czwartek, 2 kwietnia 2015

Rozdział 28



DAJĘ DWIE PIOSENKI, NIECH LOS ZDECYDUJE, KTÓRĄ WYBIERZECIE, SKORO JA SAMA NIE UMIEM! ♥
 https://www.youtube.com/watch?v=0J2OF1S3iSI                                                      https://www.youtube.com/watch?v=0J2OF1S3iSI  

 NIEPOPRAWIANY ROZDZIAŁ TAKŻE PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY CZY COŚ. NIE MAM SIŁ



A potem otworzyłam oczy i nie było niczego z wyjątkiem jego czarnych dobranych ubrań, postawionych do góry włosów i przenikliwych oczu. Oszalałam.
- Czy ciebie do końca popierdoliło?!
Jego prawie pierwsze słowa od wielu tygodni. Moje milczenie tak wielokrotnie odtwarzane. Mogłam tylko patrzeć na tajemniczą postać samej siebie odbitą w jego spojrzeniu. Z tą różnicą, że teraz wyglądała inaczej. Była większa, poważniejsza, pewniejsza, doświadczona i przez to smutniejsza. I mogłam łatwo stwierdzić, że coś straciła.
Zmarszczyłam czoło, zachowując niepokojącą ciszę. Niewiarygodne, że potrafiłam dzielić ze swoją wyobraźnią długą historię, przeznaczając na to kilka sekund prawdziwego życia. Wiatr chwycił mnie za szyję.
- J-ja.
Nie byłam taka odważna jak w swoich myślach. Nie byłam nawet na tyle inteligentna, żeby ułożyć jedno poprawne zdanie.
- Co ty sobie wyobrażasz? Przychodzisz tutaj… ubrana jak… zachowując się jeszcze gorzej niż suka. Wiem, jaki był twój zamiar i, uwierz, nie osiągniesz nic, pojawiając się w miejscach, do których nie pasujesz.
Dupek, warknęłabym pod nosem.
- Jak śmiesz mówić o mnie w ten sposób? – Chciałam spytać. Stchórzyłam jednak, obserwując uważnie jego drżącą dłoń wsuwającą się w rozczochrane włosy.
- Nie wiedziałem, że można upaść tak nisko. Zadziwiasz mnie każdego dnia – powiedział oschle.
Staliśmy te niezręczne dwa metry od siebie. Przynajmniej nie musiałam się wstydzić swojego chmielowego oddechu. Przynajmniej nie musiałam już zastanawiać się, czy będzie między nami w porządku. My nigdy nie byliśmy porządkiem. Byliśmy totalnie niezgranymi instrumentami, które brzmiały dobrze tylko w separacji.
- Jesteś chory, jeśli wydaje ci się, że cokolwiek zrobiłam dla ciebie – skłamałam, krzyżując ręce. Chyba odzyskałam mowę. Chyba na pewno to przez jego cofnięcie się o krok. Nie chciałam, by się oddalał, ale nie chciałam też się przysuwać. Więc uległam słowom.
- Skoro to nie próba wzbudzenia zazdrości, nie wiem, po co miałabyś wpychać swój pieprzony język do gardła Alexa. Wiesz, jakie mam z nim relacje, zrobiłaś to umyślnie – warknął, prostując pięć palców u każdej z rąk i wpatrując się we mnie gniewnie.
Patrzyłam na niego kilka sekund, potem odepchnęłam się od ściany i spróbowałam go wyminąć, ale zablokował mi przejście. Cofnęłam się z odrazą. Tak blisko do dotknięcia. Działałam odwrotnie od świata i samej siebie. Nie wiedziałam, czego było mi potrzeba.
- Odwal się – wymruczałam.
- W zasadzie to cię podziwiam.
Nie. Drżałam.
Błagam, nie teraz. Nie przybieraj tej maski na twarz, nie wpychaj paznokci pod moje strupy i nie otwieraj ran.
Przekręcił głowę w głębokim rozmyślaniu, pojawił się chamski uśmiech. Uleciała ze mnie energia i chęć do walki. Uleciały promile i zmysły. Mogłam jedynie spoglądać otępiale i z honorem przyjąć słowa.
Z wrzasków ludzi można było się dowiedzieć, że na dywanie dopiero co wylądowały zielono-żółte wymiociny i że ktoś zabawia się w łazience. Jednak między nami były to dwie sekundy. Dalej. Podziwiał mnie.
- Mam dwie teorie odnośnie ciebie. Albo jesteś cholernie idiotyczną dziewczyną bawiącą się w przebieranki i myślącą, że może zmienić cały świat na lepsze, albo jesteś marną aktorką, która nieprawdopodobnie często wpada we własne kłamstwa. Kimkolwiek się nie okażesz, i tak jesteś głupia.
Należy w takich momentach oszczędzić odwagę. Było tyle lepszych rzeczy, które mogłam teraz robić.
Podeszłam bliżej i uniosłam wysoko podbródek. Byłam przy nim tak śmiesznie mała, że to stawało się niesprawiedliwe samo w sobie. Jego wzrok zamykał się na moich jasnych oczach i pochłaniał wszystkie emocje. Wiedział, jak mnie irytował. Mogłam odgadnąć to po jego wrednym półuśmiechu.
- Mimo wszystko, Effie – odezwał się ponownie. Chciałam poczuć pod palcami jego policzek i zobaczyć ten ból, tę piekącą skórę. – Mam nadzieję, że nie nabawisz się gronkowca. Słyszałem, że w ślinie Alexa mało jest jego prawdziwej śliny.
- Potrafisz być jednak bardziej dziecinny, niż sądziłam.
- Żebyś, kurwa, się nie zdziwiła.
- Jaki ty masz w ogóle problem? Czemu mnie wyciągnąłeś na zewnątrz, jeśli masz zamiar mnie stąd wyganiać? – jęknęłam, nie mając na to więcej siły.
Zayn opuścił wzrok i obrócił się tyłem, odchodząc na kilka kroków. W tym czasie, kiedy wyciągał z kieszeni paczkę papierosów oraz zapalniczkę, zaczerpnęłam głęboki oddech i wypiłam zawartość jakiegoś kubka, który stał na parapecie. Nie miałam pojęcia, do kogo należał. Potrzebowałam więcej relaksu, ale też i orzeźwić umysł, uprzytomnić własnemu rozumowi, że to wszystko naprawdę się działo.
- Wyciągnąłem cię, bo zaatakowałaś moją dziewczynę. – Nie mógł nie wymówić słowa „moja” bez wzniosłości i chorej dumy. Musiałam się przesłyszeć.
- Czemu nie jesteś z nią w tym momencie?
- Potrzebujesz większej pomocy.
- Od kiedy chcesz mi pomagać?
- Od kiedy jesteś taka upierdliwa? Zamknij się w końcu – rzekł znudzony, zaciągając się mocno papierosem. Końcówka błysnęła czerwonym żarem, przez moment skupiłam się tylko na nim. - Nie będę ci pomagał.
