sobota, 7 marca 2015

Rozdział 27



 https://www.youtube.com/watch?v=0J2OF1S3iSI
Może to słodkość przed katastrofą, albo zwiastun najlepszego dnia w życiu, ale co miało znaczenie to fakt, że wraz z moim przyjściem wieża stereofoniczna wiernie odtwarzała wielbioną przeze mnie piosenkę. Ta mała rzecz spowodowała zapomnienie się na chwilę i zignorowanie wszystkich spojrzeń.
N a    c h w i l ę.  Ktoś wepchnął mi w rękę czerwony kubek z podejrzanym napojem. Odłożyłam go gdzieś w niepamięć i poszłam prosto do tańczącego tłumu, żeby się ukryć.
To nie życie, to film. Zawsze mogę nacisnąć pauzę albo cofnąć. Mam kontrolę nad…
- Zabierz łapska – mruknęłam cicho do jakiegoś chłopaka, który w jednej sekundzie trzymał mnie za łokieć, a w drugiej już za pośladki.
Odepchnęłam pijaka na tyle daleko, by kolejny mógł go zastąpić. Wyglądał na bardziej okrzesanego. Miał jasne włosy i zielone oczy, chyba widziałam go kilka razy w szkole.
- Kto by się spodziewał.
- Hm?
- Effie Willson w miejscu takim jak to, robiąca to, mówiąca to, pijąca to.
- Masz jakieś problemy z nazwaniem rzeczowników? – powiedziałam, unosząc brwi w górę.
Zamknęłam oczy i odetchnęłam, chcąc rozluźnić się dzięki muzyce. Wyobraziłam sobie tamto wydarzenie w klubie. Powtarzałam ruchy nieznajomej, która skradła wtedy kilka minut Zayna i zniszczyła nasze spotkanie. Chciałam zdobyć władzę nad tymi ludźmi, wszyscy mieli mi się przyglądać. Ten chłopak nie miał racji. Bo tutaj Effie wcale nie było. Była całkiem inna dziewczyna, która rano obudzi się skacowana i zawstydzona. Ale zgadnijcie, która będzie cokolwiek żałowała?
- Mogę postawić ci drinka?
- Tylko jeśli będę patrzeć, jak to robisz. Muszę być pewna, że niczego nie dosypałeś.
- Okej, jednak jest tam trochę starej kujonki.
Posłałam mu znudzone spojrzenie i odgarnęłam włosy z twarzy. Chłopak starał się umieścić swoje ręce na moich biodrach, ale cofałam się, kiedy zaczynał być blisko.
- Zgrabnie się poruszasz.
- Mogę być zgrabna, a poruszać się seksownie – poprawiłam go, unosząc dumnie podbródek.
Idiota tylko się roześmiał. Zmarszczyłam czoło w zastanowieniu, czy to moja wina, że brzmiałam jak kabareciarz.
- Wiesz, wcześniej nie rozumiałem, czemu Malik cię chciał, ale jeśli przy nim taka byłaś, to teraz nie rozumiem, czemu cię zostawił.
Przyjrzałam mu się chwilę, nie ukrywając pogardy, a potem moja krucha dłoń spotkała się z jego policzkiem. O tak. Szaleć na całego.
- Nasza relacja zakończona niepowodzeniem. Papa.
Odeszłam sztywno, dmuchając sobie powietrzem na twarz, bo gorąco zaczynało dawać mi się we znaki. Znalazłam miejsce, gdzie jakaś grupa umięśnionych chłopaków nalewała do kubków różny rodzaj alkoholu. Poprosiłam cicho o wódkę i pozbyłam się jej za jednym haustem. Kiedy odsunęłam kubek od ust, ujrzałam miny wszystkich obserwujących.
Stali naprzeciw mnie otępiali, robiąc tę chwilę niesamowicie niezręczną i ambarasującą. Wypuściłam kubek z dłoni, jakby to miał być dowód, że wcale niczego nie piłam.
Zaczęli gwałtownie i niepokojąco głośno bić brawo oraz żartować, podnosząc mnie w górę, podrzucając, wiwatując. Prawdopodobnie skandowanie mojego imienia spowodowało pojawienie się tutaj wroga. Przynajmniej w dobrym czasie.
- Co ona tu robi? – usłyszałam warknięcie, kiedy zostałam wyrzucona w powietrze dwudziesty siódmy raz.
- Dostała zaproszenie – odparł ktoś, kto chyba doskonale wiedział, że nie byłam w stanie na rozmowę. – Ale nikt nie jest pewien, czy to na pewno ona. Bo… od kiedy Effie pije, przeklina, tańczy jak szalona i w ogóle chodzi na imprezy?!
Polać mu, mimo że wkurza. Polać wszystkim.
- Chcesz bucha?
Milczałam, starając przypomnieć sobie znaczenie tego słowa. Moje oczy rozszerzyły się w nagłej trzeźwości i gorączkowo pokręciłam głową.
- Nie szaleję aż do tego stopnia – zawołałam.
Poprawiłam włosy i chrząknęłam, odwracając się w stronę lodowatej krainy. Vic patrzyła na mnie morderczo, marszcząc swój nos i zaciskając mocno usta.
- Jak się bawisz? – spytałam wesoło.
- Jeszcze nie tak dawno było świetnie.
- Och… Cóż, mnie nie obchodzi twoje istnienie, więc nie zważam, czy tu jesteś czy nie – Uśmiechnęłam się leciutko i nawilżyłam suche usta językiem. – Jesteś z Zaynem?
- Nie.
Moja ekscytacja spadła minimalnie,  ale nie mogłam dać po sobie tego poznać. Obciągnęłam sukienkę i przygryzłam wnętrze policzka, bez słowa żegnając się z Vic. I tak za dużo życzliwości jak na jeden raz. Obróciłam się na pięcie, ale zawróciło mi się w głowie i skierowałam się w stronę łazienki. Nie mogłam przecież paść na środku imprezy. Moja reputacja już bez tego wyglądała paskudnie.
Schody nie miały końca, ale kiedy już weszłam na piętro i szarpnęłam klamkę, całe moje życie uległo zmniejszeniu do jednej sekundy. Każda kolejna z nich trwała wieczność.
- O nie.
- S-s-karbie. – Jego oczy rozjaśniły się na mój widok. Cholera, on był zagadką. – Jakim cudem ty…?
- Wybacz, ja… pomyliłam.
- Nie. Czekaj. Ja cię muszę przeprosić. Za wszystko. Za te listy… Chciałem namącić ci w głowie i nie było to potrzebne. Wybaczysz mi, proszę?
Oszukał mnie. Oszukał, bo wcale nie chciał odpowiedzi, skoro od razu naparł ustami na moje i westchnął w nie alkoholem. Odsunęłam się zaczerwieniona, ale nie dał mi szansy. Jego biodra spotkały się z moimi, klatka piersiowa złączyła z moją. Wsunął głęboko swój język, chcąc pewnie mnie rozbudzić, ale poczułam jedynie alkohol podchodzący mi do gardła.
- Alex!
Odepchnęłam go mocniej i przytrzymałam, żeby mógł zebrać myśli.
- Wybacz, nie chciałem…
Rany, ale on robił się upierdliwy. Czy on w ogóle wiedział, jak mnie krępował tymi wiecznymi przeprosinami?
- Zatańcz ze mną, Effie.
Poczułam coś dziwnego, kiedy wypowiedział moje imię. To pewnie ten akcent, ta chrypa i ten znudzony ton. Mógł to być ktokolwiek, prawda? Alex… nie…
Niecałe dwadzieścia mrugnięć oczami później byliśmy z powrotem na dole, tańcząc do własnego rytmu. Musiałam przyznać, że nie dorównywaliśmy innym. Poruszaliśmy się jak w smole, powoli, na miarę możliwości zmysłowo i odważnie. Kręciłam biodrami w sposób, w jaki zawsze robiła to Vic. Tak, naśladowałam ją i miałam to gdzieś, że zapewne nie wyglądałam kobieco, a niechlujnie.
Nie dbałam o to.
Oparłam się plecami o tors Alexa i objęłam jego kark dłońmi, odchylając głowę w górę. Czułam, jak jego głos wibruje w klatce piersiowej, ale nie rejestrowałam słów. Ręce chłopaka dotykały całe moje ciało, jednak robiły to z namaszczeniem i cholera, wcale mi to nie przeszkadzało. Nasze oddechy przyspieszyły.
Uchyliłam powieki, spotykając się wymownym spojrzeniem z osobą po drugiej stronie salonu. Odetchnęłam na jego widok. Gdyby się nie zjawił, przyjście tutaj tak czy inaczej okazałoby się bezcelowe. A nawet nie musiałam się starać…
Zayn tu był, niebezpieczny, mroczny, pijany, siedząc na jednej z tych niewygodnych kanap w kolorze spalonej pomarańczy i nie odrywał pieprzonego wzroku ode mnie. Myślałam nad tym wczoraj. Czy kiedyś jeszcze natrafimy na siebie spojrzeniem. Miał drogocenną Vic na swoich kolanach. Czy nie będziemy potrafili siebie zignorować. Całował ją z okropną niedbałością, z otwartymi ustami i oczami. Czy ulegnę mu, a on znowu mnie skrzywdzi.
Procenty uleciały z mojego organizmu jak z balona. Malik, och, Malik. Jego oczy miały ten sam upiorny wyraz co zwykle, pełne usta zaciskały się albo wokół papierosa, albo wokół języka dziewczyny o zerowym ilorazie inteligencji. Jego dłonie oplatały jej wąską talię z taką siłą, że widziałam dokładne linie żył na ramionach. I zaciśniętą szczękę, którą chciałam pocałować. I nieuporządkowane włosy. I jabłko Adama, które poruszało się, gdy połykał ślinę.
Całował ją obsesyjnie, zachowując powagę w spojrzeniu przeznaczonym tylko mnie. Jego wzrok przebiegał po mojej twarzy, piersiach, pośladkach, nogach. Uśmiechnęłam się do siebie triumfująco, zamykając oczy. To było nieprawdopodobnie i szokująco lepsze niż w książkach i filmach.
Mój koniec. Jęknęłam cicho, kiedy Alex pchnął moje biodra do siebie i otarł się wyzywająco. Chwyciłam garść jego włosów i naniosłam szybsze tempo. Nie miałam tej pewności, czy to wszystko wina alkoholu. Chyba. Chyba nie.
- Effie – wyszeptał mi do ucha – chcesz iść na górę?
- N-nie. Mamy dużo miejsca tutaj.
- Co? – zachichotał niewinnie.
- Do tańczenia.
- Nie chcę tańczyć.
- Ale dobrze robisz – powiedziałam nieskładnie, wykrzywiając ponuro usta. – Nie zostawiaj mnie.
Pochyliłam się znacząco, przysuwając się bliżej chłopaka. Alex nakierował moje biodra, by dotykały odpowiednie miejsce, a potem warknął mi do ucha i pocałował szyję. Oddałabym w tamtej chwili wszystko komukolwiek, kto mógłby zabrać mnie do domu i schować przed resztą świata.
To był mój ostatni spokojny wydech. Ktoś w jednej chwili wyrwał mi włosy, szarpnął za sukienkę, nadepnął na stopę i uderzył w szyję. Co  za nokaut.
- Przeginasz coraz bardziej, Willson. Dzisiaj koniec twojej nędzy. Myślisz, że nikt nie wie, o co ci chodzi?! – Vic pchnęła moje ramiona. Przez alkohol straciłam równowagę i ktoś złapał mnie, zanim mogłam narobić sobie wstydu.
- Czego chcesz? – warknęłam podjudzona, stając na wprost jej.
Dawno nie czułam takiego zła. Nie, takie zło zbierało się we mnie już jakiś czas i dzisiaj, chyba właśnie teraz mogłam to wykorzystać. Moja ręka pomyślała pierwsza, kiedy ułożyła się do ataku i zadała cios prosto w nos Vic.
Krzyknęła i chwyciła się za niego, prawdopodobnie sprawdzając, czy jest złamany. Jeszcze może nie.
O kolejnym ciosie zadecydowali ludzie, którzy otoczyli nas z zainteresowaniem. Alex gdzieś zniknął – miałam dziwne przekonanie, że leży na schodach w głębokim śnie. Cóż, stracił widowisko.
Vic splunęła krwią pod moje nogi i rzuciła się na mnie, wbijając kolano w brzuch. Jęknęłam, zginając się wpół. Uniosłam rękę, wbijając jej paznokcie w skórę i mocno drapiąc. Zobaczyłam krew na jej twarzy, a kiedy ona sama mogła ją poczuć, nie wyglądała jak normalny człowiek z hamulcami. Wrzasnęła zwierzęco i wskoczyła na mnie, gryząc rękę, uderzając w gardło i kopiąc gdzie popadnie.
Byłam uwięziona między nią a podłogą. Wiłam się na brudnej ziemi, zaciskając oczy tak mocno, żeby żadna łza nie wypłynęła.
- Nie myśl sobie, że cię zastępuję. Byłaś nikim dla Malika, codziennie mi to udowadnia. Kiepska w łóżku, w całowaniu, nawet w rozmowie. Jesteś zbyt dziecinna jak na niego. Nigdy nie będziesz na niego zasługiwać.
- To on nie zasługuje na mnie.
Wszyscy to słyszeli, dlatego wyłączono nawet muzykę. Vic zmniejszyła ucisk na moje ciało, więc wykorzystałam to i zepchnęłam ją z siebie, momentalnie atakując. Dopadł mnie szał, uderzałam ją pięściami, ciągnęłam za włosy, drapałam ręce, kiedy chciała się wyswobodzić. Już byłam tak blisko, już zamykała oczy, traciła przytomność i wtedy właśnie poczułam, że latam. Ktoś podciągnął mnie w górę i zaczął ciągnąć po podłodze.
- Dosyć. – Ten akcent, ten głos mógł należeć tylko do niego. Miał nieodgadniony wzrok i to cholernie utrudniało postać, jaką miałam teraz udawać. Nie mogłam być sobą.

Jak okrutne byłoby to przeżycie dla trzeźwej Effie. Nigdy nie pomyślałabym, że będą bolały mnie pięści od uderzeń i usta od powstrzymywanych wrzasków. Tamten szał złagodził ból moich pleców, którymi już na samym początku walki zderzyłam się z twardą ziemią. Powoli zaczynałam odczuwać promieniowanie ciała, gorąco krwi w żyłach i wstyd występujący na różowe policzki.
Kolana sunęły po podłodze, więc w końcu uniosłam nogi do góry, pozwalając się ustawić do pionu. Szorstka dłoń chwyciła mnie za przedramię i pociągnęła mocniej. Ludzie dalej darli się wniebogłosy, irytując się na jakiegoś anioła stróża, który postanowił zakończyć bójkę między mną a Vic.
Obejrzałam się za siebie, chcąc rzucić okiem na to, co zrobiłam. Wokół dziewczyny siedziało kilku chłopaków, oblewali ją piwem z braku chłodnej wody, chcąc trochę ożywić jej umysł i zmusić do uspokojenia się. Widziałam rozlany alkohol, trochę krwi i moje wyrwane włosy. Spanikowałam i zaparłam się nogami, co szybko zostało zauważone i wyeliminowane. Jego dotyk nie był już na mojej ręce. Całym ciałem stanął za mną, wypychając mnie stanowczo na taras. Byłam teraz w zupełnej ciemności. Było dobrze.
- Czy ciebie do końca popierdoliło?!
Widział, jak drżę z zimna, ale nie zareagował. Nie to, że czegoś oczekiwałam.
- Ona się na mnie rzuciła! Mówiła brzydkie rzeczy, to dostała za swoje! Poza tym walczyłam we własnej obronie, widziałeś, co mi zrobiła?! UGRYZŁA MNIE! Ona jest jakaś chora… w łóżku też się gryziecie? Kurczę, w sumie może nie powinnam poruszać tematu łóżka. W końcu skoro robicie to nawet na podłodze, pewnie lubicie wyzwania. Nie wyobrażam sobie czegoś…
- Mówię o twoim tańcu.
- Co?
- Z Alexem.
- No. To było prawie jak ty, Vic i twoje łóżko – zachichotałam pijacko, klepiąc go zabawnie po ramieniu.
Zayn nie drgnął. Był zniechęcony rozmową. Ech, wyszło jak wyszło.
- Myślisz, kurwa, że to śmieszne?! Bądź poważna!
Umilkliśmy. Zacisnęłam usta skarcona i opuściłam głowę. Ręka Zayna zawisła w powietrzu. Cofnął się ostatecznie. Przyjęłam to z ciszą, obiecując sobie analizę jego zachowania później. Słychać było wiatr i muzykę i rozmowy. Cisza. I cisza. I groźba bruneta w spojrzeniu.
Kiedy już wypuścił powietrze z ulgą, eksplodowałam gromkim śmiechem, rechotając prosto w jego twarz.
Wywrócił na to oczami, na szczęście jednak nie komentując.
- Powtórzę drugi i ostatni raz: Czy ciebie do końca popierdoliło?
- Drugi raz chodzi ci o to samo?
- Effie, nie denerwuj mnie.
- Nie. Ty mnie nie denerwuj. Tak, tańczyłam z Alexem i co z tego? – Wzruszyłam ramionami.
- Albo wyjaśnisz teraz, albo cię zmuszę.
- Pf, co niby takiego zrobisz?
Jego chłodna dłoń objęła linię mojej szczęki oraz podbródek i ścisnęła boleśnie, z kolei ciało chłopaka naparło w ten sposób, że musiałam oprzeć się o ścianę. Tym razem byłam tak uwięziona, że z trudem oddychałam.
Wzrok Zayna na krótki moment skierował się niżej, kiedy z powrotem spojrzał w moje oczy, dał mi dostrzec niepokój i furię. Obserwowałam z rozchylonymi wargami, jak jego język powoli oblizuje blade usta. Biodra chłopaka wykonały nieokreślony ruch i wywołały gorąco w całym moim ciele. Moje piersi ocierały się o jego tors z każdym oddechem, a zaczerpnęłam ich naprawdę dużo. Malik odchylił moją głowę, żeby ułatwić nam patrzenie sobie w oczy. Przełknęłam ślinę, gdy dotknął kciukiem środek szyi.
Wzdrygnęłam się podniecona i jęknęłam cichutko, na dźwięk czego przymknął oczy.
- Weź mnie.
Słodki Jezu, jak mogłeś pozwolić mi wymówić te słowa. Nawet nie chciałam patrzeć na reakcję chłopaka. Nie, pragnęłam wtopić się w ścianę i zniknąć.
- Jesteś taka pijana – wymamrotał – ale musisz mi odpowiedzieć. Czemu zrobiłaś to wszystko?
- Tylko jeśli się rozbierzesz.
Skoro już uznał, że to żart, mogłam sobie dalej pleść głupoty.
- Effie, błagam…
- Nie chcesz mnie?
- Niespecjalnie. - Potarł moje usta palcem, uderzając o ich fakturę w rytm muzyki dobiegającej z wnętrza domu. Patrzyłam na niego rozpalona do granic możliwości, od czasu do czasu wypuszczając chłodne powietrze, gdy stawało się już zbyt ciężkie na moje płuca.
- Nienawidzimy się – powiedział ze zmarszczonym czołem, jakby dopiero to sobie uświadamiając.
- Nie chcesz mnie, Zayn?
Chwyciłam jego rękę i nakierowałam na swoje biodro.
- Dotknij mnie.
- Nie.
Westchnęłam i zacisnęłam palce na jego nadgarstku, kierując dłoń od zaokrąglonego biodra przed udo, a kiedy skończyłam na kolanie, powędrowałam z powrotem, celowo zadzierając sukienkę do góry.
- Przestań – wymamrotał, kręcąc głową. – Jesteś tak pijana, że zaraz zaśniesz mi na ramieniu.
- Mogłabym zasnąć u ciebie w łóżku.
- Nie ma takiej opcji. – Pocałował słabo skórę mojej szyi w taki sposób, jakby nie miał nawet na to siły czy ochoty.
Puściłam więc jego rękę, ale nie zabrał jej z mojego uda. Jego kciuk poruszał się niebezpiecznie blisko mojej bielizny.
- Twoja druga ręka jest samotna? – spytałam.
Długo nie odpowiadał, ale w końcu zaśmiał się z niedowierzaniem i uśmiechnął łobuzersko.
- Ta.
- Więc ją wykorzystaj.
- Gdzie?
- Jezu, czy ty nie masz doświadczenia z dziewczynami? Zadajesz takie durne pytania! – oburzyłam się i westchnęłam, powoli gasło we mnie pobudzenie.
Ale w tym momencie Zayn położył dłoń na mojej szyi i wszystko wzmogło się jak za pomocą różdżki. Jego ręka podążyła w dół, zatrzymując się przed piersiami. Potem nie było granicy. Istniałam ja i on. Nasze pobudzone ciała. Złe spojrzenia. Dotyk i oddech. Jego ręka i moje udo. Jego ręka i moja pierś. Jego usta i moja szyja. Jego język, jego zęby, jego słowa, jego obecność. Kontra moja skóra.
- Mam nadzieję, że nie będziesz tego pamiętała. Nie mogłabyś chyba żyć ze świadomością, że kazałaś mi robić takie rzeczy.
Dowiedziałam się, że jego śmiech ma cudowny oddźwięk, kiedy odbija się od mojego ciała, owija się w zagłębieniu mojej szyi.
Przekonałam się – alkohol powinien być zakazany, a ja jutro zginę śmiercią tragiczną.
Gdy wydałam z siebie głośny jęk, Zayn ukrył go w krótkim, jednosekundowym pocałunku, który chyba nawet nie był pocałunkiem. On zwyczajnie zbliżył nasze usta i rozchylił je na chwilę, w ogóle nie wykorzystując mojego pozwolenia. Byłam żałosna i nie umiałam powiedzieć "koniec" fantazjom.

__
 Rozdział miał być wcześniej, ale plany pokrzyżowała mi choroba i powrót do nauki :( Nie wiem w sumie, co mogłabym dodać, więc dziękuję za wszystkie komentarze, dobrze jest wrócić. WESOŁEGO DNIA KOBIET, SKARBY.
v.v

73 komentarze:

  1. Oooooooo !! Wowowowowow .Make me day!! Kuurde dziewczyno! Normalnie Cie kocham! To co napisalas jest genialne, juz myslalam, ze nie bedzie Zayna na tej imprezie, ale pewnie skonczy sie to dla Eff jak zwykle, czyli porazka. Normalnie wspaniale! Dziekuje i Tobie tez zycze wesolego dnia kobiet! Nie moge sie juz doczekac nastepnego rozdzialu! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cud , miód i orzeszki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cuuuuudowny!!! Nie spodziewałam się, że Effie aż tak zaszaleje, ale bardzo dobrze. Do odważnych świat należy!!! Oby tak dalej, czekam na następny. Zdrowiej i życzę mnóstwa weny :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. O Boże cuuudo. Effie chyba całkowicie straciła kontrolę :D miłego weekendu :*

    OdpowiedzUsuń
  5. OhMyLORD! :* PADLAM świetny rozdział! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. PŁACZE, OKAY, PŁACZE
    TEN ROZDZIAŁ TO ŻYCIE>>>>>>>>>>>>>>
    KOCHAM TWÓJ STYL PISANIA JEST TAKI CAŁKOWICIE INNY I PO PROSTU LEPSZY
    TO FF SPRAWIA, ŻE CZUJĘ SIĘ INACZEJ, SAMA NIE UMIEM TEGO OKREŚLIĆ, ALE CZYTANIE TEGO FF MNIE UZALEŻNIA I NIE UMIEM SIĘ OD TEGO ODCIĄGNĄĆ (I NIE CHCĘ)
    ZAWSZE GDY ZAUWAŻAM, ŻE DODAŁAŚ NOWY ROZDZIAŁ W ŚRODKU MOJA DUSZA WYKONUJE OBRÓT SZCZĘŚCIA
    UZALEŻNIŁAM SIĘ OD MALIKA W TWOIM FF, KURWA POTRZEBUJĘ GO W MOIM ŻYCIU
    NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ KOLEJNEGO ROZDZIAŁU I MAM NADZIEJĘ, ŻE W KOŃCU NADEJDZIE DZIEŃ W KTÓRYM ODBLOKUJESZ RÓWNIEŻ INNE FF SWOJEGO AUTORSTWA, BO PAMIĘTAJ ŻE KOCHAM TWOJE FF ALE TO CHYBA JUŻ WIESZ
    MUSZĘ PISAĆ CAPS LOCKIEM CHOĆ TO I TAK ZA MAŁO BY OPISAC MOJE EMOCJI I UCZUCIA PO PRZECZYTANIU TEGO ROZDZIAŁU

    NBCDJVCNJKV
    P.S. ŚWIETNIE DOBRANA PIOSENKA DO ROZDZIAŁU
    KOCHAM I CZEKAM NA KOLEJNY ROZDZIAŁ ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Czemu ten Zayn jest taki głupi....a ta Vic to swiruska poważnie. Biedna ta nasza bohaterka chyba będzie mieć moralniaka

    OdpowiedzUsuń
  8. OMG! No jest rozdział, rzuciłam wszystko i zaczęłam czytać :). Dzoewczyno Jezu ten blog jest Z-A-J-E-B-I-S-T-Y <3Kochana no rozdział dhdgfhvhjtgjcgjcfjbjhf nie mam słów. Czekam na nexta.
    Kocham i pozdrawiam <3 !

    OdpowiedzUsuń
  9. Z usmiechem na twarzy zaczelam czytac nowy, dlugo wyczekiwany rozdział. Zakończyłam go z.. z marszczonym czołem i sprzecznymi emocjami buzujacymi wewnątrz mnie. Nie wiem, może wcześniej tego nie zauważyłam, może zauważyłam ale przycmila to moja miłość do fabuły i głównej bohaterki. Nie wiem czy to chwila slabosci lub cokolwiek na to wpłynęło. Ugh, nie mam pojecia jak to wyjaśnić. Chodzi o styl pisania. Oczywiście, że się zmienił, teraz jest bardziej dojrzały, bardziej dopracowany. Ale czy to jest to czego czytelnik oczekuje, czy to jest to czego JA oczekuję? Nie zrozum mnie źle, wiesz o tym jaki sentyment mam do tego opowiadania, jak bardzo je kocham. ALE mam wrażenie, ze w tych nowych rozdziałach po Twoim powrocie zmieniło się.. Hmm dosyć wiele. Wcześniej więcej rzeczy opisywalas, wydaje mi się, ze było więcej szczegółów a teraz... wszystko jest takie szybkie, dynamiczne. Czasami ciężko jest wyłapać co sie dzieję. Czytając to czułam się.. zagubiona? Tak, myślę że to dobre określenie. Jeśli jednak taki miałaś zamiar to muszę Ci pogratulować - bo Ci sie to udało!
    Nie pisze tego dla hejtow, nie piszę by Cię urazić.. Ale.. Krytyka się przydaje? Tak bynajmniej mówią. Twoje opowiadania zawsze cechowały się tym, że wkładalas w nie dużo emocji, sprawialas, że czytelnik mógł poczuć to co czuje Effie a także sprawialas, że chcieliśmy zrozumieć ciężki charakter Zayna. Tym razem jednak tego nie poczulam.
    Rozdział - a raczej przebieg wydarzeń - nie mniej jednak zaskakujący. Tyle się stało! I nareszcie doczekaliśmy Malika!!!
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału, ponieważ mam dziwne wrazenie, ze Zayn namiesza.
    Życzę Ci weny, inspiracji.
    Mam nadzieję, że przez moje powyższe słowa nie zrezygnujesz z pisania ani publikowania. Kocham to opowiadanie i Twoja twórczość, a Ty o tym wiesz!
    pozdrawiam! Xx

