poniedziałek, 6 czerwca 2016

Rozdział 32



https://www.youtube.com/watch?v=X9ufNB-s5xA
Ten dzień nie mógł być gorszy. Życie nie miało żadnych zasad i wszyscy dobrze to wiedzieli. Istniała jednak taka reguła, w którą wierzył każdy w wyjątkowe dni. Kiedy coś nie idzie po naszej myśli, możemy tylko czekać, aż zepsuje się wszystko. Wadliwa polityka świata przypominająca schemat zbijanych kostek domino.
Zayn nie zdołał zobaczyć mojego smutku, za co byłam wdzięczna. Dziękowałam mu, że obrócił się na pięcie i wyszedł z klasy, zanim mogłam dopuścić się do popełnienia morderstwa. Bo to nie podchodziło pod zastanowienie.
Gdyby Malik został trochę dłużej z łapami na mojej ławce, z gałami na mojej twarzy i z plugastwami w mojej głowie, zabiłabym.
Wybuchłam gorącymi łzami, nie wydając z siebie żadnego dźwięku. Nikt nie usłyszał jego słów, więc wyglądało na to, że poryczałam się z własnej głupoty. Nie obchodziło mnie to. Nie chciałam wybiegać do łazienki, obawiając się gniewu, jaki mógł rozbić się na głowie Zayna.
Ile bym dała, żeby go pobić.
Zbyłam dziwne wyobrażenie o sobie trzymającej w ręku pustą butelkę, którą sekundę później zapoznałam z Malikiem. To wyglądało zbyt ekscytująco i prawdziwie jak na wyimaginowaną sytuację, ale miałam w tej chwili więcej problemów.
- Zostajecie zwolnieni z dalszej lekcji, idźcie już do domu. Effie, otrzymujesz wzorową ocenę. Przejęłaś w końcu ten temat. Niestety… Zaynowi też muszę postawić taki stopień. Przedstawił swoje argumenty mimo przeciwnych zdań reszty klasy…
- Jasne.
Winny się tłumaczy. Wstałam z krzesła opieszale i wyszłam naprawdę jak najwolniej się dało. Nie mogłam dopuścić do spotkania z tym przeklętym pomiotem sił nieczystych.
Przynajmniej podjęłam już decyzję.
Dzisiaj narysuję goździki. Setki goździków na białym papierze. Potem je spalę. Będę grzać się ciepłem ognia, ciągnąć go za język, dusić.
Wrzuciłam podręcznik do szafki, wygrzebałam z niej parę słuchawek i swoją czarną wiatrówkę. Z jakichś powodów miałam dosyć tych codziennych rzeczy, które widziały zbyt wiele moich niepowodzeń, ale z drugiej chociaż one dzieliły moje cierpienie.
Ubrałam się, biorąc swój czas, bo autobus miałam dopiero za pół godziny. To przecież wystarczająco minut, by zniszczyć komuś życie.
Wychodząc przez tylnie drzwi, bo przednie wejście było mi nie po drodze, rozejrzałam się uważnie, by żadne auto mnie nie potrąciło. Na parkingu zawsze istniało osobne życie. „Palone gumy” uwielbiane przez pierwszaków, ćpanie na dachach samochodów i rozbieranie się za nie tak bardzo dyskretną szybą samochodową.
Nie sądziłam do tej pory, że kiedykolwiek wydobędę z siebie tyle odwagi, idiotyzmu i pokrzywdzenia jednocześnie. Zatrzymałam się na samym środku drogi na parking i zaczęłam przetrząsać swój plecak. Złożyłam  niedbale cyrkiel w ręce i po upewnieniu się, że nikt nie zwrócił na mnie uwagi, zaczęłam szukać czarnego maserati.
Nie musiałam długo męczyć swoich oczu, auto zajmowało dwa miejsca i stało tuż przy szkole. Pieprzony Zayn. Zacisnęłam zęby, nie czując już żadnych zahamowań. Obejrzałam się tylko ostrożnie, mając nadzieję, że plan się powiedzie.
Po pierwszej rysie mogłam wyobrazić sobie jego szał, w jaki wpadnie, gdy tylko to zobaczy. Po drugiej mój gniew zaczął ustępować rozżaleniu, trzecia rysa  za to, co powiedział o moim bracie. Zwieńczeniem całej zemsty było symboliczne kopnięcie rury wydechowej, która „niestety” wykrzywiła się, a potem odpadła. Odpadła dopiero za dziesiątym razem, ale to bez znaczenia.