- Czemu?
- Jesteś taka nieświadoma niczego. – Chyba był poirytowany. A mnie uciekał obraz sprzed oczu. – Zero intuicji.
- Długo będziesz tak mi docinał? Nie fair zarzucać coś pijanemu. W tym momencie się nie obronię, działam na wolniejszych obrotach.
- Miałabyś coś przeciwko, gdybym cię teraz pocałował?
Zaskoczył mnie tym pytaniem. Zapomniałam na chwilę o tym, czym byłam bez niego. Zapomniałam o swojej śmierci i chamstwie chłopaka, który teraz zachowywał się zbyt przyzwoicie jak na niego.
- Mnóstwo.
- Co byś zrobiła?
Nie lubiłam tej rozmowy. Nie tak wyobrażałam sobie nasze pierwsze spotkanie po długim czasie życia osobno. Miało być bez wyrzutów sumienia, bez  krzyków i bez utraty pamięci. A udawaliśmy, jakby było w porządku. Bo przecież tak było. Zayn nie istniał w mgle tamtego dnia, jego usta nie układały się już tylko w słowa „jesteś nikim”. On stał tuż obok mnie, całkiem nie martwy i paskudnie głośny.
- Ugryzła twój język, uderzyła cię, zwyzywała i pewnie uciekła.
- Chcesz się przekonać, że nie zrobiłabyś żadnej z tych rzeczy? – parsknął nonszalanckim śmiechem i wypuścił dym w moją stronę.
- N-nie.
- To powiedz prawdę.
Milczałam dotąd, aż nie wypalił papierosa i nie spojrzał na mnie pytająco, niecierpliwie i nieprzystępnie.
- Nic.
- A wiesz czemu, byś się nawet nie ruszyła?
- Bo by mi się podobało? – prychnęłam, wywracając oczami.
- Bo się boisz. Boisz się kogoś odepchnąć bardziej od bycia odepchniętą. Nie chodzi tutaj o mnie, ale o ciebie. Uciekłabyś, gdybym czegoś spróbował?
- Prawdopodobnie. Co Nick robił dzisiaj w sekretariacie? Szukał cię – przypomniałam sobie nagle i postanowiłam, że to dobra pora na wykorzystanie tematu innego niż Ofiara Effie.
- Nie twoja sprawa. Chciałabyś, żebym cię pocałował?
- Nie twoja sprawa. - Jego spojrzenie nie było już więcej na moich oczach. Wpatrywał się w moje usta, jakby chciał odczytać z nich receptę na nieprzemijające zainteresowanie. Wydaje mi się, że już kiedyś odnalazł to w czyichś ustach.
- Przyszedł, bo musiał mi coś przekazać. – Zazgrzytał zębami rozzłoszczony, że ja również zadaję mu pytania.
- Masz problemy? 
- Chciałabyś, żebym cię pocałował?
- Nie!
- Zrobiłem coś złego, ludzie się dowiedzieli i mnie szukają. Chciałbym cię pocałować.
- Czemu robisz sobie ze mnie żarty? – Coraz mniej wierzyłam, że to tylko jego gierka. Może to wszystko miało głębszy sens?
- Bo lubię. Pocałuję cię teraz. – Jedynie się droczył. Od kilku minut w ogóle się nie zbliżył.
- Nie sądzisz, że zrobiłeś już zbyt wiele złego?
- Nie.
Musiało minąć sporo pełni Księżyca, by to słowo mogło opanować brzegi oceanów i przebić się przez nigdy wcześniej nienaruszoną taflę. Wkroczenie Zayna do mojego życia wyglądało właśnie w ten sposób. On był niezależnym księżycem, który zmieniał się według własnego upodobania, a ja byłam wodą podporządkowaną tylko jemu. Kiedy znikał, moje istnienie nie miało sensu, wysychałam, nie leżałam na dnie, ja byłam tym najgłębszym dnem. A gdy już zaszczycał mnie swoją obecnością, niszczyłam ziemię, wzburzałam się, wylewałam wodospady ze swoich oczu.
- Nie karz mnie za błędy tamtej. Nie jestem nią.
- Robisz dokładnie to samo, co ja parę lat wstecz. – Szarpnął gwałtownie mój podbródek, niecierpliwiąc się. – Nie liczy się dla mnie, czy będziesz dalej okłamywać samą siebie, czy będziesz stawać się kimś innym, by poczuć się lepiej. Zakochałaś się we mnie, a ten fakt nie zniknie nagle z moich myśli. I nie rozumiem tylko, jak można być pochłoniętym czymś, w co się nie wierzy. – Przytoczył tutaj naszą pierwszą rozmowę w szkole dotyczącą miłości i tego, że po prostu nie istnieje.
- Wolałam, kiedy mnie ignorowałeś…
Wtedy mogłam przecież zacisnąć usta i wyjść, teraz postawiono mnie pod murem do ostrzału. Nie pierwszy już raz.
- Zrobię ci przysługę, Effie…
Tak będzie najlepiej.
- Bo tak bardzo jak lubię, kiedy cierpisz… nienawidzę, co się wtedy ze mną dzieje. – Chwycił garść swoich czarnych włosów i wykrzywił się, patrząc prosto w moją twarz.
- Co się dzieje?
- Nie ma tej satysfakcji. Ale jesteś tak skomplikowana, nie łamiesz się i to twoja wina! To wszystko twoja wina, bo chcę cię dobić, jak tylko się da…
Byłam skomplikowana. Według Alexa również. Powiedział mi to. Wtedy w szkole, przed pocałunkiem, do mojego złamanego serca. Zanim Zayn zdołał zrobić to po raz drugi i…
- Nazwałeś mnie zdzirą – powiedziałam spokojnie, powoli przygotowując się na kolejne słowa.
Wydawało się, że nigdy wcześniej nie wypowiedziałam tego słowa. Wiedziałam, że miną kolejne dekady, zanim znowu ośmielę się użyć tego wyrazu. Drżałam na całym ciele, zaczynałam się hiperwentylować.
Malik zacisnął szczękę instynktownie i przełknął ślinę, trawiąc w ciszy to, co udało mi się wydusić. Mogłam zobaczyć jego zmartwienie na twarzy.
- Nie wiem, czemu tak mówiłem.
Mówił, więc to nie jeden raz.
- Nie umiem tego wyjaśnić.
Nie czuł się na tyle winny, by przeprosić.
- Ale nie możesz myśleć, że ktoś taki jak ty, zmieni kogoś takiego jak ja. Ty nie zmienisz nikogo, a ja nikomu nie dam się zmienić. Tacy jesteśmy. Będę oszukiwał ludzi, wykorzystywał ich i robił wszystko dla pieniędzy, kiedy ty… ty będziesz idealną głupią sobą w wyimaginowanym świecie.
- Nie masz racji, Zayn – powiedziałam cierpko. – Z twojego powodu przeobraziłam się w kogoś, kim nie jestem. Zmieniłeś mnie.
