piątek, 22 marca 2013

Rozdział 6



Wpatrywałam się tępo w plakat, głoszący o wyborach do szkolnego samorządu. Nie miałam zamiaru w nich uczestniczyć. Lubiłam wchłaniać wiedzę, a nie przewodzić problematycznym liceum, do którego uczęszczałam. W każdym bądź razie zdziwiłam się, kiedy zobaczyłam swoje imię i nazwisko na liście. Wiedziałam, że to sprawka Brett i Vic, ale nie miałam odwagi, aby przemówić im do rozumu. 
Ze łzami w oczach wyjęłam długopis z torby  i skreśliłam z listy „swoją” chęć członkostwa w durnym samorządzie szkolnym.
Gdybym była zawistna, wpisałabym Brett i Vic, ale wolałam nie mieszać się w żadne kłótnie. Wiedziałam, że na dłuższą metę mszczenie się nie jest dobre.
- Czyżbyś nagle zrezygnowała? - Usłyszałam za sobą głośny, niski głos.
Zadrżałam, kiedy zarejestrowałam na nadgarstku mocny uścisk Alexa, ale przestałam się bać, przypominając sobie, że to on ukradł moje słuchawki. Teraz czułam jedynie narastającą złość. Milczałam jak martwa, podczas gdy on mówił do mnie coś, co zapewne miało wprawić mnie w strach i przerażenie, lecz ja nawet go nie słuchałam. Chyba zauważył, że nie jestem nim zbytnio zainteresowana, bo popchnął mnie stanowczo na ścianę i przysunął się do granic możliwości.
- Dyrektor wywali mnie ze szkoły, jeśli nie zaliczę angielskiego, matematyki i kilku innych przedmiotów. Zrobisz w moim imieniu prace, żebym nie został wyrzucony, jasne? - wysyczał do mojego ucha.
Miałam ochotę prychnąć mu prosto w twarz i uderzyć go z całej siły.
- Zostaw ją – usłyszałam nagle, kiedy Alex wykręcił moją rękę.
W oczach poczułam wzbierające się łzy, a ciało przeszył niekomfortowy dreszcz. 
- Co? - prychnął chłopak, nawet się nie ruszając. - Teraz robisz za obrońcę kujonów? Proszę, proszę… Malik ma różne twarze.
Coś odciągnęło Alexa ode mnie i rzuciło nim o pobliskie szkolne drzwi. Przyglądałam się sytuacji gotowa zareagować, bo nie chciałam, żeby znowu zaczęli się bić. Malik jednak nie myślał chyba, aby używać teraz przemocy. Trzymał Alexa mocno za kurtkę, przypierając go do szklanych drzwi i mimo że nie robił nic innego, to w jego oczach istniała prawdziwa walka. Tęczówki chłopaka ziały ogniem, a jednocześnie wyglądały tak spokojnie, jakby niczego się nie obawiał. 
- Ostatni raz niczego cię nie nauczył? - warknął Alex, przypominając czarnowłosemu o wczorajszym dniu, kiedy to Malik został zaatakowany przez kolegów Alexa.
- Nauczył… że jesteś takim tchórzem, że błagasz swoich znajomych, aby się mną zajęli. Jak widać nic mylnego - Jego głos był istną mieszaniną wściekłości i cynizmu.
Coś nakazało mi obejrzeć się za siebie. Uczniowie skupili się przy szafkach i bacznie patrzyli na to, co się aktualnie działo. Oczywiście domyślili się, że jestem zamieszana w tę sytuację, skoro stoję przy chłopakach ze łzami w oczach. 
- Nie mów mi, że będziemy się nadwerężać tylko dla tego chorego prymusa…
Nie dokończył, bo Malik zwalił go z nóg jednym porządnym ciosem w nos. Wiedziałam, że chłopak walczy sam ze sobą, aby nie pobić Alexa do nieprzytomności. Kątem oka spostrzegłam lekkie wahanie czarnowłosego, który stanął w miejscu, jakby kompletnie nie wiedząc, co dalej zrobić. Kilka milisekund później odzyskał rezon i prychnął pod nosem. Wyszedł ze szkoły bez słowa, bez choćby jednego zerknięcia w moją stronę.
Zanim zdążyłam pomyśleć, jak zareaguje reszta szkoły, obserwujących mnie z zaciekawieniem, wybiegłam za Malikiem. W pierwszej chwili pragnęłam zawrócić, bo w głowie już słyszałam gorączkowe szepty uczniów na mój temat. Ale od kiedy niby obchodzi mnie zdanie innych? Byłam dobrze wychowana i chciałam podziękować Malikowi. Nawet jeśli od teraz wszyscy mieliby mnie za idiotkę.
Pobiegłam na parking, bo wiedziałam, że tam znajduje się czarne auto chłopaka i zatrzymałam się nagle zasapana, kilka metrów od czarnowłosego. Co zrobić dalej? Rzucić mu się na szyję w podziękowaniu, czy oznajmić po prostu, że dobrze się zachował, ratując mnie od Alexa? Miałam jeszcze czas na ucieczkę, bo Malik stał przodem do samochodu i nie wiedział, że tu jestem. Zanim zdążyłam jednak stchórzyć i ruszyć z powrotem ku szkole, usłyszałam swój cichy, bardzo delikatny głos, który wyrwał się z mojej piersi.
- Dziękuję - wyszeptałam.
Byłam pewna, że Malik nie usłyszał. Już otwierałam buzię, żeby powiedzieć jeszcze raz, tym razem głośniej.
- Nie ma za co – odparł sucho, odwracając się gwałtownie w moją stronę.
Zaczerpnęłam powietrza i wyprostowałam się jak struna, kiedy wzrok Malika spoczął na mnie. Zauważyłam, że siniaki, które narobili mu wczoraj koledzy Alexa, są bledsze i mniejsze. Interesowało mnie, jak wyglądają jego plecy, ale nie ośmieliłam się spytać. Wystarczyło mi to, że na moje oko, chłopak trzymał się dobrze.
Patrzyłam na Malika, domagając się jakichś słów. On jednak także mi się przyglądał, zapewne czekając na mój ruch. Trwaliśmy w zupełnej ciszy dobre kilkanaście sekund.
- Odwieźć cię do domu? - spytał niskim głosem.
- Co? Nie…  Nie mogę, zaczęły się lekcje… - zaczęłam się jąkać pod ciężarem jego kawowych oczu.
Malik zaśmiał się krótko i spojrzał na mnie z żalem.
- Serio nigdy nie opuszczałaś zajęć? - spytał z lekkim zażenowaniem.
Pokręciłam w ciszy głową i zerknęłam za siebie w stronę szkoły. Wagary? Ja i wagary? To nigdy nie szło w parze. 
- Powinnam wracać… - mruknęłam i z powrotem spojrzałam w jego stronę, ale on już siedział w swoim samochodzie.
- Ostatnia szansa, żeby uciec - zaśmiał się, uchylając szybę.
Nie chciałam jechać. Nie miałam żadnego zamiaru uciekać, ale jego oczy były takie przekonujące, że nawet nie wiem, kiedy znalazłam się w fotelu obok niego.
- I to mi się podoba. - powiedział kpiąco pod nosem, wyjeżdżając spod szkoły.
- Gdzie jedziemy? - spytałam przerażona.
Moja ręka rwała się w stronę klamki samochodowej, ale byłam jak sparaliżowana.
- Ej, uspokój się trochę… Nie uprowadzam cię, nie martw się. Inne dziewczyny byłyby w siódmym niebie, móc ze mną gdzieś wyjechać – stwierdził.
Prychnęłam.
- Po pierwsze, nie jestem taka jak reszta, a po drugie, przydałoby ci się trochę zmniejszyć ego - warknęłam oschle.
Malik zaśmiał się lekceważąco i włączył radio. Zdziwił mnie repertuar, który wybuchł w małych kolumienkach.
- Jaka to stacja? - spytałam z zapałem, słysząc swoją ulubioną piosenkę Coldplay.
- Z płyty - odparł, patrząc na mnie. - A co?
- Uwielbiam ten utwór - wyznałam, zamykając odruchowo oczy i rozluźniając się w fotelu.
Usłyszałam donośny śmiech Malika, ale nie zwróciłam na niego uwagi.
- Masz ciekawy sposób słuchania muzyki - powiedział z lekką ironią w głosie.
- Jak mam zamknięte oczy, najlepiej się skupiam - wytłumaczyłam cicho, po czym podjęłam wcześniejszy, niedokończony temat. - Więc dokąd jedziemy?
Milczał. Jedyne dźwięki, jakie dobiegały do moich uszu, to wolna melodia The scientist.

