytywny. To dawało chęci tworzyć dalej. Bynajmniej ja tak uważam, że to dawało takiego kopa. Zwłaszcza, że Ty potrafiłaś i potrafisz pisać przecież. :)

      Usuń
    3. Nie pytaj, ja sama nie wiem, co wyczyniałam. Byłam głupia i tyle :D Gdybym nie odeszła, nie przekonałabym się o tym, że nie doceniałam odpowiednio. Doceniałam komentarze, ale nie ilość, a postęp. Chciałam więcej, a nie dużo, a to błędna logika. Teraz dodaję tym, co naprawdę siedzi Young Lovers w głowie po tylu latach, to o czymś świadczy, pamięta się niektóre niedokończone historie, a o kontynuację większości nawet się nie dba.
      Ktoś chciał, miałam, więc dałam haha Ale to już nie to samo. Mało kto coś pisze, a jeśli już, to jest to naprawdę beznadziejne - ale z nudów i słabe opowiadania idzie przeczytać D;

      Usuń
  19. No wiesz, ale miałaś naprawdę full czytelniczek, które Cię uwielbiały. Nie wiem czy zmniejszyła się ich ilość. Ale pozostali Ci co nadal o Tobie pamiętają. :)
    Pamiętam, że miałaś jeszcze bloga lovelorn? I ten drugi, ale kurczę nie pamiętam jak się nazywały dokładnie... Tak czy owak usunęłaś je, czy jak? :)
    No ja tam nie wiem kto tam jeszcze pisze opowiadania. Czy w ogóle coś pisze. :) Ale chyba jako Ty jedyna siedziałaś gdzieś w tyle mojej głowy. No i zajrzeć musiałam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie wiem co mnie tknęło ale weszłam tutaj i dodałaś rozdział sjeievsvfbidvdgsb to opowiadanie to poezja.���� Weny życzę xx

    OdpowiedzUsuń
  21. Przeczytałam wszystko od nowa w dwa dni :) kuuurde, ale rozwój akcji. Super to wszystko wymyśliłaś. Lubię takiego Malika. Taki arogancki, bezczelny dupek, ale zarazem ma w sobie coś... faktycznie bardzo przyciągającego. To dobrze, że nie wykreowałaś go na takiego, że parę spotkań i uległ jej całkowicie i jest dobrym chłoptasiem. Że mimo wszystko nadal jest brutalny.
    Styl pisania jaki był tak jest. Super cieszę się, że nic pod tym względem się nie zmieniło. Rozwinięte opisy uczuć, emocji. Również idealny opis postaci. Ich charakterów i zachowań wobec siebie. Nie spodziewałam się, że Effie tak diametralnie się zmieni. Ale jakaś cząstka niej została w środku to na pewno.
    Bardzo czekam niecierpliwie na kolejny rozdział. Liczę na to, że nie porzucisz w takim rozwoju akcji bloga i dokończysz tą historie do końca. Bardzo bym tego chciała jak i zapewne inni czytelnicy także.
    Może skusi Cię na stworzenie nowej historii? Z wielką chęcią bym coś jeszcze poczytała, ale aktualnie nie mam czego.
    Pozdrawiam i całuję.

    OdpowiedzUsuń
  22. Najlepsza :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Niech wyjdzie wersja papierowa
    Musisz to załatwic
    Ta książka ma stać u mnie na półce
    Tak blisko do spełnienia marzeń
    Polska autorka i Young Lovers,
    Dzoewczyno zrób coś z tym!

    OdpowiedzUsuń