- I to jest to, o co płaczesz każdej nocy, Willson! Nie chcę już tego. Nie chcę w ogóle mieć na ciebie żadnego wpływu. Musisz przestać za mną chodzić, a ja muszę przestać o tobie rozmawiać.
Ledwo co go kochałam. Czułam się jak wypchnięta z samolotu bez spadochronu. Albo gorzej, z dziurawym spadochronem. I ten upadek z niekończącej się odległości spowodował, że chyba nie było już dla mnie istotne, w ile burzowych chmur dzisiaj wpadnę.
- Przestań gadać bezużyteczne gówna. Nauczyłeś mnie manipulowania ludźmi, nauczyłeś mnie łamania zasad. Czy dla ciebie to nic nie znaczy?
- Znaczy to tyle, że moje wysokie ego nie jest przesadzone. Moje ambicje są ponad ciebie, dlatego rezygnuję.
- Nie… To musi być coś innego. Widzisz, co ze mną robisz. Jestem taka zdesperowana i wściekła, że ignoruję oczywiste rzeczy. Ignoruję to, że się wycofujesz! – krzyknęłam, uderzając go trzy razy w klatkę piersiową. Odsunął się posłusznie, dając mi chociaż ten rodzaj spełnienia.
- Po prostu nic od ciebie nie chcę! Nie jestem normalnym chłopakiem, nie jestem kimś dobrym dla ciebie, od samego początku to było wiadome i widoczne.
- To czemu wtedy nie trzymałeś się z daleka?
- Miałaś być dłuższą zabawą.
- Idź do piekła, Zayn. Mam nadzieję, że ktoś pokaże ci, gdzie twoje miejsce.
- Nie będę się bronił – zabrzmiało to szczerze i nie miało żadnego sensu. Ani znaczenia.
- Mam ochotę cię uderzyć. Rozbić butelkę na czubku głowy, żebyś tylko poczuł się tak ogłuszony i nieświadom niczego jak ja przez ostatnie tygodnie. Powyzywać cię w sposób, jakiego nigdy przedtem nie używałam. Na sam koniec rozwalić ci usta, żeby ci okropnie spuchły i byś nie mógł nikogo zaczarować tym podłym uśmiechem. I podbić twoje oczy, co będzie ostrzeżeniem, że masz uważać, kogo wybierasz na swoją kolejną ofiarę.
Uśmiechał się figlarnie, wręcz z politowaniem, co kompletnie niszczyło klimat. On się dobrze bawił moim kosztem.
- Jak mówiłem, nie bierz tego do siebie, co zrobisz.
- Myślisz, że zamierzam potem żałować? – Uniosłam brwi.
- Nie przeszkadzaj sobie.
Moja dłoń spotkała się z jego chłodnym policzkiem i to wcale nie był delikatny dotyk. Zapiekła mnie cała ręka, od opuszków palców aż do obojczyka, a głowa Malika przekręciła się na bok. Pożałowałam już w tamtej pierwszej sekundzie. W kolejnej moje usta zapiekły na myśl o tym, by przycisnąć się do jego kości policzkowej, która płonęła czerwonością. Zdusiłam każdy możliwy odruch.
- Nie pamiętasz już, kim jestem? – Jego głos był niski i na skraju agresji. – Nie pamiętasz, co ja potrafię zrobić swoją siłą?
Otworzyłam szerzej oczy w ogarniętym strachu. Nie sugerował niczego, ale i tak straciłam dalszą ochotę na sprawianie mu bólu.
- Cholera – jęknął, poruszając powoli szczęką.
Gdy spotkał moje spojrzenie, zacisnął usta w surowym wyrazie.
Pragnęłam, żeby ktoś przez przypadek upuścił Ziemię z dłoni i żeby potoczyła się ona po cierniach. Miałam nadzieję, że zmiecie mnie z tej powierzchni.
Patrzył na mnie pytająco, ale milczał, co więcej – nie ruszał się.
Zminimalizowałam odległość między nami. Czułam, jak jego spojrzenie zmienia się z niepewnego na niecierpliwe i jak głos układa się w melodię mojego imienia. Moje imię chociaż pamiętał. Chociaż nie pomylił. A ja straciłam kontrolę.
- Effie.
To był ten jeden jedyny ton, którego nigdy nie słyszałam oprócz tego pierwszego razu, gdy poznał moje imię i sprawdzał je, testował, czy brzmi wystarczająco dobrze, czy nadaje się dla kogoś takiego jak ja.
Jego zęby zacisnęły się na wardze, ale oprócz tego nic się nie zmieniło.
- Nie wiesz, ile jest rzeczy na świecie, które chciałabym ci powiedzieć, ani jak wiele wymyśliłam wyzwisk, z którymi się utożsamiasz – powiedziałam mu prosto w twarz i zaraz po tym, cofnęłam się w bezpieczny cień.
Nigdy w swoich snach nie przewidywałam takiego końca. Wszystko okazało się mieć finisz ustalony i pewny już na samym starcie. Bo co się mogło takiego zmienić, skoro my nie chcieliśmy przejść przemiany,  skoro nie wierzyliśmy w przemianę? Zayn chociaż raz postanowił poświęcić mi swoją uwagę, analizując każdy oddech i drgnięcie palca.
- Brakuje mi tylko odwagi. – Nie podobało mi się wcale to, że nie odpowiedział. Chciałam, żeby krzyczał, wybłagał, zrobił cokolwiek, ale nie milczał. – Nie mam tej obojętności, jaką władasz ty. Jednak mam prawdę i powiem ci jeszcze jedną rzecz. Nie byłam i nie jestem w tobie zakochana. Z pewnością też nigdy nie będę. To nie od ciebie zależy moje zachowanie, nie podlegam twoim decyzjom. Szukam swojego miejsca, chcę… chcę poznać ludzi, by zapomnieć o tobie, bo wiem, że każdy może mi dać lepsze wspomnienia. Nie byłeś nigdy kimś wyjątkowym. Byłeś tylko kimś pierwszym.
Nie chciałam mówić tego wszystkiego. Nie chciałam wcale chwycić jego twarzy i pocałować tak głęboko, żeby poczuć jego złamaną duszę. Nie chciałam wcale dusić go uściskiem, przepraszać i wypłakiwać się w jego koszulę.
Ale zrobiłam to wszystko, zamykając oczy i otaczając się ramionami Alexa. I wiedziałam, że mimo obietnic Malika, mimo upokorzenia, jego okropnych słów, obgadywania, plugawych kłamstw i wybrania kogoś innego, wybrania wszystkich innych ponad mnie… Nienawidził tego, co pozwalałam mu oglądać połowę nocy. Nienawidził, jak uśmiechałam się w czyjeś oczy.
Zadawanie sobie cierpienia miało być czymś, co dałoby mi siebie z powrotem. 