I was just guessing at numbers and figures
Pulling the puzzles apart
Questions of science, science and progress
Do not speak as loud as my heart

But tell me you love me, come back and haunt me
Oh and I rush to the start
Running in circles, chasing our tails
Coming back as we are

- Chcesz, żebym odwiózł cię do domu? - spytał nagle.
Wyprostowałam się w fotelu i otworzyłam niechętnie oczy, patrząc na niego. Obserwowałam twarz chłopaka, próbując dojrzeć uczucia, które nim targały, ale nie mogłam nic zobaczyć.
- Nie wiem - odparłam cicho z lekkim smutkiem.
Nie potrafiłam się zdecydować. Wiedziałam, że najlepsze, co powinnam zrobić, to kazać mu odwieźć się do mieszkania, ale jeszcze nigdy nie chciałam tak bardzo z kimś zostać, porozmawiać. Jeszcze nigdy nikomu tak nie zaufałam. Jeszcze nigdy z żadnym chłopakiem nie rozmawiałam tak długo.
Malik zahamował na światłach. Jeśli pojedzie w lewo, wybierze drogę do mojego domu, a jeśli w  prawo, to znaczy, że zabiera mnie gdzie indziej. To był mój czas na wybór. Effie, czego tak naprawdę pragniesz? Chcesz wrócić do swoich czterech kątów i użalać się nad brakiem życia towarzyskiego, czy zaryzykować i pojechać gdzieś z Malikiem?
Zanim zdążyłam wybrać, chłopak ruszył w prawo, na co uśmiechnęłam się mimo woli. Brązowooki spojrzał na mnie kątem oka i zaśmiał się, widząc mój entuzjazm.
- W dalszym ciągu nie wiem, jak masz na imię. - powiedziałam, ignorując jego chichot.
- Mogę powiedzieć to samo, panno Willson - mrugnął do mnie.
Prychnęłam.
- Ja spytałam pierwsza - ucięłam sucho, odwracając głowę ku szybie.
Byliśmy na przedmieściach Bradford. Dzielnica nie wyróżniała się niczym szczególnym, oprócz tego, że była bardziej zadbana i tak jakby, bogatsza.
- Musimy skoczyć na chwilę do mnie. Nie mam przy sobie pieniędzy, a tam gdzie jedziemy, będą bardzo potrzebne - zaśmiał się skwapliwie, skręcając nagle w lewo i zatrzymując auto. - Chodź, chodź.
Chłopak wyszedł z samochodu, a ja zrobiłam to samo. Rozglądałam się dokładnie, analizując i zapamiętując każdy szczegół okolicy, podczas gdy on nie mógł sobie poradzić ze znalezieniem kluczy do mieszkania. Jego dom był ogromny i z pewnością miał potężną wartość. Cały apartament otaczał spory ogród, a z kolei teren odgradzał wysoki płot.
- Chodź, Willson - zawołał Malik, otwierając drzwi i wchodząc do środka.
Przez dobre kilka minut moje oczy chłonęły wszystko dookoła. Ciekawiło mnie życie chłopaka, a sądziłam, że jeśli poznam jego dom, dowiem się o nim czegoś intrygującego. Moim nieodpartym marzeniem było ujrzenie pokoju czarnowłosego, ale póki co nie zanosiło się na to, że go zobaczę. 
- Poczekaj tu, ja pójdę na górę - powiedział, przerywając moje płytkie rozmyślania.
Zachowywałam się jak typowa nastolatka. Serce waliło mi tak szybko i głośno, jakbym przedawkowała napój energetyczny, a w głowie miałam totalną pustkę, która od czasu do czasu napełniała się Malikiem.
- Okej - skinęłam głową, spinając się nagle. - A… nikogo nie ma w domu?
Musiałam się upewnić. Jak by to wyglądało, kiedy nagle do salonu weszliby rodzice chłopaka i zaczęliby mnie wypytywać, co robię, kim jestem?
- Spokojnie - prychnął kpiąco, wchodząc kręconymi schodami na górę.
Przy nim czułam się taka… głupia, niedouczona. Jakbym ledwo co rozumiała język angielski, jakbym nie wiedziała, co się wokół mnie dzieje. Malik był świetnym manipulantem.
Moją uwagę przykuły zdjęcia, stojące na półce przy kominku. Podeszłam bliżej, spoglądając przedtem w stronę schodów, z obawą, czy może chłopak nie postanowił już wrócić. W końcu nie wiedziałam, po co tam poszedł i nie miałam pojęcia, ile mu to zajmie.
Pierwsze zdjęcia przedstawiały starsze małżeństwo, przypuszczalnie jego rodziców. W następnej kolejności były fotografie trzech dziewczynek i jednego, słodkiego chłopczyka. Domyśliłam się, że to jego siostry, a ten czarnowłosy bachorek to nikt inny, jak właśnie Malik.
- Słodki. - Wyrwało mi się z ust, oglądając kolejne zdjęcia przedstawiające brązowookiego.
- Z grzeczności nie zaprzeczę. - Usłyszałam jego ironiczny głos.
Obróciłam się spanikowana, kompletnie zdumiona szybkim powrotem Malika. Strąciłam łokciem jedną ramkę na zdjęcia, ale zdążyłam ją w porę złapać.
- Mówiłam o…
- O mnie, wiem - zaśmiał się.
Odłożyłam fotografię na szafkę i spojrzałam na chłopaka. Opierał się niedbale o ścianę i patrzył na mnie z uniesionymi drwiąco brwiami. W jednej chwili poczułam się strasznie skrępowana, a jednocześnie dumna. Nie wiem czego wynikiem było to drugie, ale nie zastanawiałam się nad tym.
- Masz bardzo ładne siostry – mruknęłam.
- To kuzynki. Jestem jedynakiem – odparł posępnie.
A jakżeby inaczej. Niepostrzeżenie wywróciłam oczami, na co Malik uśmiechnął się blado i chrząknął.
- Gdzie jedziemy? - spytałam zaciekawiona, próbując zmienić temat.
- Nie mogę ci powiedzieć. To sekret - wyszeptał, ruszając w moim kierunku.
Cofnęłam się i poczułam, jak szafa z książkami zaczyna wbijać mi się w plecy. Moja twarz wykrzywiła się w grymasie, natomiast chłopak z każdą chwilą skracał odległość między nami.
- Lubię sekrety – wyjąkałam, całym ciałem nachodząc na szafę.
Byłam pewna, że czarnowłosy widział moje zakłopotanie i zawstydzenie, a mimo wszystko nie wydawał się tym przejęty.
- Niedługo się dowiesz… - powiedział i oparł jedną rękę na wysokość mojej głowy.
Wszędzie czułam na sobie jego wzrok, chociaż wiedziałam, że patrzy tylko w moje oczy. Zastanawiałam się, czy jakimś cudem można przenikać duszę człowieka za pomocą spojrzenia, bo gdy się we mnie wpatrywał, odnosiłam wrażenie, jakbym była rozbierana ze wszystkich tajemnic, które ukrywałam.
- Jesteś skomplikowana - przyznał nagle. - Przyglądałem ci się, Willson. W szkole udajesz kogoś innego… Cicha, nieśmiała dziewczyna ze wzorowymi ocenami i niebywałą kulturą… - zniżył głos do szeptu i przybliżył usta do mojego ucha. - Chciałbym poznać prawdziwą ciebie.
- Możemy jechać? - zbyłam go, odpychając lekko.
Sama się zdziwiłam swoją zaciekłością. Chciałam przyciągnąć Malika bliżej, a odepchnęłam go. Chciałam, żeby te chwila się nie kończyła, a to ja skróciłam jej żywot.
- Jasne - rzucił z zadowoleniem i przepuścił mnie pierwszą.