Cholerne maserati. Cholerny właściciel.
Cyrkiel okazał się niewygodny, wydobyłam więc scyzoryk. Ostrze pasowało do szyby i nie chciało się z niej uwolnić, kiedy już je tam wbiłam. W złości zaczęłam uderzać drzwi od strony pasażera, szarpać klamkę, chcąc ją urwać, ale to nie było możliwe, jak to mogło być możliwe, jeśli klamka puściła, drzwi prawie mnie stratowały, zawiasy puściły z niesamowitą lekkością.
Zaczęłam się cicho śmiać, nie chcąc zwrócić na siebie uwagi ćpunów, erotomanów ani szalonych rajdowców siedzących w autach nadzianych rodziców.
To paranoja, wszystko, co się działo, co mnie opętało.
Z niekończącym się histerycznym, zwycięskim, paranoicznym śmiechem, wpadłam do środka samochodu, dotykając od razu każdej rzeczy, którą spotkał mój obłąkany wzrok. Nie pomyślałam o tym, że przecież byłam tu już kiedyś zaledwie kilka miesięcy temu. Tamtej burzy, tamtego dnia, tamtej pierwszej naszej rozmowy.
Szarpnęłam schowek, wyrzucając z niego wszystkie płyty, rysując każde ich strony, wyrywając kartki z jakichś książek, tnąc nożem skórzane miękkie fotele.
Wiedziałam, że pożałuję, ale miałam to… miałam to głęboko, głęboko gdzieś.
Żeby było zabawniej, postanowiłam ocalić jedną płytę, taką, która była na samym spodzie, nieużywana, szczelnie zamknięta, owinięta czerwoną kokardką. Prezent.
Wsunęłam płytę do odtwarzacza i puściłam głośno pierwszą piosenkę, jednocześnie wyrzucając opakowanie za drzwi. Zamknęłam się i ponowiłam rujnowanie cudu motoryzacji. Im więcej szkód tworzyłam, tym większą miałam ochotę na niekończenie tego wszystkiego. W pewnym czasie zepsułam klakson, nie wiedząc nawet jak. Wyrwałam również daszki przeciwsłoneczne, rzuciłam je gdzieś za siebie.
W schowku znalazłam jakieś szminki, które musiały zostawić dziewczyny Zayna. Wykorzystałam je, by rozjaśnić wnętrze samochodu. Czego się nie robi dla komfortu Malika? Kiedy fotele miały już piękny neonowo-różowy kolor, dorwałam się do przedniej szyby i dokładnie zamazałam. Potrzeba było na to dokładnie osiem szminek.
Siedziałam kilka minut w bezruchu, zastanawiając się, na czym jeszcze mogłabym się wyładować. Mój wzrok przykuły tylne siedzenia i jakaś paczka. Wzięłam ją na kolana, drżącymi rękami sięgając po cyrkiel. Dziesięć minut zajęło mi dziurawienie wszystkich prezerwatyw, jakie znalazłam. Spakowałam je ostrożnie, by chłopak z początku niczego nie zauważył i odłożyłam na swoje miejsce z przesadnością.
Opuściłam maserati z taką elegancją, jakby należało do mnie i trzasnęłam porządnie drzwiami. Odchodząc, małym obcasem stłukłam mu prawe światło.
Zapomniałam o goździkach.
I spóźniłam się na autobus. Ale było warto stać trzydzieści minut na kolejny. Mimo ulewy, zmarzliny i późnej pory. Chwilę przed przyjazdem mojego transportu, po ulicy pomknął niezwykle zadbany samochód – czarne maserati. Nigdy nie miałam większego szczęścia, ponieważ kierowca mnie nie dostrzegł. Ciekawiło mnie, jak by Zayn zareagował, gdyby przyłapał mnie na gorącym uczynku.
Otwierając drzwi do domu, byłam pewna jednego. Cokolwiek by Malik mi zrobił, skończyłoby się to moim płaczem. On wiedział, gdzie wymierzyć cios, w jakiej dawce i z jaką premedytacją. Doskonale mnie znał.

