poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Rozdział 29

Niesprawdzona, najdłuższa w historii tragedia, gdzie piosenki odgrywają dużą rolę, więc zapoznawać się z ingliszem. To definitywne nie będzie spodziewane, co zamierzacie teraz przeczytać, ale co za dobrze, to niezdrowo - motto mojego szczęścia. Dziękuję za każdy komentarz, moje piękne!


https://www.youtube.com/watch?v=0J2OF1S3iSI


Była druga w nocy, moja świadomość przekręcała się właśnie sennie na drugi bok, księżyc dumnie wypinał pierś utkaną kraterami i srebrnym pyłem, a ludzie już dawno stracili poczucie czasu.
Dosłownie wszystkich o to pytałam, ale albo byli zbyt pijani by mi odpowiedzieć, albo uśmiechali się znacząco i poklepywali przyjacielsko po ramieniu. Inicjację przeszłam bez szwanku.
- Może ty mi odpowiesz – spojrzałam na Alexa – czemu nie mogę na niczym skupić wzroku. Jak na ciebie patrzę, jest okej, ale kiedy się rozglądam…
Jednak on nie był w stanie mi odpowiedzieć. Miał zbyt zajęte usta, w które wpychał kolejne łyki piwa.
Miałam nogi jak z waty, moja głowa była niczym nabuzowana, napęczniała i pękająca w szwach.
- Nie wiem, skarbie… Najebałaś się.
Wzdrygnęłam się, nie tyle co na te słowa, ale konkretnie na jego określenie. Mimo wszystko wraz z sekundą, w jakiej przeniosłam wzrok na twarz Alexa, poczucie złości minęło. Przerażało mnie, że z każdym naszym kolejnym spotkaniem miałam o nim coraz lepsze zdanie. Przerażało mnie, że nie przeszkadzał mi kolczyk w jego dolnej wardze, oczy niezrównoważonego chłopca, a przede wszystkim ta bliskość. Nie odsunęłam się, gdy jego ramię objęło moją talię.
- Głupek. – Parsknęłam rzeczywiście odrobinę bachicznie i klepnęłam go w klatkę piersiową. Jakaś para obok nas właśnie wysysała z siebie nawzajem języki, przepychając się na górę w tak nieostrożny sposób, że trącili moją dłoń, trzymającą kubek z pełnym alkoholem.
- Oszukujesz, śliczna. Tracimy przez ciebie zapasy – stwierdził poważnie chłopak, popychając mnie stanowczo w głąb salonu. – Pokażemy ci, jak ważna jest każda kropla.
Potem wylądowałam  do góry nogami, dłońmi obejmując metalową beczkę tak mocno, że kanty raniły mi skórę. Jacyś nieznajomi, niewyżyci i dziecinni ludzie trzymali mnie kurczowo za nogi, ciesząc się z bezkarnego macania. Wywróciłam tylko oczami i wzruszyłam ramionami – oto moja pełna lista gestów do wyboru na ten wieczór.
Nigdy nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak mój mózg może być ciężki, ale cholera – głowa ważyła spokojnie ponad kilka ton.
- Wydaje mi się, że ona bez tego pójdzie z tobą do łóżka. Dziewczyna ledwo się trzyma – uznał jakiś wyrostek, który najwyraźniej kierował alkoholową beczką.
- Jaki masz problem, do chuja? Polewasz i tyle, nikt się nie miesza. Zapłaciliśmy, kurwa, nie tak?! – Alex rzucił się do bicia i zamachnął raz, ale jego ramię zostało chwycone w powietrzu.
- Nie mam problemu, możesz robić, co chcesz, ale nie będę pomagał nikomu w jego gwałcicielskich marzeniach – prychnął szatyn, rozglądając się z niecierpliwością. – Ludzie czekają, zejdźcie z drogi.
Alex gwałtownie szarpnął jakiś kabelek, który moment później miałam już wetknięty między wargi. Moje oczy rozszerzyły się do granic możliwości a szyja napięła się w nerwowym skurczu. Uniosłam wzrok zaszokowana, o mały włos nie wymiotując do tajemniczej rurki. Chyba już znałam przeznaczenie tego kubła. I chyba wcale nie chciałam tego robić.
- Szybko, zanim odejdzie jej krew z mózgu – powiedział ktoś bardzo inteligentny. Parsknęłam śmiechem, wylewając trochę piwa z ust. Strużka napoju skierowała się w górę, spłynęła po skroni, połaskotała skórę i zniknęła we włosach.
- Boże, niech to nie skończy się tragicznie – wymamrotałam, chwytając zębami rurkę i zaciągając się mocno, połykając błyskawicznie dawki alkoholu.
I właśnie wtedy, podczas jedynego razu bycia nieuporządkowaną, ohydną, bezmyślną i uległą dziewczyną, Zayn musiał mnie zobaczyć. Myślałam, że wyszedł godzinę temu razem z Vic. Najprawdopodobniej postanowił się z nią zabawić i wrócić z powrotem. Co za matoł.
Moje oczy patrzyły na jego postać stojącą w drzwiach salonu. Nawet do góry nogami wyglądał tak idealnie, że rurka wyswobodziła się z moich ust i oblała mi całą twarz. Dodajmy więc, że nie popisałam się jakoś szczególnie. Nawet ślepy by zauważył moje znikome umiejętności w prowadzeniu życia towarzyskiego.