- Kasyno? Serio?! - spytałam z przerażeniem.
Sądziłam, że po połowie dnia spędzonego na chodzeniu po mieście, reszta wieczoru minie spokojnie. Jednak się myliłam. Domyśliłam się, że to niewinne spędzanie ostatnich godzin w parku było jedynie zwykłym czekaniem na odpowiednią porę na hazard. Zbliżała się dwudziesta.
- Ta… Nie martw się, mam tu znajomych, więc bez problemu nas wpuszczą - mrugnął do mnie.
Zauważyłam, że mijamy główne wejście do budynku i idziemy na tyły.
- Moi koledzy są jednak podobni do mnie i nie grają fair - dodał po chwili, rejestrując moje zdziwienie. - Dlatego dostaniemy się do środka przez lekkie oszustwo.
No tak… niby czego mogłam się po nim spodziewać? Że zabierze mnie do jakiejś bezpiecznej restauracji, albo zjemy cheeseburgery w McDonaldzie? Malik chyba naprawdę spędzał swój wolny czas na oryginalne sposoby. Nie zdziwiłabym się, gdyby powiedziałby mi, że codziennie chodzi do pubu. 
Szliśmy ciemnym zaułkiem. Zawsze irytowała mnie cisza, ale w jego towarzystwie była ona istnym zbawieniem. Czułam, jakbyśmy rozmawiali bez użycia słów, jakbyśmy wyjawiali swoje sekrety. Spięłam się nagle niespokojnie, zauważając zmierzających w naszą stronę pijanych mężczyzn. Przypomniało mi się, jak kiedyś spotkałam pijaka na przystanku, który zaczął mnie zaczepiać. Wyszłam z tego cało, ale tylko i wyłącznie z pomocą mamy, wracającej akurat tamtego dnia z pracy.
Malik zauważył, jak drżę i stanowczym ruchem mnie do siebie przyciągnął, kładąc rękę na moim biodrze. Wzdrygnęłam się pod wpływem jego dotyku, ale bardziej przejęłam się pijakami, którzy zbliżali się do nas coraz szybciej.
- Nie bój się - wyszeptał mi prosto do ucha, dotykając ustami moje włosy.
Skinęłam potulnie głową i przełknęłam ślinę. Mężczyźni byli kilka kroków od nas, a do moich uszu dobiegły ich głośne krzyki.
- Ej, ślicznotko! Zostaw tego kolesia, chodź z nami! - zawołał jeden z nich.
Poczułam, że Malik napina mięśnie i ściska mocniej moją talię, jakby sam próbował się nie zdenerwować. Wiedziałam, że jest na skraju wytrzymania, żeby się na nich nie rzucić.
-Nie pożałujesz… Pokażemy ci coś ciekawego. Na pewno ci się spodoba. - Poczułam, jak łapie mnie za rękę, ale uścisk szybko zelżał, bo Malik odepchnął mocno mężczyznę, który zatoczył się i upadł.
Drugi pijak szybko zainterweniował i rzucił się na czarnowłosego, jednak ten błyskawicznie się go pozbył, nie pozwalając nawet, żeby go dotknął.
- Chodź - mruknął sucho, ciągnąc mnie za rękę.
Szybko doszliśmy do jakichś dużych, metalowych drzwi, które Malik prędko otworzył. Od razu spotkaliśmy przeszkodę w postaci dobrze umięśnionego ochroniarza, czatującego w wejściu. Mężczyzna popchnął czarnowłosego na ścianę i przyjrzał mu się.
- Nick... - powiedział ostro Malik, odpychając go mocno.
- O, to ty. Już myślałem, że znowu ktoś próbuje się wkraść. Wchodź - powiedział ochroniarz, przepuszczając chłopaka.
Wzrok Nicka obiegł pomieszczenie i spoczął na mnie. Uniósł wysoko brwi i spojrzał na zdenerwowanego Malika.
- Ona jest ze mną - wyjaśnił rzeczowo czarnowłosy.
- Zauważyłem, ale… to nie jest odpowiednie miejsce na randki. - Pozwolił sobie na żart, wiele przy tym ryzykując, bo brązowooki miał taki wyraz twarzy, jakby w każdej chwili mógł wybuchnąć.
- Uciekła ze szkoły pierwszy raz, trochę zrozumienia - warknął i skinął na mnie głową, żebym poszła za nim.
Minęłam ochroniarza, nadal zdumiona tym, że Malik ma takiego typu znajomych, po czym poszłam na schodkach na górę. Chłopak otworzył dyskretnie drzwi i złapał mnie za rękę, wchodząc do środka.
Do moich uszu zaczęła płynąć, tłumiona wrzaskami ludzi, powolna i relaksująca muzyka. Wystrój kasyna trudno było mi ocenić, zważając na fakt, że po raz pierwszy takowy odwiedzałam. Sądząc jednak po różnych filmach i opowieściach, można by powiedzieć, że nie grzeszył biedą. Bogato zdobione ściany, ciemny sufit obdarzony wieloma małymi lampkami oraz liczne, eleganckie stoliki z krzesłami, przy których starsi ludzie popijali alkohol. Moim oczom ukazał się spory bar, obsługiwany przez dwie młode kobiety.
Malik poprowadził mnie dalej, nadal trzymając moją rękę. Witało się z nim wiele ludzi, co nie umknęło mojej intuicji, świadczącej, że chłopak jest naprawdę niebezpieczny… a jednak tak swobodnie się z nim czułam.
- Wybieraj - powiedział, stając gwałtownie.
Rozejrzałam się i otworzyłam buzię ze zdumienia. Ruletka, poker, BlackJack, bakarat i wiele innych gier, których nazw nawet nie znałam.
- Strzelam, że nie potrafisz grać, co? - spytał Malik, siadając na wolnym krześle.
Pokręciłam głową, a on zaśmiał się i pociągnął mnie za biodra w swoją stronę, tak, że usiadłam mu na kolanach. Moje policzki zaróżowiały, a rozum zablokował możliwość myślenia, przez co czułam się jak totalna idiotka. Malik położył jedną rękę na moim brzuchu, a drugą na kolanie, żebym mu się nie ześlizgnęła. Moje ciało stało się nagle strasznie zwiotczałe i ciężkie, jakbym zamiast mięśni miała jakieś masywne kamienie. Oprócz tego, jak zwykle było mi potwornie duszno, a dodając jeszcze fakt, że znajdowałam się w objęciach Malika, stałam się narażona na załamanie nerwowe. Zapragnęłam zniknąć, uciec i wyjechać, ale przypomniałam sobie o tym, żeby się rozluźnić i uśmiechnęłam się delikatnie. 
- O, nasz szczęściarz się pojawił! - zaśmiał się jakiś mężczyzna z cygarem, który siedział na wprost nas.
Malik prychnął jedynie i wyjął z kieszeni portfel, po czym rzucił go na środek stołu.
- Wszystko? - spytała zdziwiona brunetka z przekutym nosem i z tunelem w uszach.
- Skąd wiesz, że nie jest pusty? - odparł sprytnie czarnowłosy.
Z moich ust wyrwał się nieśmiały chichot i nagle wszyscy przy stole zwrócili na mnie uwagę. Nie, tylko nie to. Moje policzki oblały się jawnymi rumieńcami, a z gardła dobiegło ciche charknięcie.
- A kim jest ta piękna osóbka? - spytał siwy mężczyzna.
- Chciałem jej pokazać, że są lepsze zajęcia od szkoły - odparł Malik, zaciskając dłoń na moim kolanie.
Moje wszystkie wnętrzności zatańczyły gwałtownie, podskakując i przyprawiając mnie o niemożliwy –przyjemny- ból całego ciała. Palce chłopaka wbijały się mocno w moją nogę, a ja nie potrafiłam uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Dotyk był bezlitośnie bezwzględny, co mimo wszystko… przypadło mi odrobinę do gustu.
- Może chce zagrać? - spytała brunetka.
- Nie, nie - zaprzeczyłam cicho, poruszając nerwowo nogami, wyswobadzając się tym samym z uścisku Malika. - Nie potrafię, będę się przyglądać.
- Dobra, to ja obstawiam na sto funtów - powiedział blondyn z cygarem, powracając do gry.
- Daję… sto pięćdziesiąt - oznajmiła kobieta.
- Mam tylko dziewięćdziesiąt - rzekł smętnie siwy starzec.
Tylko!? Jak dla mnie to i tak poszli za wysokie pieniądze. Cóż, oby Malik wygrał.
- A ty ile masz? - spytała go kobieta.
- Niespodzianka. Traktujcie to jako… zaginiona skrzynia skarbów - zaśmiał się czarnowłosy i uniósł mnie lekko, żeby wyjąć coś z kieszeni.
Mężczyzna z cygarem rzucił mu zapalniczkę, a ja znieruchomiałam, szybko łapiąc fakty. 
- Nie pal przy mnie - powiedziałam w stronę Malika i błyskawicznie ugryzłam się w język.
Chłopak wbił swoje kawowe tęczówki w moje. Między ustami trzymał niezapalonego jeszcze papierosa.
- Nic ci się nie stanie... - odparł przekonująco, ale cały czas czekał z zapaliczką w ręku, aż wyrażę zgodę.
Przygryzłam wargę i odwróciłam się przodem do stolika, zauważając, że wszyscy zebrani przy stoliku nam się przypatrują. Po chwili moje nozdrza zostały obdarzone nieprzyjemnym zapachem tytoniu. Myślałam, że zacznę się krztusić, ale po kilku wdechach mój zmysł przyzwyczaił się do dymu papierosowego. Malik starał się nie dmuchać go na mnie, lecz i tak czułam, jak moje włosy stają się ciężkie i śmierdzące, a zapach wnika w ubrania, w każdą nić, z jakiej zostały wykonane.