https://www.youtube.com/watch?v=VtRynSVzpMM
- Już miałam do ciebie dzwonić, dlaczego tak późno wróciłaś?
- Pomagałam nauczycielowi w projekcie.
Matka uśmiechnęła się szczerze. Przynajmniej przez kłamstwo mogłam ją zadowolić, to był chyba pierwszy raz, kiedy oszukałam  bez poczucia zawodu. Najwyraźniej do wszystkiego idzie przywyknąć.
- To dobrze, powinnaś się starać, by mieć jak najlepsze oceny.
- Dostałam dzisiaj szóstkę, więc chyba mogę zjeść obiad? – parsknęłam, zdejmując buty.
Mama uderzyła mnie ścierką w głowę i zachichotała.
- Tak jakbym ci odmawiała jedzenia – fuknęła. – Zrobiłam naleśniki, więc przewidziałam twoje samopoczucie.
Mm, faktycznie nie było ze mną tak źle jak jeszcze godzinę temu. Dzięki Bogu, że dorwałam tamto maserati. Przez to nie popadałam chociaż  w depresję.
- Umyję tylko ręce. Wyjmiesz dżem truskawkowy z lodówki w tym czasie? – spytałam.
- Wyjęłam już. Aha… zapomniałabym! – zawołała, gdy odeszłam w stronę schodów. – Położyłam na komodzie koperty dla ciebie. Nie wiem od kogo, ale chyba jakaś kartka z pozdrowieniami.
- Jasne, dzięki. Może dziadek.
Pobiegłam szybko do łazienki, zmywając spomiędzy palców zaschniętą szminkę, brudy zbrodni i wstyd, po czym dokładnie wytarłam je o ręcznik. Nie spojrzałam w lustro, na ślepo poprawiłam swoje włosy i wróciłam na korytarz. Czy gdyby znikąd zerwał się wiatr, który zmiótłby całą pocztę za komodę, wszystko wyglądałoby w inny sposób?
Biała koperta była zabłocona, trochę przebijała zawartość, trochę, ani trochę mi się nie podobała. Otworzyłam ją przed obiadem, do którego nigdy nie zasiadłam.
Z własnego roztrzepania upuściłam pocztę na ziemię. Z koperty wypadł plik zdjęć. Ostatnia pijacka impreza. Mój klucz do piekła.
Kucnęłam, dokładnie przyglądając się wszystkim fotografiom. Pchnęłam list od Alexa dalej, nie bardzo interesując się tym, co miał mi do powiedzenia.
Byłam na większości zdjęciach. Na każdym trzymałam czerwony kubek, na osiemnastu piłam alkohol, na kilku tańczyłam, na kilku kłóciłam się z jakimiś napakowanymi chłopakami, na dwóch stałam przy schodach bardzo blisko Alexa, pozwalając by mnie dotykał. Ja pijąca z beczki. Ja oblewająca się piwem. Ja podnosząca się z ziemi. Szarpana na górę. Ciągnięta za rękę. Wymierzająca środkowy palec w stronę aparatu. Śmiejąca się w czyjeś plecy. Pozwalająca się prowadzić do pokoju.
Na ostatnim zdjęciu był Zayn. Zayn, który został ujęty przez aparat w momencie zakładania skórzanej kurtki. Z jego kieszeni wystawała paczka nieotwartych papierosów, na szyi miał złoty łańcuszek i jakiś rzemyk. Nieobecne spojrzenie i przybity wyraz twarzy. Nie było nic więcej, żadnych mebli, ścian, podłogi, ludzi. Tylko Zayn trzymający rękę na klamce, wychodzący z pokoju, do którego wcześniej wchodziłam.
A gdzieś za tymi zamkniętymi drzwiami byłam ja.
Nigdy nie biegłam szybciej, a mój laptop nigdy nie włączał się dłużej. Miałam wrażenie, że coś jest nie tak i osiem razy wracałam na korytarz, chcąc się upewnić, że miałam ze sobą wszystkie zdjęcia. Nie mogłam przestać odnosić wrażenia, że Zayn z tego zdjęcia się ze mnie śmieje. Jego twarz nie wyrażała nic z wyjątkiem zmęczenia, ale ja i tak myślałam swoje.
Ręce mi się trzęsły, kiedy pisałam do Alexa. Poprosiłam, żeby się ze mną skontaktował, ale i tak morderczo wpatrywałam się w zdjęcia, jakby postacie miały zaraz wyjść poza nawias fotografii. Po chwili mój telefon obudził się do życia. To przykre, że nie znałam nigdy wcześniej swojego dzwonka, bo nikt się ze mną nie kontaktował. Cierpiałam na aż taki brak towarzystwa.
- To wszystkie zdjęcia, które masz? – warknęłam na powitanie.
- Ta, nie ma więcej, na pewno.
- Nagrania?
- … Nie.
- NAGRANIA?!
- Słuchaj, Effie, naskakujesz na mnie, jakbym to ja… Nic ci nie zrobiłem, więc uspokój się, jasne?
- Nie? A kto mnie uprowadził? Kto mi się wpakował do domu?
- Wypominasz mi teraz coś, co robiłem, by się do ciebie zbliżyć? Pamiętasz, Malik dał ci spokój, więc ja też. Nie zrobię czegoś podobnego, nie zrobię ci krzywdy.
- Nieważne… Widziałeś te zdjęcia?
- Tak.
- I?
- I co? Ładnie razem wyglądamy – parsknął. Zwymiotowałam trochę do słuchawki z zamiarem utopienia go. To by była cudowna możliwość.
- Jesteś pewien, że nie ma nagrań?
- Effie… wybacz, nie mogę.
- Co?!
- Nie mogę ci pomóc.
- Obiecałeś! Obiecałeś, Alex. Nie możesz się teraz wycofać – wołałam jak oszalała, chodząc po pokoju i pozbywając się łez z kącików oczu.
Usłyszałam westchnięcie po jego stronie i klikanie w klawiaturę.
- Wyślę ci filmik. Chcesz jeszcze pogadać?

 Rozłączyłam się bez odpowiedzi.





Dziękuję Ci, że od czasu do czasu tu zaglądasz! ♥ XOXO Wiem, że słaby rozdział między poprzednim a kolejnym musiał być rozdział na rozluźnienie :D nie planowałam 1 rozdział rocznie, przepraszam.

29 komentarzy:

  1. Biedna Effie. A rozdział niby "słaby" a jednak tyle emocji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet nie wiem co napisać . Zatkało mnie . Rozdział genialny . Czekam na nexta . Ciekawa jestem miny Zayna . Biedna Effie :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeju tak tęskiłam za rozdziałami...
    Proszę niech nie będzie kolejnego roku przerwy.
    Dodaj szybko następny.
    Rozdział mimo, że krótki to i tak wywołuje tyle emocji i tak bardzo wciąga...
    Szkoda mi Effie, nie zasłużyła na to wszystko. Bardzo dobrze, że zepsuła mu samochód, należało mu się.
    Będzie druga część ?

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiedziałam, że Effie jest taka zadziorna :D jak możesz mówić że o tym rozdziale słaby ?! jest cudowny jak wszystkie ;) i nie masz za co przepraszać słońce ;* na pewno miałaś ważny powód aby nie dodawać rozdziału

    OdpowiedzUsuń
  5. Tęskiłam i kocham

    OdpowiedzUsuń
  6. Nareszcie *_*
    Byłam taka podekscytowana podczas czytania fragmentu ze zdjęciami i zdenerwowana gdy Effie psuła samochód Zayna ^^
    Dodaj szybko nexta ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniały �� Ale brakuje mi momentu z Zenkiem. Może to dziwne zabrzmi, ale moje ulubione momenty są kiedy oni mają jakąś sprzeczke ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spokojnie, to też moje ulubione :") doczekasz się:D

      Usuń
    2. Zaciekawiłaś mnie :D

      Usuń
  8. Biedna Effie ale no proszę zrobili jej naprawdę świństwo. A z tym autem to pojechala strasznie Malik się wscieknie. Dziękuję za rozdział :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. A możesz zdradzić czy coś pomiędzy nimi jeszcze będzie :) A rozdział świetny, czekałam i się doczekałam. Czekam na 33 rozdział ;) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bedzie, bedzie, jeśli chodzi ci o to, na czym opiera się blog, bo wiadomo, że słodki romans to to nie jest xoxo

      Usuń
  10. Dziękuję za ten rozdział :D
    Już zaczęłam wątpić czy coś dodasz. Ale na szczęście wróciłaś ;p
    A co do rozdziału to nieważne, że krótki ale za to efektowny :D
    Effie zdrowo pojechała po bandzie :D
    Zayn będzie wściekły, ale należy mu się za to wszystko co jej zrobił ;p
    Czekam niecierpliwie na kolejny rozdział i mam wrażenie że czymś nas zaskoczysz ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale za tym tęskniłam... Genialne,gdzie niby ten rozdział jest słaby? XD
    Mam nadzieję,że jednak rozdziały będą sie pojawiać troszkę częściej niż raz na rok :)
    I powtórzę kolejny raz: ten rozdział jest genialny tak jak całe to opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
  12. Cieszę się, że Effie wzięła sprawy w swoje ręce i chce to wszystko wyjaśnić. Chociaż niepokoi mnie to co może być na tym nagraniu. Wielkie brawa dla niej również za zniszczenia samochodu Malika. Nic tak nie wkurzy faceta jak zniszczenie jego ukochanej zabawki. Proszę dodaj jak najszybciej nexta.

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudowny, zakochałam się *,*
    Ef ma jednak pazurki ♡
    I zgodzę się z komentarzem dużo wyżej - mi też brakuje Zena w tym rozdziale i ja również chciałbym jakąś ich sprzeczke ♡

    OdpowiedzUsuń
  14. Wspaniały <3 :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Dobrze w końcu wrócić do czytania czegoś co z natury nie jest kiepsko-kiepskie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsze co można uslyszeć :D

      Usuń
    2. Zgadzam się :D

      Usuń
  16. Świetny rozdział! ;3 Czekam na kolejny! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jejku akurat wczoraj postanowiłam odświeżyć całą historię i jakoś nowy rozdział mi "umknął", nie wiem jakim cudem. Kocham tą opowieść, mimo że Zayn jest dupkiem jakich mało...

    OdpowiedzUsuń
  18. jejku rozdział wspaniały i piosenka też jest świetna!!! nie mogę się doczekać tego co będzie dalej i co do powiedzenia ma effie

    OdpowiedzUsuń