Usłyszałam oklaski i śmiechy, ale żadna z tych rzeczy nie pochodziła od Malika. On tylko patrzył, oceniał i myślał, jak to świetnie postąpił, odcinając się ode mnie, gardził tym, co widział, czerpał z ostatnich sekund mojego gównianego życia.
A potem zaczął kręcić głową i zrozumiałam, że wprowadzono mnie w ogromny błąd, bo Zayn wcale nie był mną rozbawiony czy rozzłoszczony. Był wściekły na siebie, zawiedziony – zostawił mnie bez opieki. Wybiegał w dalekie konsekwencje, wiedział, że będę ośmieszana w poniedziałek rano. W tamtym momencie poczułam sens. Straciłam go wprawdzie bardzo szybko, ale nigdy nie zapomniałam tego uczucia. Na krótką chwilę trzymałam w ręce jeden jedyny pasujący do mnie kawałek puzzli.
Straciłam ostrość widzenia, Zayn zniknął z moich oczu. Ktoś zgiął mi kolana, zmuszając do upadku. Objęłam mocniej beczkę i stanęłam na nogi, puszczając się ostoi dopiero, gdy podłoga przestała się kręcić.
Cóż, nadchodzi taki moment, że trzeba się do czegoś przyznać, mimo dawnego rozgryzienia sekretu przez wszystkich dokoła.
Może byłam tyci pijana. Naprawdę odrobinę. I nie było mocniejszej siły niż moje pragnienie, by odegrać z Malikiem scenariusz wizji sprzed kilku godzin. A akurat jego ciężkie buty stanęły tuż przy moich bosych stopach.
Nie zmarszczyłam czoła, nie zastanawiało mnie, gdzie podziały się moje cudowne szpilki, które kupiły mi dzisiaj atrakcyjność. Nawet bez nich Zayn patrzył na mnie z niepojętą intensywnością. Widziałam go nie tak dawno, ale… rany boskie. Te kości policzkowe, te wyklęte usta. Stał tak blisko. Zwykłe pięć metrów odległości. To żaden dystans.
 - Chciałbym doprowadzić cię do porządku – powiedział, nie przejmując się moimi podsłuchującymi przyjaciółmi – ale bardziej mam ochotę odciąć łapy Alexowi. Miałabyś coś przeciwko?
- Tak!
- Doprawdy? – spytał cynicznie, podchodząc bliżej i miażdżąc mi palec u stopy. Oczy omal nie wyszły mi z orbit, to był najgorszy ból życia. Zdusiłam pisk pod naporem zębów dociskających się w wargę i zgięłam się w pół. W tym czasie też straciłam równowagę, czubkiem głowy uderzając o coś cholernie twardego. Chwyciłam się ratunku, łapiąc w pięść materiał czyjegoś ubrania.
Uniosłam głowę na dźwięk nerwowego gorzkiego śmiechu i nie ma nawet słów, by opisać tę hańbę. Nic nie pokryje prawdziwości i dziwności tamtego wydarzenia. Nawet sam fakt, że oto klęczałam przed Zaynem Malikiem z twarzą przed jego kroczem, mając wokół nas dziesiątki drapieżnych i ciekawskich oczu.
Jego oczy przyglądały mi się z góry w sposób intymny, sprośny i egoistyczny. Ja pewnie wyglądałam niczym potrącona przez auto sarna, która była o krok przed śmiercią. Pragnęłam uwolnić chociaż Malika od swojego dotyku, ale nie mogłam zabrać ręki z jego biodra, bo wtedy poleciałabym na ziemię. Gorzej chyba i tak być już nie mogło.
Poczułam pod palcami, jak napinają się mięśnie bruneta, jego ciało prostuje się i drży jednokrotnie. Co to było? Poczułam impuls, by zmusić go do zwierzenia się, ale milczałam. Teraz nie był odpowiedni moment na nic.
Malik odwrócił ode mnie wzrok i powiódł nim po pokoju. Nie wiem, co takiego zobaczył, ale wzdrygnął się po chwili, jego palce objęły moją szyję w ułamku sekundy.
- Dobierz się do rozporka, Effie – ryknął ktoś – I odwróć się trochę, ludzie nie uwierzą, że to naprawdę ty.
Te słowa podziałały na Zayna jak płachta na byka. Usilnie chwycił moją szyję i uniósł w górę, wyrywając mi sporo włosów z głowy. Jak tak dalej pójdzie, zostanę łysa do świtu. Nie wydałam z siebie żadnego dźwięku, wiedząc, że nic dobrego by z tego nie wynikło. Chłopak przełknął ślinę, ledwo co panując nad emocjami i chwycił mnie za nadgarstek już drugi raz tego dnia, kierując schodami na górę.
Przepychaliśmy się między ludźmi, którzy nie szczędzili sobie cierpkich szeptów na mój temat. Zayn ścisnął tylko mocniej moją dłoń, łapiąc ją mocniej, jakby przeczuwał, że zamierzam uciec. Nie zamierzałam, za to w głowie miałam tylko tamto, co wykrzyczał jakiś pierwszak.
- Niestety nie chcą się podzielić swoimi wybrykami. Dokończą w kiblu bez kamer i wiwatów. Materiały dodatkowe znajdziecie na moim koncie…
- Pozbędę się ich wszystkich później, najpierw zajmę się tobą – wyszeptał Zayn niskim głosem, żebym tylko ja mogła to usłyszeć.
Weszliśmy na górę, gdzie nie było już wiele ludzi. Puścił mnie i pozwolił iść pierwszej. Weszłam do jakiegoś pustego pomieszczenia, długo zastanawiając się, czy dobrze postępuję. To chyba samobójstwo. Mówię o zgadzaniu się na bycie sam na sam z Zaynem.

