czwartek, 13 sierpnia 2015

Rozdział 30

Siemka! Więc jestem zaufaną osobą dla Viv i jako jedyna prócz niej miałam dostęp do całości Young Lovers. Dawniej też czekałam na kolejne rozdziały jak każdy czytelnik i irytowałam się nieobecnością autorki podobnie jak raczej wy. Nie wiem, czy tutaj ktoś jest, nie o to w moim działaniu chodzi. Po prostu uważam, że ta historia powinna mieć swoje zakończenie na tym blogu. Bo, uwierzcie, zakończenie zabija.
Viv powiedziała że tutaj nie wróci, ma aktualnie wiele problemów, a blogi jedynie ją stresowały bo zawsze czuła, że robi źle i zamiast słuchać pochwał to brała do siebie jedynie niemiłe uwagi.
Pewnie gdybyśmy zaskoczyli ją swoimi komentarzami i ich ilością, to byłaby pod wielkim wrażeniem, ale nie jestem tutaj od jakichś szantaży, chociaż przecież wiecie, że to od odzewu zależy wszystko. Viv dała mi swoje konto na próbę, okropnie ją cisnęłam, żeby wróciła, potem zrozumiała, że dla niektórych to nadal może być ważne i pozwoliła mi umieścić dalszą część. Skoro i tak mało zostało do końca.
Nie zmieniałam nic w treści, oryginał to oryginał.
Miłego czytania. 

https://www.youtube.com/watch?v=0J2OF1S3iSI 

Sobotni poranek był przepiękny. Przez rozchylone żaluzje swojej uwagi domagało się ostre słońce, które paliło moje zlepione od makijażu powieki. Nie słyszałam nic z wyjątkiem przejeżdżających po ulicy samochodów, cichego brzęczenia muchy zawieszonej w powietrzu i swojego ciężkiego oddechu.
Mój pierwszy ruch nie należał jednak do przyjemnych. Miałam zamiar przekręcić się na drugi bok i spać dalej, ale okazało się, że byłam tuż na krawędzi łóżka i ostatecznie znalazłam się na twardej podłodze. Jęknęłam, masując swój łokieć i powoli podnosząc się z ziemi. Coś w moim ciele rwało się od wnętrza, jakby obce dłonie, palce mieliły moje żyły i mięśnie, drapały skórę od środka.
Ruszyłam chwiejnie pod prysznic, czując, że w innym wypadku moje mięśnie zwiotczeją całkowicie i nie będę zdolna do życia. Kilka minut później pożałowałam zrezygnowania z tej próby śmierci. Przecież wszystko byłoby mniej przykre, gdyby czasem udało się czegoś nigdy nie zobaczyć. Pospiesznie zmyłam z siebie żel. Nie wytarłam nawet ręcznikiem mokrego ciała. Krople wody wędrowały w dół mojej szyi i ramion, głośno spotykając się z podłogą. Do lustra biegłam tak szybko, że oczywiście uderzyłam głową o kant zlewu. Nie poczułam jednak bólu. A może poczułam, tylko ciało bolało w tak wielu miejscach, że kolejny punkt nie robił żadnej różnicy.
Nie istniało nagle nic poza tym lustrem i moją okropną skórą.
Wszystko. Na moich nogach, brzuchu, rękach, szyi, najwięcej na nadgarstkach i piersiach. Siniaki, krwiaki, strupy, ślady po zębach.
Drżałam, upinając swoje włosy i oglądając kark. Miałam na nim odciśnięte palce. Oczy całe we łzach. Całe łzy w oczach.
- EFFIE!
Momentalnie rzuciłam ręcznik na lustro, jakby w obawie, że moje odbicie wyjdzie zza szkła i pójdzie powiedzieć matce, co wczoraj robiłam.
Zawstydziłam się pospiesznie, zakładając na siebie brudne ubrania i niedokładnie pozbawiając się makijażu z twarzy. Czułam się źle, nie na miejscu, brudno i bardzo niekomfortowo choćby myśląc o tym, co wczoraj się stało. Miałam ochotę płakać i umierać i tak od nowa, dokładnie w tej kolejności, ale… ale nie mogłam. Po prostu musiałam żyć dalej z dala od ludzi. Z dala od swojego wstrętnego ciała i alkoholu.
Tymczasem była sobota i czekała mnie spowiedź. Jak miałam mówić o czymś, czego nie pozwolono mi kontrolować?... Czego nawet nie jestem w stanie sobie przypomnieć?
- Jesteś już. Rany boskie, czyś ty w ogóle spała? – Matka dotknęła moje czoło, zaraz po tym jak pokonała całe piętro schodów, by się do mnie dostać. – Wyglądasz fatalnie.
- Zerwałam nockę, znalazłam sporo ciekawych książek w bibliotece – uśmiechnęłam się do niej słabo, mając nadzieję, że zawroty głowy i złe samopoczucie szybko przejdzie.
Chciało mi się wymiotować.
- Mam dobrą wiadomość! Z ojcem uznaliśmy, że nie powinniśmy zostawiać cię samej na tyle czasu, jeśli jesteś w stadium dojrzewania. – Mieli odrobinę spóźnienia, jednak zamiary dobre. – Ograniczyliśmy pracę do tego miasta i wyjazdy będą naprawdę bardzo rzadkie.
- Nie lepsza byłaby przeprowadzka do Londynu? – spytałam durnowato, co nie umknęło mojej matce.
Jej twarz stężała, usta zacisnęły się w kreskę. Na moment straciłam ją z oczu. Napłynął spokój, typowe uczucie, które zapowiada długi sen. Chwyciłam dłońmi kantów zlewu i pochyliłam głowę, by opóźnić omdlenie.
- Jeśli nadal masz problemy w tej szkole, zaraz cię z niej wypiszemy. Ale pamiętaj, że to nauka jest ważna, a nie znajomi. Przyjaciele zawsze odejdą, zawsze będą fałszywi.
- Tak, mamo, wiem - wymówiłam przez zęby. Migrena napędzała moją agresję. Jeśli matka nie wyjdzie...
- Ubierz się ładnie, będziemy czekać w aucie.

Msza była wyjątkowo długa, a kazanie nieludzko nudne. Mimo wszystko na myślenie i tak nie starczyło mi czasu. Zastanawiałam się, czy moje przyjście tutaj było dobre, jeśli nic nie rozumiałam z gadaniny księdza, a rzeczy, o jakich myślałam, z pewnością powinny być cenzurowane. Nie rozumiałam, co się ze mną stało przez ten jeden dzień.
Okropnie bolało mnie całe ciało. Nie mogłam klęknąć, moje kolana nadawały się na wymianę, a mięśnie pośladków i brzucha bolały jak po wysiłkowych czterech godzinach ćwiczeń.
Zaczęłam panikować. Nowe myśli napływały co milisekundę. Byłam zła, że nie mogłam nikomu powiedzieć, od nikogo się dowiedzieć, czemu czułam się tak gównianie. Starałam sobie przypomnieć, co pamiętam jako ostatnie, ale miałam już lukę w pamięci od momentu mojego spotkania z Alexem. On mi to zrobił?
Pamiętam, że byłam trochę nachalna i rzeczywiście zachowywałam się nieodpowiedzialnie, ale… On mógłby to zrobić?
Nie znałam na świecie takiej osoby, która posunęłaby się do pobicia mnie albo do gwałtu. To nie mógł być Alex, po prostu nie mógł. Mimo jego buntowniczości i nieodpowiedzialności nie pasował mi na rolę takiego przestępcy. Nie wykorzystałby pijanej dziewczyny, mógł mieć trzeźwą i piękną i chętną na pstryknięcie palcami.
A ja z pewnością nie byłam aż tak nieświadoma, by mu na wszystko pozwalać. Najprawdopodobniej przesadzałam, a siniaki są spowodowane napaścią lub czymś podobnym. W końcu wracałam do domu sama… Co jeśli wykorzystał mnie ktoś obcy?
Oddychałam zbyt szybko, by nadążyć za filtracją powietrza. Moje płuca charczały, gardło gotowało się od suchości. Musiałam wyjść, zanim zwymiotuję na samym środku kościoła. Czułam na sobie ciężki wzrok matki, który jednoznacznie potwierdzał moją porażkę. Nie miałam prawa się ruszać.
Więc zdusiłam w sobie wszelkie ludzkie odruchy, zdusiłam również krzyk i płacz, patrząc zdradliwie w księdza. Gdzie podziewał się mój Anioł Stróż ostatniej nocy? Czemu nie zapobiegł moim ranom?
W milczeniu odliczałam dni, kiedy powinnam dostać krwawienie. Nie miałam, w jaki sposób dowiedzieć się niczego wcześniej niż dopiero za dwa tygodnie. Nie mogłam pozwolić sobie na testy ani spoufalania się z ludźmi. I przez kolejne lata musiałam podążać pośród osoby, która mnie skrzywdziła. Przechodzić obok niej w autobusie, stać za nią w kolejce lub odpowiadać wymownym spojrzeniem. Nigdy nie dowiedzieć się, kto podniósł na mnie rękę. Naprawdę tkwiła we mnie tylko jedna pocieszająca myśl, że przeszłość nie zakiełkuje niczym w mojej teraźniejszości.
Powinnam wypytać Alexa, nawet Vic, kogokolwiek. Co jednak wstyd robił z człowiekiem i jego umysłem? Miażdżył odpowiedzialność do szczątek. Ośmieszyłabym się jeszcze bardziej, gdybym miała podejść do Vic i powiedzieć:
- Odnośnie wczoraj, wiesz może, z kim byłam i co robiłam, bo mam wrażenie, że ktoś mnie wykorzystał, a siniaki świadczą tylko o tym?
Bradford nie miało żadnego mieszkańca, który liczyłby się z innym człowiekiem i jego sekretami. Tutaj plotki były jedną rzeczą, jaka karmiła ludzi. Bez słów każdy przestawał być rozpoznawalny.
Mój wzrok padł na Brett stojącą z przodu. Nigdy wcześniej nie przeszkadzała mi jej obecność w kościele. Jednak teraz, kiedy śpiewała głośno, nie trzymała w ręce piwa ani jej usta nie były zajęte jakimś przypadkowym nastolatkiem, poczułam, że wkradła się w moją świątynię, że nie może tutaj być, skoro jest inna.
Zgaduję, że chciałam mieć Boga na wyłączność. Bo nawet moje myśli nie dotyczyły już mnie.
Gdyby Malik się wczoraj pokazał na tamtej imprezie, do niczego złego by nie doszło. Czułam, że po spotkaniu z nim, uciekłabym od razu do domu. A jeśli miałoby się potoczyć wszystko inaczej i bym została… wiem, że nie dopuściłby do tego, co się wydarzyło.
Po powrocie do domu umyłam się jeszcze trzy razy, krzywiąc się na obolałe ciało, łkając cicho w wannie i błagając, by to życie okazało się snem.
Kiedy się obudziłam, zasnęłam.