______
 
Witam po wiecznej przerwie! ♥♥♥♥♥♂♠○☻♣☺♠Miałam dużo spraw, także piszę bez wyrzutów sumienia.. czuję się, jakbym pisała notkę tylko dla Przyszłej Siebie (bo chyba jedynie ja to czytam), która tu zajrzy jakieś 40000000 razy (przykry los, sama sobie nabijam wejścia :D). Do kolejnego, a i dziękuję za każdy komentarz. Chciałabym, żeby nie ubywało was, napiszcie, co robię źle, bo domyślam się, że nieprawidłowo działam, skoro tak się dzieje :O :O :O :O :O :O :O
to jest tak, że jestem dla was, dopóki wy jesteście, takze dziewcynecki  

BYŁABYM W 9292993449 NIEBIE GDYBY KAŻDA Z WAS POŚWIĘCIŁA MI MINUTKĘ NA KOMENTARZ  
 +++
Dziękuję anonimowi, który mi umilił czas dzisiaj i pogadał o wyborze piosenki D:


♥☻♣ღ˘⌣˘ღ) (。’▽’。)♡ (●´□`)♡
(。♥‿♥。) (✿ ♥‿♥) ♥╣[-_-]╠♥
.  No i sora za ścieżkę dźwiękową, ten rozdział jest głupi i nic nie pasuje do niego.

80 komentarzy:

  1. Rozdział bardzo mi się podoba przez to, że nie jest taki "prosty", nie wiem jak ubrać w słowa to co czuje.
    A co do wyboru piosenki zawsze moge porozmawiać bo nie wiem czym bym bez niej była.
    Jednak pokusiłaś się na the nbhd tak jak proponowałam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj jeden, wielki, toksyczny, obłędny, nieporównywalny rozdział. Pełen emocji.
    Czy Zayn jest psychopatą? Sadystą? Dewiantem?
    Nie ważne. I tak uwielbiam sposób w jaki go kreujesz.