 https://www.youtube.com/watch?v=0J2OF1S3iSI
- Co znowu? Chcesz mi prawić farmazony o tym, jaka to jestem popierdolona? – warknęłam, krzyżując ręce i patrząc na niego spode łba. – Chcesz się zemścić za zemstę i znowu nazwać mnie dziwką? Po prostu mnie uderz, lepiej to przeżyję. A może chcesz mnie tutaj zgwałcić? W końcu jestem pijana, niczego nie będę pamiętać, a ty będziesz świadom wygranej.
- Wygranej? Czy my w coś gramy, Willson?
- Przestań się czepiać byle jakich słów, dzisiaj i tak nie unikniesz odpowiedzi, Zayn.
- Nie zamierzam ci mówić, jaka jesteś, sama wiesz doskonale – powiedział, zamykając drzwi na klucz i opierając się o nie.
Bezczelnie zlustrował mnie od dołu w górę, nie przybierając na twarz żadnego skrępowania czy chociaż zadowolenia. Mogłam tylko postarać się, by nie struchleć i nie zadrżeć od opornego spojrzenia.
- Więc? – wydusiłam, pragnąc skierować jego uwagę na swoją twarz.
Moje zdolności telepatyczne musiały nareszcie do niego dotrzeć, bo odwrócił wzrok i zajrzał mi odważnie w oczy, szukając w nich więcej rozrywki, niż najwyraźniej mogło mu dać moje ciało.
- Miałem tam cię zostawić? Klęczącą przede mną?
Moje plecy dotknęły ściany.
- Przewróciłam się!
- Jasne. – Przechylił głowę na bok i zacisnął zęby.
- Nie zwalaj winy na mnie, dobrze? Sam jesteś sobie winien.
Może tak było lepiej. Zapomnieć, że jesteśmy dla siebie nieznajomi. Nie myśleć o wyjaśnianiu spraw, bo dwoje upartych ludzi nigdy nie dojdzie do porozumienia. Może liczyły się pojedyncze minuty, które były przerwami w niekończącej się wojnie.  
Roześmiał się nieuprzejmie, patrząc na mnie ze szczerym zdumieniem. Oparł ręce po dwóch stronach mojej głowy i pokręcił głową pogrążony w myślach.
- Straciłam równowagę, bo uderzyłam w coś twardego, ale nie wiedziałam, że to ty. – To tylko rozbawiło go jeszcze bardziej. Jęknęłam sfrustrowana.
- Nie umiesz nazywać rzeczy po imieniu? – spytał, pochylając się niebezpiecznie w moim kierunku.
Dlaczego nie zapaliliśmy żadnego światła?
- To nie rzecz, to jakiś cholerny pancerz.
Westchnął, unosząc głowę do sufitu:
– Dzisiaj działasz na mnie w dosyć niepożądany sposób.
- W jaki? – domagałam się rozpoznania tej emocji na jego twarzy, która w piękny sposób wykrzywiła usta Zayna.
Spojrzał na mnie z irytacją i utkwił wzrok w ścianie obok.
- Tak jakby cię pragnę – wydusił z siebie. – Znam nasze granice i było z nimi w porządku, ale twoje granice zniknęły kilka godzin temu, a ja nie potrafię strzec własnych, kiedy nie myślę o niczym innym…
- Tylko?
- Tylko o tym, czy naprawdę przyszłaś tutaj dla mnie i czy starasz się wzbudzić we mnie zazdrość. Myślę o twoich słowach, brzydkich myślach, które chciałbym dla ciebie spełnić, nogach zaciśniętych wokół moich bioder, ustach mogących robić tak wiele oprócz ciągłego gadania…
- Zmuś mnie.
Z tą różnicą, że teraz, tutaj, naprawdę, nie w alternatywnej rzeczywistości. Powiedziałam to, a jedyną pamiątką po tym rozkazie była skamieniała twarz Malika – okropnie blada i pozbawiona emocji.
Jeśli komuś przyjdzie się zastanawiać, czemu w ogóle palnęłam coś tak durnego, nie będę w stanie odpowiedzieć. Alkohol uwalniał moje myśli, ale to nie wytłumaczenie, bo przecież nawet przez głowę nie powinno mi nigdy przejść coś takiego. Zakrztusiłabym się swoją śliną, gdybym mogła tylko wykonać jakiś ruch wskazujący na to, że nie umarłam.
Od pełnych trzydziestu sekund nawet nie oddychałam. A Zayn w końcu zebrał słowa.
- Ilu dzisiaj to od ciebie usłyszało? – warknął. Tylko tyle miał do powiedzenia po tym, jak zdychałam od swojego wyznania?
- Chyba sobie żartujesz.
- Wyglądam, jakbym żartował? – Podwadził mój podbródek dwoma palcami i uniósł w górę, bym spotkała jego brązowe oczy.
- Wyglądasz, jakbyś nie umiał poradzić sobie z kimś takim jak ja. Jestem nikim, a ty nie odmawiasz błagającym dziewczynom.
- Błagasz mnie o przespanie się z tobą?
- NIE! – jęknęłam zawstydzona.
- Nie – powtórzył miękko, unosząc brwi w prostej bezczelności. – Błagasz mnie, ale ja nie robię tego z niedoświadczonymi. – Ironicznie, jego oczy stanęły w płomieniach.      
Zadał cios poniżej pasa, więc ze zmarszczonym czołem ruszyłam naprzód, by go wyminąć i zniknąć z tej imprezy. I tak była do bani. To wszystko było jednym ogromnym błędem. Moje durne zauroczenie sprowadzało same kłopoty.
- Czekaj… - wyjąkał, drapiąc mi skórę paznokciami, kiedy chwycił gwałtownie mój łokieć. – Willson. To nie to, co miałem na myśli.
- O ile wiem, to ja jestem pijana, nie ty.
Jego oczy ani na sekundę nie opuszczały moich. Zayn przygryzł wargę, wyglądając na skonsternowanego.
- Robiłem to dzisiaj z Vic. Tak szybko jak nigdy, chcąc w jak najkrótszym czasie znaleźć się tutaj z powrotem.
 Nie chciałam wyglądać na urażoną, więc momentalnie opuściłam głowę, przeklinając badawcze spojrzenie chłopaka. Musiał zauważyć mój bol, bo w pewnej chwili jego palce zetknęły się z moimi i był to jedyny taki dotyk z jego strony, który musiałam sobie odmówić. Cofnęłam się.
- Po co wróciłeś? – Skrzyżowałam ręce, nie zdając sobie sprawy, że ten ruch spowodował wypchnięcie piersi do przodu. Zayn przełknął ślinę.
- Przypuszczałem, że poluzowanie ci smyczy nie będzie dobre.
- Moja matka cię nie znosi, w sumie ja też, ale pewnie byłaby za to wdzięczna. A teraz daj mi odejść. – Przesłałam mu nieszczerego całusa w powietrzu i pchnęłam, by w końcu dostać się do drzwi.
- Willson…
- Co?
- Nie staraj się mnie okłamywać. Wiem wszystko.
- Gówno prawda. Nie myśl sobie, że pozjadałeś wszystkie rozumy. Miałam korzyść z łażenia za tobą, ale już się skończyło. – Znowu miałam zamiar wyjść, lecz Zayn nie dawał za wygraną. Był wściekły, trząsł się z emocji.
- Nie skończyłem – powiedział grobowym tonem i złapał dotkliwie mój kark, pchając mnie z powrotem między siebie a ścianę.
Wywróciłam oczami.
Jego uśmiech miał charakter szaleńca, który dokonywał masowego mordu. Pod wpływem alkoholu i w tym świetle Zayn wyglądał niesprawiedliwie seksownie. Zaparło mi dech na jego widok. I pomyśleć, że ktoś taki jak on, właśnie tracił swój cenny czas na kogoś o tak niskim nominale jak ja.
- Coś jeszcze?
Byłam szkodliwie podekscytowana.
- Twoja prośba. – Jego ręka zaczęła wędrować w dół moich pleców.
- Hm?
- Mieliśmy czymś się zająć, nie pamiętasz? – Wilgotny język spotkał się z moją szyją, na co wydałam niesamowicie głośny jęk. Tak długo nie byłam dotykana, tak rzadko, tak nigdy. – A ja dotrzymuję słowa.
- Nie obiecywałeś – wymamrotałam, paradoksalnie wbijając paznokcie w skórę jego głowy, ciągnąc włosy, przyciągając do siebie.
- Myślałem, że wyżej stawiasz sobie czynność od słów – Jego usta zassały się na mojej szyi i przygryzły ją w następstwie z polizaniem. To było chore, żeby pozwalać mu na to wszystko. – Nie wiem, co jest nie tak z tobą.
Jego czarne włosy ocierały się o moje wrażliwe suche usta, czułam się jakby oblano mnie kubłem lodowatej wody i wystawiono na syberyjski mróz. Albo jakbym przypaliła swoją skórę żelazkiem, które czekało wieki, by wydobyć na mnie swoje piekło. Albo jakby mnie spoliczkowano. Albo jakbym była całowana przez niebezpiecznego chłopaka, który dawał mi ochronę, ból, radość, spełnienie i adrenalinę – wszystko, po co wyciągnięcie ręki zostałoby ukarane.