Poniedziałek nigdy nie zapowiadał się dobrze, ale dzisiejszy okazał się chyba jakiś wyjątkowy. Z niewiadomego powodu byłam uśmiechnięta, nie przeszkadzał mi zapełniony autobus ani fakt, że jechało nim dużo ludzi z mojej szkoły.
Muzyka miała taki dziwny dźwięk, jakby tłumił ją bas w postaci moich bałaganiarskich myśli. Mój humor był taki, że nie włączałam żadnej playlisty ani nie puszczałam jednej piosenki w kółko. Postawiłam na przeznaczenie.
I szybko się też przeliczyłam. Koło fortuny okazało się być trójkątem, który nie miał dla mnie dobrych wieści. Dzień się od razu zmienił, jakbym tkwiła w filmie science-fiction. Niebo przybrało ciemniejsze kolory, jakbym nagle przestała dostrzegać błękit. Autobus zwolnił, szarpiąc mną tak nieubłagalnie, że wczorajszy posiłek podszedł mi do gardła. Ludzie nagle przysunęli się do mnie, ściskali, dotykali, oddychali powietrzem, które było moje.
No i w uszach miałam tę pierdoloną piosenkę. To nie fair, że paląc czyjeś istnienie, nie można spalić wspomnień.
„Wait on, thunder sky
Wherever there’s smoke, there'll soon be fire
What could bring, bad luck
I’ve been looking at you too much„
Nienawidziłam tego tekstu, tej melodii ani tego głosu. Jednak nie miałam też serca, by usuwać ten utwór z telefonu. Może kiedyś najdzie mnie ochota na samobójstwo. Teraz w poniedziałkowy poranek, pośród dziesiątek ludzi, w drodze do szkoły, niespecjalnie chciało mi się zwracać na siebie uwagę.
Dotrwałam do końca piosenki, nie zbierając w sobie tyle odwagi i kontroli, by na początku ją wyłączyć. Przed oczami miałam Zayna, który stał w moich drzwiach. Tuż przed wyjściem do Britt. Tuż przed początkiem wszystkiego. Był wtedy wkurzający i irytująco pewny siebie, krztusząc się moimi słowami, gdy kazałam mu odejść. Ale koniec końców to przecież ja uległam. Wpuściłam go, reagowałam na ten uśmiech, to tajemnicze spojrzenie i twardy dotyk.
Wzdrygnęłam się, kiedy wessało mnie jakieś inne wspomnienie. Było krótkie i nie miało żadnego sensu, ale na pewno posiadało znaczenie.
Zawróciło mi się w głowie tak, jakbym stała długi czas na rękach, a w uszach bulgotało mi niczym pod wodą. O cholera. Na imprezie piłam z beczki. Do góry nogami. Zbyt pijana by utrzymać równowagę, potrzebowałam na sobie asekurujących rąk chłopaków.
Czułam, jak się czerwienię, ale nie miałam co z tym zrobić. Zaskoczona tym wspomnieniem skupiłam się bardziej, by cokolwiek innego pojawiło się w mojej głowie.
Może jakaś osoba, czarne włosy, może oschły wzrok wychwycony w tłumie tańczących nastolatków.
- Cześć, Effie.
Automatycznie przystałam kroku, o mały włos nie dając się przygnieść drzwiom autobusu, które zamykały się za moimi plecami. Uniosłam brwi na widok nieznanego mi chłopaka, który uśmiechał się szeroko, nic nie robiąc sobie z mojej pytającej miny.
- Wszystko okej?
- Mm.
Wyminęłam go, zastanawiając się, czy Bóg dobrze się bawi moim kosztem. Starałam się nie garbić, nie potknąć i nie krzywić nóg, a jednocześnie dojść jak najszybciej do szkoły. Obejrzałam się jednak za ramię, dotkliwie pragnąc przypomnieć sobie twarz tego chłopaka, ale nie. Oczywiście, że współpraca z samą sobą jest zbyt trudna.
Odetchnęłam z ulgą, nie widząc na horyzoncie Alexa ani Zayna i wtargnęłam cicho do budynku mojego liceum, nie mając pewności, dlaczego wszyscy zwracali na mnie uwagę. Naprawdę. Oni widzieli mnie. Każdy mój ruch był poddawany czyimś oczom i ocenie. Nie rozumiałam tego. Nic nie było rzeczywiste.
Przeklinałam swoje włosy, które swobodnie opadały na moim lewym ramieniu, żałując, że nie są na prawym, by zasłonić mi twarz. Nie mogłam jednak unieść rąk, z tego wstydu czułam się związana i pozbawiona własnej woli. Szłam już mniej sprawnie, o niczym nie marząc tylko o teleportacji do swojej szafki.
Ludzie stali przy swoich albo pod ścianą, głośno rozmawiając i szydząc ze mnie. Wiedziałam, że ich konspiracyjne szepty wcale nie musiały być mówione tak cicho, bo zdawałam sobie, jaki był temat. Kątem oka zauważyłam Alexa, chciał przyciągnąć mój wzrok, ale nie mogłam. Wmawianie sobie bycia samą w tej szkole to jedyne, co ratowało mnie od ataku paniki.
Mimo patrzenia przed siebie i mrużenia oczu by zmniejszyć pole widzenia, mimo liczenia pod nosem do dziesięciu i miarowego ściskania pięści, panika spadła na mnie, ruszyła te cztery ściany, okazała się wodą dla ziaren ostrzy, które wbiły się w moje płuca i skronie. Jęknęłam, bo ktoś przybił mi stopy do podłogi, zrzucił mi coś ciężkiego na piersi i wykręcił wnętrzności.
Nigdy chyba nie zdawałam sobie sprawy z jego władzy. On rządził ludźmi, a ja nie miałam nic do gadania. Styl jego chodzenia mówił sam za siebie – nie podchodź do mnie, bo cię zniszczę. Szedł jak pewny siebie, niedbający, zarozumiały dupek i wtedy zrozumiałam, że to jedyny ruch ciała prawidłowo stwierdzający czyjś charakter.
Zayn szedł po drugiej stronie korytarza, zmierzając prosto w moją stronę. Jego plecak był zawieszony na jednym ramieniu, daszek czapki zasłaniał spojrzenie, rzucał cień na połowę twarzy. Niestety widziałam te pechowe usta, które tworzyły grymas uśmiechu. Chyba pierwszy raz nie był ubrany na czarno. Założył dżinsową kurtkę, która ukazywała jego szczupłe ramiona. Biała podkoszulka uszyta z naprawdę cienkiego materiału pozwoliła odkryć przede mną czarne tatuaże chłopaka znajdujące się na torsie.
Im bardziej się zbliżał, tym więcej detali dostrzegałam.
W końcu Malik postanowił zaszczycić mnie spojrzeniem. Jego brązowe tęczówki miały ciemny wyraz pod wpływem tego cienia rzuconego dzięki czapce. I nie mogłam być wszystkiego pewna, ale wiem, że na mnie spojrzał. I wiem też, że od razu spuścił wzrok, a jego usta ułożyły się w piękne przekleństwo.
Widziałam, jak celowo skręcił w bok, by chwilę później, kiedy przechodził, móc szturchnąć mnie porządnie ramieniem. Straciłam równowagę i musiałam się cofnąć. Poprawił plecak, nie odwracając się za siebie. Co to,do cholery, miało być?

W stołówce działa się tragedia. Dosłownie każde krzesło było przez kogoś okupowane, stoliki zapełnione po brzegi. Mogłabym się z tym pogodzić, gdyby nie godzina wolna od lekcji i potężny głód. Potrzebowałam dobrej książki i ciepłego jedzenia.
Stanęłam w ogromnej kolejce z nadzieją, że w czasie kiedy zdobędę zupę, jakieś siedzenie się zwolni.
- Effie, chodź do przodu, zajęłyśmy ci kolejkę.
Nie odpowiedziałam, od razu zgadzając się z myślą, że to zwykłe przesłyszenie. Ale za drugim razem już wychyliłam się, chcąc przekonać się na własne oczy. Jakieś dwie dziewczyny machały DO MNIE z uśmiechem.
Co...
- Pospiesz się, zaraz kupujemy!
W brzuchu mi zaskowyczało, ale poszłam do nich dopiero wtedy, gdy spostrzegłam Malika wchodzącego do sali. Pod wpływem strachu pognałam przed siebie, czując bezpieczeństwo pośród innych dziewczyn.
- Pamiętasz nas? – spytały i zaśmiały się, gdy pokręciłam głową. – Poznałyśmy się w weekend. Dałaś wszystkim popalić, jesteś niezłą imprezowiczką.
Chciałam odejść na to durne spostrzeżenie, ale one dały mi nadzieję, że moje siniaki odkryją tożsamość ich sprawcy.
Więc zostałam z nimi, kupując jabłko. Miałam to przeczucie, że poczuję się naprawdę źle po usłyszeniu wszystkiego, co się działo na tamtej domówce.
Jakimś niemałym cudem dziewczyny odnalazły wolny stolik i zaprosiły mnie do niego uśmiechem.
- Ogółem bywałam na lepszych imprezach, ale pewnie to twoja ulubiona – powiedziała blondynka. Nie martwiłam się w tej chwili ich imionami. I tak nie były dobrymi kandydatkami na przyjaciółki.
- Hm, wierzę wam na słowo – rzuciłam skrępowana, wgryzając się w twarde jabłko. Zapomniałam przeżuć spory kawałek i połknęłam go od razu. Jabłko stanęło mi w gardle, kiedy Malik tak po prostu mnie obserwował trzy stoliki dalej. Mogłam oddać mu swoje świadectwo, gdyby uchylił mi rąbka tajemnicy i powiedział, o czym tak intensywnie myśli.
- Nie pamiętasz? – pisnęła dziwnie rozżalona szatynka. Ich totalne różnice w wyglądzie wcale nie ułatwiały mi w odróżnianiu tych dziewczyn. Jeden duży bełkot.
- Byłam pijana, co tu się dziwić.
- Jezu, no to ominęło cię wszystko, co najlepsze!
- Proszę? Wiecie może, co się ze mną tam działo?
- Niezbyt. Przyszłyśmy tam na sam koniec, lecz Alex trzyma się swojej wersji i mówi, że cały czas był z tobą. No, przynajmniej do drugiej w nocy. Potem wrócił do domu, ty zostałaś…
Nadzieja spłynęła na mnie jak orzeźwiająca lodowata woda. 
- O MÓJ BOŻE! Czy ktoś robił zdjęcia na tej imprezie?
- Z pewnością. Musiałabyś wypytać, bo…
- Świetnie – przerwałam im i wyprostowałam się, gotowa do odejścia.
- Effie, mamy do ciebie pytanie. – Wzruszyłam ramionami, czekając. – Czy Zayn rzeczywiście ma kolczyk w języku?
Spojrzałam na nią, żałując, że nie mogłam zobaczyć swojej pogardliwej, znudzonej i jednocześnie skwaszonej miny. Takiego pytania to się nie spodziewałam. I nie spodziewałam się też swojej reakcji. Nie poczułam ekscytacji na jego imię, wręcz wywróciłam znacząco oczami.
- Z tego co pamiętam, to nigdy nie miał. Może sobie zrobił, jeśli tak, to mam nadzieję, że spuchnie mu język i go amputują. Tak, myślę, że to byłoby cudowne doświadczenie.
- To… już między wami koniec?
Od miesiąca Zayn zatruwa mi życie. Gdzie one się podziewały, kiedy chłopak tańczył w wymiocinach mojej reputacji, a na ustach miał tylko moje imię połączone z jakimś kolejnym oryginalnym wyzwiskiem?
- Nie było nawet początku.
- On mówi inaczej.
Jabłko w moich dłoniach zbuntowało się i wymsknęło z mojego uścisku. W ostatniej chwili zdążyłam je uratować przed brudną podłogą.
- C-co?
- Jest zadowolony z tego, co PODOBNO się wydarzyło. Myślałyśmy, że nam zdradzisz szczegóły. - Zachichotała i mrugnęła do koleżanki nie tym okiem co trzeba, bo udało mi się wychwycić ten gest. Przestało być tak przyjemnie.
- Szczegóły są takie, że on nie ma o niczym pojęcia. Jest beznadziejny i patetyczny - wysyczałam, odpowiadając na jego natrętne spojrzenie, żałując, że nie mógł zrozumieć z tej odległości moich słów. Nawet mój groźny wzrok mu nie przeszkadzał w molestowaniu mnie oczami.
- Ale przecież ostatnio wyglądaliście na tak pochłoniętych sobą.
Wspominała tutaj tamten dzień, gdy Zayn rzucił się na mnie z pocałunkiem na oczach wszystkich uczniów. To był jeden raz i tak, gdybym miała to w głowie tak jak ona, też bym nie chciała stracić takich relacji. Ale mnie i Malika dzieliło więcej, niż łączyło.
Irytowało mnie, że ta dziewczyna przywoływała wszystko z przeszłości. Bolała mnie głowa i musiałam znaleźć osoby, które robiły zdjęcia tamtego dnia. Potrzebowałam jakiegoś klucza.
- Mam do was prośbę. Mogłybyście mi załatwić wszystkie możliwe fotografie z imprezy? Naprawdę mi na tym zależy, szukam kogoś, a nie pamiętam…
- Jasne, Effie. – Szatynka uśmiechnęła się troszkę zbyt niewinnie, ale nie chciałam tego kwestionować.
- Tylko jedno pytanie więcej, okej?  - podjęła prędko blondynka.
Westchnęłam, patrząc na nią z politowaniem.
- Był wobec ciebie wymagający i konfliktowy?
- Kilka razy doświadczyłam jego agresji, ale zazwyczaj był wyrozumiały. To i tak nie jest dobry kandydat…
- Masz doświadczenie, jak widzę. – Nie krył się za tym sarkazm ani wścibskość.
- Nie było nikogo innego jak na razie.
- Czyli był pierwszym, tak?
Nagle dopadło mnie zdenerwowanie. Coś tutaj nie grało. Czemu Zayn tak często na mnie spoglądał? Czemu nie był zły, a mimo to pokazywał emocje i widziałam je? Czemu one o to wypytywały? Miałam wrażenie, jakbyśmy rozmawiały o dwóch różnych sprawach.
- Na pewno nie był ostatni.
- Wow, odważnie.
Wstałyśmy wszystkie trzy od stołu. Ja powłóczyłam nogami w stronę wyjścia ze stołówki, a dziewczyny udały się prosto do stolika Zayna. Zaśmiałam się histerycznie. Suki.
Pochyliły się nad nim i zaczęły do niego mówić, żywo gestykulować, umyślnie eksponując swój biust, na który Malik nie zwrócił żadnej uwagi. Prychnęłam, nie mogąc nadziwić się bezczelnością ludzi. Odprowadził mnie gorącym spojrzeniem do samych drzwi. Nie rozumiałam, co się działo.

48 komentarzy:

  1. O cholera o co chodzi z Zaynem nie rozumiem. Biedna dziewczyna a jeśli będzie w ciąży....pięknie dziękuje że podjelas się dokończenia bloga idadasz rozdziały. Autorce również że to napisała oczywiście :-) czekam na kolejny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za rozdział i za to, że będziesz pisała, również dziękuję autorce :* rozdział niesamowity i taki tajemniczy :D pisz szybko następny proszę <333

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się że będziesz go kontynuowała :) pisz szybko następny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeju ale dziwna sytuacja :o współczuję Effie że nic nie pamięta :/ pisz szybko nexta, chcę wiedzieć o co chodzi ;D również witam na blogu ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział jest świetny, tylko szkoda że Effie nie pamięta tego co działo się na imprezie, myślałam że wygarnie Zaynowi czy coś. Czekam na nexta i bardzo dziękuje że kontynuujesz dodawanie rozdziałów xx

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za to, że podjęłaś się dokończenia historii. Cudo *.*

    OdpowiedzUsuń
  7. Jezu wspolczuje Effie bo ona nie miała totalnego pojęcia co te dziewczyny mówiły ;-; Zayn boze denerwujesz mnie tu xd dziekuje ze podjelas sie kontynuacji tego opowiadania <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow, jestem taka szczęśliwa, że podjęłaś się dokończenia tego bloga, dziękuję. Dziękuję też autorce za napisanie tak świetnego rozdziału. Biedna Effie niczego nie pamięta, to straszne że nie wie co się z nią wtedy działo i jeszcze Zayn. Jestem taka ciekawa co bedzie dalej, już nie mogę się doczekać.