    OdpowiedzUsuń
  3. "Tylko ja to czytam" ??? Zwariowałaś ? Nie widzisz ile masz komów :D Jezu ten rozdział jest świetny mada faka xD Effie jaki wygar do Zayna :3 ale na początku nie mogłam skapować, czyli ona sb to wyobraźiła? Czyli że nie...nie ... już nic nie kapuje :D kocham czekam na neext :**

    OdpowiedzUsuń
  4. Zayn jest porypany jak cholera...ale ok lubię to :d niech jej już nie dręczy tak no niech się postara być miły czy coś

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdzial! Czekam z niecierpliwością na następny i życze weny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaaa jebe! Ale ja to kocham! Nie kapuje troche koncowki... Ale mniejsza. I tak zajebiste jest xD jeju nawet nie wiesz... nie zdajesz sb chyba sprawy jak potrafisz dotrzec wgłab mnie. I mysle ze kazdego kto to czyta. Za kazdym razem, kazdy rozdzial tak dogłebnie mna porusza ze to sie w bani nie miesci!!! :D wlaczylam sb ta pierwsza piosene i ... Kurna no! Malo co sie nie rozryczałam... Hahahaha Eff teraz wymiata. Oby sie nie rozpłakała nastepnego dnia! Bo znowu bym ja "znielubiła". A zainuś? Kocham go i nienawidze. Ale chyba bardziej kocham xD wiem ze on i tak wszystko spieprzy jak zawsze i to kurde jest zue! Czy on chociaz raz moze byc mniej oschły?! Troche boli jak tak wszystkie pier*oli! Xx Wes daj mu wiecej uczuc! :D albo wgl cokolwiek, bo przeciez ich nie posiada ... Takze tego! Lov ya! :*** dziekuje ze wrocilas! ;) i do nastepnego sweatheart :**

    OdpowiedzUsuń
  7. Wróciłaś !!!!!
    Ten rodział to poplątanie z pomieszaniem. Muszę przyznać że w pewnym momencie się pogubiłam kto co mówi.
    Effie była taka pewna siebie , taka... cudowna. Miała odwagę powiedzieć mu to co ja na pewno nie miałabym odwagi powiedzieć.
    A zayn jak to zayn niby chamski , ale czuć od niego uczucia.
    Super że wróciłaś !!

    OdpowiedzUsuń
  8. zajebiście że wróciłaś ,naprawdę cholernie się ciesze ale proszę nie spierdol tego ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niech się skończy ta scena, plis :) a rozdział jest i tak świetny <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Totalna bomba uczuć, emocje przelewać się garściami.. Effie jeszcze pokaże ba vo ja stać a.Zayn pozaluje

    OdpowiedzUsuń
  11. Wszystko robisz dobrze! Wydaje mi się że to chodzi bardziej oodstepy czasu w jakim dodajesz kolejny kazdy zapomina co się dzialo w poprzednim. Ale przecież też masz swoje zycie osobiste a na dodatek np. Szkola czy brak weny. Rozumiem ze ciezko wszystko pogodzić. Co do rozdzialu jest tu masa uczuc Effii :D. Chcialabym dowiedziec co o tym wszystkim Malik. Może zrobilabys cos z jego perspektywy? ^^ Rozdzialy masz dlugie i bardzo dobry styl pisania. Czekam na następny.
    Nie wiem czy lubisz spam ale jesli byz chciala to zapraszam do mnie na moje dwa blogi
    dangerous-road-malik.blogspot.com
    myhopeislastway.blpgspot.com
    Moze nie są idealne ale chyba warto wpasc :P Życzę Ci weny i trzymaj się cieplo :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Czekałam na ten rozdział. :-)
    Jak dla mnie genialny jak wszystkie poprzednie.
    Bardzo się cieszę, że wróciłaś bo tęskniłam za tym opowiadaniem.
    Czekam na kolejny.
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie jestem dobra w pisaniu komentarzy, nigdy nie wiem co napisać ale sie postaram :) Rozdział jest świetny i warto było na niego czekać, nigdy nie spodziewałam się takiego zachowania po Zaynie, mam nadzieję że pójdzie po rozum do głowy. Jesteś świetna i czekam z niecierpliwością na dalsze rozdziały które na pewno będą wspaniałe:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. zawsze piszesz tak mega emocjonalnie! kiedy sie to czyta to nic innego nie jest ważne *-*

    OdpowiedzUsuń
  15. Rozdzial w 100% zajebisty, tylko faktycznie troszke poplatany a raczej nie caly rozdzial tylko koncowka. Najbardziej podobala mi sie Effie i jej postawa. W koncu dziewczyna mu sie postawila. Czekam na kolejny i zycze Smacznego Jajeczka! :-*

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudny rodział *.*. Biedna Effie, lubie Zayn'a, ale zachował się jak chuj :p. Czekam (z niecierpliwością) na next :*. 【Madzia】

    OdpowiedzUsuń
  17. jedyne co mi się nie podoba to to że nie dodajesz tego tak często :( wszystko inne jest idealnie ogólnie masz wielki talent i mam nadzieje że go nie zmarnujesz życzę weny :*

    OdpowiedzUsuń
  18. cóż,ten rozdział jest na maxa skomplikowany :/ ale to własnie jest piekne :D

    OdpowiedzUsuń
  19. ten rozdział jest i d e a l n y
    i nie jest taki prosty w sam w sobie, trzeba przeczytać niektóre wersy kilka razy by zrozumieć, choć i ja i tak się trochę pogubiłam
    czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział, uwielbiam cię bchdj ncm

    OdpowiedzUsuń
  20. Wesołych świąt Viv! :) Niech cie Bóg błogosławi !!

    OdpowiedzUsuń
  21. Ich relacja jest tak kurewsko toksyczna i skomplikowana boze. Mam teraz jeszcze większy mętlik w głowie niż wcześniej. W sumie jestem ciekawa tego jak Malik widzi ta sytuacje, a rozdział jak zwykle genialny.

    OdpowiedzUsuń
  22. o kurde. ten rozdział jest świetny i mam przez niego takie dziwne uczucie na sercu ale cóż xD będę myślałam o tym przez najbliższy czas, to jest pewne. z niecierpliwością czekam na kolejny c;

    OdpowiedzUsuń
  23. o kurde ;O . Powiem Ci, że zaskoczyłaś mnie wersją wydarzeń, ja w swojej głowie miałam całkiem inne plany ^^ hahah . Unsteady WYMIATA. Do następnego, pozdrawiam. xox

    OdpowiedzUsuń
  24. Rozdział bardzo skomplikowany ale dobry. Z resztą cała relacja Effie-Zayn jest pokręcona i targają mną różne emocje. Smutek, złość, niedosyt, rozczarowanie postawą Effie, kotłuje się to w mojej głowie i mam nadzieję, że w końcu Wilson nabierze odwagi i powie mu prawdę prawdę, a nie taką prawdę jaką mu powiedziała. Nieźle sobie wymyśliłaś z tym poprzednim rozdziałem, ale to dobrze, bo wydawał mi się zbyt nieprawdopodobny i gdyby tak zdarzyło się naprawdę, nie wiem co by było. Mam nadzieję, że oboje w końcu dojdą do porozumienia. Mimo że są różni i nie chcą się zmieniać ani podporządkowywać to robią to. Effie ma znaczenie dla Zayna, a Zayn ciągle jest w głowie i sercu Effie i nic tego nie zmieni. Muzyka bardzo mi się podobała do rozdziału, oba utwory bardzo dobre. Niektóre momenty były dla mnie niezrozumiałe, nie wiadomo było czy rzucą się na siebie, czy zabiją. Ogólnie to ogromny podziw dla zbudowania taj zawiłej relacji. CZEKAM NA WIĘCEJ <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  25. Co moge napisac hmm.. rozdzial jak zawsze bardzo dobry ale troszke nudny oczywiscie bez obrazy to dobrze bo trzymasz nas w niepewnosci :D i mysle ze w nastepnym bedzie cos naprawde ciekawego ! :*

    OdpowiedzUsuń
  26. Świetny!! Moje ulubione opowiadanie <3
    Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział.
    ps. też nie umiem wybrać piosenki, obie pasują tak samo :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Jestem!!!;) wiem, że to może trochę bezczelne, ale byłoby fajnie gdyby dodawała rozdziały trochę częściej :(

    OdpowiedzUsuń
  28. A next to kiedy hmmm ? XD Wielbie twojego bloga przeczytałam wszystko ale jestem "leniuszkiem"i niestety nie dawałam kom ale wszystkie rozdziały są Super !!! :-)

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie przeczytałam kiedy dodałaś ale prosze szybciutko o nexta :*

    OdpowiedzUsuń
  30. OMG fangirl, opowiadanie jest super takie głębokie xd

    OdpowiedzUsuń
  31. Zajebisty, cudowny, wspaniały. Aż brak mi w głowi rzeczowników żeby to opisać. Czekam na nexta!! ;**

    OdpowiedzUsuń
  32. Odkryłam tego bloga niedawno, przeczytałam i zostanę na dłużej, ponieważ jest świetny i wciągający, a Ty masz ogromny talent! :) Dokładnie to, czego zawsze szukam. Co to rozdziału: dużo emocji i uczuć, które przełożyły się na mnie. Chciałabym przeczytać go z perspektywy Zayna. Dałoby się skombinować takie coś? :D
    Dużo weny i Wesołych Świąt! :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Masz ogromny talent. re opowiadanie jest znakomite. Aż chce się go czytać. Znakomita fabuło i dużo akcji. Mam pytanie czy nie dałabyś rady dodawać częściej rozdziałów bo piszesz genialnie i zawsze kiedy kończę czytać rozdział czuję sie nienasycona bo chciałabym jiż wiedzieć co się będzie działo.

    OdpowiedzUsuń
  34. Umieram ;_; potrzebuje nowego rozdziału tak jak tlenu ;_; szybciutko dodawaj

    OdpowiedzUsuń
  35. Ojej! :O Oczywiście jak zwykle rozdział świetny :D Nie mam do niego żadnych zastrzeżeń:) I dodawaj szybko następny, bo ja już umieram z ciekawości co będzie dalej :D Kc <3

    OdpowiedzUsuń
  36. Proszę Cię dodaj jak najszybciej kolejny rozdział, bo nie mogę się doczekać! <3

    OdpowiedzUsuń
  37. Mój drogi aniołeczki piśmienniczy - tak bd cię teraz tak nazywać haha. Jak zawsze perfekcyjnie. Uznałam, że tym razem naprawdę się sprężę w komentarzu, bo, kurczę, komu się chce czytać moje durne wywody? Troszeczkę nie łogarniam końcóweczki, ale nie zawracaj sb tym głowy, bo tylko paru rzeczy nie rozumiem. Ogólnie - szacun Effie to się wykazałaś, w końcu mu wyjebałaś gonga na ryj! I oby tak dalej. Tylko nie przesadź, bo nadal go kochasz i nie chcesz jego krzywdy. Dopisałabym coś jeszcze, ale miało być krótko, więc jest. Weny ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  38. Rozdział genialny, czytałam i myślałam tylko o tym żeby był jak najdłuższy i się nie kończył. Bardzo Ci dziękuję za to , że piszesz to genialne opowiadanie dla nas.

    OdpowiedzUsuń
  39. Czekałam i było warto <3 bardzo mi się podoba rozdział, chciałabym aby byli razem i nie musieli udawać <3

    OdpowiedzUsuń
  40. Uwielbiam tego bloga, sserio <3

    OdpowiedzUsuń
  41. Ostatnio skrytykowałam rozdział i nie masz pojęcia jak mi głupio. ŻAŁUJĘ. Tak, to chyba odpowiednie słowo. Żałuję swoich słów, i pomimo tego co mówią, że krytyka jest czymś dobrym to zdałam sobie sprawę z tego, że nie miałam racji. Bo tamten rozdział był genialny i ten też taki jest. Malik to dupek, bardzo irytujący zresztą i denerwujący ale Twoje opowiadania nie byłyby tak wyjątkowe gdyby nie to. Po prostu Viv + Malik-idiota to idealne połączenie, koniec kropka.
    DZIĘKUJE CI ZA TO, ŻE TU JESTEŚ, JA BĘDĘ ZAWSZE :)
    Wesołych Świąt i weny <3

    OdpowiedzUsuń
  42. ale świetny rozdział ! <3
    ~Aneta :d

    OdpowiedzUsuń
  43. aaa czekam na nexta ! <3
    ~ Ola

    OdpowiedzUsuń
  44. O MÓJ BOŻE CUDOWNY ! <3

    OdpowiedzUsuń
  45. EJ KIEDY NEXT ? ;C CZEKAM Z NIECIERPLIWOŚCIĄ ! <3
    ~ Justyna

    OdpowiedzUsuń
  46. aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaseriojapierkurwadolecudowny<3aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

    OdpowiedzUsuń
  47. Jesteś świetna, czekam z niecierpliwością na next :)

    OdpowiedzUsuń
  48. czytałam tego bloga gdy był chyba 21 rozdział i od razu po kilku rozdziałach sobie poszłaś, auć , zabolało ! ale dziękuję że wróciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  49. proszę bądź z nami do końca !

    OdpowiedzUsuń
  50. Serio uważasz że nikt tego nie czyta? !? Oszalałaś?! Kobieto ludzie uwielbiają twojego bloga! I ja go uwielbiam. Blagam dodaj szybko nastepny!! I rany... kiedy oni w końcu będą razem ?!
    I jeszcze jedna uwaga: dodajesz te rozdziały Stanowczo za rzadko! Czekanje zabija!!!

    OdpowiedzUsuń
  51. Nic nie rozmumiem. Czy to jest aż tak bardzo skomplikowane czy ja jestem jakaś głupia?
    On po co chce ją pocałować skoro wcześniej ją wyzywa i poniża? Ona po co okłamuje sama siebie?Oboje chcą się pocałować i cos do siebie czują ale jednocześnie robią sobie na złość. Oni są identyczni tylko, że Effie dopiero zaczyna a Zayn jest już daleko przed nią.
    Mam nadzieje, że kolejny rozdział będzie szybciej :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Już sama nie rozumiem co się dzieje w tym opowiadaniu, raz jest spokojnie a potem BUM znowu dzieją sie dziwne rzeczy.
    Moze tylko ja mam takie wrażenie, ale jakoś w tym rozdziale styl nie przypomina tego z poprzednich. Po przeczytaniu tamtych od razu widać ze są napisane przez jedną osobę, a ten jest inny .. taki.. no nie wiem... wow

    Nie pamiętam już czy skomentowałam te nowe rozdziały, jesli nie to przepraszam, ale czasem czytam coś gdy mam mało czasu, a później zapominam skomentować.

    OdpowiedzUsuń
  53. Rozdział mega świetny :)
    Oj ten Zayn mógłby być odrobinkę milszy.
    Troszkę nie ogarniam niby się cholernie nienawidzą, ale również bardzo chcą się pocałować. To wszystko jest takie skomplikowane.
    Czekam na kolejny rozdział.
    Pozdrawiam, Cynical Caroline.
    save-me-ff.blogspot.com - zapraszam do mnie.

    OdpowiedzUsuń
  54. czy ty jesteś czarodziejką? nieopisane jest to, jak potrafisz zaczarować słowo i poruszyć słowo. Twoje fanfiction to już nie romans tylko powieść o podłożu psychologicznym. To niesamowite jak zaglądasz w zakamarki duszy.
    ~BiBi

    OdpowiedzUsuń
  55. Co ty pleciesz że głupi jest genialny!
    już nie moge doczekać się nn pozdawiam i weny :D

    OdpowiedzUsuń
  56. O mój Boże!!!!
    Co tu się właśnie stało?
    Umarłam prawie przez ciebie.
    Najpierw Malik, który zabrał ją na dwór, potem co chwilę powtarzał o tym, że chce ją pocałować. Boziu to mnie rozwaliło. Moje serce eksplodowało, bo dawno tego nie słyszało z jego ust do niej ; <
    To jest dopiero magia ^^
    Co byś zrobiła jakby cię pocałował? Chcę cie pocałować.. itd. *.*
    Odpowiedz Effie mnie rozwaliła, bo wiedziałam, że by tak nie zrobiła tak samo on był tego pewien :>
    No czemu jej nie pocałowałeś Malik!!!! Było to blisko kurde.... ; c
    Ale dziewczyno, uderzyłaś go o ja pierdole umarłam xd
    Dalej nie mogę uwierzyć po przeczytaniu, że on dostał od niej w twarz xd
    A ich rozmowa o tym, że nie mogą być blisko, bo on się nie zmienia itd. Była smutna i prawdziwa ;<
    Ja pierniczę co ty ze mną robisz?!
    Nie mogę doczekać się następnego rozdziału, który tak samo uderzy we mnie i moją dusze ; (
    Pozdrawiam gorąca ; ****
    Moja ty czarodziejko! ;3

    OdpowiedzUsuń
  57. Jezus maria, uwielbiam Twój styl pisania! Jest strasznie specyficzny i przez to świetny :D Ich rozmowa była genialna, a końcówka też niezła ;o Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  58. Mam nadzieję, że nie napiszesz w przyszłości tego opowiadania z perspektywy Zayn'a. Myślę, że to byłby krok w tył, a historia nie odznaczałaby się już tą szczególną magią i tajemniczością jaka wywołuje relacja zakochanych. Może właśnie lepiej nie wiedzieć wszystkiego, nie poznawać chłopaka (który jest moim zd. najbardziej charakterystyczną, złożoną i trudną do zrozumienia - to całe piękno opowiadania) i nie odsłaniać od razu wszystkich kart. Obecna narracja jest idealna.

    OdpowiedzUsuń
  59. 69 - przypadek ? nie sądzę ^^ och jaka szkoda że muszę tą piękną liczbę zniszczyć ;xx serio czekam z niecierpliwością na nextaaaaaaa !

    OdpowiedzUsuń
  60. kochanie ty moje najsłodsze proszę niech weźmie Cię wena w końcu no czekam , ja ciągle czekam !

    OdpowiedzUsuń
  61. aaaaa jesteś ŚWIETNAAAA ! ŚWIETNIE że wróciłaś <3

    OdpowiedzUsuń
  62. Nie mam wiele czasu, więc postaram się pisać zwięźle, ale na temat.
    Adres Twojego bloga wpisałam niedawno, ot tak, z czystej ciekawości- choć spodziewałam się zobaczyć stare rozdziały lub napis „blog usunięty”. A czekała mnie miła niespodzianka. ;) Jestem zadowolona, że mogę przeczytać nowe rozdziały. :)

    Przechodząc do treści:
    Malik zachowuje się… dziwnie. Tak, to jedyny epitet, który w tej sytuacji pasuje.
    Raz tak, raz siak, a ja jestem jak: „Chłopie, zdecyduj się w końcu!”. Rozśmieszyły mnie też słowa, których użył- „moja dziewczyna”. Naprawdę, Malik, naprawdę? Teraz będzie się bawił w takie teksty? Nawet jak na niego, to dość… żałosne. Zdziwił mnie za to swoim wyznaniem, propo cierpienia Effie. Ten człowiek jest jak wiatr, cały czas zmienia kierunek… I weź tu go, człowieku, zrozum! Dodatkowo Zayn bawi się w terapeutę, klasyfikując zachowania Eff tak, jak mu leży, jak sam myśli, niejednokrotnie narzuca jej własny tok rozumowania. Nie lubię takich zachowań.

    Effie lubiłam już od początku opowiadania. Była spokojna, cicha, nieśmiała, zamknięta w sobie, samotna i nierozumiana, otaczana przez świat, do którego czuła, że nie pasowała. Lubiłam jej charakter, to, w jaki sposób „bała się” ludzi, ich reakcji… A teraz?!
    Teraz lubię ją jeszcze bardziej!
    Osobiście uważam, że każda osoba jej pokroju, skrzywdzona przez los, (tu się powtórzę) nierozumiana i samotna, prędzej czy później przejdzie „kryzys wartości”- wystarczy tylko iskra, którą tu był oczywiście Zayn. Podoba mi się jej nowa hardość, powolne nabieranie obojętności… Myślę, że to może być coś dobrego dla niej, przyda się też przy jej rodzicach. A skoro o nich mowa…

    Nigdy nie darzyłam ich szczególną sympatią. Uważam, że rzucili Effie na zbyt głęboka wodę- „radź sobie sama, my też mamy problemy”- i tyle. Wymagają od niej zbyt dużo, sami nie będąc idealnymi. Mają pretensje o trochę niższy wynik z testu, nie panują nad swoimi emocjami, a wymagają tego od niej. Nie potrafią wspierać, jak też chociaż próbować zrozumieć WŁASNEGO dziecka. Mam nadzieję, że kiedyś zrozumieją swoje błędy…

    I na koniec: Kto powiedział, że rozdział nie może być rozmową między bohaterami? Szczególnie, jeśli ta rozmowa została w tak dobry sposób poprowadzona przez autora- brawo. ;) Naprawdę miło się czyta, nawet jeśli bolą mnie plecy od zlej pozycji siedzenia. xD
    Będę tu zaglądać co jakiś czas, to na pewno.
    Ciekawi mnie, co wydarzy się dalej…
    3mam kciuki za Twoje dalsze prowadzenie bloga.
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  63. Jak możesz mówić, ze nikt nie czyta Twojego opowiadania, skoro masz tu tyle komentarzy.. Dawno tu zaglądałam, ale dziś nadrobiłam zaległości. Przeczytałam kilka rozdziałów i po ostatnim cierpię na niedosyt.. Długo będziemy musieli czekać na kolejny? ;) Co do rozdziału, to ostatnia wypowiedź Effie wywarła na mnie ogromne wrażenie.. Mam nadzieję, że nie powróci do bycia taką cichą, ciągle ryczącą niedojdą.. A Zayn.. pełen sprzeczności jak zwykle.. Dziękuję za to, zę dla nas piszesz ! ;))

    OdpowiedzUsuń
  64. Kurdeee to jest takie powalające, że uzależnia! talent, talent!!!!
    I zapraszam http://thethreatoflove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  65. Brakuje Ci systematyczności w dodawaniu rozdziałów. I tylko to robisz źle :)

    OdpowiedzUsuń
  66. Uwielbiam twojego bloga.<3 Rozdział świetny i ta ulga gdy przeczytałam, że to w ostatnim rozdziale nie zdarzyło się naprawde. :D

    OdpowiedzUsuń
  67. Popieram koleżankę z góry.
    Systematyczność,
    fajnie bt było gdyby też były częściej.

    OdpowiedzUsuń
  68. kurde szkoda że nie masz weny ;ccc

    OdpowiedzUsuń
  69. Przeczytałam wszystkie części jednego dnia i cieszę się że trafiłam na tego bloga :)) nie mogę się doczekać następnego rozdziału! <3 życzę weny ^^

    OdpowiedzUsuń