Zayn jęknął w moją szyję, kiedy wymodliłam jego imię i odsunął się powoli, momentalnie złączając nasze usta. To było zupełnie jak coś do tej pory niespotykanego, kiedy wulgarny język Malika dokuczliwie oplótł się wokół mojego w odważnej manierze. Gorąco na moich policzkach zakryto jego dużymi chłodnymi dłońmi. Szarpnęłam go za włosy, gdy pchnął mnie na ścianę i naparł swoim ciałem. Jego biodra wyszły naprzeciw moim. Westchnęłam w usta Zayna, nie potrafiąc wytrzymać napięcia. Wykonał ten ruch jeszcze raz, rozpychając mi nogi swoim kolanem, pchając we mnie co chwila, nie dając sił na złapanie tchu.
Pulsowanie w dolnej części mojego ciała nijak nie miało się z biciem mojego serca, które dawno zrezygnowało z pracy i postanowiło zostawić mnie samą w tej godnej pożałowania decyzji. Ale Zayn doskonale wiedział, czego mi brakuje. Wiedział, że musi złapać mnie w talii, kiedy chciałam zaburzyć rytm jego dokładnych bioder. Wiedział, kiedy wysunąć język i dać mi nabrać powietrza, bo za nic nie chciałam tracić przytomności podczas takiego cudu. Wiedział, że potrzebowałam dotyku całego ciała, dlatego jego dłonie nie zatrzymywały się nigdzie. Ciągnęły moje włosy, ściskały uda, głaskały skórę brzucha, policzek, ściskały zakryte piersi. I nie było wątpliwości, że wiedział, jak bardzo mi gorąco, skoro zaczął mnie rozbierać.
Odchyliłam głowę do tyłu, uderzając nią o ścianę. Błagałam Boga, żeby to nie był mój koniec. Coś się działo strasznego. Coś miało zaraz zniszczyć moje życie.
- Zrób to dla mnie. - Jego kciuk musnął moje drżące usta, a potem cała dłoń objęła moją dolną strefę i naparła zbyt mocno, bym mogła odczuć cokolwiek.
Było nieprawdopodobne ciepło i paskudnie dobrze mimo mojej niewygodnej pozy. Starałam się, by ręka Malika nie dotykała mojej kobiecości, więc stałam wyprostowana na palcach z dziwnie wykrzywionym ciałem.
Świadomość o byciu w samej bieliźnie spadła na mnie jak grom z nieba i to jedynie dzięki skierowaniu oczu na podłogę, gdzie niedbale leżała moja sukienka. Nie miałam pojęcia, kiedy Zayn zdążył się jej pozbyć. Wiedziałam za to, że niedługo i ja skończę podobnie. Nieprzytomna, bezwartościowa i wykorzystana.
Malik zrobił się nagle zbyt gwałtowny jak na moje możliwości, mój umysł z trudem rejestrował jego usta napierające na coraz to inne części ciała. Lubiłam, kiedy słodko całował moje ramię, ale wierzgałam się, gdy zębami wbijał się w brzuch, szyję lub piersi. Wybuchło we mnie pożądanie, pośpiech i jednocześnie strach.
- Zayn...
- Musisz być cicho – wysyczał, atakując moje uszy brudnymi słowami. Ciało zdradziło moje podniecenie, ukazując na szyi czerwone plamy rumieńców. – Mogę jeszcze przestać.
Mówiąc to, pchnął we mnie tak mocno jak nigdy, aż zęby przestały być skutecznym oporem przed jękiem.
- Proszę – wyszeptałam, moje łzy swobodnie lądowały na jego ustach.
- Czemu płaczesz? Nie robimy nic złego. – Zatrzymał się, łagodząc swoją agresję i w sekundę przeobrażając się w kogoś troskliwego. Jego dłonie objęły moją szyję i ucałowały powieki. – Zapomniałem, że ty jesteś inna…
- Nie. Kontynuuj. – Odepchnęłam jego ręce i skierowałam w stronę bioder. Nikt nie ma prawa wytykać mi inności.
- Wyglądasz tak gorąco w tej chwili, że mam ochotę wziąć cię na kolanach przy tej ścianie.
Całą resztę życia zastanawiałam się, czy moja odpowiedź cokolwiek by zmieniła. Szarpałam się z zapięciem biustonosza tak długo, że kiedy wreszcie udało mi się go odpiąć, głowa odskoczyła mi do tyłu i uderzyła mocno w ścianę. Załkałam cicho, tracąc orientację na parę chwil. Nie było już ze mną dobrze przez resztę nocy.
Oczy bezwiednie się zamykały, nie reagując na moje wewnętrzne monologi. Pamiętam swoje ręce dotykające ciało chłopaka. Płakałam otwarcie, a on nie zadał nawet jednego pytania, czy jest mi dobrze. W pewnym czasie przestał w ogóle ocierać mi oczy z łez. Jego koszula leżąca na ziemi pozwoliła mi poczuć się trochę pewniej. Palcami zakreślałam kontury jego blizn po walkach, ssąc i całując zdeformowaną skórę. Mój język spotkał się nawet z tatuażem o kształcie serca, który miał miejsce tuż pod biodrem Zayna, tuż pod jego bokserkami. Jeśli o tym mowa, ich też chwilę później nie było.
Ubrania spoglądały na moją porażkę w milczeniu, łzy toczyły się leniwie po mojej skórze, będąc jedynym przypomnieniem zwyczajnego tempa. Zayn nie znał czułości, wyłączył w sobie wszystko to, co w nim uwielbiałam.
Jego ręka przestała mnie dotykać, umiejscowiła się na gardle i tam już została, odbierając mi od czasu do czasu dostęp do tlenu. Oczy chłopaka obserwowały mnie ostrożnie, jakby to on był krzywdzony, głuchy i pijany.
Nie miałam podłogi pod stopami, Zayn podniósł mnie w górę, zmuszając, bym oplotła nogi wokół jego bioder. Unosił mój cały ciężar, najwyraźniej nie chcąc dopomóc sobie ścianą. Jednak nawet ona była cieplejsza niż on.
Strach splątał mój język. Tylko dlatego nie zrezygnowałam.
Usłyszałam jego przekleństwo i westchnięcie, potem rzadko słyszany dźwięk, którym się nie przejęłam. Lewa ręka chłopaka objęła moje pośladki, ścisnęła ja, kiedy nie chciałam rozchylić ust i zablokowała ruchy moich bioder, zaciskając palce na udzie.
Zabawna byłam. I głupsza niż wszyscy debile razem wzięci, przebaczając mu to, co zamierzał zrobić.
Malik oparł czoło o moje czoło, oddychając głośno. Był w potwornym stanie, płonął, drżał, jęczał nawet po moim najlżejszym ruchu. Odetchnęłam, wiedząc, że już po wszystkim, że jego zła strona przegrała i na ten czas istniał już tylko dobry Zayn.Nic złego nie zdążyło się wydarzyć.
Ale wtedy on zamknął swoje oczy, pocałował mnie ze znudzeniem, a może po to, żebym nie błagała o pomoc i nie próbowała go opluć ani ugryźć, ani żebym nie zaczęła płakać, zabijać go wrzaskiem lub gorzej – ciszą, i nie wyglądało wcale na to, że miałabym dalej kochać mu się przyglądać, ale kurwa było tak nadal, miało tak być do samego końca, nawet po tym, jak jego ręka przydusiła mnie bardziej, a jedyne na czym się mogłam skupić to ciało, ciało, które rozrywało się na dwie części, bo on nie rozumiał, nie chciał zrozumieć mojego pragnienia i zrezygnowania, nie wiedział, czemu było mi źle, czemu krwawiłam, kiedy mnie gwałcił i nie wiedział nawet, czym był sposób, w jaki mnie zabijał.
Robił to bezlitośnie, sadystycznie i po prostu źle. Tylko dla własnej przyjemności. Tylko biorąc mnie, jakbym była przedmiotem.
Ale on przecież nie zabił mnie do końca. Kolejne czego nie potrafił zrozumieć to, że lepiej jest już pozbawić kogoś życia, niż zamordować uczucia.
Nie umiałam tylko zdecydować, czemu najbardziej płakałam pod sam koniec, czułam się wtedy najmniej nieznośnie. Widziałam, jak on się spełniał, jego oczy takie jasne i tak dokładnie odczytujące moje emocje, dłonie luzujące uścisk, głaszczące fioletowe ślady, świeże siniaki.
Jego jęk  i ciche „kurwa” wyszeptane na wydechu były z pewnością wiele warte dla każdej innej dziewczyny, która tylko miała okazję poznać Zayna, ale ja nie miałam miejsca na takie myśli.
Nie zdawałam sobie sprawy, że krzyczałam, dopóki Zayn nie odsłonił moich ust i dopóki nie nastała cisza. Przerywałam ją czasem duszonym szlochem, ale o tym też przekonałam się nie w czas, bo dopiero wtedy, jak trzasnął drzwiami i wyszedł bez słowa. Porzucono mnie. 


___


zbliżamy się do końca. 

 

93 komentarze:

  1. ooooszz kurwa co sie dzieje

    OdpowiedzUsuń
  2. Omg, omg, omg..
    "nie spodziewane" to mało
    powiedziane, jezu..
    Oj Zayn... zaczynasz u mnie
    coraz częściej tracić.
    No cóż, nadal mam nadzieje,
    że jakoś wszystko się ułoży :)

    Czekam na następny x

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy tylko ja mam nadzieję, że Effie była, tak pijana, że ubzdurała sobie w głowie, że to był Zayn, chociaż tak naprawdę to nie był on?
    Rozdział świetny xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem w szoku naprawdę nie wiem co powiedzieć, oczywiście jestem zachwycona rozdziałem ale też zaskoczona tym co się wydarzyło

    OdpowiedzUsuń
  5. Osz ku*wa o.O . Nie spodziewałam się tego -.- . Zaaayyn nienawidzę Cię! Szok to mało powiedziane.. I jak to zbliżamy się do końca? ;O

    OdpowiedzUsuń
  6. Oooooooooo fakamakapakaczaka 0_0 naprawdę się tego nie spodziewałam :DDDDDD już niedługo koniec? :cccc

    OdpowiedzUsuń
  7. Że ja słucham COOO ??!!!Zayn czy Cię kurwa coś boli ?!! !Ja nie mogę ! Szok , po prostu , szok . Niedługo koniec ? :(

    OdpowiedzUsuń
  8. O kurwa, Zayn to chuj. Co się w ogóle z nim dzieje? Odbija mu czy co? Tak na marginesie rozdział cudny czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
  9. najlepszy rozdzial, nie moglam sobie lepszego wymarzyc

    OdpowiedzUsuń
  10. Odpowiedzi
    1. nie będę kłamać, rozdział mi się nie podoba. która skrzywdzona dziewczyna poszłaby się pieprzyć z malikiem, który jej nienawidzi? to był cool w 2012.

      Usuń
  11. ...


    Co się w ogóle stało?
    Nie wiem co powiedzieć.
    Pustka w głowie.

    OdpowiedzUsuń
  12. O ja pierdole, kurwa mać co się dzieje? O.O
    Nieee to nie może być prawda. Gwałt? I Zayn?! No nieeee.... ;/
    Zgadzam się z osobą wyżej. Tez mam nadzieję, ze ona sobie to ubzdurała i to może Alex ? A nie Malik, no kurde aż takim chujem by był?
    Rozumiem jest chamski, bezlitosny, bezuczuciowy i mogłabym tak dalej xd
    Ale no niee to mi się nie widzi, że mógłby jej coś takiego zrobić. To jej pierwszy raz prawda? To okropne co się wydarzyło. Myślałam, że będzie to coś miłego, a twój początek mnie zbij z pantałyku i bum jebło jak armata i takie kurwa co to ma być?
    Nie no nie mogę ;c
    Kurwa! ;<
    Czemu koniec? Kurde jak to? ;c
    No nic pozdrawiam i czekam na następny! ; >

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytam twoje opowiadanie od samego początku i zawsze wiedziałam jak skomentować dany rozdział, a teraz nic... Pustka. Pierwszy raz nie wiem co napisać. Czytałam ten rozdział i nie wiem w którym momencie zaczęłam płakać, ale tak mnie to poruszyło, że nawet teraz trzęsą mi się ręce. Wiedziałam, że Zayn to dupek i nie zmieni się w uroczego chłopca, który wyzna Effie miłość, ale mimo wszystko nie przypuszczałam że posunie się do czegoś takiego. Myślałam, że choć odrobinę zależy mu na Effie, że uratuje ją od Alexa i razem naprawią tą swoją dziwną relację(czy cokolwiek to było) Ani trochę się tego nie spodziewałam, ale chyba to jest to co sprawia że rozdział (jak i cały blog) jest tak niezwykły. Jest nieprzewidywalny i zaskakuje mnie coraz bardziej z każdym rozdziałem.
    Nie wiem co siedzi w twojej genialnej główce ;) ale pisz tak dalej, bo robisz to świetnie.
    P.S. Nie kończ tego bloga, błagam.
    Liz

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie wiem co napisać . Myślałam , że Zayn nie może już zejść na gorszą drogę ale się myliłam :(

    OdpowiedzUsuń
  15. OMG! No jest rozdział, rzuciłam wszystko i zaczęłam czytać :). Dzoewczyno Jezu ten blog jest Z-A-J-E-B-I-S-T-Y <3Kochana no rozdział dhdgfhvhjtgjcgjcfjbjhf nie mam słów. Czekam na nexta.
    Kocham i pozdrawiam <3 !

    OdpowiedzUsuń
  16. Czuję się zdecydowanie niezdolna do skomentowania tego co przed chwilą przeczytałam. Czy on naprawdę jest tak martwy od prawdziwych emocji? Pusty i nieczuły?

    OdpowiedzUsuń
  17. Chyba nawet nie wiem jak to skomentować.

    OdpowiedzUsuń
  18. Przeczytałam wszystkie rozdziały, wszystko co tu napisałaś, dokładnie, słowo po słowie i z przerażeniem mogę stwierdzić, że im dalej zgłębiałam się w życie tych ludzi tym bardziej czułam się niedouczoną suką. Bo tak zaczęłam postrzegać Ef, z którą bardzo się zidentyfikowałam Nie rozumiem, nie potrafię zrozumieć jak można wykreować postać na pozór tak skomplikowaną, która okazuje się zwyczajna - taka jak inni. Pierdzielona Effie, w której rolę w tej nieogarnionej opowieści przez cały czas tak się wczuwałam, że potrafiłam płakać, gdy była smutna, krzyczeć, gdy się wściekała i kaszleć, kiedy poczuła odurzający zapach tytoniu. Wystarczyło kilka kropel wymyślonego alkoholu bym znienawidziła "moją" wymyśloną przyjaciółkę. Nie potrafię pojąć dlaczego dała mu się wykorzystać, określenie jakie przychodzi mi na myśl ich relacji to "kochają się nienawiścią" - nie wiem czy trafnie. Zabrałaś Effie mózg, stała się tak pusta, jej inteligencja wyparowała. Z Zayn'a zrobiłaś typowego faceta, no cóż, wiedziałam, że prędzej czy później tak się właśnie stanie, a szkoda, bo ty nawet nie wiesz jak bardzo zdążyłam pokochać tego faceta. Ale okazał się zwykłym dupkiem, trochę sprowadziło mnie to na ziemię, przedstawiłaś czysty realizm. Miałam nadzieję, że Malik posłucha kolesia z kasyna, że nie straci Effie, ale on stracił ją już na początku, nieświadomie do końca odbierał jej zdolność myślenia, zdolność do kochania. Nie wiem czy do końca czy ją zabił, czy też sprawił iż żyła, trudno to ocenić. Wiem tyle, że po Effie nie ma teraz śladu, została kukiełka wykreowana przez chama, który brutalnie ją w sobie rozkochał i beznamiętnie odtrącił, porzucił. Jednak i tak kocham tego brutalnego chuja, bo ma w sobie to coś co sprawia, że nie mogę przestać o nim myśleć, dziwne, nie? Takie zakochanie nawet ma swoją nazwę, to choroba psychiczna. Mam nadzieję, że przywrócisz Malikowi trochę jego dawnego czaru.
    Przeczytałam. Żałuję, że to zrobiłam. Nienawidzę tej opowieści. Jest za dobra, ty za dobrze piszesz. Nie rozumiem własnych uczuć, mam problem z interpretacją mojej chorej osobowości, fantazji, wyobraźni - przez ciebie, przez to co napisałaś, a ja przeczytałam. Wpędziłaś mnie w depresję, mam ochotę się zabić, ale tak cholernie nie chcę chcąc jednocześnie wiedzieć co ten dupek, w którym się beznadziejnie zakochałam zrobi, że jeszcze trochę pożyję. Będę czekać, będę czytać.
    Wpędziłaś mnie w syndrom księżniczki Disney'a. Umieram z tęsknoty za moim wymyślonym przez ciebie księciem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie umialabym lepiej tego ujac.
      Jestem w szoku. Kurwa w duzym szoku.
      Ale rozdzial mi sie podobal. Moze nie ta cala sytuacja ale to jak napisalas to. Umiesz tak dobrac slowa. Bardzo to lubie w Twoich opowiadaniach. Czekam na nastepny z wielka niecierpliwością!