    OdpowiedzUsuń
  9. jejku nawet nie wiesz jak się ucieszyłam, gdy zobaczyłam że został dodany nowy rozdział! dziękuje ci za to ogromnie ♥
    rozdział jest świetny, chyba będę znowu sie powtarzać ale kocham styl pisania viv i jej ff zawsze będą jej uubionymi, naprawdę nie mogę się doczekać nastepnego rozdziału, a z drugiej strony za każdym razem kiedy zdaję sobie sprawę że zbliżam się coraz bardziej do końca tej historii to robi mi się ogoromnie przykro. zazdroszczę ci, że znasz całą historię już tego ff i mam nadzieję, że viv pozwoli nam jako czytelnikom również dowiedzieć jaki koniec ma to opowiadanie (zdaję sobie co prawda sprawę, że to ff nie będzie kończyć się typowym happy endem) naprawdę naprawdę naprawdę nie mogę się doczekać nowego rozdziału.
    czy zayn zmienił swoje postępowanie i zachowanie co do effy, dlatego, że ją zgwałcił? (co jest to co zrobił jak mniemam) mam nadzieję, że dowiemy się tego już niedługo, że dowiemy się czy effy i zayn byli sobie przeznaczeni czy oni po prostu odejdą od siebie. czy effy zmieni szkołę lub wyprowadzi się do londynu? czy zayn pogrąży się w hazardzie i w innych dziewczynach by zapomnieć o effy? czy zayn naprawdę kocha/kochał effy czy czuł do niej coś więcej (w sumie o to jestem prawie pewna, że tak) czy wściekał się na nią że w jakiś sposób zawładnęła jego sercem, a on nie mógł tego kontrolować? czy uczucia effy do malika już całkowicie wyblakły? czy jedyne co do niego czuła to niechęć i nienawiść. czy nigdy go nie kochała? czy gdyby mogła cofnąć czas to i tak zdecydowałaby, że chcę poznać malika? chłopca, który całkowicie zawładnął jej życiem i ją zniszczył, któy zmienił ją albo pozwolił na ukazanie jej prawdziej, a może to właśnie była jej ciemna strona, która z niej wyplynęła? nadal nie wiemy co tak dokłądnie dokłądnie stało się pomiędzy zaynem a effy na tej imprezie, znamy skrawek zdarzeń jakie się tam wydarzyły i możemy jedynie sami zgadywać co było dalej, ale czy zrobimy to dobrze?
    jest tak wiele pytań jakie mogłabym zadawać odnośnie tego ff, o bohaterach, tym świecie bo czytając kolejny rozdział za rozdziałem wchłaniałam się w tą historię coraz bardziej jak gąbka w mokrą plamę. uwielbiam twoje ff i naprawdę mam ogromną nadzieje, że dodasz nowy rozdział, na którym mi zależy, by go przeczytać.
    p.s. wiem, że wspominanie o tym może być irytujące ale czy przemyślałabym sprawę odblokowania 'i find your lips' i dodałą chociaż zakończenie tego ff, wiem, że proszę wiele, wiem, że może i nawet nie powinnam prosić, ale chęć przeczytania tego ff jest zbyt wielka i samo to, że i find yur lips jest moim fav ff a nie mogę poznać końca jego historii jest bardziej niż beznadziejne, mam nadzieję, że chociaż przemyślisz moją prośbę, a nie zignorujesz ją od razu. twoje prace pisarskie są świetne i jeju tak bardzo zależy mi na nowych rozdziałch z twojego ff że nie umiem nawet tego poprawnie określić

    OdpowiedzUsuń
  10. Bogu dzięki.
    Kocham Cię!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie wiedziałabym o nowym rozdziale jakbym dziś nie pisała z koleżanką o 1d i tak nagle jej się wymsknęło, że jakaś dziewczyna będzie dodawać rozdziały za Viv. Więc moja reakcja to tylko wielkie co?! I tak czytałam jej wiadomość przez chwilę po czym weszłam na bloggera i patrzę, tutaj coś nowego, tutaj, tutaj iiii o mój Boże, a jednak to prawda! ^^
    Jestem Ci bardzo wdzięczna Viv, że jednak wiesz ile dla nas znaczy to opowiadanie i pozwoliłaś by ktoś je tutaj dodawał. Dziękuje, że zaufałaś tak komuś byśmy my twoi oddani czytelnicy mogli czytać każdy nowy rozdział z zapałem i zaciekawieniem ; *
    Może i nie przeczytasz naszych komentarzy, ale chcę byś wiedziała, że uwagami nie ma co się przejmować. Owszem są ważne, ale ludzie robią to z zazdrości, która w tym świecie jest rozpowszechniana ; <
    Nie przyjmuj się niczym zawsze się ktoś znajdzie co będzie chciał podciąć nasze skrzydełka byśmy nie mogli lecieć wyżej : P
    Ale uwielbiam cię i uważam, że masz wielki talent ; *
    Kocham wszystkie twoje blogi i mam nadzieję, że kiedyś wrócisz jako cała ty i je skończysz jak należy (wiem warto pomarzyć )
    I bardzo jestem wdzięczna dziewczynie, która zamieszczać tu będzie nowe rozdziały kocham cię słonko i to tak zajebiście! ;3
    A co do rozdziału..
    Jak sądzisz?
    Bo czytałam z zapałem i nie mogłam skończyć nawet na chwilę.. ; >
    O początku do końca byłam ciekawa co dalej..
    I kurde co z Effie? Kto to zrobił?
    Pogubiłam się trochę, ale pewnie w końcu jakoś do tego dojdziemy ; >
    A co to za laski? Kurde Effie to królowa imprez hahahha
    Ale chwila mnie coś ominęło? Czy one mówiły o tym samym Zaynie Maliku?
    Czy może tam jest jeszcze jeden taki przystojny i seksowny i aww chłopak?
    Bo to nie możliwe, żeby ten sam Mulat którego znam od pierwszego rozdziału mógł mówić innym coś takiego. Zaskoczyło mnie to jeszcze bardziej, a rozśmieszyły pytania dziewczyn szczególnie to z kolczykiem hahahah
    A może jednak z nim coś się stało?
    Może na tej imprezie jednak coś się zmieniło między nimi? Nie pamiętam więc muszę wrócić do rozdziału wcześniej ;/ Bo no nie mogę wytrzymać z tą nieświadomością xd
    Ale w sumie Zay wydał się taki podejrzliwy, bo nigdy na nią patrzył tak jak to się działo na stołówce. Serio coś mega innego niż zwykle ; P
    Sądzę, że chyba będzie dobrze? A jak nie to chuj nooo.. Nie zawsze jest szczęśliwe zakończenie ;c
    Malik ogarnij dupę i do kur... ogarnij się! ; L
    Effie dowiedz się lepiej tego co nie pamiętasz xdd Pewnie będzie to coś ciekawego, ale chyba nie będzie w ciąży co?
    O kurwa, własnie odświeżyłam sobie poprzedni rozdział i Zayn ty chuju!
    Jak mógł to zrobić? Czyli to jednak on co za świnia i jeszcze mówi takie rzeczy kiedy ją... gwałci? To nie jest normalne, ale dalej wierzę w to, że jednak ona sobie to ubzdurała co do niego i może jednak to ktoś inny był w tym pokoju i jej to zrobił? A Malik wyszedł dawno i ktoś inny się nią zajął? No kurr, nie mogę z tych nerwów nie przeklinać za co przepraszam ;c
    Nie mgoę sie jakoś z tym uporać. Bo ;
    a)kłócą się jak zawsze, a potem jest goręcej i gorzej. Niby ją gwałci.
    b)A w szkole opowiada, że podobało mu się to?
    Nie wierzę w to co on powiedział tym ludziom i co zrobił..
    Dobra kończę, bo nie mogę ;/
    Przepraszam za rozpisanie się ;c
    Ale nie mgoę inaczej w tym cudownym opowiadaniu, które jako drugie w moim życiu zaczęłam czytać (bo pierwsze było też twoje tylko i Viv *o*)
    Kocham cię i czekam na następny! ; 3
    Kocham też Ciebie- która dodaje tutaj rozdziały ubóstwiam ^^
    Pozdrawiam i czekam buziaki! ; *

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten blog jest cudowny!! *.* mm nadzieję że go nie zawiesicie, życzę weny i czekam na nexta ^^ <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeeju kochamm ciee ! :* :* :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Wow dopiero przeczytałam a już
    nie mogę się doczekam następnego rozdziału!
    Dziękuję Ci że chcesz doprowadzić ff do
    końca :) Viv mam nadzieję, że u ciebie wszystko
    się ułoży i nie będziesz się martwiła tymi złymi
    komentarzami bo jesteś świetna :)
    Oj Zayn, biedna Effie...
    Ale zaszaleć dziewczyna umie xD
    Zobaczymy czy sobie przypomni
    trochę więcej...
    Czekam na następny,
    życzę weny kochane! :) x

    OdpowiedzUsuń
  15. Szczerze przyznam że to już jest jedno jedyne opowiadanie które czytam, wszystkie inne "zrobiły się" takie typowe i przewidywalne a to jedno nadal mnie fascynuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. O rany kocham *_* dziękuję że kontynuujesz to co zaczęła Viv <3 pisz szybko następny rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny! W końcu się doczekałam. Cieszę się, że będziesz dodawać rozdziały i dowiemy się jakie będzie zakończenie.
    Szkoda mi Effie. Biedna nie wie co się stało. Mam nadzieję, że Zayn tego nie zrobił. Że czeka ich szczęśliwe zakończenie.
    Czekam na następny,
    pozdrawiam Asiek.

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam szczerą nadzieję że kiedyś znajdę tę ksążkę na półce w sklepie i kupie ją i będę ją czytała na okrągło i okrągło, najlepsze opowiadanie jakie kiedykolwiek czytałam, naprawdę, niesamowite, musi wyjść jako książka, musi.
    Postaraj się o to ;), dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  19. Nareszcie rozdział :D dziękuję za dalsze pisanie rozdziałów ;)
    Dziwna sytuacja... Dziwi mnie zachowanie Zayn'a, oraz szkoda mi Effie tyle przez niego przeszła ;/
    Ciekawa jestem co wiedzą te dziewczyny na temat imprezy :p
    Pisz szybko kolejny rozdział :* mam nadzieję również że będziesz dodawała częściej rozdziały niż Viv ;D
    Pozdrowiam ciebie i Viv <33

    OdpowiedzUsuń
  20. Dzień przed tym nim dodałaś ten rozdział ( dzieki Ci dobra kobieto za to ) napisałam komentarz, że wciąż czekam i naprawdę jestem okropnie szczęśliwa że wytrzymałam, bo ta historia jest jedną z moich ulubionych. Mówisz, że zakończenie zabija, ostatni rozdział mocno mną wstrząsnął i dał mi bardzo wiele do myślenia. Podejrzewam, że bardzo będę przeżywać losy Effie i nawet jeśli to historia bez happy endu to będę nią zachwycona. Może mam coś z głową ale rozumiem autorkę i myśl z jaką tworzyła tą historie. To nie jest kolejne romansidło, gdzie badboy zmienia się w kochanego chłopaka. To jest coś głębszego i drastyczniejszego. Jednak chce się o tym przekonać, chce to zobaczyć i nie mogę się doczekać kolejnego.

    Przykro mi, że autorka sama nie może dodawać rozdziałów. Mam nadzieję, że zobaczy iż historia jest pisana nie tylko dla ludzi ale również dla siebie. Nie warto przejmować się bezpodstawnymi obelgami, trzeba dążyć do samokształcenia i gorąco licze na to, że się nigdy nie podda.

    Ta historia od zawsze mnie inspirowała pod wieloma względami. Dzięki niej sama zaczęłam pisać bardziej mroczne/niecukierkowe opowiadania. Styl pisania Viv jest piękny. Mam nadzieję, że Viv to zobaczy i nie musi wracać jeśli nie chce, bo widzę, że powierzyła to komuś zaufanemu i dobremu ale cieszyłabym się, gdyby wrociła i zorbiła to w wielkim stylu. Tak jak chce, ja będe stać za nią murem!

    PS Dziękuję, że dodajesz rozdzialy, nie masz pojęcia, jak się ciesze.

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo wciąga. Wszystko opisane w taki sposób, żeby czytelnik myślał o tym rozdziale przez następną godzinę. Coś czuję, że gdy ef się dobie o wszystkim to będzie piekło.
    Pragnę następny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  22. czekałam na nowy rozdział jak wariatka i dziś jakieś takie przeczucie, żeby wejść, sprawdzić, czy jest coś nowego i taka niespodzianka! Dziękuję, jesteś(cie, Ty, osobo, która dodała ten rozdział też) niesamowite! <3

    OdpowiedzUsuń
  23. odjebane w kosmos łał kocham

    OdpowiedzUsuń
  24. Jezu, co się dzieje? Bardzo ci dziękuję, że publikujesz ten blog dalej. Mam nadzieję, że Viv jednak wpadnie do nas przynajmniej w ostatnim rozdziale ;) Jest niesamowita. Czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
  25. jeezu to mnie zabija
    :( Viv jeśli to czytasz to chcę żebyś wiedziała, że od zawsze czytałam wszystkie twoje historie z wstrzymanym oddechem, że w czasie przerw cały czas czekałam i czekałam bo po prostu wiedziałam że wrócisz, chciałam w to wierzyć bo nie mogłam pogodzić się z tym że coś tak niesamowitego miałoby się skończyć w środku zdania. To zawsze będzie moja ulubiona historia, bardzo nie chcę jej zapomnieć
    Po prostu wiedz, że jesteś wyjątkowa, nie każdy tak pisze, nie każdy ma odwagę by wracać i przyznać się do błędu
    Zawsze będzie tu ktoś, kto będzie czekał i czekał
    aż wrócisz..
    Mam nadzieję że wszystko się u ciebie ułoży :)

    OdpowiedzUsuń
  26. jeju!! nowy rozdział
    cudo

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja pierdziele nowy rozdział *_*
    Dziękuję dziękuję dziękuję <333
    Tak długo na niego czekałam :*
    Jak zwykle cudowny <3

    OdpowiedzUsuń
  28. Moje błagania zostały wysłuchane!
    Dziękuję :***
    Rozdział cudeńko!

    OdpowiedzUsuń
  29. Cudowny <33 Nie mogę się doczekać następnego! ;dd
    Ogólnie to zapraszam Cię na jeden z moich blogów, który piszę z dwiema koleżankami.
    http://rose-abducted.blogspot.com/ może Cię zaciekawi, jeżeli tak to pozostaw po sobie jakiś znak. ;))

    OdpowiedzUsuń
  30. KOCHAM CIĘ NORMALNIE DZIEWCZYNO ;*** <33
    Opłacało się tyle czekać <3
    Zakończenie zabija? Ja już umieram powoli :D <3
    Pisz kolejne rozdziały proszę <33 :**
    Mam nadzieję że Viv poradzi sobie z tymi problemami i będzie silna ;* trzymam za nią kciuki <33
    Ile jeszcze zostało rozdziałów do końca? ;**
    Całusy dla was obu :**** <3333

    OdpowiedzUsuń
  31. Normalnie dziewczyno jestes najlepsza! Dziekuje Ci!
    Co sie dzieje z Zaynem? -.- rozdzial genialny *.* do nastepnego, pozdrowienia dla was xx

    OdpowiedzUsuń
  32. Jestem niesamowicie szczęśliwa, że poznam zakończenie <3. Rozdział jest cudowny, czekam na więcej i trzymam kciuki za was obie :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Pogubiłam się teraz o.O
    O co chodzi tym dziewczynom :o
    I jeszcze to zachowanie Zayn'a -_- on chyba wcale wstydu nie ma -_-

    Pisz kolejne rozdziały chcę wiedzieć jak się skończy ta historia :D
    I proszę dodaj szybko następny rozdział, ta niepewność mnie zabija :/ :D <3

    OdpowiedzUsuń
  34. OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO
    To jest najcudowniejsze opowiadanie jakie w życiu czytałam!!! Jak powiedziałaś, jestem pewna że zakończenie zabija i mam najdzieję że wszyscy je przeczytamy. Dziękuję że to wstawiłaś naprawdę :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Kiedy kolejny rozdział? :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Za ile i czy w ogóle pojawi się nowy rozdział? <333

    OdpowiedzUsuń
  37. Proszę dodaj następny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  38. KOCHAM KOCHAM KOCHAM KOOOOOOOOOCHAAAAAAAM I DZIĘKUJE <3 Warto było czekać <3 /Karola

    OdpowiedzUsuń
  39. Najlepszy blog na świecie nie mogę się doczekać następnego rozdziału ♥♥♡♡★★★☆☆

    OdpowiedzUsuń
  40. Po prostu jesteś mega, uwielbiam czytac nowe rozdziały są takie pełne emocji trzymają w napięciu i jest boskie *,*

    OdpowiedzUsuń
  41. cudowny rozdział, wspaniały <3
    ~BiBi

    OdpowiedzUsuń
  42. myslalam ze juz nie bedzie zadnych rozdzialow!!! jestem taka sczezesciwa kocham to!!

    OdpowiedzUsuń
  43. Jezu tak bardzo się cieszę! Viv jest GENIALNA, każdy to wie. A ja postaram sie sprawić, że dużo więcej osób będzie wiedziało o tym opowiadaniu <3

    OdpowiedzUsuń
  44. weszłam tu tak z głupa, z łudzącą się od kwietnia nadzieją, patrze! a tu nowy rozdział! ale się cieszę! bardzo się ciesze że poznam finał opowiadania, jak zawsze, rozdział kurewsko ciekawy, aż trudne opisać ile emocji we mnie budzi jeden rozdział twojego bloga, dlatego uważam to fanfiction za tak niesamowite i nie odpuszczam, jestem tu od opublikowania 4 rozdziału i zostane do końca bo warto czekać :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Kiedy następny rozdział ? :**

    OdpowiedzUsuń
  46. Czekam na nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  47. czekam na ciebie gwiazdo ta historia powinna byc zekranizowana i to bez 2 zdan pomysl jest zajebiscie swietny jak to czytasz to nie marnuj talentu a jak czytasz ty przyjaciulko autorki i daj jej solidnego kopa w tylek hahaha zart ,ale nie serio mam nadzieje ze wszystko bedzie dobrze i z blogiem i z wami dziewczyny caluuuuuuusy

    OdpowiedzUsuń