    OdpowiedzUsuń
  10. Awwwww cudowny!

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję i nawzajem ;)
    No i poraz kolejny, wow. Czytałam z otwartymi ustami, bo no cóż, tego się nie spodziewałam
    Skąd ty masz tyle wyobraźni, dziewczyno?!
    Jesteś niesamowita, a ta historia, sposób w jaki ją piszesz jest niewiarygodnie dobry.
    Wow.
    Pijana Effie jest najlepsza xdd
    Do następnego, dzięki, trzymaj się!
    /ŻELEK

    OdpowiedzUsuń
  12. boże świetny! kurde naprawdę nie spodziewałam się tego :O
    myślałam że będziesz się tak powoli rozkręcać bo po takiej przerwie i wgl a ty walnęłaś takim rozdziałem i jestem w szoku bo to tak świetnie się czyta i kurwa zapomniałam już jak dobrze piszesz...
    jesteś niesamowita dziewczyno!

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudoooooooo kocham cię ❤️

    OdpowiedzUsuń
  14. nawet nie wyobrażasz sobie jaka jestem szczęśliwa kiedy dzisiaj, chcąc zrobić sobie przerwę od nauki, uznałam że sprawdzę czy może odblokowałaś to opowiadanie i zobaczyłam dwa nowe rozdziały! bardzo się cieszę! chyba zapomniałam już jak dobrze piszesz i jak bardzo podoba mi się twój styl pisania.
    ogólnie przez okres kiedy cię nie było czytałam głównie angielskie opowiadania na wattpadzie więc czytanie czegoś po polsku jest dla mnie wielką odmianą i bardzo się cieszę, że znów będę mogła to robić :D
    mam nadzieję, że nie porzucisz nas znowu na tak długi okres czasu, bo myślę że wszyscy doceniamy ciebie i to co piszesz :)
    +przeczytałam dwa nowe rozdziały słuchając przez cały czas 'Crazy in Love' z 50 Twarzy Greya i muszę przyznać, że ta piosenka pasuje i nastrojem do tych rozdziałów i tak trochę słowami, bo Effie właśnie przez miłość stała się taka szalona ;)
    yepro.

    OdpowiedzUsuń
  15. Kolejny nowy rozdział! Boooże, kocham Cię!
    Dodajesz może rozdziały na IFYL i inne blogi?
    Jeśli tak - mogłabyś dodać mnie do listy czytelników? :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wiele mam do powiedzenia, tak wiele, że nie wiem od czego zacząć.
    Bardzo chcę podziękować za dodatnie tego rozdziału, bo umiliłaś mi wieczór, lecz zgodzę się z opinią jednego komentarza, a mianowicie, że akcja była zbyt dynamiczna. Rozdział był bardzo fajny, lecz zabrakło mi szczegółów, które tak ładnie wplatałaś w to wszystko. Relacja Effie- Zayn stała się bardziej toksyczna, niż na początku i jestem rozdarta. Nie umieją żyć ze sobą, jak i bez siebie. Effie zrobiła z siebie kogoś innego i znienawidzi się za to, jak głupio postąpiła, a Zayn znienawidzi siebie, że uległ. Do tego jeszcze cała ta bójka, która była najbardziej chaotycznym wątkiem tego rozdziału. Biją się i nagle jest na dworze z Zaynem, nie słychać muzyki, jest ciemno, a co stało się z Vic, Alexem i resztą ludzi?
    Myślę, że przez tą naukę nie da się skupić. Ja też nie mam na nic czasu, w pisaniu też się gubię. Raz wychodzi mi arcydzieło, a potem największy shit świata. Życzę weny i mam nadzieję na trochę polepszenie relacji głównych bohaterów! Oraz, żeby Effie w końcu miała jakiś znajomych! Pozdrawiam, miłej i kobiecej niedzieli życzę :* Do następnego xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. Zapomniałam wspomnieć, o idealnie dobranej muzyce! Z resztą, jak zawsze xx

      Usuń
  17. powrót w wielkim stylu :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Przyznaję że w chwili obecnej jest to moje ulubione ff (a trochę ich czytam) nie chcę się rozpisywać jaki to cudowny rozdział bo szczerze powiedziawszy każdym nn tutaj jestem zafasynowana ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. O kurde
    Świetne ♥
    Jesteś genialna :*

    OdpowiedzUsuń
  20. OMG ~^O^~ Vic nareszcie zgarnęła wpierdol!!! ♥♥♥ NARESZCZIE <3 czekałam na to od dłuższego czasu :3
    Effie, ty mała ladacznico <3 ale w sumie, to mam nadzieje że Ef nie bedzie za dużo piła :x to by strasznie... no nwm, zmieniło by w niej bardzo dużo...
    Zayn. ZaynZaynZaynZayn = ̄ω ̄= nieogarniam go ;-; nwm, czy chce go ogarniać... Ale mrrrrrr :3 im go więcej tym ciekawiej
    Mam nadzieję, że już dobrze sie czujesz :* czekam na kolejnu rozdział, ten był zajebisty ♥
    stay strong xo

    OdpowiedzUsuń
  21. Jezu, umieram chyba...
    Taki genialny !
    Ale ja na miejscu Effie to bym ją tam zabiła chyba ! Szmata jebana !
    Boże jeszcze raz dziękuję ci że wróciłaś bo inaczej bym nie wytrzymała !
    Kocham cię dziewczyno <3

    OdpowiedzUsuń
  22. O matulu. Jak mogłaś sprawić tak dobry klimat w tym rozdziale? Wszystko pasowało. Każda opisana scena, każde słowo. Nagle wcieliłam się w ciało Effie i czułam wszystko to co ona. Niesamowite...

    OdpowiedzUsuń
  23. O matko!!!!
    Sama nie wiem od czego mogłabym zacząć. Po przeczytaniu tego rozdziału mam jeden wielki mętlik w głowie. Jeszcze nigdy w życiu nie czytałam tak dobrze napisanego opowiadania, które sprawiło, że każdym kawałkiem siebie przeniosłam się do świata który wykreowałaś. Cholera! Przecież ja czułam to samo co Effie!!! Na mojej skórze do teraz pozostaje gęsia skórka.
    Okropnie nie mogłam doczekać się tego rozdziału. Moje uzależnienie od tego bloga wróciło ze zdwojona siłą. W trakcie czytania tego rozdziału wprost nie potrafiłam sie oderwać. Gdzieś tam z tyłu głowy miałam myśl, aby ten rozdział trwał wiecznie. Historia Effie i Zayna tak bardzo mnie wciągnęła, że gdybyś w tej chwili dodała wszystkie rozdziały to byłabym w stanie zawalić noc choć doskonale wiem, że jutro mam szkołę.
    Cholernie bardzo podoba mi się przemiana Effie. Boję się, że gdyby nie to Zayn już cały czas utrzymywałby dystans.
    Słowami nie da się wyrazić tego jak bardzo tęskniłam za tym opowiadaniem, a moja radość z twojego powrotu jest wprost bezgraniczna. Mam nadzieję, że nie zrobisz nam takiego psikusa znów, albo co gorsza nie zakończysz tej historii w najbliższym czasie, bo choć kocham wszystkie twoje opowiadania, to myślę, że YL jest jedyne w swoim rodzaju i nie da się już odtworzyć takiego klimatu.
    Błagam cie na kolanach o jak najszybszy następny rozdział. Rozumiem, że masz swoje życie i wg, ale wiem, że jeśli przez najbliższy tydzień nie pojawi się coś nowego to jak ostatnia psycholka będę tutaj zaglądać co parę godzin.
    Mam nadzieję, że już wyzdrowaiłaś ;)
    Pozdrawiam :*
    Claudia xx

    OdpowiedzUsuń
  24. OMG! Effie! Ty niewyzyta kobieto! Hihi
    Rozdzial mi sie podobal o czekam na jesscze. Bitka dwoch panienek jest genialna. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Pamiętam, kiedyś skomentowałaś mojego bloga, więc teraz się odwdzięczam.
    Na początku chciałam Ci powiedzieć, że cieszę się, iż wróciłaś. Naprawdę zachowałaś się nie fajnie w stosunku do swoich czytelników, ale nie będzie Ci tego wypominać. Sama dobrze o tym wiesz :)
    Wracając do rozdziału. Naprawdę nie wiem, co wstąpiło w Effie. Nie, żeby coś, ale tak trochę dziwnie. Też bym się czegoś takiego po niej nie spodziewała. Mam tylko nadzieję, że Zayn nie okaże się (aż tak wielkim) dupkiem i jej nie wykorzysta. Do jasnej, ciasnej! Przecież on ją kocha, no błagam.
    Kochana, czekam na następne rozdziały, które mam nadzieje pojawią się już niedługo.

    // my-mystery-ff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. to jedyne opowiadania, gdzie nic nie jest pisane według wszystkim znanych schematów, przez to YL jest realne - a tego najbardziej brakuje opowiadaniom i to jest najbardziej cenione, opowiadania są w końcu odwzorowaniem rzeczywistości. Podziwiam! A Effie po prostu ma uczucia jak każdy :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Grr Zayn obiecywał , że nie pozwoli aby ktoś skrzywdził Effie. Tymczasem jakaś szmata Vic wytargała ją za włosy... i nie tylko !
    Ta historia jest naprawdę ciekawa i inna niż większość fanfiction o ZM. Już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału.

    OdpowiedzUsuń
  28. zgadzam sie z poprzedniczką. Ten fanfiction jest naprawde wyrozniajacy sie i to bardzo pozytywnie. Nie jest jak większość kolorowych i pięknych bajeczek, gdzie nowożeńcy na koniec odjadą w strone zachodu słońca. Pokazuje miłość piękną, namiętną ale też toksyczną,zakazaną,niszczącą i całkowicie pochłaniającą. Effie zachowuje sie jak nie on. Staje sie osobą,ktora nigdy nie chciala byc. W alkoholu i odcieciu sie od wszystkiego szuka ukojenia,stabilnosci,poniewaz rany po znajomosci z Malikiem calkowicie zburzyly jej swiatopoglad,zmienily jej osobowos, sposob patrzenia na swiat i obudzily nieznaną jej namiętnosc. Malik odtracil Eff,bo zmiany jakie wywołała ich znajomosc przerazają go. E odkryła jego wrażliwą,czuła stronę,ktora za wszelka cene chcial ukryc przed swiatem. Ich znajomosc niszczy ich oboje ale jest tez dla nich jak naped do zycia. Taka narkotyczna miłość. Bardzo ciekawe są tu też psychologiczne portrety tej dwójki. Kocham to fanfiction i juz nie moge sie doczekać daleszego ciągu wydarzeń. Jej,troche sie rozpisalam,mam nadzieje,ze nie umarlas z nudow :* kochana,pisz dalej,bo to co robisz jest niesamowite :D buziaczki i pozdrowienia <3 Lithium

    OdpowiedzUsuń
  29. Pamiętam jakie kiedyś długie komentarze pisałam ..
    A teraz jakąś straciłam do tego wene ..
    Ale mam nadzieję że wraz z kolejnymi rozdziałami,
    moja wena do pisania komentarzy wróci :)
    Rozdział wspaniały.
    Wielki powrót Viv . :)
    Nie żeby coś,
    ale aż przysłowiowa ''łezka'' cieknie po policzku,
    jak pomyślę o tym jaka Effie była na początku tego ff ..
    A jaka stała się teraz .
    .
    Buziaki moja kochana ♥ x

    OdpowiedzUsuń
  30. Jeju !
    Ten rozdział jest cudny! Effie taka niegrzeczna b chyba ją taką polubiłam xd
    Impreza imprezą, ale Alex dobrze odegrał swoją rolę xdd bałam się ze będzie chciała pójść z nim na górę ale na szczęście nic takiego nie miało miejsca ^^
    Czekałam na Malika ❤❤❤💙�. Hdhdhhdhdhdjd
    💜💜💜💜💜💜💜
    No i się doczekałam ; ) tylko nie sądziłam ze będzie aż tak zajebiście ! :3
    A jednak.
    Bójka lasek jest straszna xd a ta była masakryczna : )
    Ale Zayn rozdzielił panny i zajął się Effie co było mega :*
    Zmuszanie i ta zabawa xd
    Boże cudownie! ! :))
    A pocałunek mrrrr 😍
    Wszystko mega. Rozdział super uwielbiam ciebie! I to opowiadanie. Eff nie może zapomnieć o tym wszystkim :( nie wyrażam zgody ; c
    Czekam na następny! ;*
    Pozdrawiam ;**

    OdpowiedzUsuń
  31. Zajebisty rozdział!! <3

    OdpowiedzUsuń
  32. Ajsghaeyw <3 Czekam na next ;*

    OdpowiedzUsuń
  33. JEZU KOCHAM CIĘ JAK DOBRZE ŻE WRÓCIŁAŚ AŻ SIĘ PORYCZAŁAM, NAWET NIE ZDAJESZ SOBIE SPRAWY JAK TĘSKNIŁAM ZA TOBĄ EFFIE ZAYNEM A NAWET VIC JEZUSIE TY NAPRAWDĘ WRÓCIŁAŚ ????


    pełna podekscytowania
    ~BiBi

    OdpowiedzUsuń
  34. Jezus maria!! Koncowka zabila mnie! I jeszcze jak Zayn zbulwersował sie za ten taniec z Alex'em! <3 Jeny, rozdział napisałaś jak zawsze idealnie, fabuła jest cudowna i zabijająca oraz opisy przeżyć wewnętrznych rozbrajające bdisbsicwnwo <3 Dziękuję za ten rozdzial! Mam nadzieje, ze Effie bedzie pamietac ta koncowke jednak hahaah :D <3

    OdpowiedzUsuń
  35. Ciekawe czy dojdzie między nimi do czegoś, w co watpie, ponieważ Effie jest upita haha i zaraz uśnie. :D Czy masz jakiś termin wyznaczony, co ile dodajesz rozdziały? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Kiedy nastepny rozdzial. Kocham to opowiadanie❤❤❤❤❤❤❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  37. Tak bardzo lubię czytać to opowiadanie.
    Mogłabym to robić cały czas,od nowa.
    A końcówka po prostu była znakomita!
    Naprawdę miałam ochotę krzyknąć na Effie żeby stamtąd uciekała zanim będzie żałować.
    Chociaż może "ta nowa " Effie niczego nie będzie żałować?
    W każdym bądź razie powtórzę to jeszcze raz: cieszę się,że wróciłaś.

    OdpowiedzUsuń
  38. Ktoś zostawił komentarz na moim porzuconym blogu z adresem Young Lovers. Weszłam - głównie z braku weny, niż zainteresowana tekstem. Wow. Jeden dzień zajęło mi wejście w ten świat, pokochanie go i obudzenie dawno już uśpionej zajawki na fanfiction. Brawo. Z każdym rozdziałem historia, postaci i język były coraz lepsze. Ostatnie kilka zaparły mi dech. Dziękuję i jedyne czego życzę to weny.

    OdpowiedzUsuń
  39. Świetny blog , pisz dalej . Jesteś bardzo uzdolniona ♥♥ . Z niecierpliwością czekam na następny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  40. Swieeeetnyyy, geniaaalny, fantastyczny <3
    Z niecierpliwością czekam na następny rozdział :D
    Mam prośbę, mogła byś odblokować twoje pozostałe blogi by były publiczne dla wszystkich? Bo bardzo chce je przeczytać ale niestety nie moge :( :(

    OdpowiedzUsuń
  41. Zajebisty rozdział
    Zajebiste opowiadanie!
    Nic dodać, nic ując!
    Nie moge sie doczekac kolejnych rozdziałów, bo wiem ze beda cudowne <3

    OdpowiedzUsuń
  42. hej jak mam dodac ten blog go obserwowanych? Bo ta zakładka mi wciąż ucieka ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mozesz to zrobić w inny sposób jak ja to zawsze robię :)
      wchodzisz na bloggera i w lewej kolumnie niżej masz blogi które obserwujesz i u góry jest DODAJ klikasz w to i wpisujesz adres mojego bloga :*
      nie moge naprawić tej rubryki w żaden sposób, także zachęcam do tej opcji!
      xoxo

      Usuń
  43. Cześć, cześć x. Czy rozdział będzie jakoś w tym tygodniu? ;>
    pozdrawiam xox

    OdpowiedzUsuń
  44. Nie przestawaj pisać bo to talent. Ja osobiście przy twoim blogu płakałam, złościłam się, martwiłam i to naprawdę wywołało u mnie dreszcze! świetny blog <3 a przy okazji zapraszam na mojego nowego bloga: http://love-no-thanks-ff.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  45. Czyżbyśmy były/li znowu olewane/i ? Cóż zaczyna się robić coraz ciekawiej.. Czyżby powtórka z rozrywki?

    OdpowiedzUsuń
  46. powtórka z rozrywki,ooch jak ja to,kurwa,kocham.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro tak to kochasz to nie czytaj :)

      Usuń
    2. boże, anonimie, daruj sobie sarkazm, nie, nie olewam cię ani nikogo, miałam ważniejsze sprawy niż blog chwilowo, nie czułam się dobrze, żeby dodawać coś strasznie beznadziejnego, więc nie było mnie. xox

      Usuń
  47. Mniej więcej co ile zamierzasz dodawać rozdziały? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dodawałam co tydzień, czasem nie wychodzi jak mam wyjazdy x

      Usuń
  48. Viv,niewazne ile,prawdziwi czytelnicy poczekają na Ciebie :) nie martw sie,wiadomo, masz swoje zycie i problemy ;) dla nas to kilka minut lektury dla ciebie czesto godziny pisania. Ale wiedz,ze bardzo cie cenimy i czekamy,kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  49. jejuuuuu czekam na kolejne!! :( w 2 dni przeczytałam wszystkie rozdziały <3

    OdpowiedzUsuń
  50. przy czytaniu czuje jakby to była ja ,naprawdę ! masz talent i glaktyczną wyobraźnię życzę Ci Kochana weny do pisania i ogóle przepraszam nie umiem pisać komentarzy i jest on zjeb***

    OdpowiedzUsuń
  51. Rozumien ze juz nie piszesz.........?

    OdpowiedzUsuń
  52. Cześć kochanie czy możemy liczyć na rozdział dzisiaj :D

    OdpowiedzUsuń
  53. Cześć skarbie czy jest możliwość że dodasz dziś rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  54. Musiałam aż kurczę na części podzielić, bo jedna nie weszła haha

    Ooo... jak ja uwielbiam to ff. Dziękuję ci mój kochany aniołeczku piśmienniczy xD za to, że tutaj jesteś i piszesz to opowiadanie, mogłabym cię po stópkach całować(wirtualnie oczywiście haha). Musisz wiedzieć, że jestem człowieczkiem, które ktoś musiał bardzo skrzywdzić w przeszłości i dlatego nie jestem teraz normalna. Szczerze? Chyba nawet bym nie chciała. Dobraa... bo odchodzę od tematu. Jesteś naprawdę wspaniała i żeby opisać twoje ff to aż przeklnę, a uwierz mi, że robię to aż za często, ale to kurwa zajebiste jest!Tak sobie czasem myślę, że za dwadzieścia lat ja, mój mąż (jeżeli tak owy się trafi) i dzieci ( patrz wyżej, nie ma męża, nie ma dzieci. Bocian mi ich kurde nie podaruje w prezencie) pojedziemy sobie do twojego rodzinnego miasta. Przejdziemy obok twojego domu i będę moim ewentualnym berbeciom opowiadać, że tutaj żyła sobie i mieszkała taka fajna osóbka, co miała bloga. Nie myśl sobie, nie odwala mi, to mi się przyśniło... serio. Tylko jak na złość nie widziałam twarzy tego mojego wybranka na całe życie. Co za świat, no! Wiem, że nie mogę wiedzieć, co się wydarzy za 20 lat, ale jak o tym myślę, to fajnie wyglądałabyś w roli pisarki, coś na kształt Stephanie Meyer (? pewnie źle napisałam jej nazwisko, ale nie będę z podziemia wygrzebywać jej książek, żeby to sprawdzić). Wiem, że przeszłość zależy od decyzji, a ja nawet nie wiem, co będę miała jutro w domu na obiad. Nie, czekaj, wiem. Sos słodko kwaśny. Dobrze, że nie pieczarki, bo nienawidzę tych przetworów grybopodobnych. Ohyda. Wracając... przygotuj się, znając mnie jeszcze ze cztery razy odejdę od tematu i zacznę pisać o czymś innym. W każdym razie, za każdym razem ( ja i mój genialny móżdżek budujemy czasem takie ciekawe zdania, że to tylko płakać xD) kiedy czytam twój blog, czuję się tak, jakbym była tą Effie i ja chcę mieć kurteczka takiego Malika w życiu. Skąd się biorą takie seksowne ciacha, ja się pytam?! Obsługę w blogerze genialnie dziecko, jakim jestem haha, zaczynało kilka lat temu. Chcę, żebyś wiedziała, że twój blog był jednym z pierwszych, jeżeli nawet nie pierwszym i trafiłam na niego, kiedy było nam podajże sześć rozdziałów. Poszłam na jakieś inne, bo niezbyt jeszcze ogarniałam, że ty to jeszcze publikujesz. Wiesz wtedy nawet nie ogarniałam, że jest coś takiego jak strona z bohaterami, czy coś w tym rodzaju. No i tak z rok temu pomyślałam sobie, że wrócę do tego bloga, myślę poczytam jeszcze raz, przypomnę sobie, co mi szkodzi. Znalazłam go dzięki google, bo wpisałam tam fragment, który pamiętałam i wchodzę. Ja i mój kochany powolny ruter. Działał tam wolno, że poszłam sb do kuchni i zrobiłam se kanapkę z nutellą, może dwie, kto wie, kto wie? Soczku sobie nalałam i wróciłam. Patrzę, w końcu się łaskawie załadowało. A tu taki poker face, że tyle rozdziałów jest.

    OdpowiedzUsuń
  55. Next part of... tego rozciągłego wywodu.

    No to ja sb spokojnie czytam i czekam na następne. Groza. Po 25 przestałaś istnieć. Nie będę ci opowiadać o moim jakże wyśmienitym z tego powodu samopoczuciu, cóż kiepsko było. Później go zablokowałaś i wgl foch na ciebie był. Wyraziłam nawet swoją jakże gustowną opinię pod ostatnim wtedy rozdziałem. Tak to ja, wiesz od rusz dupę, a ja ci dam kopa na rozpęd. No nic. Kilka miesięcy i udało mi się ochłonąć. Wchodzę znowu, myślę sb może jeszcze raz poczytam, bo kto mi kurde zabroni. Jak chcę, to się i ma pamięć nauczę, a bo co? Siedzę, czekam aż mi się załaduję, a tu patrzę... BOOM 27 rozdział!!! Tak się tym podjarałam, że zaczęłam tańczyć kaczuchy na środki pokoju, wiesz to ten głupi taniec na melodię tyryryry tyryryry tyryryry ty ty ty. Nie przejmuj się moim zdrowiem psychicznym. Masz do czynienia z osobą, która śpiewała "zobacz sam, jak gumie skaczą tam i siam" albo "kaczki uuu jak na wozie, raz pod wozem" w przerwie filmu oglądanego razem z klasą. Po raz któryś wracając do opowiadania, to je kocham normalnie. Ja sb cofam, cofam i czytam od momentu, od którego przestałam. Normalnie zaczęłam po tym piszczeć. Uwielbiam Effie i zakochanego w niej Zayna. Bo mój drogi mulatku gadaj sb co tam chcesz, pieprz się z tym zwierzęcym drapieżnikiem, gryzącym - nazywanym potocznie Vic, ale ja i tak wiem swoje. Wiem że ją kochasz. Tyle. Kurwa nawet nie zaprzeczaj. Loffciam normalnie to ich odpychanie i przyciąganie. Ale po tym rozdziale to ja tu widzę, że szykujesz dla nich wielki COME BACK i na to ja liczę, bo szczęśliwe zakończenie musi być obowiązkowo. Ja nie mówię, żeby Malik na swoim rumaku w zachodzie słońca odwiózł królewnę Ef do zameczku, ale jakiś przyjemny akcencik na koniec mógłby być. Wracając po raz setny chyba do pozycji wyjściowej. Normalnie WOW i inne tego typu okrzyku wojenne. Uwielbiam twój styl pisania i jestem tym bardziej pod wrażeniem, jeżeli tutaj doszłaś, w co szczerze wątpię, co cośik trochę mi to zajęło. Ojejuńciu, składam pokłony i inne tam duperele, które i tam nie wyrażą tego, jak wielka jesteś. Życzę ci duuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuużo weny i zdrowia i czego tam sobie zama.... składam ci życzenia, jak na urodziny i ktoś mi powie, po kiego? Na początku chciałam ograniczyć się do pięciu zdań, no ale cóż mówi się trudno, bo coś ten tego nie wyszło. Także ten... wracając x1000 haha życzę weny i pozdrawiam słoneczko moje.

    OdpowiedzUsuń
  56. Dodasz może jutro rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie obiecuję, ale może dzisiaj dodam jak znajdę soundtrack :D

      Usuń
  57. Polecam the 1975 i the neighbourhood :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. neighbourhood właśnie słucham, ale nie pasuje do rozdziału :D muszę pomyśleć, bo rozdział bardziej "dialogowy" niż "akcyjny"

      Usuń
    2. Do rozdziału dialowgowego pasowało by mi coldplay-amsterdam lub lana xd

      Usuń
    3. Pasowałoby* nie wybacze sobie tego xd

      Usuń