      Usuń
  19. nie wierze !!
    coo się przed chwilą stało? :< :O

    OdpowiedzUsuń
  20. cholera co sie dzieje!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  21. O cholera co tu się stalo. ..zatkalo mnie

    OdpowiedzUsuń
  22. Zajebiste, nie wiem czy pamiętasz, ale kiedyś zaprosiłaś mnie do przeczytania tego bloga, a ja dopiero teraz to zrobiłam , ja pierdole dziewczyno, jak ja ci zazdroszczę... Jest naprawdę świetne i oby tak dalej.
    Pozdrawiam, Rouse xoxo

    OdpowiedzUsuń
  23. JEZUS MARIA ZABILAS MNIE! Boze, ja sie juz przestraszylam jak przeczytalam tą notatkę nad rozdziałem, ale teraz to umarłam ;-; Mimo wszystko rozdział jest genialny, bo Twój styl pisania jest świetny <3

    OdpowiedzUsuń
  24. wow wow wow!! z niecierpliwością czekam na next <3 genialne :*

    OdpowiedzUsuń
  25. Oni to robili na ścianie? I jak on mógł gryźć w brzuch, jednocześnie ją pieprząc?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. musiałaś źle zrozumieć,bo doszło do tego od momentu "ale wtedy on zamknął swoje oczy" :)

      Usuń
  26. O kurwaaa :o
    Ona popełni samobójstwo ja wam to mowie..

    OdpowiedzUsuń
  27. JAPIERDZIELE.... miałaś rację takiego obrotu sprawy się nie spodziewałam. Rozwalasz system! I to bardzo pozytywnie :) Kocham Cię! Kocham ten Blog! Kocham twoją twórczość! Mam nadzieję że nie poprzestaniesz na YL i kiedyś może za parę lat zobaczę twoje książki na głównej w Matrasie! :) Mam tylko jedną ogromną prośbę, nie poprzestawaj na blogu i realizuj się w tym dalej bo masz Ogromny TALENT i szkoda by go było zmarnować. Jesteś moją ulubią pisarką na świecie. Becca Fitzpatrick to przy tobie ziarenko....
    Mam tylko jedną prośbę i myślę, że nie tylko ja... Nie kończ z pisaniem, rozdziały możesz dodawać nawet raz w roku, ale nie kończ z pisaniem. Bo robisz to ZAJEBIŚCIE!
    Dzięki, że wróciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  28. ten rozdział............................po prostu nie ma słów by go opisać. To było coś, czego się kompletnie nie spodziewałam. jestem w totalnej rozsypce. w pewnym monecie nawet myślałam, że zayn może po prostu ją udusi, zamorduje i tak właśnie skończy się ta historia
    nie wiem, naprawdę nie wiem
    ten rozdział był tak bardzo niespodziewany, z każdym zdaniem robiłam się coraz bardziej ciekawa, napięcie coraz bardziej wzrastało a ja czułam się jakby odkrywała jakąś nową tajemnicę
    nigdy nie sądziłam, że losy tych bohaterów tak się potoczą, niby od początku wiedziałam, że to nie będzie opowiadanie z happyenedem ale mimo wszystko cząstka mnie wierzyła że będzie inaczej (nie bez powodu mówią "nadzieja matką głupich")
    nie chcę żegnać się z tą historią, ja wcale nie chcę zbliżać się do końca, myślę, że nie jestem na to gotowa i po skończeniu tej historii i tak wiele razy będę do niej wracać
    + cholernie bardze zazdroszczę ci talentu do pisania, jesteś świetna, twój styl pisania to życie
    wierzę, że jeszcze kiedyś też odblokujesz swoje inne ff
    p.s. nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału!

    OdpowiedzUsuń
  29. O ja pierdole. Tylko tylke mam w głowie po przeczytaniu tego rozdziału. Aż nie wiem, czy chcę czytać kolejne cześci; autentycznie zrobiło mi się niedobrze. Niech to będzie jakiś pieprzony koszmar, nie wiem, cokolwiek

    OdpowiedzUsuń
  30. Jestem
    Pusta w środku
    nie czuje nic
    ten rozdział jest takk cholernie realistyczny
    masz tak cholerny talent
    nie wiem
    Pusto
    Raczej spodziewałam się jej pierwszego razu
    jak z bajki, no cóż
    pustka

    OdpowiedzUsuń
  31. O kurwa O.o
    Powiedz że to zły sen... Jej aż się boję kolejnych rozdziałów no ale to jak piszesz po prostu brak słów w pozytywnym słowa znaczeniu pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Jak on mógł wykorzystać to że dziewczyna była pijana i tak po prostu ją zgwałcić?! Wszyscy, ale Zayn? Żeby być aż tak podłym? I to w dodatku Effie, znał ją doskonale i tak sie zachował? Naprawde w tym rozdziale Malik jest całkowicie inną osobą... Tak zabawiał się w opiekuna i jej pilnował a tu gwałt. Miałam nadzieję że oni się jeszcze zejdą ale po takim czymś to jest raczej niemożliwe :c nie mogę sie doczekać następnego i jestem cholernie ciekawa jak to wszystko się potoczy. No jeszcze jest jakiś cień szansy że Effie sie czegoś najarała i miała zwidy hahaha xd i tak wgl to zapraszam do mnie ;D http://thethreatoflove.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  33. ROZDZIAŁ PO PROSTU POWALA NA ŁOPATKI!! Zayn pierdolony chu*, myślałam że ma w sobie jakąś kulturę i poszanowanie przynajmniej w takim wypadku do kobiet. nigdy nie połączyłabym Zayna i gwałtu. no kuźwa. Co kilka linijek się zatrzymywałam z wrażenia i wyklinałam z niedowierzania. Po takich wydarzeniach na miejscu Effie przeprowadziłabym się na drugą półkulę, serio ;__; TEN RODZIAŁ SIĘ BĘDZIE MNIE TRZYMAĆ PRZEZ NAJBLIŻSZE DNI. nie da mi spokoju. niby jest ta nadzieja że był to ktoś inny np. Alex, ale jednak znikoma. Nie zostaje mi nic innego jak dalsze wyklinanie go i mówienie że chyba mu wpie*dole. Czekam niecierpliwie na kolejny rozdział i mam nadzieję, że również wywoła we mnie skrajne emocje jak ten xx. :)

    OdpowiedzUsuń
  34. to jest zbyt inteligentne jak na mnie
    nie wiem co sama czuje lol
    niesamowite
    ~BiBi

    OdpowiedzUsuń
  35. Oh rany. Uwielbiam cie kobieto. Niech to nie bedzie Zayn, lub niech to nie będzie prawda.

    OdpowiedzUsuń
  36. Kiedy next?
    Super blog co sie tam działo XD :D

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja nie mogę! Co sie dzieje?! Ten rozdział był mega. Już w pierwszej chwili miałam nadzieje, że pomiędzy nimi sie ułoży, ale to zakończenie dobiło mnie. Czekam na nexta :* -.-

    OdpowiedzUsuń
  38. Kiedy next? Świetne :**"

    OdpowiedzUsuń
  39. W mojej głowie jest kompletna pustka. Czuję sie trochę zawiedziona,bo cały czas uwazalam Effie za niebanalną postać a tu wyszła z niej taka desperacja... Jednak cała sytuacja,którą stworzyłaś była taka...chora.To genialne ale i zarazem przerażające. Kurde,normalnie czułam jakbym tam z nimi była,czułam tą całą bezradność,poniżenie, strach. Mam tylko nadzieję,że następny rozdział trochę rozjaśni sytuacj.
    Lithium

    OdpowiedzUsuń
  40. Hej, mam do Ciebie pytanie trochę z innej beczki.
    Cierpię ostatnio na niedosyt dobrych książek. Czy byłabyś w stanie polecić mi coś naprawdę super, a z tego co kojarzę to lubisz czytać i mam nadzieję, że chciałabyś mi pomóc.
    Z góry dziękuje. :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Dziękuje że to piszesz. Nigdy nie zapomniałam o tym blogu!

    OdpowiedzUsuń
  42. Hmm... siedzę sb na moim ulubionym fotelu, na kolanach mam laptopa i czytam sb spokojnie kolejny rozdział mojego ulubionego opowiadania... i popijam sb moją ulubioną herbatkę malinową... i tak ci powiem, że szczerze mówiąc to omal nie wyleciała mi z ust herbatka w niektórych momentach. W ogóle, kurde, ja nie mogę, łał. W życiu bym się nie spodziewała, że on zrobi, to co zrobił, a tak samo jak Effie zorientowałam się dopiero po fakcie dokonanym. Także powtórzę.... łał. Takie tam ochy i achy nawet nie wyrażą twojego kunsztu, czy jakoś tak? twórczego. Taka ja ło mądra xD Życzę weny, jak stąd do wieczności i ogólnie pogody na zaczynającą się majówkę, bo u mnie jak co robi, nie przebierając w słowach: do dupy. Pozdrawiam, aniołeczki piśmienniczy ♥

    OdpowiedzUsuń
  43. O Mój Boże co tu się stało O.o

    OdpowiedzUsuń
  44. OMG ; O szoook to za malo powiedziane, nie umiem wyrazic slowami tego co czuje ; o . Mam nadzieje, ze dzisiaj bedzie nastepny rozdzial ;) pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  45. Kocham Cię ;*

    OdpowiedzUsuń
  46. Po prostu rozjebałaś system! o.O jestem w szoku! doprowadziłaś mnie do tak skrajnych emocji, że nie wiem co myśleć! po prostu pustka w głowie :o jesteś genialną pisarką :) czekam na kolejny!! <3 /Twoja wierna czytelniczka ^^

    OdpowiedzUsuń
  47. Czesc, kiedy będzie następny? Już nie mogę się doczekać ;)

    OdpowiedzUsuń
  48. czytam to ff od kilku dni, ale za nic nie spodziewałabym się czegoś takiego :o kocham i czekam na next ;* ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  49. 1) jak to zbliżamy sie do końca?
    2) jak to pożucona?! wtf! dlaczego on ją zostawił?
    3) dlaczego najpierw niby jest dla niego ważna, a potem jest chujem?!
    4) dlaczego tak bardzo to przeżywam?!
    5) KOCHAM-KOCHAM-KOCHAM
    jest po prostu świetne! Piszesz tak dobrze że sama czuje sie opuszczona przez zejna xd Po prostu nie moge sie doczekać!

    OdpowiedzUsuń
  50. Uwielbiam to! Chociaż teraz tak mi namieszałaś w głowie xd czekam na kolejny ♥

    OdpowiedzUsuń
  51. Ej no ile można czekać :(

    OdpowiedzUsuń
  52. Pomysł na opowiadanie był całkiem dobry, postać Malika, którą zbudowałaś też do pewnego momentu była dobra, przede wszystkim intrygującą, pociągająca, a w pewnych momentach nawet mroczna, co jedynie dodawało bohaterowi pazura i mimo że budziło czasami niechęć, to jednak w kolejnej sekundzie działało już na jego korzyść, i cholernie przyciągało. Ale do pewnego momentu, a mianowicie do tego rozdziału. Jednak najpierw skupię się na Effie, napisałam, że pomysł na opowiadanie miałaś dobry, ale postawa głównej bohaterki jest dla mnie nie do przyjęcia. Rozumiem, że miała za sobą ciężkie chwile, które bardzo ją zmieniły, ale to nie może być wytłumaczeniem jej chorego widzenia świata. Effie była odizolowana od rówieśników i normalnego życia, stworzyła sobie dziwny schemat na podstawie którego oceniała ludzi i ich poczynania, nawet trochę ich nie znając, wszystko i wszystkich oceniała z góry przez pryzmat swojej niewiedzy i ignorancji, oceniała świat, którego nawet nie znała, ubierając go w stereotypy i opinie wydane powierzchownie i bezpodstawnie. Ta jest szmatą, ta jest pijaczką, ten jest imbecylem, tamten jest ćpunem. Jednak najbardziej śmieszyła mnie jej opinia dotycząca imprez, które kojarzyły jej się wyłącznie z rzyganiem, gwałtami i narkotykami, serio? Można pójść na imprezę, wypić trochę alkoholu, przetańczyć całą noc z przyjaciółmi i wrócić szczęśliwie do domu, nie być zgwałconą, zaliczoną ani pijaną do tego stopnia, żeby nie pamiętać własnego imienia. Jednak Effie pozbawiona przyjaciół i normalnego życia, co zawdzięcza wyłącznie sobie, kieruje się jakimiś wręcz chorymi poglądami, które tylko czynią ją jeszcze bardziej dziwną i wręcz śmieszną w oczach rówieśników. To nic złego wyjść na imprezę ze znajomymi, wypić trochę alkoholu i potańczyć do dobrych kawałków, a przy okazji porozmawiać sobie z rówieśnikami i zawrzeć jakieś nowe znajomości.Jednak Effie woli być dzikiem, do tego dzikiem, który z góry wszystkich osądza i przyczepia im różne łatki, a potem płacze w poduszkę, że i jej przyczepiają łatkę kujona i dziwoląga, którym po prostu jest. I proszę dwa ostatnie rozdziały pokazały jaką jest hipokrytką. Droga Effie, powiem ci jedno, alkohol nie zmienia człowieka, pozwala mu tylko być tym, kim chce być, ale na trzeźwo po prostu brakuje mu odwagi. Nie wszystkim dziewczynom po alkoholu od razu włącza się takie pożądanie i szaleństwo, są dziewczyny, które nawet totalnie zalane nie dałyby dotknąć się choćby palcem, nie potrzeba alkoholu, żeby stać się łatwą czy wulgarną, to stary mit wykorzystywany przez niektóre laski, które chcą tak usprawiedliwić swoje wyskoki w stanie nietrzeźwości. Można wypić i dobrze się bawić, nie wskakując nikomu do łóżka, można chodzić na imprezy, wyjeżdżać za miasto, nad wodę, odwiedzać ciekawe miejsca i budować fajne wspomnienia z przyjaciółmi bez tragicznych konsekwencji. Effie poleciała w melanż, zachowała się jak prawdziwa idiotka, która do tej pory krytykując taki świat, teraz chciała stać się jego częścią, ale chyba jej to nie wyszło. I to że zachowywała się jak zachowywała nie jest winą alkoholu, imprezy etc. to wyłącznie jej wina. Zachowania Malika nie rozumiem, chyba chciałaś sprawić, żeby czytelnicy współczuli Effie, więc zrobiłaś z Zayna ostatniego sukinsyna i nazwałaś ich stosunek gwałtem, chociaż to Effie go sprowokowała, sama chciała przespać się z Malikiem. Końcowe zachowanie Zayna mnie zszokowało i powiem Ci szczerze, że moim zdaniem właśnie w tamtej chwili zwaliłaś postać Zayna i jak zwykle zrobiłaś z Effie poszkodowaną owieczkę, która bedzie żąłować, że wyszła na impreze, bo w koncu miała rację na imprezie sam alkohol i gwałty. Pozdro

    OdpowiedzUsuń
  53. Jak wyżej hihihihi

    OdpowiedzUsuń
  54. co czekasz aż ci komentarze dobiją do liczby +/- 70 tak jak pod poprzednimi? I co, dopiero wtedy dodasz? żałosne.. nie pisze się dla lajków, komentarzy czy innych wyznaczników i wskaźników, ale dla swoich czytelników, których ty zaczynasz tracić.. BAJO.

    OdpowiedzUsuń
  55. Hej , zajebiste opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
  56. Kiedy kolejna część? :)

    OdpowiedzUsuń
  57. Odchodze od czytania tego :p

    OdpowiedzUsuń
  58. Hej.Wszystko w porządku? Bo już długo nie dodajesz nic nowego...Jeśli masz zamiar wstawiać nowe rozdziały po uzyskaniu określonej ilości komentarzy to nam to powoedz,bo tak to nie wiemy na co czekać

    OdpowiedzUsuń
  59. Lubie to opowiadanie, ale niestety osoby wypowiadające się wyżej mają racje.

    OdpowiedzUsuń
  60. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  61. Hej hej :) jak tam? Kosmici cie porwali czy co? Uwierz,uwielbiam twoje opowiadnie,ale czuje sie olana jak tak długo ani rozdziału ani żadnej notki...Chociaż wyjaśnij o co chodzi.Jak masz wątpliwości to napisz to w notce,to przynajmniej czytelnicy beda wiedzieli na czym stoją.

    OdpowiedzUsuń
  62. Świetny rozdzial... :*bardzo mnie zaskoczylas tym rozdziałem .... ale chcialabym juz naaastepny;))))
    Pati

    OdpowiedzUsuń
  63. Blagam dodaj nowy rozdzial , czy cos sie stalo ? Jestes chora ? Masz znowu jakas niezapowiedziana przerwa ???

    OdpowiedzUsuń
  64. Czuję niezidentyfikowany bliżej nieokreślony niepokój. Czerwiec. W tym samym miesiącu rok temu zawiesiłaś się. A wstawie kilka rozdziałów niech się odczepią? To nie jest dobre podejście. Obiecuję Ci, że jak powiesz nam w notce o ci chodzi, czy jesteś chora, czy nie masz czasu, czy Ci się po prostu nie chce, to my Cię zrozumiemy, ale musisz z nami rozmawiać. Inaczej w żadnej sferze życia nigdzie nie dojdziesz.
    Trzymam za Ciebie kciuki i moxno Cię ściskam ^^
    Sophie xoxo

    OdpowiedzUsuń
  65. Przepraszam ale pisze to pod wplywem mojej zlosci i z niecierpliwienia , bo ile do jasnej cholery można czekać na nast rozdzial !! Kurrrr*** mać !!!! Nawwt nie wiezz jak mnid wkurwiasz juz tym ze nie ma cie od kwietnia czekalam ale sry juz dluzej nie moge kiedys ta cierpliwość sie konczy kazdy ma swoje granice a ty chyba chcesz sprawdzic jak wytrzymalisa twoi czytelnicy
    Tylko zamiast to spr to bedziesz tylko tracila tyh czytelnikow ....
    zaczelam czytac od nowa cala historie tylko dlatego ze wróciłas i dalam mi nadzieje a teraz mi ja znowu odbierasz jezeli nie chce ci sie pisac dalej to nam to powiedz albo napisz bezndziejne zakonczenie i napisz NARA !
    Bo nie wien po co wraxalas jezeli nie zajmujesz sie w żadnym stopniu blogiem....
    I pamiętaj ... ludzie maja swoja granice...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to nie czytaj dalej, nikt nie będzie tęsknił. Przez takie osoby, jak ty nikomu by się nie chciało dodawać kolejnych rozdziałów. To jej blog, nie twój i ona ma prawo wstawiać rozdziały kiedy jej się tylko podoba, a ty powinnaś to uszanować. Ona to pisze dla siebie i to, że ją poganiasz wcale jej nie pomaga.

      Usuń
    2. Szanuje to i rozumiem jakby ktos mial ciezka syt w domu albo w zyciu albo jakas choroba , cokolwiek!! Tylko autorka wgl nie daje znaku zycia ! I nie mow ze ty sie tym nie martwisz i jezeli ktos chce miec bloga to godzi sie na taka odpowiedzialnosc ze będzie musiał wchodzić na bloga i dbac o niego ! A nie kurwa , zostawia go od kwietnia a mamy juz czerwiec !! Ile mozna !! I wcale ja nie poganiam tylko chce jakiejkolwiek notki na temat jej samopoczucia czy ze wgl chce pisać czy nie !!!

      Usuń
  66. Ale bloga pisze w większym stopniu dka czytelników ;)
    tak jak gazety nie opłaca się drukować jeżeli jej nikt nie czyta tak samo nie opłaca się prowadzić bloga dla nikogo, a więc trzeba dbać o swoich czytelników bo tak samo jak zespół bez fanów jest mało znany tak samo i opowiadania.

    OdpowiedzUsuń
  67. Ile zajmuje przepisanie jednego rozdziału i dodanie go na bloga? 40 minut?
    no tyle to każdy ma czasu, no chyba że Cię uprowadzail jakiś bad boy zayn

    OdpowiedzUsuń
  68. Odpowiedzi
    1. Najlepszy komentarz podsumowujący ever xdxd :P :"D

      Usuń
  69. Kiedy nastepny ??! Blagam !!! To już przesada !.

    OdpowiedzUsuń
  70. Jprdl za ile łaskawa księżniczko masz zamiar dodać rozdział?!!! Zachowanie takie jak twoje jest irytujące!! Albo dodawaj regularnie rozdziały albo zawiesz w chuj tego bloga!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ci sie cos nie podoba to nie czytaj, bo dziewczyna jest ewidentne utalentowana, a jeśli nie ma czasu lub po prostu ochoty to po co ma brać sie za pisanie kolejnego rozdziału. Moze robi to dla przyjemności, wiec nie wymuszaj nie obrażaj

      Usuń
    2. Jak nie ma czasu albo ochoty to niech to napisze, a nie od kwietnia wchodzę na tego bloga jak nienormalna i patrzę czy łaskawie dodała rozdział czy nie

      Usuń
  71. Japieedole kocham to fanfiction

    OdpowiedzUsuń
  72. Kiedy będzie jakiś nowy rozdział albo jakaś notka?
    Nie możemy się doczekać, byś nam naskrobała
    parę słów :)
    Mam nadzieję, że nie zawiesiłaś bloga :<
    Wracaj do nas szybko <3

    OdpowiedzUsuń
  73. Kiedy następny rozdział ? Zamęczysz nas tym czekaniem i niepewnością czy w ogóle będzie następny rozdział ;/ :**

    OdpowiedzUsuń
  74. nosz kurwa ile mozna czekac na nastepny rozdzial

    OdpowiedzUsuń
  75. W tym przypadku nawet pół roku ;-; przecież królewna jak zwykle najpierw dodaje regularnie rozdziały, a potem ma na nas wyjebane przez kilka miesięcy.

    OdpowiedzUsuń
  76. Viv..... Odezwij się przynajmniej w głupiej notce.... :(

    OdpowiedzUsuń
  77. WCIĄŻ CZEKAM NA KOLEJNY, będę naprawdę szczęsliwa ( lub zrozpaczona, bo ten rozdział był naprawdę mocny ) jeśli dodasz kolejną notkę. Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń