niedziela, 17 lutego 2013

Rozdział 1



" Myślę, myślę, że kiedy to wszystko jest już skończone, to powraca tylko przez mgłę, rozumiesz. Jak kalejdoskop wspomnień. Powraca wszystko, za wyjątkiem jego samego. Myślę, że gdy pierwszy raz go ujrzałam, jakaś cząstka mnie wiedziała co może się wydarzyć. I naprawdę, nie chodzi tutaj o jego słowa, czy czyny. Chodzi o uczucie, które pojawiło się razem z nim. Szalonym wydaje się fakt, że nie mogę być pewna czy kiedykolwiek poczuję coś podobnego. I nie wiem, czy powinnam to poczuć. Wiedziałam, że jego świat poruszał się zbyt szybko i spalał wyjątkowo jasnym płomieniem, ale pomyślałam wtedy: "Jak diabeł mógłby pchać mnie w ramiona kogoś, kto przypomina anioła, gdy tylko się uśmiechnie?". Może to wiedział, kiedy mnie zobaczył. Zgaduję, że straciłam wszelką równowagę. I myślę, że najgorszą częścią tego wszystkiego, nie było utracenie jego. Tylko to, że zatraciłam siebie"

***
Bradford było małym miastem, gdzie wszyscy wszystkich znali. Ulice zapełniały się autami tylko wtedy, gdy zbliżała się msza w Kościele na przedmieściach, albo kiedy ogłaszano wyprzedaże w supermarkecie. Uwielbiałam siedzieć na parapecie i patrzeć przez okno na małe punkciki ludzi chodzących w tę i we w tę. Zazwyczaj byli to rozbiegani pracownicy, którzy bali się stracić pracę i posłusznie biegli do niej jak na wyścig. Śmieszyło mnie zachowanie rozwydrzonych dzieci, które z samego rana odwiedzały swoich kolegów, by za kilka minut wrócić z płaczem do domu i ponownie udać się do przyjaciół.
Tutejsi nastolatkowie byli tacy sami jak wszędzie. W szkole wszyscy dzielili się na poszczególne grupy, których nikt nie opuszczał, natomiast w domu każdy stawał się na powrót sobą i zajmował się swoimi sprawami. Ja nie należałam do nikogo. Nie byłam w żadnym klubie, sekcie, czy jakkolwiek nazywały się te ich grupki. Podczas zajęć udawałam normalną, cichą, wręcz zawstydzoną dziewczynę, która boi się własnego cienia i non stop zakuwa. Kiedy zostawałam sama, byłam inna, prawdziwa. Tańczyłam jak szalona do idiotycznych piosenek z lat osiemdziesiątych i śpiewałam na cały głos, gdy rodzice wyjeżdżali do pracy. Jeśli chodzi o naukę, to tak… uczyłam się sporo. Wypierałam się, kiedy ktoś sugerował, że jestem kujonem, ale właściwie to prawda. Nie chodzi o to, że nieustannie siedziałam z nosem w książkach. Po prostu wiedziałam dużo rzeczy i działałam logiką.
Od zawsze starałam się podporządkować najpopularniejszym i nigdy nie „błyszczeć” na lekcjach, bo wiedziałam, że to pierwszy krok do zdobycia wrogów, dlatego też nikt nigdy mnie nie zauważał. Nie spodziewałam się jednak, że przez jeden głupi przypadek moje życie obróci się aż do tego stopnia, że będę żałować, że się tu urodziłam.