_____
;(

70 komentarzy:

  1. świetny rozdział ! ♥ po prostu cudowny, jejku! *-*
    a co to za ';(' na końcu? :c

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział! ;*
    Zapraszam do siebie jest już nowy rozdział:
    http://wszystko-o-nich.blogspot.com/
    Pozdrawiam! ;D ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. o boże jaki świetny
    !!
    młahahaha coś się zaczyna dziać młahahaha <3

    OdpowiedzUsuń
  4. GE-NIAL-NY rozdział ! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Zacznę od tego, że kocham fakt, iż powiadamiasz mnie na tt. DZIĘKUJĘ!
    A teraz przejdźmy do najważniejszych rzeczy - rozdziału szóstego! Zachowuję się jak rozhisteryzowana dziewczynka i nie mogę uwierzyć w to, co czytam. RANY! Jak ja kocham Malika. W tym fanfick'u jest najbardziej seksownym i pociągającym Malikiem, jakiego miałam kiedykolwiek okazję "poznać"! Naprawdę! W tym rozdziale zaleciał mi nawet Grey'em ^^ Sto pro true!
    Effie jest kochana! Ta jej niewinność mnie wzrusza a jeszcze bardziej to, że Malik jest w stosunku do niej taki opiekuńczy. Nic, tylko się zakochać i czytać z szeroko otwartymi oczyma.

    OdpowiedzUsuń
  6. GENIALNY <33 CZEKAM NA NASTĘPNY :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ej! Co to za smutna minka? Rozdział Ci się nie podoba? Jak dla mnie to to jest najlepszy rozdział do tej pory! Boże a Zayn... Ja chce takiego chłopaka w szkole! Ale by było super ;d
    W ogóle podoba mi sie jak piszesz. To opowiadanie jest zdecydowanie inne od innych blogów ale jest niesamowite, świetne i genialne! Jezu.. ja juz chcę nastepny rozdział! ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. *________________*

    Genialny rozdział! Powalasz na kolana, dziewczyno! Uwielbiam Cię <33
    Co to za smutna minka na końcu? :( Przecież rozdział jest fantastyczny, powinnaś być z siebie dumna! :D
    Oczywiście czekam na nn <33

    OdpowiedzUsuń
  9. rozdział genialny, dodatkowo puściłam sobie coldplay i jestem w niebie *.*
    chyba to mój ulubiony blog z Malikiem, ty tak bosko piszesz ♥

    jedynym marzeniem jest to, żeby rozdziały pojawiały się częściej.
    nic więcej, piszesz cudownie więc czego chcieć więcej?

    czekam na następny! na prawdę CUDOWNY blog, kocham go ♥
    Klaudia ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Boże świetne !!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Jezusieńku ale to jest super *.* normalnie kocham to opowiadanie. kiedy nastepny rozdział?

    OdpowiedzUsuń
  12. BOŻE JAKI TEN ROZDZIAŁ JEST CUDOWNY *.* Malik jest taki pociągający, a ona niewinna i bezbronna *.* Kocham twojego bloga *.*

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudowny genialny świetny fenomenalny no normalnie brak mi słów aby opisać ten rozdział zaskoczył mnie fakt że główna bohaterka uległa naszemu bad boyowi :D.. Hmm bardzo ciekawą odobowość ma Zayn w twoim opowiadaniu .. trudno go rozgryźć z jednej strony jakby zależało mu na Effie a z drugiej jakby była mu bojętna .. no nic innego mi nie zostało jak czekać na wyjaśnienie *__* @kllauduchy

    OdpowiedzUsuń
  14. Boże, rozdział jest po prostu genialny ♥♥♥, czekam na następny:*

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja Jebie ja kocham to opowiadanie ♥. Jest idealne, a ten rozdział nie no ♥,♥ przeszłaś samą siebie. Niektóre dziewczyny piszą rozdziały tak jakby w innym języku, a u cb jest to idealne. Mam nadzieję, że nowy rozdział będzie już niedługo :D
    ~~Hiena

    OdpowiedzUsuń
  16. Nominowałam Cię do The Versatile Blogger szczegóły u mnie na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  17. ja chce juz nexta;P kocham cię

    OdpowiedzUsuń
  18. boziu!!!!!! najpiekniejszy rozdziałna tym blogu! czytając go miałam tak wielki uśmiech na twarzy, że sobie nie wyobrażasz! :D jejkuuu oni tak bardzo pasują do siebie, on - taki typowy niegrzeczny chłopak, ona- nieśmiała i delikatna. Kurde, tylko niech troche przełamie tą swoją nieśmiałośc i wda się z nim w jakiś słodk iromans nono czekam na jakieś pikatniejsze sceny! (kurde jestem zboczona max XDD) sorka. Kurcze KASYNO! na prawde dobry pomysł, jestem ciekawa co będzie się dać dalej w każdym razie jestem straasznie podekscytowana i zastanawiam się nad dalszym ciągiem akcji. KIEDY ONI SIĘ POCAŁUJĄ? niech to nadejdzie szybko prosze prosze. Kiedy są sami - zupełnie inny świat, bez tych idiotek typu Viv itd. Są cudowni! czekam na kolejny rozdział! :*:*
    + zapraszam na moje nowe opowiadanie gdzie pojawił się prolog!
    loveispleasure.blogspot.com
    buzi :*:*

    OdpowiedzUsuń
  19. Jeju już czekam na następny. Kocham to opowiadanie!!! Nie wiedziałam, że zrobisz z Malika aż takie złego typa, ale i tak bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  20. ten rozdział jest naprawdę genialny :P strasznie dużo a w nim Malika i Effie razem pewnie dlatego jest taki fajny :P
    czekam na następny :) mam nadzieję że będzie już niedługo :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Mogłabym powiedzieć, że kocham Cię za to opowiadanie, ale powoli zaczynam Cię nienawidzić bo piszesz zbyt świetnie :D To nie fair ;c Rozdział cudowny *.* Och, boże te emocje, co ty ze mną robisz dziewczyno. Chyba jednak cię kocham xD Czekam na następny.

    Karolina xx (http://brytyjskie-uczucia.blogspot.com/)

    OdpowiedzUsuń
  22. hey hey czemu smutna buźka ja sie pytam ? rozdział jest B O S K I ! ! ! podoba mi sie to jak ona do niego mówi (zwłaszcza o tym papierosie), i jak wtedy on do niej podchodził gdy byli u niego w domu. że odważyła sie z nim pojechac ;) że cos między nimi sie dzieje.. że on chce ją poznac..
    CUDNIE !! *le ze śpiewem ;d

    Klaudia CityLondon

    p.s i nie chce tutaj żadnych smutnych buziek, bo piszesz genialnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wgl Ci ludzie przy stole na sam koniec co jest opisane bo tacy fajni sie wydają ;)

      K.CL

      Usuń
  23. Om, nom, nom! Pochłaniam twoje opowiadanie! Boże to jest super! Jak Malik wziął ją na kolana i zapalił, to mi się skojarzył z takim gangstem z dziwką na kolanach, który pali cygara, pije drogie drinki itd. Wiem jestem zjebana! To jest najlepszy blog jaki w życiu czytałam. Nie kłamię <333 Jest zdecydowanie najlepszy. Nie mogę się doczekać nowego rozdziału. Pisz szybciutko :**

    OdpowiedzUsuń
  24. o ja pier**** to jest coś niesamowitego, na serio jest naprawdę świetne :D mogła byś pisać książki ♥ w ogóle to jest najlepszy blog jaki do tej pory przeczytałam ( twój blog nr2 jest oczywiście zaraz za tym) ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  25. Holenderka, choć rozdział długaśny to i tak łaknę więcej. Czekalismy dłużej, jakie było moje zdziwienie, gdy z środę nie zauważyłam nowego rozdziału.
    Rozdział jak zawsze perfekcyjnie dopracowany, gdybyś kiedyś napisała książkę to chciałabym to przeczytać. Dziewczyny lubią niegrzecznych chłopców, więc Wilson w końcu się w nim zakocha. Tak samo jak ja, bo w tym opowiadaniu jest naprawdę interesującą, tajemniczą i drapieżną osobą. Cieszę sie, że tak dobrze im to wychodzi.. tzn, że ty tak dobrze piszesz... Malik jest otoczony aurą tajemniczości, co bardzo mi się podoba. Czekam na następny rozdział. Naprawdę nie dawaj nam długo czekać, błagam :)
    Zapraszam do mnie :
    http://canyouhearme-thewanted.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. O BOŻE, TO JEST GENIALNE!!! W ogóle kocham w opowiadaniach, czy książkach wątek, gdzie nieśmiała dziewczyna zakochuje się w chłopaku o wizerunku bad-boya! :D
    czekam na następny, oby jak najszybciej! <3

    OdpowiedzUsuń
  27. BOSKI!!! nie moge doczekać się nn :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Boże to jest niesamowite! Już to wcześniej napisałam, ale napisze jeszcze raz. Mimo, iż nie ma tu reszty chłopaków, to nie brakuje mi ich. Nawet może byliby tutaj zbędni c: To jest NAJLEPSZE opowiadanie, a czytam ich naprawdę sporo. Cieszyłabym się, gdyby rozdziały pojawiały się częściej, bo szczerze mówiąc długo czekamy. Ja wiem, szanuję, masz 2 blogi, które są świetne i jest wielu czytelników. Kurcze... podziwiam Cię. Jesteś zajebista :) Nie rezygnuj z żadnego opowiadania, proosze! :* Pozdrawiam! c:

    OdpowiedzUsuń
  29. Uwielbiam jak Malik zawsze ją ratuje.
    Bardzo mi się podoba ta akcja w kasynie, broni ją i traktuje z takim luzem a ona taka spięta.
    Uwielbiam to opowiadanie ♥

    http://www.takeyouwith-me.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  30. brak mi słów , po prostu super , kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  31. Dziewczyno nawet nie wiesz jakie miałam uczucia czytając ten rozdział! Czułam się tak realistycznie, wręcz wcieliłam się w rolę Effie i odczuwałam wszystko to co opisywałaś. Z każdym pochłoniętym słowem, zdaniem mój uśmiech na twarzy powiększał się przez co mnie boli cała twarz. W moim brzuchu latały tysiące motylków! Rozdział jest tak dobry, że moja twórczość może chować się pod ziemią! Brakuje mi już słów, by cokolwiek tutaj napisać. Możesz być z siebie BARDZO DUMNA, iż rozdział jest fenomenalny i wręcz niesamowity!
    Moje uczucia i emocje to czysty wir. Tak zagłębiłam się w tą opowieść jak jakiś narkoman... Pragnę jeszcze i jeszcze! :)
    Poza tym uwielbiam, kiedy Malik ją ratuje z kłopotów to w jaki sposób patrzy na nią, albo zachowuje się jak zimny drań. Pociąga mnie to tak cholernie, że tracę grunt pod nogami i zatracam się w realnym życiu.
    Dobra robota, jestem z Ciebie dumna! :)
    /sensitive-touch/

    OdpowiedzUsuń
  32. Normalnie aż mnie ciarki przeszły, kurcze normalnie żyję Effie, jeju na serio masz talent i toooo ogromny, Kurcze to było genialne takie fascynujacer;d Dawaj szybko nn

    OdpowiedzUsuń
  33. Cholera... Siedzę od piętnastu minut i zastanawiam się, co powinnam napisać. Przeszyłaś mnie tym rozdziałem wzdłuż i wszerz. Zmiażdżyłaś mnie. Za dużo i długo by wypisywać co mi się podobało, bo wszystko, wszystko jest perfekcyjnie. Jesteś przecudowna. Uwielbiam Cię! Nigdy w moim krótkim, nędznym życiu nie czytałam czegoś lepszego, piękniejszego, doskonalszego niż Twoje opowiadanie. Przez te kilkadziesiąt linijek tekstu mam całą głowę przepełnioną myślami. Nie usnę w nocy. Jeszcze ten moment jak powiedziała, że jest słodki, no słodkie to było :) Czasami chciałabym się dowiedzieć co Twój Malik tak naprawdę myśli o Williams, jaki ma co do niej stosunek, co czuje będąc przy niej. Z drugiej strony, bez tego całe opowiadanie ma swój klimat, jest tajemnicze i intrygujące. Wciągnęłam się w nie całkowicie. Czytam sporo opowiadań w internecie, ale żadne się z Twoim nie równa. Imponujesz mi. Wzięłam się za czytanie Twojego drugiego bloga, ale on jakoś nie wiedząc czemu, do mnie nie przemawia niestety. Robaczku, jesteś tak piekielnie zdolna, że brak słów, aby to opisać. Szkoda, że nie dodajesz rozdziałów częściej, ale myślę, że warto poczekać. Z zapartym tchem czekam na części dalsze. Ściskam mocno, xo

    PS Zapomniałam napisać, że mam do Ciebie w pewnym sensie prośbę. Mianowicie, nie wiem co masz w planach jeśli chodzi o Effie, ale nie chciałabym, żeby pod wpływem Malika jakkolwiek się zmieniła. Wiesz, od wagarów się zaczyna :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Zakochałam się w twoim blogu! <33
    Pięknie piszesz, tak bardzo realistycznie. I jeszcze ta cudowna historia, że normalnie się rozpływam. Na pewno będę czytać dalej. Czekam na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Genialny, czaderski, świetny! Noo po prostu kocham to opowiadanie i nie rozumiem tego ";(" na końcu..

    OdpowiedzUsuń
  36. WOW

    Mówiąc szczerze, żadne sensowne sformułowania nie przychodzą mi do głowy. Z każdym rozdziałem pokazujesz, że wiesz co robisz. Opisujesz bohaterów w tak świetny sposób, że z każdym z nich można się utożsamić, odnaleźć w nich choćby skrawek siebie.

    Malik, pomimo wykreowania go na typowego bad boya, wydaje bardzo troskliwy w stosunku do Effy. To aż zaskakujące, bo kierując się po tym, jaką ma opinię ta troskliwość jest raczej niemożliwa. Mimo tego jak został ukazany, jego osobowość bardzo mnie zaintrygowała. Wydaje się coś ukrywać. Moim zdaniem, stara się coś zatuszować, za wszelką cenę wyrzucić to ze swojego życiorysu. A może ze swoich myśli? Zresztą po tym, co na przemian z dziewczyną mówili na lekcji języka angielskiego na temat miłości i innych tego typu rzecz, dużo zyskał.

    Gówna bohaterka ma w sobie mnóstwo zaangażowania i wiary. Chociaż stara się to ukryć i daje pokazać się tylko we własnym domu, zamknięta w czterech ścianach, to bardzo ją polubiłam. Nie wydaje się w żadnym calu pospolita, za co należą się ogromne brawa. Widać, że ma w sobie wielką siłę, jednak bardzo boi się do tego przyznać. Mam nadzieję, że przyjdzie czas, kiedy się odważy.

    Czekam na następny rozdział z niecierpliwości.
    Pozdrawiam! :)

    http://i-can-see-it-in-your-smile.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  37. kocham cie dziewczyno, genialnie piszesz :> czekam na nastepny

    OdpowiedzUsuń
  38. Miałam to zrobić wczoraj, ale nie wyszło mi. Byłam strasznie rozkojarzona i napisałabym jeszcze gorzej niż dzisiaj.
    Muszę powiedzieć, że podoba mi się, iż Malik zabrał Effie na te wagary. Może jego osoba odblokuje w niej tą siłę, którą posiada, a zwyczajnie stara się być niezauważana. Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby to ona za moment stała się tą "najlepszą" wśród całej szkoły. A Malik... Malik jest naprawdę ciekawą postacią. Podoba mi się to jak ją za każdym razem broni przed Alexem. W ogóle Podoba mi się jak opisujesz jego osobę.
    Po raz kolejny wielki plus z mojej strony.

    Uściski!
    M.

    /our-tumbler-of-tea

    OdpowiedzUsuń
  39. To jest hmm... PIĘKNE? Mało powiedziane... Zapowiadała się fabuła jak ich mało, a tu proszę. Zrobiłaś z tego... powieść, tak. Cudowne. Wręcz zachwycam się każdym przeczytanym zdaniem.
    Zayn jest taki tajemniczy. Nasz Bad Boy...
    Effie jest jego zupełnym przeciwieństwem, ale właśnie... Przecież przeciwieństwa się przyciągają i to jest wspaniały dowód na to powiedzonko.
    Czekam na nowy rozdział! :)

    Przy okazji zapraszam do mnie:

    http://hard-road-to-love.blogspot.com

    http://impiorum-love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  40. a czemu na końcu jest smutna minka? :( rozdział jest świetny! ♥ awwwww! już nie mogę doczekać się następnego! xxx

    OdpowiedzUsuń
  41. Nawet nie wiesz, jak długo czekałam na akcję tego typu. Malik i panna Wilson na wagarach? No nie ładnie.
    Rozdział jest wspaniały, więc nie wiem skąd ta smutna minka na końcu. Szkoda jedynie że zostawiłaś nas z pytaniem, co dalej? kjhgfdsfgh Ja już chcę kolejny!

    Pozdrawiam x

    OdpowiedzUsuń
  42. :o To jest boskie! Bardzo nie umiałam się doczekać tego rozdziału. W końcu jest, kolejny zajebisty rozdział. Zazdroszczę Ci talentu. Jestem ciekawa, o czym będzie kolejny rozdział.

    Zapraszam:
    1dlittleaccident.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  43. Hmmm kasyno... bardzo ciekawy i oryginalny pomysł c: szczęgólnie jeśli chodzi o panią Wilson. Poza tym Effie i Malik *.* mrrrr na to czekałam. Zastanawia mnie jedno: co tam na dole robi smutna buźka? :(

    PS zapraszam do mnie www.from-hell-to-heaven-story.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  44. O matko !! <33 Zayebisty rozdział !! <33 Teraz to mój ulubiony <33 Zayn taki słodki był, kiedy ,,przygniótł'' ją do tej szafki z książkami, haha ;DD A kasyno to poprostu był świetny pomysł <33 Teraz rozdziały są coraz lepsze - w końcu się akcja rozgrywa <33 Nie wiem czemu na koniec masz ,,;('' o; Ten rozdział świetny !! <33 Zwłaszcza moment, kiedy byli ci pijacy. Zayn ją obronił. Boże, ale się jaram tym momentem <33 Najlepszy moment ever ! ♥

    Czekam na NN ;* Mam nadzieję, że będzie jak najszybciej <33 Wenyyy <333

    http://hateorlovesurvives.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  45. świetny no!!!!

    OdpowiedzUsuń
  46. Świetny blog . Cudownie piszesz . Czekam z niecierpliwieniem na następny .

    OdpowiedzUsuń
  47. No, no. Niegrzeczny, pewny siebie Malik kontra nieśmiała panna Wilson. Lubię to.
    Buziaki, Mai. ;*

    http://truly-madly-deeply-niall.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  48. PS. Pozwalam sobie dodać Cię do obserwowanych. ♥

    OdpowiedzUsuń
  49. świetny jest ten blog :P każdy nowy rozdział jest coraz lepszy i ciekawszy :P pomysł z kasynem po prostu super :P czekam na nowy rozdział :D pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  50. nie wiem ile masz lat ale piszesz genialnie. czekam na kolejny :>

    OdpowiedzUsuń
  51. Ode mnie tylko tyle : G-E-N-I-A-L-N-Y ! Uwielbiam Twojego bloga, masz fenomenalny talent, po prostu brak mi słów <3 czekam na NN ;)

    OdpowiedzUsuń
  52. ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  53. Genialny, jak zawsze z resztą :D Powodzenia w dalszym pisaniu i z niecierpliwością czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  54. Boskiiiii.!!!
    Kiedy następny ?? ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  55. To opowiadanie jest genialne. Jedno z najlepszych jakie czytałam<3 czekam z niecierpliwością na następny rozdział :))

    OdpowiedzUsuń
  56. Boskie!!!!!! Mam normalnie jakiś pisarski, kurna dar haha ; DD
    Jesteś mega.
    Jejciu, jacy oni są romantyczni... Efiie i Zayn. Piękne ; **

    OdpowiedzUsuń
  57. OMG!! Czekam na więcej :)
    Już nie mogę się doczekać kolejnego ;**

    OdpowiedzUsuń
  58. Zostałaś nominowana do Liebster Award. Szczegóły na http://pfjfuergvmerfvoiajevoj.blogspot.com/2013/01/bardzo-dziekuje-ann-za-to-ze-nominowaa.html POWIEM TYLKO TO : DZIEWCZYNO!! PISZESZ NIESAMOWICIE O___O

    OdpowiedzUsuń
  59. Kochana proszę postaraj się dodać nowy rozdział gdyż nie znam lepszej pisarki niż ty !!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  60. Kocham. Po prostu kocham. Twojego bloga nie da się wręcz opisać słowami, wciąga bez reszty i po przeczytaniu wszystkich póki co napisanych rozdziałów czuję, jak chęć czytania dalej zżera mnie od środka. MASZ PRAWDZIWY TALENT DZIEWCZYNO! Przeczytałam pierwszą linijkę pierwszego rozdziału i od razu zrozumiałam, że nie przeżyję, jeśli nie przeczytam więcej. Jak dla mnie mogłabyś być kultową pisarką, przebijającą Stephenie Meyer, L.J.Smith, Alyson Noel, Kami Garcię i Margaret Stohl razem wzięte! Proszę, błagam, padam na moje nędzne kolana, pisz dalej!

    OdpowiedzUsuń
  61. Uwielbiam twój blog <33 Piszesz wspaniale, czekam na następny rozdział + zapraszam do mnie : http://all--you--gotta--do--is--swag.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  62. Zdecydowanie jest to mój ulubiony rozdział. Tylko zastanawia mnie, dlaczego Malik - a raczej Zayn - powiedział jej swoje imię. W końcu nikomu nie zdradzał, to czemu niby Effie? Jesus, KOCHAM CIĘ - wiesz o tym? KOCHAM CIĘ, TE OPOWIADANIE I TWÓJ STYL PISANIA KTÓRY CZASAMI DOPROWADZA MNIE DO DO CIAREK NA CAŁYM CIELE. Twoje opowiadanie należy do moich Top 5 ulubionych, lecz nie zdradzę Ci na którym miejscu. Huehue, - może kiedyś.

    powtarzam, KOCHAM CIĘ VIV I NIE MOGĘ DOCZEKAĆ SIĘ NASTĘPNEGO ROZDZIAŁU!

    Wesołych Świąt! ♡

    OdpowiedzUsuń
  63. świetne opowiadanie :) Odnosze wrazenie ze inspirajca była ksiazka "Szeptem" :3 Twoje dzieło czyta sie wspaniale !

    OdpowiedzUsuń