Moim ulubionym zajęciem było rysowanie. Uwielbiałam zapełniać czyste, białe kartki swoją wyobraźnią. Moje palce często nie oddawały reali wyobrażeń powstających w mojej głowie, ale musiałam przyjmować to wszystko, co wychodziło z moich głębokich starań. Nigdy nie rysowałam z nudów. Rzadko też w ogóle to robiłam, ale jeśli już, to potrafiłam tworzyć od rana do wieczora, doskonaląc każdy szczegół. Nikt jednak nie miał pojęcia o tym, że rysuję. Rodzice wiedzieli jedynie, że bazgrzę od czasu do czasu, ale tak, amatorsko, bez żadnych ciekawszych powodów. A powodem rysowania była czysta chęć akceptacji, zauważenia. Nie przeszkadzał mi brak zainteresowania ze strony rówieśników. Nie obchodziło mnie to, że nie wiedzą o moim istnieniu. Wiem, jacy są ludzie i staram się trzymać od nich jak najdalej.
- Skarbie, autobus za pięć minut, musisz jeszcze zjeść - powiedziała mama, pojawiając się w drzwiach pokoju.
Zamknęłam swój szkicownik, wsadziłam go do szkolnej, czarnej torby  i nałożyłam na uszy słuchawki, z których dobiegały głośne dźwięki Sóley.
Wstałam z krzesła, skrzypiącego pod moim ciężarem i wyszłam z sypialni, zamykając cicho drzwi, żeby nie obudzić ojca, który dopiero co wrócił z mamą z urodzin babci. Nadal nie mogłam się przyzwyczaić do tego, że matka nigdy nie spała po szóstej rano. Może drzemała, kiedy ja byłam w szkole?
- Zjedz szybko, może zdążysz. - Wyczytałam z jej ust, gdy zjawiłam się w kuchni.
Nadal miałam na uszach słuchawki, więc moja rodzicielka sądziła, że nie usłyszałam, co powiedziała. Już chciała oderwać mnie od muzyki, kiedy cofnęłam się, wymachując rękami.
- Nie, dziękuję. Wezmę i zjem w szkole - mruknęłam bez cienia wesołości.
- Coś się stało? - Tym razem usłyszałam jej delikatny, lekko wysoki głos, bo piosenka właśnie dobiegła końca.
- Nie, wszystko okej… Po prostu dzisiaj znowu poniedziałek… - rzuciłam cicho, biorąc w rękę gorącego tosta z serem.
Ugryzłam kawałek, słysząc, jak chrupiące pieczywo kruszy się w mojej buzi, zagłuszając muzykę, która na nowo wybuchła w moich słuchawkach.
- Lecę - powiedziałam, pocałowałam ją w policzek, dodając sztuczne cmoknięcie i wybiegłam z domu, zakładając na ramiona wiatrówkę i glany.
Nie, nie słuchałam metalu, ani rocka, ale uwielbiałam taki rodzaj obuwia i po prostu musiałam kiedyś sobie taki sprawić. Mój styl był wymieszany. Lubiłam kolorowe rzeczy, podobnie jak i czarne i ponure. Nosiłam różnego rodzaju bransoletki, od zwykłych sznurków, po czyste złoto. W szkole z początku nazywali mnie Gotką, ale w następnych dniach przekonali się, że po prostu ubieram się, niezależnie od muzyki jakiej słucham, czy od swoich psychicznych problemów.
Autobus stanął przed moim domem i zatrąbił, żebym się pospieszyła. Weszłam do środka, czując, jak ciepło spowodowane tłumem uczniów wprawia mnie w lekkie osłupienie. Nie obawiałam się szkoły czy uczniów. Obawiałam się ich zachowania, wypadków, które mogą mi się tam przytrafić. Niektórzy mieli po co tam chodzić. Zbierali dobre oceny, zyskiwali popularność, nawiązywali kontakty, lub po prostu spotykali się ze swoimi drugimi połówkami, które zmieniali z każdym nowym tygodniem.
Usiadłam z przodu i dokończyłam tosta w błyskawicznym tempie, po czym na nowo puściłam tę samą piosenkę, której słuchałam non stop od dobrych kilku dni.
He’s alone in his house out there,
far, far away,
he sleeps with his eyes open.

He was so sad last night,
in this house out there
he took my hand
and whispered.
(…)
He takes my hand
and whispers:
I’ll drown when I see you,
I’ll drown when I see you,
I’ll drown when I see you.
Wyszłam z autobusu pierwsza, w nadziei, że nikt nie zdąży mnie zaczepić przynajmniej do rozpoczęcia pierwszej lekcji, ale Brett i Vic już stały przed murem szkolnym i paliły papierosy. Przełknęłam głośno ślinę, słysząc ich chichoty, ale nie uniosłam wzroku w górę.
- Effie, no proszę. - Usłyszałam za sobą jadowity głos Vic.
Effie? Br. Wzdrygam się, ilekroć słyszę swoje imię. Błagam, już wolę po nazwisku.
- Czyżbyś dzisiaj postawiła na metalowca? Twoi rodzice nie wiedzą, jak się ubierasz, czy trzymasz ich w piwnicy? - prychnęła, a ja usłyszałam, jak przybija piątkę Brett.
Zaśmiały się głośno, na co wywróciłam oczami i odeszłam bez słowa. Nawet nie wiem, kiedy zdążyłam wejść do szkoły. Od razu moje uszy zostały obładowane głośnymi rozmowami uczniów, trzaskaniem szafek, czy choćby kolejnymi bójkami, które odbywały się tu regularnie, głównie przez jednego typka. Alex to napakowany brunet, wiecznie szukający zaczepek. Nie bardzo mnie to ciekawiło, ale z tego, z czego się orientowałam, to chyba nikt mu nigdy nie podskoczył, a on sam tak naprawdę był strasznym tchórzem, bo nawet do winy się nie potrafił przyznać, co czyniło z niego nie tylko fałszerza, ale też i cykora.
Doszłam do swojej szafki, wykręciłam szyfr i szybko włożyłam do niej torbę wraz z czarną wiatrówką. Zawsze psuł mi się odrobinę humor, kiedy zostawiałam słuchawki z dala od siebie, ale czując w rękach szkicownik schowanym zaraz za podręcznikiem od historii, uśmiechnęłam się delikatnie. Zostało jeszcze siedem minut do rozpoczęcia lekcji, jednak nie miałam zamiaru (czytaj: nie miałam z kim) rozmawiać i spoufalać się z całego tygodnia, więc poszłam prosto do sali lekcyjnej, która ku mojej uldze okazała się pusta. Usiadłam na swoim miejscu w ostatniej ławce przy oknie i wyjęłam z kieszeni zapas różnych ołówków, po czym zaczęłam poprawiać swoje dotychczasowe prace. Mój humor nie należał dzisiaj do najlepszych, a moje „dzieła” wydawały mi się tak bezużyteczne i odstraszające, że miałam ochotę wyrzucić szkicownik do pobliskiego kosza, ale wiedziałam, że to bez sensu.
Do sali wchodzili uczniowie, wiedziałam, bo słyszałam ich rozmowy i szurania butami, jednak nie podnosiłam wzroku znad swojego zeszytu. Dopiero gdy ktoś wymówił moje imię, zamknęłam notes z głośnym hukiem i schowałam go pod podręcznik do historii, który momentalnie otworzyłam na odpowiedniej stronie. Znałam ten głos. Należał do najgorszego, najsurowszego z nauczycieli, który prowadził szkolne zajęcia. Gdyby tylko zauważył, co robię, od razu zabrałby mi mój szkicownik i zaczął pokazywać go całej klasie, a starałam się tego uniknąć.
-Panna Effie, będzie zdolna mi przypomnieć ostatni temat naszej lekcji? - spytał beztrosko Cleiv, nie zauważając tego, że jeszcze chwilę temu byłam pogrążona w rysowaniu.
- Anglia osiemnastego wieku. - Posłużyłam mu pamięcią, na co nauczyciel roześmiał się i skinął głową.
- No, tak. Mam już sklerozę, cóż poradzić, stary wiek - zażartował, jednak nie wysiliłam się na zawtórowanie mu.
Czułam na sobie spojrzenia całej klasy, więc zanurzyłam głowę w książce i bez słowa zaczęłam studiować kolejne kartki dzisiejszego omawianego tematu.
- Kto chce odpowiadać? - spytał Cleiv, stając przed dziennikiem. - Smith, do tablicy.
Brett westchnęła głośno, ale wstała i podeszła do biurka nauczyciela, biorąc od niego kredę.
- Proszę mi narysować schemat podziału Anglii, który zapisywaliśmy w piątek w zeszytach- powiedział.
W głowie już miałam obrazek, o który prosił. Tak, posiadałam pamięć fotograficzną, co poradzić? Jest to przydatne w wielu rzeczach, naprawdę, choć czasami potrafi być męczące.
-Nie wiem - rzuciła, wzruszając ramionami.
- Co to jest unia realna? - zadał jej pytanie, na które dziewczyna odpowiedziała kolejnym niechętnym gestem ramion. - Co to oświecenie?
- Nie mam pojęcia, mogę już wrócić na miejsce? - spytała oschle i nie czekając na odpowiedź, usiadła na swoim krześle.
Cleiv wpisał do dziennika jedynkę i przeszedł do lekcji, a moje spojrzenie cały czas wbite było w Brett. Wydawało mi się, że celowo udawała taką „głupią” za przeproszeniem. Wiem, że nie wszyscy znają odpowiedzi na te pytania, ale ona na każde reagowała wzruszeniem ramion. Byłam wręcz pewna, że tak naprawdę wie, co to jest unia realna, czy oświecenie. Mimo jej wrednego charakteru wyglądała na w miarę mądrą.

Kolejne lekcje minęły prawie identycznie. Nauczyciele pytali mnie o poprzednie tematy i brali do odpowiedzi nieuków, a następnie przechodzili do omawiania zajęć. Szczerze wolałam siedzenie w ławce, czując, jak moje kości łamią się z braku ruchu, niż lunch, który mówił jedynie tyle, że znowu spędzę sama całą godzinę na końcu stołówki, przy małym stoliku.
Wyszłam z Sali ostatnia i zostałam niemal zmiażdżona przez uczniów, biegnących, żeby zająć najlepsze miejsca na stołówce. Mojego osobiście nikt nie ruszał, zawsze stało wolne i nienaruszone, jakby czekało tylko, aż się pojawię. Tym razem było tak samo, z taką różnicą, że ktoś pozabierał krzesła. Szukałam wzrokiem wolnych siedzeń, ale wszystkie okazały się pozajmowane. Wycofałam się ze stołówki i wpadłam na Alexa.
- O, proszę, nasza kujonka zapomniała chyba wziąć książki do czytania na lunch - zakpił, zagradzając mi drogę.
Nie odpowiedziałam, tylko spróbowałam go wyminąć, ale on nadal mnie nie puszczał.
- Nie skończyłem - warknął, przysuwając się bliżej.
- Ej, Alex. - Usłyszałam głośny, przepełniony furią męski głos, a po chwili ktoś odciągnął chłopaka ode mnie i rzucił nim o ścianę.
Niemal poczułam ból w plecach, kiedy ciało Alexa spotkało się z twardym tynkiem, ale nie było mi go żal. Zasługiwał na to. Jego ręce broniły się przed atakami chłopaka, jednak po chwili tajemniczy brązowooki wykręcił mu je do tyłu i uderzył go prosto w brzuch. Stałam niczym skamieniała, przybita do drzwi stołówki z szeroko otwartymi oczami. Patrzyłam w ciszy, jak Alex zostaje bity i mimo swojej większej budowie, nie daje sobie rady z pokonaniem czarnowłosego. Gdy zauważyłam krew kapiącą na podłogę, obudziłam się z transu i krzyknęłam coś, czego nie pamiętam. Brązowooki przestał okładać Alexa pięściami i rzucił nim o szafki. Odwrócił się powoli w moją stronę i przesłał mi drwiące spojrzenie, a ja zamarłam, otwierając buzię ze zdumienia.
Piękny. Nie był ładny, śliczny, słodki, czy uroczy. Był piękny. 

___
Hahah :) Tak więc jestem na swoim druuugim blogu ^^ Cieszę się, jak nie wiem, no ale do rzeczy :) Taka małe uwaga: Zrobiłam z Bradford małe miasteczko, którego mieszkańcy są dużymi plotkarzami :) Dziękuję Pallinie, za wykonanie szablonu na bloga *.* Zachęcam do komentowania. Jest to pierwszy rozdział i chcę wiedzieć, ile was przeczytało :) Tak więc dzisiaj wręcz błaaagam o komentarze. Podoba wam się taki Zayn?? ^^ Teksty piosenek w rozdziałach będą się często pojawiały, dlatego czasem warto przeczytać fragmenty, bo mogą mówić baardzooo wiele xoxo P.S. Długi cytaty przed rozdziałem jest zapożyczony z piosenki T. Swift- I knew you were trouble :) haha ;p

48 komentarzy:

  1. Zaczyna się interesująco. Tym chłopakiem jest Zayn, no nie? ;) Też uwielbiam rysować jak gł. bohaterka.
    Piszesz świetnie, tak łatwo się czyta. Płynnie, można wczuć się w sytuację. Fajnie, naprawdę fajnie, czekam na kolejny rozdział i mam nadzieję, że drugiego bloga nie opuścisz. :)
    http://1d-foreverandever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. JAKO PIERWSZY KOMENTATOR I OBSERWATOR TEGO BLOGA, PRAGNĘ CI POWIEDZIEĆ, ŻE TO CO PISZESZ PRZECHODZI LUDZKIE POJĘCIE. KOCHAM JAK PISZESZ, JAK TWORZYSZ TE WSZYSTKIE UCZUCIE BOHATERÓW. KOCHAM TEGO OBROŃCE ZAYNA, KTÓREGO STWORZYŁAŚ. W OGÓLE KOCHAM CIE. AWW. SUODKO.


    spamspamspamspamspamspam

    "W pokoju rozległ się dźwięk dzwonka. Zdziwiona, z resztą jak zawsze podeszłam do drzwi patrząc przez judasz. Okienko zasłonięte dłonią było oznaką tylko jednej osoby.
    Otworzyłam drzwi spoglądając na szatyna
    - Cześć. - wyszeptał całując mnie w polik.
    - Hej. - powiedziałam, przecierając oczy dłonią. - Co tu robisz?
    - Przyszedłem do ciebie. - odpowiedział z delikatnym uśmieszkiem na zwilżonych językiem ustach. - Nie cieszysz się?
    - Bardzo. - mruknęłam ironicznie pod nosem. Denerwowała mnie ta jego "pewność siebie", choć mogłabym powiedzieć, że jest to również pociągające."

    NA BLOGU justlikeateenagedream.blogspot.com (NEVER LET ME GO) POJAWIŁ SIĘ NOWY, STRASZNIE NOSTALGICZNY ROZDZIAŁ Z PERSPEKTYWY ROSALINE, KTÓRA WSPOMINA MOMENTY SPĘDZONE Z... NO WŁAŚNIE. TEGO DOWIESZ SIĘ CZYTAJĄC ROZDZIAŁ, NA KTÓRY SERDECZNIE CIĘ ZAPRASZAM.

    OdpowiedzUsuń
  3. co ja tu będę nawijać. Kocham twój styl pisania, jest wprost przecudowny. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jesteś niesamowita...... BOSKIE, KURWA! Dawaj nexta, bo jak baba z okresem (czyt:ja) ci przypierdoli krzesłem w ryj. Boże.... Daj swój talent. A ten szablon..... DAJ KONTAKT DO TEGO LUDKA, PLISS! Jakie to boskie..... Ahhh, aż chce sie paczeć! Jako piąty obserwator mówie, że to z Alexem i Zaynem.... On jest taki idealny...Ahhh, tak go kocham..... Nie no, musze się leczyć. Nie moge się nexta doczekać......
    Pozdro Is.Izkaxxx

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne, dawaj nexta bo nie wytrzymam !!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Szablon jest przepiękny, po prostu taki mroczny, zachęca do czytania. Z tej racji, od razu się do tego wzięłam. Cóż, główna bohaterka mogłaby być moim odpowiednikiem. Doskonale ją rozumiem. Opowiadanie zaczyna się wspaniale i wręcz nie mogę doczekać się nowej notki! Musisz ją jak najprędzej dodać. Wiesz... Od razu po przeczytaniu tego nabrałam ogromnej ochoty, aby samej coś naskrobać i chyba się do tego wezmę.
    Trzymaj się! ;D
    (i pisz ;P)

    OdpowiedzUsuń
  7. boski ;3 czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapowiada się naprawdę ciekawie. Czekam na następny rozdział.~Mańka~

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten cytat zaraz poznałam :) Uroczy, rozdział jest uroczy.. cudowny.. wspaniały.. Bardzo mi się podobał! O jezu, jak się to dobrze czyta.. nawet nie wiesz jak bardzo.. :) Jeśli przyjdzie !Ci! kiedyś do głowy powiedzieć takie coś:" Jest beznadzieje" to normalnie przejdę się do ciebie i nie wiem co ci zrobię!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie ma co tu gadać! Zaczyna się zajebiscie! Chce już kolejne :D napewno bd czytać! xx

    OdpowiedzUsuń
  11. wyczuwam kolejny super Blog! rozdział jest naprawdę kapitalny, chciała bym być choć w połowie tak dobra ja ty :D
    życzę weny i pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  12. zgadzam się z każdym komentarzem powyżej! :)
    Myślę, że nie muszę już nic więcej dodawać ♥
    Buziaki, Kornelia.
    {fate-is-always-connected.blogspot.com}

    OdpowiedzUsuń
  13. Mega zayeb *______* A Zayn genialny <333

    OdpowiedzUsuń
  14. Zajebioza dawaj następny roździał jak możesz kocham cie haha ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. WOW....

    Zapowiada się super (ale w sumie wszystko co piszesz jest zarąbiste :), na pewno będę wpadać ;)
    + świetny szablon *-*

    OdpowiedzUsuń
  16. cudo po prostu cudo mam nadzieję że nie długo pojawi się nowy i znów będę mogła poczytać jak świetnie piszesz :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Kocham sposób, w jaki piszesz! Dawaj szybko następny :D x

    OdpowiedzUsuń
  18. Weszłam tutaj wczoraj i komentarzy było siedem, patrzę dzisiaj - przybyło kolejnych dziesięć. Nie będę pytała, jak to robisz, ponieważ znam odpowiedź. Po prostu, potrafisz pisać. Nie rozumiem, jak mogłaś pomyśleć, że powinnaś skończyć z pisaniem I find your lips. Uwielbiam historię Viv, chociaż przyznaję się, że zupełnie zapomniałam o istnieniu jej siostry i kumpel. W centrum mojej uwagi jest to, co dzieje się między nią a chłopakami z One Direction. Cieszę się ogromnie, że będę mogła teraz czytać Twoje prace w podwójnej dawce, naprawdę!
    Co do rozdziału. Podoba mi się wizja małego miasteczka, które powinno przywodzić na myśl spokój i miłą atmosferę, a przesiąknięte jest plotkami. A plotka jest jak hydra lernejska, nie do pokonania. Poza tym różnica charakterów między Effie a Zaynem (bo jak mogę się domyślić, chłopakiem spuszczającym łomot Alexowi był właśnie Zayn). Ona cicha, nieśmiała, on silny i odważny. Wiem, że coś się między nimi wydarzy, że ich losy się połączą, jednak nie mam pojęcia w jaki sposób. Lubię zagadki i mam nadzieję, że stopniowo nam z każdym rozdziałem będziesz uchylała rąbka tajemnicy! Co do samego stylu pisania. Wyłapałam kilka błędów językowych, które potem Ci wyróżnię, abyś mogła je poprawić. Po drugie, nie używasz spacji przy stawianiu przecinków, co mnie osobiście delikatnie drażni. Lubię jednak, gdy tekst jest napisany estetycznie i zgodnie z regułami formatowania tekstu. Poza tym, nie mam się do czego przyczepić!
    Piękny szablon, gratuluję talentu jego autorowi. Brawo!

    @soyoliwia wsteczne-lusterko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam pytanie jak zrobiłaś ten pasek gdzie masz rozdziały podstrony proszę pomórz mi
      pięknie piszesz

      Usuń
  19. Jezu mega *.* już to kocham :3 bd czytać <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Rozdział świetny! ;)cieszę się z nowego bloga. Z niecierpliwością czekam na następny. Oby pojawił się szybko :P

    OdpowiedzUsuń
  21. Szczerze? Fabuła jak wiele innych - taka sama. Szkoda, że przenosisz się tu z ifind[...]. Bo tamto opowiadanie było nadzwyczaj inne. Cóż rób jak chcesz. Według mnie nie powinnaś kończyć tego co zaczęłaś. To tylko moje zdanie :) Powodzenia w pisaniu życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt nie powiedział, że odchodzę z Ifindyourlips i nie mam nawet takiego zamiaru. Tamten blog jest moim pierwszym opowiadaniem i dotrwam z nim do konca :)

      Usuń
  22. świetnyyyy:):)

    OdpowiedzUsuń
  23. Zapowiada się bardzo ciekawie. I chyba znowu zakochałam się w twoim opowiadaniu tylko, że innym. Mi osobiście bardzo się podoba. Na pewno będę czytała :))
    Pozdrawiam Goferkowaa <3

    OdpowiedzUsuń
  24. To jest na prawdę super! Czekam na następny rozdział. No weź to brzmi identycznie jak to co kiedyś chciałam pisać (wsęsie Zayn ; Badboy + dzieczyna cicha kujonka) Prawda jest taka, że nie umiem pisać więc.... nawet nie wiesz jak się cieszę, że wpadłaś na tak zajebisty pomysł (podobny oczywiście do mojego :P). Z niecierpliwością czekam na next. Prooooszę dodaj go jak najszybciej!

    OdpowiedzUsuń
  25. Super rozdział! Czekam na następny i zapraszam na mój blog : http://thisthan.blogspot.com/ <33 :)) :**

    OdpowiedzUsuń
  26. Rozdział fantastyczny ! <33 Dziewczyno, skąd ty takie pomysły bierzesz ? <33 Czekam na nn :*** Weny ♥ ♥ ♥

    Zapraszam na bloga, to nie mój, ale on jest zayebisty *__* A chcę, żeby tu była jak najwięcej komentarzy, bo te komy dają dopalacza i szybciej są rozdziały, haha ♥ http://hateorlovesurvives.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Nigdy nie byłam zwolenniczką takiego typu opowiadań, a ty mnie do nich przekonałaś. I to za sprawą jednego rozdziału! Fanką, ani tego pana, ani całego zespołu nie jestem, ale mimo to uważam, że warto zapoznać się z treściami jaki piszesz. Nieźle przedstawiasz szkolne klimaty. BTW.

    Pisz, pisz!
    I wielu czytelników życzę.

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie.
    http://historia-jutra.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  28. awwwww :3 już powoli kumam o czym tak mniej więcej będzie ;) bardzooo juz mi sie podoba. xx czyli to o 'zwykłym' chłopaku? o takk, takie są najlepsze :)
    czekam na następny.
    a tego Alexa mocniej trzeba było ! tylko czemu drwiące co Zayn ? ;)

    Klaudia Citylondon

    OdpowiedzUsuń
  29. Cześć. Kocham Cię i Twojego bloga i dziękuję że mi o nim napisałaś na tt! <3
    no i oczywiście nominowałam Ciebie, bo Twój blog jest awww <3
    do Liebster Awards, a więcej znajdziesz na moim blogu http://imagine-that-you-can-meet-the-1d.blogspot.com/p/liebster-awards.html
    pozdrawiam i weny życzę <3

    OdpowiedzUsuń
  30. Już masz u mnie MEGA PLUSA za boskiego Zayna! Kurdę nie spodziewałam się takiej fabuły i wydarzenia. Nasz Zayn lubi się bić na to wygląda, ale tak czy inaczej obronił ją pomimo tego jego drwiącego spojrzenia w jej stronę. Koncówka oczywiście w 100% prawdziwa, bo każdy wie, że Zayn nie jest ładny, lecz PIĘKNY. Kobieto pisz jak najszybciej opowiadanie i powiadamiaj mnie o nowych rozdziałach! :) Pozdrawiam. /sensitive-touch/

    OdpowiedzUsuń
  31. Kolejne ZAJEBISTE opowiadanie. I do tego genialna fabuła *-* awww. zyskałaś nową czytelniczkę :D
    Dawaj szybko następny!
    http://odrobina-nieba6.blogspot.com/ zapraszam :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Kolejny blog, który już mi się zaczyna podobać. Rozdział wciągający, czekam na więcej. :)
    @Vinciii

    OdpowiedzUsuń
  33. Wow... To jest... tak świetne, że normalnie nie mogę. *.* czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Już czuję, że zapowiada się cudowne opowiadanie. I to jeszcze mój ulubiony Bad Boy w roli głównej... miodzio *.*

    OdpowiedzUsuń
  35. Kocham to xd szablon swietny *_*
    I ten pomysl na poczatek z piosenki Taylor Swift :d swietne <3

    OdpowiedzUsuń
  36. Super piszesz ....
    Proszę odwiedź mój blog words-are-only-words.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  37. Naprawdę mnie zaciekawiłaś, a to trudne w pierwszym rozdziale :) Bardzo łatwo i przyjemnie się czyta. Biorę się za kolejny <3 ~Lover

    OdpowiedzUsuń
  38. świetne po prostu boskie

    OdpowiedzUsuń
  39. super chcociaż najlepsze było ostanie zdanie ^^ KOCHAM już xx

    @SylviaS_99

    OdpowiedzUsuń
  40. Zapowiada ssię ciekawie !. ^^ Lecę czytać dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Heej kochani <3 Zapraszam na bloga o Harry'm. Tutaj link http://bad-memories-by-perfect-love.blogspot.com/ Komentarz mile widziany. Autorce to pomoże w dalszym działaniu, a dla Was to tylko sekunda!
    Żeby Was do tego jeszcze bardziej zachęcić autorka stworzyła super zwiastun https://www.youtube.com/watch?v=T0gNAlpWNqA
    Obejrzyjcie i jeśli Wam się spodoba zacznijcie komentować czytać i obserwować tego bloga ! <3

    OdpowiedzUsuń
  42. Dopiero znalazłam to opowiadanie i jest super extra, potrafisz pisać a to nie jest proste! Bardzo chetnie poczytam twoje opowiadania jesli otrzymam od ciebie taka możliwość niezależnie od twojej decyzji z gory dziekuje i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  43. Zayn jako Bad Boy? Suuuuper. Masz fajny styl pisania. Lekki i przystępny, pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń